słodki cukiereczek

Kościół i Unia Europejska


Jan Paweł II o Europie

 

Ani Europa, ani Unia Europejska nie jest czymś doskonałym

Ale "Wspólnota Europejska" to nie jakieś marzenie z krainy snów, lecz Unia Europejska!

Kto chce czynnie pracować przy budowaniu autentycznej jedności europejskiej, musi brać pod uwagę te fakty historyczne, których wymowa jest niepodważalna. Jak już powiedziałem przy innej okazji, «spychanie na margines religii, które wniosły i nadal wnoszą swój wkład w rozwój kultury i humanizmu — dających Europie słuszny powód do dumy — jest dla mnie przejawem niesprawiedliwości, a zarazem obrania błędnej perspektywy» (przemówienie do korpusu dyplomatycznego akredytowanego przy Stolicy Apostolskiej, 10 stycznia 2002 r., n. 2; «L'Osservatore Romano», wyd. polskie, n. 3/2002, s. 33). Ewangelia bowiem nie zubaża ani nie tłumi tego, co każdy człowiek, lud czy naród autentycznie uznają za dobro, prawdę i piękno i je realizują (por. Slavorum Apostoli, 18).
Gdy patrzymy wstecz, musimy przyznać, że obok Europy, kontynentu kultury, z wielkimi ruchami filozoficznymi, artystycznymi i religijnymi, które ją wyróżniają; obok Europy, kontynentu pracy, ze zdobyczami ubiegłego stulecia w dziedzinie technologii i informatyki, istnieje niestety Europa reżimów totalitarnych i wojen, Europa krwi, łez i najstraszliwszych okrucieństw. Być może również z powodu tych gorzkich doświadczeń z przeszłości w dzisiejszej Europie — jak się wydaje — silniej daje o sobie znać pokusa sceptycyzmu i obojętności wobec odstępowania od podstawowych zasad moralnych w życiu osobistym i społecznym.
Trzeba reagować. We współczesnej, niepokojącej sytuacji należy niezwłocznie potwierdzić, że Europa, aby odnaleźć swą głęboką tożsamość, musi powrócić do chrześcijańskich korzeni, a w szczególności do dzieła takich ludzi, jak Benedykt, Cyryl i Metody, których świadectwo stanowi przyczynek o pierwszorzędnym znaczeniu dla duchowej i moralnej odnowy kontynentu.
Dziś, kiedy Polska i inne kraje byłego Bloku Wschodniego wkraczają w struktury Unii Europejskiej, powtarzam te słowa. Nie wypowiadam ich, aby zniechęcać. Przeciwnie, aby wskazać, że te kraje mają do spełnienia ważną misję na Starym Kontynencie. Wiem, że wielu jest przeciwników integracji. Doceniam ich troskę o zachowanie kulturalnej i religijnej tożsamości naszego Narodu. Podzielam ich niepokoje związane z gospodarczym układem sił, w którym Polska - po latach rabunkowej gospodarki minionego systemu - jawi się jako kraj o dużych możliwościach, ale też o niewielkich środkach. Muszę jednak podkreślić raz jeszcze, że Polska zawsze stanowiła ważną część Europy i dziś nie może wyłączać się z tej wspólnoty, z tej wspólnoty, która wprawdzie na różnych płaszczyznach przeżywa kryzysy, ale która stanowi jedną rodzinę narodów, opartą na wspólnej chrześcijańskiej tradycji. Wejście w struktury Unii Europejskiej, na równych prawach z innymi państwami, jest dla naszego Narodu i bratnich Narodów słowiańskich wyrazem jakiejś dziejowej sprawiedliwości, a z drugiej strony może stanowić ubogacenie Europy. Europa potrzebuje Polski. Kościół w Europie potrzebuje Świadectwa wiary Polaków. Polska potrzebuje Europy. Od Unii Lubelskiej do Unii Europejskiej! To jest wielki skrót, ale bardzo wiele się w tym skrócie mieści wielorakiej treści. Polska potrzebuje Europy. Jest to wyzwanie, które współczesność stawia przed nami i przed wszystkimi krajami, które na fali przemian politycznych w regionie tak zwanej Europy Środkowowschodniej wyszły z kręgu wpływów ateistycznego komunizmu.
Kościół pragnie być obecny również w procesie przygotowania Polski do pełnego zjednoczenia z Unią Europejską. Słuszne jest dążenie do tego, aby Polska miała swe należne miejsce w ramach politycznych i ekonomicznych struktur zjednoczonej Europy. Trzeba jednak, aby zaistniała w nich jako państwo, które ma swoje oblicze duchowe i kulturalne, swoją niezbywalną tradycję historyczną związaną od zarania dziejów z chrześcijaństwem. Tej tradycji, tej narodowej tożsamości Polska nie może się wyzbyć. Stając się członkiem Wspólnoty Europejskiej, Rzeczpospolita Polska nie może tracić niczego ze swych dóbr materialnych i duchowych, których za cenę krwi broniły pokolenia naszych przodków. W obronie tych wartości Kościół pragnie być partnerem i sojusznikiem rządzących naszym krajem. Kościół, jak mówiłem w Parlamencie Rzeczypospolitej podczas mojej ostatniej pielgrzymki do Ojczyzny, «przestrzega przed redukowaniem wizji zjednoczonej Europy wyłącznie do jej aspektów ekonomicznych, politycznych oraz przed bezkrytycznym stosunkiem do konsumpcyjnego stylu życia. Nową jedność Europy, jeżeli chcemy, by ona trwała, winniśmy budować na tych duchowych wartościach, które ją kiedyś ukształtowały, z uwzględnieniem bogactwa i różnorodności kultur i tradycji poszczególnych narodów. Ma to być wielka Europejska Wspólnota Ducha». Raz jeszcze pragnę powtórzyć, że «doświadczenie dziejowe, jakie posiada naród polski, jego bogactwo duchowe i kulturowe mogą skutecznie przyczynić się do ogólnego dobra całej rodziny ludzkiej, zwłaszcza do umocnienia pokoju i bezpieczeństwa w Europie» (Warszawa, 11 czerwca 1999 r.).

Zjednoczenie Europy we wspólnej pracy, także na płaszczyźnie gospodarczej jest ważne

Jedność Europy nie może sprowadzać się do jedności ekonomicznej i materialnej.

Gdy Polska walczyła o zachowanie swej godności i o niepodległość narodową, miał on [Rafał Kalinowski] odwagę wołać — choć sam był uczestnikiem walk — że «ojczyzna potrzebuje potu, a nie krwi!». Tak, panie i panowie, Europa potrzebuje ludzi, którzy wspólną pracą będą dążyć do tego, by nienawiść i odrzucenie drugiego człowieka nie miały już prawa bytu na tym kontynencie, który wydał tak wielu świętych, wzorów człowieczeństwa, był promieniującym źródłem twórczych idei i ojczyzną wielu instytucji społecznych, przynoszących chwałę ludzkiemu geniuszowi.
W świecie coraz bardziej złożonym i wzajemnie zależnym trzeba też dostrzegać i owocnie wykorzystywać talenty i umiejętności innych w dziedzinie polityki, gospodarki i życia społecznego; dotyczy to także sfery życia duchowego i kościelnego. Także tutaj należy zachować i utrwalić dobra już zdobyte i przezwyciężać to, co utrudnia współczesne życie wiary, głęboko zakorzenione w przeszłych doświadczeniach Kościoła, lub to, co przesłania odwieczne prawdy, oraz czerpać i uczyć się z licznych nowych doświadczeń innych Kościołów partykularnych.
Europa przeżywa dziś okres bolesnych przemian, rozdarta między dążeniem do integracji w jedną wspólnotę, a nacjonalistyczną pokusą rozpadu. (...) Ta dramatyczna niepewność jutra jest wyzwaniem dla Europy Zachodniej, cieszącej się pokojem i dobrobytem, która 1 stycznia weszła w fazę «wspólnego rynku». Umocniona jednością systemu politycznego i gospodarczego, a także wspólnotą wartości, ta część Europy powinna nawiązywać coraz liczniejsze kontakty z resztą kontynentu, okazując jej na wszelkie sposoby solidarność i otwartość. Prawdziwy i trwały postęp nie jest osiągalny, jeśli jedni dążą do niego bez drugich lub przeciw drugim, a zwłaszcza gdy działają z bronią w ręku. (...) W Europie, mimo niepewności utrzymującej się do ostatniej chwili, 1 stycznia 1993 rozpoczął się nowy rozdział historii kontynentu. Wejście w życie systemu zjednoczonego rynku głębiej uświadomiło znacznej części Europejczyków, że stanowią jedną rodzinę i wspólnie uznają wartości wywodzące się z ich bliższej i dalszej przeszłości. Ma to duże znaczenie, ponieważ przyszłości nie można budować jedynie na fundamencie rynku i ekonomii. Miejmy nadzieję, że skoro przezwyciężone zostały odwieczne konflikty, w Europie zapanuje ostatecznie duch solidarności i poczucie wspólnoty. Już dziś, dzięki powstaniu wspólnych struktur i trwałych mechanizmów współdziałania, życie dużej części Europy staje się bardziej zgodne.
Społeczeństwa i ludzie stali się na przestrzeni tych piętnastu stuleci, jakie dzielą nas od daty narodzin Benedykta z Nursji, spadkobiercami wielkiej cywilizacji - spadkobiercami jej zwycięstw, ale i klęsk, jej świateł, ale i mroków. Wyczuwa się przewagę ekonomii nad moralnością. Przewagę doczesności nad duchowością. Z jednej strony, wyłączne prawie nastawienie na konsumpcję dóbr materialnych odbiera głębszy sens życiu ludzkiemu. Z drugiej strony, praca staje się przymusem człowieka podporządkowanego kolektywom, a tę pracę za wszelką cenę odrywa się od modlitwy, odbierając również życiu ludzkiemu pozadoczesny sens.
Mimo pewnych trudności proces integracji europejskiej posuwa się naprzód i kolejne państwa pragną przyłączyć się do Unii piętnastu. Jednakże ten umacniający się związek nie może być jedynie kontynentalną strukturą geograficzną i gospodarczą, ale musi stawać się przede wszystkim porozumieniem kulturowym i duchowym, ukształtowanym w drodze owocnego połączenia wielorakich i ważnych wartości i tradycji. W ten doniosły proces integracji Kościół włącza się całym sercem i we właściwy sobie sposób. Popierali go także moi czcigodni poprzednicy, widząc w nim niezawodną drogę do pokoju i zgody między narodami, pozwalającą szybciej osiągnąć «europejskie dobro wspólne».

Ja sam wielokrotnie przywoływałem obraz Europy oddychającej dwoma płucami — nie tylko w wymiarze religijnym, ale także kulturowym i politycznym. Od początku mej posługi Piotrowej stanowczo podkreślałem, że budowa cywilizacji europejskiej musi opierać się na uznaniu «godności człowieka i jego niezbywalnych podstawowych praw, nienaruszalności życia, wolności i sprawiedliwości, braterstwa i solidarności»

Europa zbudowana jest na fundamentach chrześcijańskich

Ale europejskie chrześcijaństwo to nie nostalgiczne zapatrywanie się w przeszłość, tylko misja do spełnienia!

Myśląc o Europie, troszczę się przede wszystkim o to, aby zachowała ona swoje chrześcijańskie dziedzictwo i pozwoliła mu owocować. Nie można bowiem zaprzeczyć, że tradycja kulturowa kontynentu zakorzeniona jest nie tylko w dziedzictwie grecko-rzymskim, lecz także w spuściźnie judeochrześcijańskiej, która przez wieki stanowiła jej najgłębszą istotę. Wielka część dorobku Europy w dziedzinie prawa, literatury, sztuki i filozofii nosi znamię chrześcijaństwa, i osiągnięć tych nie sposób w pełni zrozumieć i docenić, jeśli nie spojrzy się na nie z perspektywy chrześcijańskiej. Także sposób myślenia i odczuwania, wypowiadania się i zachowania narodów europejskich uległ głębokiemu wpływowi chrześcijaństwa.
Niestety, w połowie ubiegłego tysiąclecia rozpoczął się, a od XVIII w. rozwinął na szeroką skalę proces laicyzacji, zmierzający do wykluczenia Boga i chrześcijaństwa z wszystkich dziedzin życia ludzkiego.
Wynikiem tego procesu były często agnostyczny lub ateistyczny laicyzm i sekularyzacja, a więc zdecydowane i totalne wykluczenie Boga i naturalnego prawa moralnego z wszystkich dziedzin ludzkiego życia. W ten sposób religia chrześcijańska została zepchnięta do prywatnej sfery życia człowieka. Czyż z tego punktu widzenia nie jest znamienny fakt, że z Karty Europejskiej wykreślono jakiekolwiek bezpośrednie odniesienie do religii, a więc także do chrześcijaństwa? (...) Stary kontynent potrzebuje Jezusa Chrystusa, by nie zagubić swej duszy i nie utracić tego, co w przeszłości uczyniło go wielkim i co jeszcze dziś czyni zeń przedmiot podziwu innych narodów.
Realizująca się stopniowo na naszych oczach integracja europejska potrzebuje woli i zdecydowania władz politycznych oraz gotowości do budowania Unii na fundamencie wspólnych wartości, przy uwzględnieniu chrześcijańskich korzeni różnych narodów, które w sposób nieodwracalny wpisały się w dzieje i kulturę europejską. Istotny wkład chrześcijaństwa i chrześcijańskiej koncepcji człowieka w historię i kulturę różnych krajów jest bowiem częścią wspólnego dziedzictwa. Dlatego też wydaje się oczywiste, że fakt ten powinien zostać uwzględniony w projekcie europejskiej konstytucji. Inną ważną rzeczą jest uznanie istnienia i wolności działania Kościołów i wspólnot religijnych, zagwarantowane zresztą przez konstytucje wielu krajów Europy
Nowy porządek prawny, aby rzeczywiście służył pomnażaniu autentycznego dobra wspólnego, musi uznawać i chronić te wartości, które stanowią najcenniejsze dziedzictwo humanizmu europejskiego. To on właśnie zagwarantował i wciąż gwarantuje Europie szczególne miejsce w dziejach cywilizacji. Wartości te stanowią najbardziej charakterystyczny dorobek intelektualny i duchowy, który ukształtował tożsamość europejską na przestrzeni wieków, i należą do skarbca kultury tego kontynentu. Jak już przypominałem przy innych okazjach, dotyczą one: godności osoby; świętości życia ludzkiego; centralnej roli rodziny opartej na małżeństwie; wagi wykształcenia; wolności myśli, słowa oraz głoszenia własnych poglądów i wyznawania religii; ochrony prawnej jednostek i grup; współpracy wszystkich na rzecz wspólnego dobra; pracy pojmowanej jako dobro osobiste i społeczne; władzy politycznej pojmowanej jako służba, podporządkowanej prawu i rozumowi, a «ograniczonej» przez prawa osoby i narodów. W szczególności konieczne będą uznanie i ochrona w każdej sytuacji godności osoby ludzkiej i prawa do wolności religijnej, pojmowanego w trzech aspektach: indywidualnym, zbiorowym i instytucjonalnym. Oprócz tego należy przyjąć zasadę pomocniczości w wymiarze horyzontalnym i wertykalnym oraz wizję stosunków społecznych i wspólnotowych opartą na autentycznej kulturze i etyce solidarności. (...) Dlatego bez ulegania jakimkolwiek skłonnościom do nostalgii i nie zadowalając się mechanicznym powielaniem wzorów z przeszłości, lecz w postawie otwarcia na pojawiające się nowe wyzwania, należy wiernie i twórczo czerpać inspirację z chrześcijańskich korzeni, z których wyrosła historia Europy. Wymaga tego pamięć historyczna, ale także przede wszystkim misja Europy, wezwanej również dzisiaj, by pełnić rolę nauczycielki prawdziwego postępu i zachęcać do globalizacji opartej na solidarności i nie wyłączającej nikogo, oraz by przyczyniać się do budowania sprawiedliwego i trwałego pokoju na własnym terytorium i na całym świecie, by łączyć różne tradycje kulturowe i tworzyć taki humanizm, w którym poszanowanie praw, solidarność i talent twórczy pozwolą każdemu człowiekowi zaspokoić jego najszlachetniejsze aspiracje.

Instytucje międzynarodowe muszą szanować tożsamość narodów

Ale nacjonalizm jest całkowicie sprzeczny z chrześcijaństwem

Jak już wielokrotnie podkreślałem, społeczność międzynarodowa gromadzi nie tyle państwa, co raczej narody, złożone z mężczyzn i kobiet, którzy tworzą historię indywidualną i zbiorową. To ich prawa trzeba określić i zabezpieczyć. Podobnie jednak jak w każdej rodzinie trzeba też ukazać ich złożoność i ich powiązania z pewnymi obowiązkami. (...) «wizja 'rodziny' przywodzi na myśl rzeczywistość wykraczającą poza relacje czysto funkcjonalne i poza zwykłą zbieżność interesów. Rodzina jest ze swej natury wspólnotą opartą na wzajemnym zaufaniu, pomocy i szczerym szacunku. W prawdziwej rodzinie nie panuje prawo silniejszego; przeciwnie, jej słabszym członkom, właśnie ze względu na ich słabość, zapewnia się podwójną opiekę i pomoc»
Taki jest prawdziwy sens tego, co w teorii prawa międzynarodowego określa się pojęciem «wząjemności». Każdy naród powinien przyjąć postawę akceptacji tożsamości swoich sąsiadów: jesteśmy tu na antypodach agresywnych nacjonalizmów, które były i nadal są plagą Europy i Afryki! Każdy naród powinien być gotów dzielić się swymi zasobami ludzkimi, duchowymi i materialnymi, aby nieść pomoc tym, którzy są ubożsi niż on sam.
Zastanawiając się nad podłożem pewnych zbiorowych zachowań, o których mówiliśmy przed chwilą, przyglądając się sytuacji w Afryce i Europie, bez trudu dostrzegamy tu wpływ skrajnych nacjonalizmów. Nie mają one nic wspólnego z godziwą miłością ojczyzny ani z szacunkiem dla własnej tożsamości, ale oznaczają odrzucenie drugiego człowieka i jego odmienności, aby tym łatwiej go sobie podporządkować. Wszystkie środki są dozwolone: wywyższanie własnej rasy, co prowadzi do utożsamienia narodu z określoną społecznością etniczną; przypisywanie nadmiernej roli państwu, które ma myśleć i decydować za wszystkich; narzucanie jednolitego modelu gospodarczego; eliminacja różnorodności kulturowej. Stajemy tu wobec nowego pogaństwa: ubóstwienia narodu. Historia dowodzi, że droga od nacjonalizmu do totalitaryzmu jest krótka oraz że brak równości między państwami prowadzi również do jej zaniku między ludźmi. W ten sposób zostaje unicestwiona naturalna solidarność ludów, zachwiane poczucie proporcji i podeptana zasada jedności rodzaju ludzkiego.
Kościół katolicki nigdy nie zaakceptuje takiej wizji rzeczywistości. Ma świadomość, że jest z natury powszechny i służy wszystkim, i dlatego nie utożsamia się z żadną określoną społecznością narodową. Otwiera się na przyjęcie wszystkich narodów, ras i kultur. Pamięta o Bożym zamyśle wobec ludzkości — a nawet więcej: wie, że to przez niego właśnie Bóg zamierza zgromadzić wszystkich ludzi w jedną rodzinę, jest bowiem Stwórcą i Ojcem wszystkich. Dlatego też za każdym razem, gdy z chrześcijaństwa — czy to tradycji zachodniej, czy wschodniej — czyni się narzędzie nacjonalizmu, zostaje ono jak gdyby ugodzone w samo serce i staje się jałowe.

Budowa społeczeństwa nie odbywa się tylko w sferze duchowej

Jedności nie da się osiągnąć środkami technicznymi i administracyjnymi

Jesteśmy winni wdzięczność społeczeństwom i przywódcom, których wiara w człowieka i wytrwałość doprowadziły do tych przemian, nawiązujących bezpośrednio do wielkich tradycji Europy. (...) Wraz z nadejściem tych «nowych czasów» powinnością każdego kraju staje się wykorzystanie szans stworzonych przez ewolucję polityczną: zdecydowane działanie na rzecz demokracji, zapewnienie rzeczywistego poszanowania praw człowieka i podstawowych swobód, dążenie do dobrobytu poprzez wolność gospodarczą i sprawiedliwość społeczną, zapewnienie każdemu narodowi równego bezpieczeństwa. (....) Kraje środkowej i wschodniej Europy zmagają się — na swój sposób — z tymi samymi problemami. Samo odrzucenie monopolu jednej partii nie wystarczy, aby zbudować coś nowego, trzeba jeszcze znaleźć cel życia i pracy. W krajach tych odbyły się wybory, czasem jednak kandydaci może nie dosyć jednoznacznie formułowali swoje priorytety. Tkanka moralna i społeczna tych krajów została poważnie uszkodzona, wobec czego rodzina i szkoła muszą tam znów stać się miejscem kształtowania sumień; trzeba odnowić zamiłowanie do solidnej pracy, ponieważ służy ona wspólnemu dobru.
Do podjęcia tych wszystkich zadań potrzebna jest solidarność europejska. Nic bardziej nie zagraża równowadze w Europie — a w istocie także pokojowi na kontynencie — niż nowy podział: przeciwstawienie Europy bogatych Europie ubogich; regionów rozwiniętych — regionom zacofanym. Współpracy technicznej i kulturalnej muszą towarzyszyć wspólne przedsięwzięcia gospodarcze. Wymaga to pewnej wyrozumiałości ze strony krajów europejskich, przywykłych do swobodnego myślenia i produkowania dóbr, wobec tych partnerów, których przez ponad pół wieku, niestety, krępowały więzy systemów uznających twórcze i samodzielne myślenie za działalność wywrotową.
Ogłaszając św. Brygidę współpatronką Europy, pragnąłem przedstawić wiernym tego kontynentu szczególny wzór «świętości kobiecej». Po wielu latach szczęśliwego życia jako wierna małżonka, przykładna matka i mądra wychowawczyni, Brygida została świątobliwą wdową, a na koniec obrała życie konsekrowane. W każdej fazie swego życia umiała mądrze łączyć kontemplację z niezwykle szeroko zakrojoną działalnością, zawsze czerpiąc wsparcie z miłości do Chrystusa i do Kościoła. Wniosła ona do wspólnoty chrześcijańskiej swoich czasów dary właściwe kobiecości i jako kobieta w pełni zrealizowana poświęciła się służbie braciom. Jej przykład może być dla współczesnych kobiet skuteczną zachętą do uczestniczenia w budowie społeczeństwa, które będzie w pełni szanowało ich godność.
Należy strzec duchowego i moralnego wymiaru Europy, dążąc do tego, aby wizja jedności narodów europejskich została «zakotwiczona w transcendencji» dzięki wyraźnemu uznaniu «praw Boga». Jest to jedyna prawdziwie niepodważalna gwarancja godności człowieka i wolności ludów.
Trzeba wyjść poza obręb niezbędnych skądinąd regulacji technicznych, administracyjnych, ekonomicznych i monetarnych, aby ocalić ową autentyczną tożsamość i dziedzictwo cywilizacji, których fundamentalnym składnikiem jest chrześcijaństwo — źródło inspiracji dla ideału europejskiego uniwersalizmu, pielęgnowanego od wielu pokoleń
W momencie, kiedy podejmowane są wysiłki zbudowania «wspólnego domu europejskiego» za pomocą narzędzi legislacyjnych, które służą promocji jedności i solidarności narodów kontynentu, trzeba zwrócić uwagę na wartości, na jakich się on opiera. Niektóre z tych wartości stanowią dziedzictwo europejskiego humanizmu i gwarantują jego dalsze oddziaływanie w dziejach cywilizacji. Jest faktem niezaprzeczalnym, że dwutysiącletnia tradycja o rodowodzie judeochrześcijańskim potrafiła harmonijnie zespolić, umocnić i rozpowszechnić zasady leżące u podstaw cywilizacji europejskiej i zakorzenione w pluralizmie kultur. Może ona w dalszym ciągu służyć jako cenny wzorzec etyczny, będący punktem odniesienia dla narodów europejskich.
Trzeba reagować na wszelkie próby pominięcia wkładu chrześcijaństwa w budowaniu nowej Europy, gdyż pozbawiłoby to istotnych sił proces tworzenia etyczno-kulturowych podwalin współżycia społecznego na kontynencie.

Niniejszy dokument został opublikowany dzięki pomocy finansowej Unii Europejskiej. Poglądy w nim wyrażone należą do Fundacji "Opoka" i nie odzwierciedlają w żadnym razie oficjalnego stanowiska Unii Europejskiej

Benedykt XVI | Biblioteka audio i wideo | Czytelnia | Dane nt. Kościoła | Felietony, komentarze | Filozofia | Galeria zdjęć | Inne nauki |
Integracja Europejska | Internet i komputery | Jan Paweł II | Katalog adresów | Katechetom i duszpasterzom | Kultura | Liturgia - na dziś i na niedziele | Mapa serwisu | Msze św. - gdzie, kiedy? | Nauczanie | Nowości na naszych stronach | PDA | Rodzina | Sekty | Serwis informacyjny | Słownik | Sonda | Święci patroni | Szukaj | Teologia | Twój głos w dyskusji | Varia | Życie Kościoła |