słodki cukiereczek

Kościół i Unia Europejska
















Bp Adam Śmigielski SDB

JESTEŚMY W NIEJ OD WIEKÓW

Sprawa integracji Polski z Unią Europejską jest dziś szczególnie pasjonującym tematem dyskusji dla polityków, społeczników, ekonomistów, a także dla Kościoła. Problem staje się tym bardziej aktualny, im bliższy jest realny termin włączenia Polski w struktury administracyjne Unii Europejskiej. Ze względu na polaryzację stanowisk "za" i "przeciw" staje się bardzo newralgiczny. Dziś już jest oczywiste, że nie chodzi o "wejście Polski do Europy", gdyż Polska od wieków jest w Europie i tworzyła ją być może z większym trudem niż ci, którym się to przypisuje albo którzy sami sobie przypisują patent na europejskość.

Proces integracji Polski z Unią Europejską należy widzieć na tle szerszego zagadnienia, jakim jest jedność duchowa i kulturowa Europy. Zarówno zwolennicy, nawet niewierzący, jak i przeciwnicy integracji europejskiej powołują się na Jana Pawła II i jego nauczanie w tej dziedzinie. Czy jednak właściwie odczytują jego myśl?

Integracja według Jana Pawła II

Zdaniem Jana Pawła II, jest zjednoczona Europa jawi się obywatelom państw, które do niej należą lub pragną należeć, "jako demokratyczna wspólnota państw pragnących coraz ściślej integrować gospodarkę, ujednolicić prawodawstwo w wielu dziedzinach, dać swym obywatelom większy zakres wolności w perspektywie wzajemnej współpracy i ubogacenia się kultur". Jako "wspólna struktura polityczna, będąca wyrazem wolnej woli obywateli Europy, niezagrażająca tożsamości poszczególnych narodów, powinna stać się w większym stopniu gwarantem równości praw wszystkich regionów, szczególnie w dziedzinie kultury. Zjednoczone ludy Europy nie mogą dopuścić do dominacji jednej kultury nad innymi, ale powinny popierać prawo każdego do ubogacenia pozostałych swą odmiennością".

Ojciec Święty rozumie proces jednoczenia Europy bardzo szeroko, nie ogranicza go tylko do płaszczyzny życia politycznego i ekonomicznego. I mając na uwadze tak rozumianą integrację Europy, mógł oświadczyć w polskim parlamencie, że "Polska ma pełne prawo, aby uczestniczyć w ogólnym procesie postępu i rozwoju świata, zwłaszcza Europy. Integracja Polski z Unią Europejską jest od samego początku wspierana przez Stolicę Apostolską. Doświadczenia dziejowe, jakie posiada naród polski, jego bogactwo duchowe i kulturowe mogą skutecznie przyczynić się do ogólnego dobra całej rodziny ludzkiej, zwłaszcza do umocnienia pokoju i bezpieczeństwa w Europie".

Kościół jest zatem za pełną integracją Polski z Unią Europejską. Papież mówił o tym już wcześniej, zanim Polska znalazła się w kręgu państw demokratycznych, a więc przed rokiem 1989. W siedzibie Parlamentu Europejskiego w Strasburgu, 11 października 1988 r., powiedział: "Pragnieniem moim - jako najwyższego Pasterza Kościoła powszechnego, który pochodzi ze wschodniej Europy i zna aspiracje ludów słowiańskich, tego drugiego >płuca< naszej wspólnej europejskiej ojczyzny - jest to, by Europa suwerenna i wyposażona w wolne instytucje rozszerzyła się kiedyś aż do granic, jakie wyznacza jej geografia, a bardziej jeszcze historia. Jakże miałbym tego nie pragnąć, skoro inspirowana wiarą chrześcijańską kultura tak głęboko naznaczyła dzieje wszystkich ludów naszej Europy, ludów greckich i łacińskich, germańskich i słowiańskich, mimo wszelkich dziejowych tragedii, ponad systemami społecznymi i ideologiami?".

Czym straszy Unia?

Jeśli mówimy, że Kościół jest za integracją Polski z Unią Europejską, to nie oznacza to wcale, że nie dostrzega on niebezpieczeństw i zagrożeń tej unifikacji. Nie można tych zagrożeń pomniejszać, czy wmawiać ludziom, że są nierealne, ale nie można też ich przesadnie mnożyć czy sztucznie powiększać. Jest rzeczą zrozumiałą, że przewidywanie jakichkolwiek zagrożeń budzi w człowieku lęk.

Na proces integracji trzeba jednak patrzeć realistycznie. Pociągnie on za sobą niewątpliwie dodatkowe koszty, które będzie musiał ponieść nasz kraj. Chodzi o dostosowanie się do norm prawnych obowiązujących w Unii, poprawę wskaźników ekonomicznych i jakości środowiska naturalnego, co nie jest łatwe przy naszym opóźnieniu cywilizacyjnym. Rodzą się też obawy związane z wejściem do Unii. Czy na przykład nie stracimy przez to naszej suwerenności? Jest bowiem rzeczą pewną, że część swoich uprawnień będzie trzeba przekazać na rzecz instytucji unijnych.

Inne zagrożenia - podnoszone przez przeciwników integracji - to ewentualna utrata tożsamości narodowej. Choć należy podkreślić, że integracja europejska wcale nie musi oznaczać odcinania się od własnych korzeni czy tradycji religijnych. Z dotychczasowych doświadczeń państw członkowskich wynika przecież, że zachowały one swoją tożsamość narodową. Może najwięcej obaw budzi niebezpieczeństwo wykupu polskiej ziemi przez cudzoziemców. Lękają się słusznie o swój byt rolnicy, kupcy, pracownicy kopalni i hut. Dochodzą do tego obawy, zresztą słuszne, o podważanie wartości moralnych i religijnych w imię pluralizmu ideologicznego i tolerancji błędnie pojmowanej.

Należy podkreślić, że te zagrożenia są do przezwyciężenia i nie powinny one przekreślić dążenia do wspaniałego dzieła, jakim jest duchowa, kulturowa, społeczna i ekonomiczna jedność Europy. Przed elitami politycznymi Polski stoi więc trudne zadanie wynegocjowania dobrych warunków członkostwa, aby proces dostosowawczy nie przyniósł naszemu krajowi szkód. Wiele zależy zatem od tego, kto będzie negocjował i wprowadzał nas do Unii. Czy będą to ludzie godni zaufania i stawiający na pierwszym miejscu dobro swojej Ojczyzny, czy też ludzie skorumpowani, zabiegający bardziej o pochwały obcych stolic niż o dobro własnego narodu. Dlatego wydaje się sprawą doniosłej wagi udział w najbliższych wyborach prezydenckich i przyszłorocznych parlamentarnych. Od tego, kogo wybierzemy, w czyje ręce złożymy nasze losy, będzie zależeć i dobro, i miejsce Polski w Europie.

Dyskusje na temat integracji europejskiej trwają. Nie brak tych, którzy zarysowują czarne scenariusze, powodując - wśród mniej zorientowanych w tym zagadnieniu - stresy i niepokoje. Inni znów przesadnie koloryzują skomplikowaną rzeczywistość, która - pomimo wszystkich zastrzeżeń - wydaje się jedyną szansą dla Polski i krajów ubiegających się o członkostwo w Unii. Zamiast bezmyślnie zachwycać się "dobrodziejstwami", jakie niesie członkostwo w Unii Europejskiej, albo głosić katastrofizm, należy podjąć pozytywne działania, mające na celu roztropne i korzystne dla Polski wejście do Unii oraz właściwe przygotowanie naszych obywateli do stawienia czoła przewidywanym trudnościom. Ktoś powiedział, że "przyszłości się nie przewiduje - ją się przygotowuje". Co zatem robić, jak przygotowywać ? - to zadanie, jakie staje przed sprawującymi władzę, Kościołem, rodzinami i każdym z osobna.

Fundament jedności europejskiej

Wypowiedzi biskupów oraz ich wizyta w Brukseli w roku 1997 świadczą o tym, że Kościół w Polsce, za pośrednictwem hierarchii, opowiada się za integracją z Unią Europejską. Trzeba jednak zaznaczyć, że proces integracji musi być oparty na trwałych wartościach, jak godność każdego człowieka, niekwestionowana wartość każdego życia, przestrzeganie sprawiedliwości i równości społecznej, braterstwa między ludźmi, niezależnie od ich przynależności narodowej i społecznej. Prawdziwe zbliżanie się narodów Europy powinno dokonywać się przez powrót do korzeni chrześcijańskich. Miarą europejskości narodu nie może być tylko bogactwo gospodarcze, siła militarna czy korzystne położenie geopolityczne. Ostatecznie narodów nie łączy ani polityka, ani gospodarka, ale kultura i wartości duchowe. Dla nich musi znaleźć się właściwe miejsce w procesie integracji europejskiej.

Bez względu na to, jak szybko przebiegał będzie proces integracji na poziomie politycznych rozstrzygnięć, zachowamy naszą katolicką tożsamość, jeśli będziemy głęboko przeżywać ewangeliczną wiarę, zaś w nowe warunki życia będziemy wnosić świadectwo umiłowania Chrystusa. Jeśli zabraknie nam głębokiej, żywej wiary, nawet gdybyśmy pozostali poza strukturami Unii, młode pokolenie będzie poszukiwać obcych chrześcijaństwu wzorców życia, naśladując styl ukazywany w mediach.

Kształt przyszłej Europy zależeć będzie także od tego, jaką rolę odegrają w jej rozwoju wartości, które stanowią ważny składnik polskiej tradycji narodowej. Wpływały one kiedyś w istotny sposób na kulturę i na losy naszego kontynentu. Obecność ta jest potrzebna także i dziś. Grzechem zaniedbania byłaby izolacja połączona z łatwym ignorowaniem tych problemów, które niesie przyszłość.

Podjąć wyzwanie

Wezwanie do ewangelizacji Europy to piękne i zaszczytne powołanie. Nie można jednak pomijać faktu, że świat dzisiejszy niesie ze sobą wiele zagrożeń i niebezpieczeństw (np. sekty, demoralizacja, konsumpcjonizm, bezbożność). I należy raczej sądzić, że świat nie będzie sprzyjał ewangelizacji, lecz jej się przeciwstawiał. Dlatego należy przygotować się na te trudności. Prowadzone są negocjacje na płaszczyźnie politycznej, ekonomicznej, a czy w dostateczny sposób podejmowane są wysiłki, by przygotować Polaków do przeciwstawiania się temu, co zagraża wierze i moralności? To samo dotyczy sprawy kształtowania postawy patriotycznej wśród Polaków. Aby kochać inne kraje, trzeba najpierw kochać własną ojczyznę. A widzimy, że dziś "patriotyzm nie jest w modzie". Wręcz przeciwnie, taka postawa bywa utożsamiana z nacjonalizmem i ukazywana jako antyeuropejska.

opr. mg/mg/po




Benedykt XVI | Biblioteka audio i wideo | Czytelnia | Dane nt. Kościoła | Edukacja Ekonomiczna | Felietony, komentarze | Filozofia | Galeria zdjęć | Inne nauki |
Integracja Europejska | Internet i komputery | Jan Paweł II | Katalog adresów | Katechetom i duszpasterzom | Kultura | Księgarnia religijna | Liturgia - na dziś i na niedziele | Mapa serwisu | Msze św. - gdzie, kiedy? | Nauczanie | Noclegi w Polsce | Nowości na naszych stronach | PDA | Pielgrzymki piesze - ePielgrzymka | Rekolekcje | Rodzina | Sekty | Serwis informacyjny | Słownik | Sonda | Święci patroni | Szukaj | Tapety i dzwonki religijne | Teologia | Twój głos w dyskusji | Varia | Życie Kościoła


˙