Bp Wiktor SkworcPRZYSZŁOŚĆ W JEDNOŚCIZagadnienie jedności europejskiej należy rozpatrywać wielopłaszczyznowo, uwzględniając również wymiar eklezjologiczny, który podkreśla powszechny rys Kościoła katolickiego. Przymiotnik "katolicki" wskazuje na uniwersalny charakter i posłannictwo Kościoła, który ciesząc się obecnością w nim Chrystusa, kieruje orędzie Dobrej Nowiny do każdego człowieka. Uniwersalny wymiar misji Kościoła, którego celem jest zgromadzenie w jedno całej ludzkiej rodziny, nie pozwala nie zajmować stanowiska wobec ludzkich, czasem niedoskonałych, wysiłków zmierzających do integracji wokół celów i wartości o chrześcijańskiej inspiracji. Jednym z takich celów i wartości jest budowanie jedności Starego Kontynentu. Trochę historiiSzczególne miejsce Europy w misji Kościoła katolickiego sprawia, że polityczne inicjatywy budowania na tym kontynencie jedności politycznej i gospodarczej opartej na przesłankach racjonalnych i wolnym wyborze narodów, cieszą się zainteresowaniem Kościoła i jego moralnym wsparciem. Miały one często charakter oddolny, gdyż tymi, którzy w okresie powojennym propagowali idee zjednoczeniowe w Europie, byli przede wszystkim politycy związani z partiami chrześcijańskimi, zwanymi potocznie chadeckimi. Jednak rzeczywisty fundament pod budowę Unii Europejskiej dała, powołana traktatem paryskim 18 kwietnia 1951 r., Europejska Wspólnota Węgla i Stali, w ramach której współpracę podjęły kraje Beneluxu, Włochy, Niemcy i Francja. Wśród Europejczyków zasłużonych dla budowy nowego europejskiego domu znaleźli się Robert Schuman, Alcide de Gasperi i Konrad Adenauer. Inicjatywa zjednoczenia Europy, służąca powstrzymaniu nacjonalizmów, których owocem stała się I i II wojna światowa, była również bacznie obserwowana i komentowana przez Watykan. Papież Pius XII w swoich wystąpieniach pozytywnie odnosił się do wysiłków polityków, którzy służyli sprawie europejskiej integracji. Jan XXIII w encyklikach "Mater et Magistra" (1961 r.) oraz "Pacem in terris" (1963 r.) wskazywał na potrzebę globalnego rozwiązywania problemów społeczno-gospodarczych w warunkach pokoju i współpracy. Ojcowie Soboru Watykańskiego II podkreślali, że spełnienie oczekiwań związanych z przyszłością Europy nie jest możliwe bez budowania jedności ludzkiej rodziny. Encyklika "Populorum progressio" Pawła VI jest wyrazem świadomości Kościoła, iż z racji swojej uniwersalnej misji jest on uzdolniony do wspierania wysiłków na rzecz ogólnoludzkiego braterstwa. Dwa synody zwołane przez Jana Pawła II i poświęcone tematyce europejskiej pozostają również wyrazem ciągłej troski Kościoła o "jutro" Europy. Na zakończenie II Specjalnego Synodu dla Europy jego uczestnicy otrzymali książkę o znamiennym tytule: "Jan Paweł II - Proroctwo dla Europy". Zawiera ona wszystkie dotychczasowe wypowiedzi Jana Pawła II na temat Europy oraz komentarze. Wynika z nich jednoznacznie, że współczesnym twórcą "Europy ducha" jest Jan Paweł II. Mógł tego dokonać człowiek z doświadczeniem Wschodu Europy i równocześnie otwarty na Zachód. Wielką wizję jednego europejskiego domu, Europy oddychającej "dwoma płucami", trzeba wypełniać treścią konkretnych działań i postaw. Pozostaje to zadaniem społeczeństw i narodów, Kościołów i stowarzyszeń oraz każdego Europejczyka. Treść ta powinna dotyczyć wszystkich dziedzin życia, by Europa przemieniona wartościami ewangelicznymi, nawet jeśli ich tak nie nazywa, stała się znowu środowiskiem, gdzie w klimacie pokoju i solidarności rozwija się ludzka wspólnota. "Kościół nie może nigdy pozwolić na nadużywanie go do antyeuropejskiej demagogii (...). Dla zjednoczonej Europy nie ma bowiem alternatywy. Politycy chrześcijańscy mogą wnieść własny wkład w ten proces (...). Chrześcijański polityk nie zrezygnuje przy tym z tego wszystkiego, czego uczy go jego wiara i co podsuwa mu jego sumienie" - mówił w 1979 r. Jan Paweł II w austriackim parlamencie. Tekst ten warto dedykować naszym politykom, którzy powołując się na obronę wartości chrześcijańskich są przeciwni procesom integracyjnym. Postawa niektórych z nich wywołuje skojarzenia z działaniami partyjnych aparatczyków, którzy sprawili, że Polska znalazła się w 1948 r. poza zasięgiem planu Marshalla, poza Europejską Wspólnotą Węgla i Stali i w konsekwencji także poza Unią Europejską w jej aktualnym kształcie. Już korzystamy z UniiWydaje się, że pierwszą korzyścią istnienia Unii Europejskiej jest pokój. Fakt, że od 1945 roku Europa jest kontynentem pokoju (pomijając konflikty na Bałkanach czy w Czeczenii), mimo trudnego okresu tzw. zimnej wojny, jest niewątpliwie owocem istnienia Unii Europejskiej i Paktu Północnoatlantyckiego. Kandydując do Unii trzeba sobie zdać sprawę, że zostaniemy jeszcze ściślej włączeni w system europejskiego pokoju i bezpieczeństwa, także społecznego. Obawy, iż zjednoczenie będzie oznaczać unifikację i utratę własnej tożsamości, są o tyle nierealne, że niewykonalne. Można o tym łatwo przekonać się podróżując po krajach należących już do Unii Europejskiej, w których pielęgnuje się regionalną różnorodność i świadomość odrębności. Nie dzielą one jednak, lecz pozwalają na pełniejszą ekspresję swojskości. Trudno sobie wyobrazić, że my, Polacy, nagle przestaniemy być sobą, zapomnimy o własnej kulturze, historii i religii. Wszystko, co stanowi o naszej wyjątkowości, stanie się rodzajem wkładu w tożsamość europejską. Po wejściu do struktur europejskich będziemy mogli korzystać z tych mechanizmów, które mają wpływ na funkcjonowanie UE. Adaptacja norm i przepisów, które obowiązują w Polsce, do standardów europejskich pozwala nam już teraz dostrzegać pozytywne zmiany. Wymogi okresu przejściowego, w którym "doganiamy" Europę, zaowocowały w wielu wypadkach poprawą jakości produktów i odchodzeniem od modelu, w którym obowiązywała zasada "jakoś to będzie". Alternatywy wobec UniiWskazywanie na perspektywy, w których pewne środowiska polskie ukazują Unię Europejską jako zagrożenie lub siedlisko wszelkiego zła, rodzi pytanie, czy istnieje jakaś alternatywa dla zjednoczenia. Powtórka z niedawnej historii i wyciąganie ramion w przeciwnym kierunku niż Zachód może jeszcze ekscytować spadkobierców idei internacjonalistycznych. Fakty decydują jednak o tym, że stabilizacji politycznej i gospodarczej nie można budować wyłącznie opierając się na ciągle jeszcze płynnych strukturach państwowych naszych wschodnich sąsiadów. Ani zachodnia ani wschodnia Europa nie powinny być regionami, z których spodziewamy się tylko zagrożeń. Żyjemy w czasach, gdy świadomość globalnej współzależności pomaga jednostkom czy narodom dostrzegać uwarunkowania, które nie pozwalają biernie przyglądać się niedoli innych. W dużej mierze ta nowa jakościowo sytuacja została wywołana szybszym przepływem informacji, który zdaniem Jana Pawła II jest warunkiem pokoju. Dodałbym, że i jedności. Dlatego kiedy jesteśmy na drodze do Unii Europejskiej, pozwólmy się o niej informować, poznajmy mechanizmy jej działania, a swoimi pozytywnymi doświadczeniami dzielmy się ze sceptykami. Stwierdzenie, że dla Unii nie ma alternatywy, byłoby przesadą. Jest alternatywa - izolacjonizm. We współczesnym świecie podobny model funkcjonowania państwa i społeczeństwa jest niemożliwy i iluzoryczny. Suwerenność państwa, którą kiedyś określały narodowe kapitały, dziś buduje się przez włączenie go do systemu ekonomiczno-gospodarczego całej Europy, a nawet świata. Przygotowania w Kościele do spotkania z UniąObawy przed spotkaniem z Unią mogą być wyrazem niepokoju, ukrywającego nasze słabości, także słabości naszego katolicyzmu. Zjednoczenie z Unią ułatwi komunikację między ludźmi. Mobilność rodaków już sprawia, że szybko dochodzi do konfrontacji z postawami obecnymi w zachodnich społeczeństwach pluralistycznych, gdzie spotkamy się z odmienną hierarchią wartości oraz ze społeczeństwami nastawionymi materialistycznie i konsumpcyjnie. Spotkanie to jest i będzie próbą naszej, opartej na tradycji, religijności. Potrzebna jest pozytywna praca duchowieństwa i aktywnych środowisk katolików świeckich, by przygotować nasze społeczeństwo do spotkania z negatywnymi zjawiskami na Zachodzie. Polacy powinni pozbywać się kompleksów wobec Europy. Jest prawdą, że dzieli nas od niej cywilizacyjne opóźnienie, jednak w dziedzinie kultury należymy do nacji, które wiele wnosiły i wnoszą w europejskie dziedzictwo kultury. Wchodzimy zatem do Europy z ofertą liczącej się kultury, systemem wartości, modelem życia rodzinnego, który w społeczeństwach zagrożonych niskim przyrostem naturalnym budzi zainteresowanie, także dlatego, że oferuje zdrowe, wolne od patologii relacje międzyludzkie. Trzeba zwrócić uwagę na potrzebę wychowania do krytycznego odnoszenia się do tego, co umownie nazywamy Zachodem. Z okresu totalitarnego pozostało w większości społeczeństwa przekonanie, że wszystko z "Zachodu" jest dobre. Ważnym elementem jest edukacja, i Kościół powinien wykorzystać i szansę przygotowania wierzących, w pewnym sensie całego społeczeństwa, do spokojnego spotkania z Zachodem, do docenienia własnego systemu wartości i kultury oraz do pogłębienia wiedzy religijnej. Pamiętajmy, że przyszłość leżąca w jedności zależy od każdego z nas, od naszego zaangażowania, gotowości do przyjmowania nowych szans i trwania przy sprawdzonej tradycji. Od dojrzałości osobistej, od pracy każdego Polaka, od postawy współkreowania rzeczywistości Europy zjednoczonej będzie zatem zależeć i nasze w niej miejsce. >mg/mg/po |
