|
Powrót | Przed ślubem | Idealne małżeństwo | Zaplanuj rodzinę | Adopcja | Wychowanie | Nałogi | Mamy wnuki | Rodzina w dokumentach | Dlaczego?Chłopiec od początku upodobał sobie ojca. Kiedy wracał do domu, mały chodził za nim krok w krok albo wspinał mu się na kolana. Już od kołyski wodził za nim oczyma. Ja wiele mniej się dla naszego syna liczyłam. Ale mąż pewnego dnia wyszedł z domu... i koniec. Adam miał wtedy pięć lat, młodsza Agatka - trzy lata. Ich ojciec był normalnym człowiekiem, pracował, nie pił. Żyliśmy zgodnie, dopóki nie zarobił większej gotówki. Pieniądze przewróciły mu w głowie. Pojawiło się towarzystwo, kobiety, a potem... kobieta. Opuścił dom. Byliśmy zupełnie nie przygotowani do tego, że zostaniemy sami. l psychicznie, i finansowo było nam ciężko. Zapadłam na nerwicę. Bez proszków nie mogłam się obyć. Nawet kiedy nie brałam leku, musiałam go mieć przy sobie. A o tym, co działo się z synem, jeszcze teraz trudno mi mówić. Nie mógł spać, z krzykiem budził się w nocy, wszystkiego się lękał. Po nie przespanej nocy rano trzeba było pójść do pracy i do Przedszkola. Musiałam podjąć dodatkową pracę, bo mąż nie przysyłał ani złotówki. Z wielkim trudem dawałam sobie radę. Adaś trzymał się mnie kurczowo. Nie było mowy, żebym parę minut później wróciła do domu. Stał w oknie i czekał. Po południu i wieczorem byliśmy stale razem, ale kiedy odwiedziła mnie koleżanka, mały przychodził i pytał: „Kiedy ciocia pójdzie?" Stawał się coraz bardziej zaborczy. Poszłam do psychologa po radę. Pani psycholog powiedziała, że powinien zjawić się ojciec, on by go uleczył. Ale ten nie dawał o sobie znać. Gdyby żyła teściowa, może byłoby inaczej. Ona bardzo mnie lubiła, zresztą jego rodzina chciała, żebyśmy byli razem. Siostry próbowały pośredniczyć pomiędzy nami, ale nic z tego nie wyszło. Potem przestały się angażować i miałam wrażenie, że osłaniają brata. Pewnie też było im wstyd. W końcu jedna z nich powiedziała: „Jesteś matką, musisz sobie radzić". l radziłam sobie, jak mogłam. Pomagali mi rodzice, znalazłam też zrozumienie i pomoc w pracy. Ale nie obyło się bez uwag i pouczeń. Wiele osób uważało, że jestem dla syna za pobłażliwa, że daję się terroryzować. Nie rozczulać się nad chłopakiem, trzymać krótko, dać w tytek, bo wychowasz histeryka - radzili. Ale tylko ja wiedziałam, jak dziecko cierpi. To trwało nie miesiące, ale lata. Pani psycholog powiedziała: wszystko pani robi dobrze, nie trzeba nikogo słuchać, a kierować się własnym rozumem i sercem. Nie chciałam, żeby się mnie bat, pragnęłam, aby czul matkę przy sobie, byt w domu bezpieczny. Bo w szkole często odczuwał lęk. Dobrze się uczył, był aż nadto gorliwy, wszystko traktował bardzo serio: co pani powiedziała i koledzy. To wynikało z niepewności. Ale z czasem przyszły dobre zmiany. Adam przekonał się, że wiele dzieci jest Był w podobnej jak on sytuacji. W starszych klasach liczyło się bardziej, że nie uczył się na pamięć, a umiał myśleć. Za pośrednictwem eteru nawiązał wiele kontaktów. Godzinami mógł siedzieć i rozmawiać przez radio. To mu też pomogło dobrze opanować język angielski. Nabrał poczucia własnej wartości. Ma dobrych kolegów, choć bardziej lubi przebywać w domu niż córka. Nic dotąd nie powiedziałam o Agacie. To lubiana, pogodna, bardzo towarzyska dziewczyna. Dobrze się uczyła, choć musiała poświęcać na to więcej czasu, niż jej brat. Właściwie nie było z nią problemów. Pomagała mi w domu. Mogłabym wychować pięć takich Agatek. Teraz moje dzieci są już po maturze, studiują i pracują. Najgorsze minęło. Dokąd nie ułożą sobie życia, będę przy nich. Kiedy myślę czasem o ich ojcu, nie mogę się powstrzymać od pytania, dlaczego. Ostatni raz byt na Komunii u syna. Odtąd się nie pokazał. Zapomniał pewnie, ile mają lat. Nawet nie wiemy, czy żyje w naszym mieście. Pieniądze dostawałam z banku alimentów. Przecież są urodziny syna i córki, przynajmniej dwa razy w roku święta... i cisza. Żeby tak skopać własne dzieci. Adaś, kiedy byt młodszy, czasem mówił: daj mi adres, to pójdę do taty. Jednak wtedy by się bal go szukać. Teraz już nikt go nie przestraszy, ale już nie pyta o adres ojca. Jak powiedziałam, najgorsze minęło, jesteśmy sobie bliscy, choć nie obywa się bez konfliktów. Adam miewa do nas pretensje, bywa czasem przykry. Zdaniem córki po prostu się czepia. Pytam wtedy: „Czy jest ci źle w domu? Dlaczego jesteś taki niedobry? Wtedy przeprasza, mówi: „Sam nie wiem dlaczego". Zwierzeń Edyty wysłuchała WIESŁAWA PAKUŁA Copyright by Moja Rodzina, nr 11/1999 opr. TG/PO |
