|
Powrót | Przed ślubem | Idealne małżeństwo | Zaplanuj rodzinę | Adopcja | Wychowanie | Nałogi | Mamy wnuki | Rodzina w dokumentach | Porzucone na marginesieNadkomisarz Paweł Biedziak, rzecznik Komendy Głównej Policji:- Media donosiły ostatnio kilkakrotnie o przypadkach porzucenia noworodków. Jaka jest skala tego zjawiska? Czy problem narasta? - Liczba przypadków porzuceń noworodków w ostatnich latach się nie zmienia, podobnie jak liczba dzieciobójstw. W statystyce policyjnej przestępstwa porzucenia noworodka nie funkcjonują jako oddzielna kategoria. Liczymy je wspólnie z porzuceniami wszystkich małoletnich, a więc dzieci do osiemnastego roku życia. W skali kilku lat ta liczba waha się w granicach 50-100 przypadków rocznie. W Polsce mamy około 50 przypadków dzieciobójstw rocznie i około 20 porzuceń ze skutkiem śmiertelnym. Te ostatnie siłą rzeczy dotyczą najczęściej dzieci małych lub noworodków. - Obydwie kategorie przestępstw wyjątkowo bulwersują opinię społeczną. Czy są zagrożone one taką samą karą? - Według art. 149 kodeksu karnego, matka, która zabija noworodka pod wpływem silnego przeżycia związanego z przebiegiem porodu, ze znacznym zniekształceniem dziecka lub ze szczególnie trudną sytuacją osobistą, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat. Porzucenie dziecka, w efekcie którego dochodzi do jego śmierci jest zagrożone karą do 8 lat więzienia. Za porzucenie bez skutku śmiertelnego matka zagrożona jest karą do 3 lat pozbawienia wolności. - Bliźniaczki porzucone w październiku w Katowicach miały dużo szczęścia. Mężczyzna znalazł je przed swoim domem kilkadziesiąt minut po ich narodzinach. Ale tylko na Śląsku przypadków porzuceń tego typu było już dziewięć, a oprócz bliźniaczek przeżył tylko jeden znaleziony noworodek. Także ostatni przypadek w Głogowie (woj. dolnośląskie) zakończył się tragicznie. Czy taki finał ma większość porzuceń? - Nie, choć te najtragiczniejsze są najbardziej widoczne, bo są nagłaśniane przez media. A przecież z porzuceniem mamy też do czynienia wtedy, gdy matka zostawia dziecko u sąsiadów i znika. Tych przypadków już media nie opisują. Gdy takie przestępstwa dotyczą starszych dzieci, wymykają się również częściowo statystykom policyjnym. - Jak często udaje się Policji odnaleźć matkę porzuconego dziecka? - Wykrywalność przestępstw związanych z porzuceniem dziecka sięga 90 proc., jest więc bardzo wysoka. Jeśli nie było skutku śmiertelnego, sprawa trafia do sądu rodzinnego. Gorzej z wykrywalnością dzieciobójstw: rodziców, którzy dopuścili się takiego czynu udaje się znaleźć średnio w co drugim przypadku. - Jakie są przyczyny porzuceń? - Jeśli na kilkaset tysięcy kobiet, które w ciągu roku rodzą i kilkanaście milionów, które są już matkami, sto porzuca swoje dziecko - to znaczy, że mamy do czynienia ze zjawiskiem marginalnym. Choć z powodu niewielkiej skali problemu nie należałoby nawet używać słowa "zjawisko". Trudno też wskazać wspólną przyczynę dla tych przypadków. Każda z tych kobiet ma odrębną historię życia, choć - to fakt - najczęściej dramatyczną od samego dzieciństwa. Wzrastają w domach patologicznych, gdzie zakłócone są relacje emocjonalne. Z drugiej strony nie tylko te kobiety miały tzw. trudny dom, wielu ludzi przeżyło niełatwe dzieciństwo, a wyrośli na szlachetnych ludzi i pięknie wychowują własne dzieci. - Dziękuję bardzo za rozmowę. Rozmawiał Tomasz Gołąb Copyright by Gość Niedzielny, 48/1999 opr. TG/PO |
