"Kościół, Polska a Unia Europejska"W numerze "Gościa Niedzielnego" z 30 stycznia br. (GN 5/2000) znalazła się wkładka pt. "Kościół, Polska a Unia Europejska". W publikacji postawiono czytelnikom pytanie, czy są za przyłączeniem Polski do Unii Europejskiej, czy wyrażają sprzeciw? Nadeszło ponad dwieście listów. Znaczna ich część opatrzona została komentarzami i uzasadnieniami wyrażanych opinii. Odebraliśmy także kilkanaście telefonów. O ile listy były zróżnicowane i w większości wyrażały poparcie dla idei wstąpienia Polski do Unii Europejskiej, to rozmówcy telefoniczni wyrażali swój sprzeciw wobec integracji europejskiej. Liczbowo odpowiedzi listowne kształtują się tak:
Aby zobrazować sposób argumentacji przedstawiony w nadesłanych listach, prezentujemy fragmenty kilku z nich. Są wśród nich zarówno te, które opowiadają się za wstąpieniem, jak i te "przeciw". Procentowo relacje między nimi wyglądają w następujący sposób: 75,6 proc. korespondentów poparło integrację Polski z UE, 21,3 proc. sprzeciwiało się temu, a 3,0 proc. było niezdecydowanych. Zasadnicza rola Kościoła Oczywiście jesteśmy - to znaczy żona i ja - gorącymi zwolennikami integracji Polski z UE. Integracja może dać duże korzyści, szczególnie w sferze ekonomicznej, a przez to poprawić byt materialny najuboższym grupom społecznym w naszym kraju. Efektem pozostawania Polski poza strukturami unijnymi będzie stagnacja gospodarcza i pogłębienie się przestrzeni ubóstwa w społeczeństwie oraz narazi nas na niebezpieczeństwo doprowadzenia poziomu życia do standardów panujących za wschodnią granicą.(...) Osoby ferujące antyunijne wyroki wyrządzają wielką krzywdę społeczeństwu, a szczególnie najuboższym. Uważamy jednocześnie, że bezsensowne są przekonywania i argumenty przeciwników integracji, zwłaszcza tych z cenzusami naukowymi, i ich mącące w głowach pseudonaukowe wypowiedzi na falach eteru. (...) Kościół może odegrać zasadniczą rolę w przygotowaniu polskiego społeczeństwa i kształtowaniu poglądów katolików na temat reguł i warunków przystępowania Polski do UE. Dziękuję za broszurkę-ulotkę Kościół, Polska a Unia Europejska, która przystępnie pozwoliła wyrobić sobie pogląd na istotne kwestie związane z integracją. Franciszek Koloch, Tarnowskie Góry Akceptacja z zastrzeżeniami Powoli skłaniam się ku akceptacji przyłączenia Polski do UE. Choć margines moich obaw jest spory - a od lat systematycznie poznaję te problemy - czynię to, żeby dać nadzieję swoim dzieciom (a może wnukom), które chcą się uczyć, studiują, poznają języki i ciężko pracują. Mam jednak zastrzeżenia przede wszystkim do tego, czy tak ochoczo UE dopuści nas do owych technologicznych nowości, czy nie chodzi jej głównie o tanią siłę roboczą. Krzysztof Pawlak, Radom Czy teraz nie można się zdegradować? Bardzo dziękuję za folder Kościół, Polska a Unia Europejska. Od razu mówię, że w ankiecie określiłem się za przystąpieniem Polski do UE. Dlaczego? Bo uważam, że nie ma dla nas sensownej alternatywy. Przemawiają za tym względy polityczne, obronnościowe, gospodarcze i handlowe. Ci, którzy boją się Unii, ci którzy tworzą "potwory wyobraźni", są integrystami, o których zgrabnie pisze ks. prof. Tischner w książce Ksiądz na manowcach. (...) Ale w wolnej Polsce na łamach prasy i w niektórych rozgłośniach radiowych często błotem obrzuca się zwolenników integracji. A co się takiego stanie, jeśli wejdziemy do UE? Zepsujemy się moralnie? To znaczy, że potrzeba nam integracji, aby się zepsuć? Czyż teraz nie można się zdegradować? Bzdury!!! Wystarczy wejść do pierwszej lepszej wypożyczalni wideo, by dostać porno, jakie się chce. A pijaństwo - czy teraz nie można stać się nałogowcem? Czy obecnie nie można kupić narkotyków albo nielegalnej broni, a przecież nie jesteśmy w Unii... Cieszę się, że GN, który czytam regularnie, ze szczególnym uwzględnieniem wkładki sandomierskiej, nie boi się wyzwań współczesności i jest otwarty. Grzegorz Nowicki, Tarnobrzeg Szkodliwe popieranie Jestem, a właściwie byłem, wieloletnim czytelnikiem "Gościa Niedzielnego". Jednak od czasu, kiedy oswajacie czytelników z pozytywami UE, pismo przeszło w zdecydowaną stronniczość, przestał mi się "Gość" podobać. Miarkę przebrał folder propagujący Unię. Uważam popieranie i zachwalanie zgubnej dla narodu i państwa polskiego idei przyłączenia do UE przez pismo katolickie za bardzo szkodliwe, a wykorzystywanie zaufania ludzi do Kościoła za wyjątkowo nieuczciwe. Marny los narodu, który nawet w katolickiej gazecie nie znajdzie oparcia i patriotycznego ukierunkowania. Marian Łaba, Koszalin Cielec euro Jeśli chodzi o UE, to moje zdanie jest takie: jako katolik jestem wrogiem, bo tam jest aborcja, eutanazja, tam nie ma miejsca na Boga, a w miejscu Boga jest cielec euro. Liczy się tylko pieniądz euro, nie liczy się człowiek. UE to zdemoralizowany twór. To samo chcą z nami zrobić. Zastanawiające jest, jak wy, księża i niektórzy hierarchowie, umiecie pogodzić te zjawiska z sumieniem. "Gość Niedzielny" to powinien pisać o Bogu, Kościele, religii, problemach moralnych, a nie zajmować się propagandą. Sprawa Unii to problem czysto polityczny, dla wybitnych prawników, ekonomistów, moralistów i innych. O tym, czy Polska ma wejść do UE, czy też nie, powinien wypowiedzieć się cały naród. (...) Albin P., Tychy Musimy być w pełni świadomi Dziś w Polsce mamy zwolenników jednej i drugiej opcji. Tak naprawdę przeciętny Polak nie może pochwalić się wiedzą na temat Unii. My, przeciętni obywatele, opieramy się zwykle na niepełnych i mało rzetelnych informacjach. Tymczasem, jeśli Polska ma ambicje znaleźć się w UE już za kilka lat, nie możemy dopuścić do tego, że w kraju znajdzie się ktoś, kto nie będzie znał odpowiedzi na nurtujące go pytania, dotyczące naszego członkostwa w UE. Musimy nabrać świadomości i wiedzy, czym Unia jest i czego możemy w niej oczekiwać. Musimy sami, na podstawie prawdziwej i profesjonalnej informacji, odpowiedzieć sobie, czy chcemy być obywatelami wspólnej, zjednoczonej Europy. Ważną funkcję mają tu do spełnienia nie tylko instytucje państwowe, ale również Kościół. Polska jest krajem katolickim, a Kościół jest odbierany jako godny zaufania. Maria Sadlok, Ruda Śl. Copyright by Gość Niedzielny 11/2000 opr. TG/PO |

