słodki cukiereczek

Internet i komputery
















Biznes | E-biznes | Ekologia | Etyka biznesu | Filantropia | Internet | Media | (Nie)moralność | Pracuj | Reklama | Reklama społeczna |
Sponsoring | Wizerunek = PR |

Karta fachowca

Rozpoczęła się twarda, globalna gra o zdystansowanie konkurentów w rozwoju technologicznym. Pierwszą rundą są łowy na informatyków. Polskie uczelnie każdego roku opuszcza niespełna 10 tys. informatyków. Tymczasem poza Niemcami w Europie brakuje ok. 350 tys. specjalistów z branży. Potrzebują ich również Stany Zjednoczone, które w tym roku planują przyznać informatykom 80 tys. zielonych kart. Polska Izba Informatyki i Telekomunikacji zwróciła się do rządu o zainteresowanie się problemem emigracji specjalistów teleinformatyki. Według Rady PIIiT w ciągu roku możemy utracić 5 - 10 tys. specjalistów, co znacznie przekracza liczbę kształconych w Polsce fachowców IT

Specjalistów w Polsce już brakuje. W konsekwencji Zachód może nam pod względem rozwoju technologicznego "odskoczyć" jeszcze bardziej - uważa prezes Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji Wacław Iszkowski, dodając, że konieczne jest podjęcie działań, które do tego nie doprowadzą.Otwierając pod koniec lutego CeBIT, największe targi teleinformatyczne w Europie, kanclerz Niemiec ogłosił, że chciałby w 2000 roku zaprosić do pracy 30 tys. specjalistów od telekomunikacji i informatyki z krajów Europy Środkowo-Wschodniej oraz Azji. Ostatecznie po protestach związkowców niemieckich jest mowa o 20 tys. Z drugiej strony organizacje niemieckich przedsiębiorstw z branży teleinformatycznej twierdzą, że brakuje im 75 tys. wysoko wykwalifikowanych pracowników. Niemcy przyznały się otwarcie do bolączki, która trapi pozostałe kraje Unii Europejskiej. Decyzja niemieckiego rządu o przyznaniu do 20 tys. zielonych kart specjalistom IT pochodzącym spoza UE wywołała w Niemczech różne komentarze - gospodarka się cieszy, związkowcy protestują, opozycja się wścieka. Z zadowoleniem przyjęło ją Federalne Stowarzyszenie Niemieckich Związków Pracodawców (BDA). - Jesteśmy przeciwni otwieraniu granic, domagamy się wspierania krajowego potencjału - zagrzmiał z kolei największy w Niemczech związek zawodowy IG Metall.
Opozycja w Bundestagu, frakcja CDU/CSU uznała, że propozycja rządu jest nieprzemyślana. Pytają, co ma się stać ze specjalistami IT po upływie terminu pracy w Niemczech, czyli 5 latach. Chadecy apelują o szkolenie własnych specjalistów.- Kto kupuje inteligencję za granicą, zagradza młodym Niemcom drogę do przyszłości - twierdzi wiceprzewodnicząca CDU/CSU w Bundestagu Maria Buhmer. Kandydat CDU na premiera rządu krajowego w Północnej Nadrenii-Westfalii Jurgen Ruttgers wprowadził do swojej kampanii wyborczej hasło "Dzieci zamiast Hindusów", nawiązujące do pomysłu pozyskiwania komputerowców z Indii. Zdaniem innego polityka CDU, obecnie szefa koncernu Jenoptik, Lothara Spatha, odczuwalny w Niemczech brak specjalistów to wynik dwudziestoletnich zaniedbań w polityce oświatowej. W komentarzach prasowych podkreśla się, że wprawdzie decyzja kanclerza idzie w dobrym kierunku, ale to tylko kropla w morzu potrzeb. Wcale nie jest pewne, że zagraniczni fachowcy będą pchać się do Niemiec, gdyż na międzynarodowym rynku trwa zażarta walka o nich. Zwraca się uwagę, że prawdziwym łowcą są Stany Zjednoczone, które nie tylko pozyskują absolwentów zagranicznych uczelni, ale także same szkolą studentów z innych krajów na swoich uczelniach. Płace w amerykańskich firmach komputerowych są znacznie wyższe, a podatki mniejsze niż w Niemczech - zdradził w niemieckiej telewizji jeden z pracowników Bell Laboratories, oczywiście Niemiec. Nasi zachodni sąsiedzi próbują ubiec też pozostałe państwa unijne w walce o teleinformatyków: Wielką Brytanię, Francję i Holandię. Zaczyna się więc wielka wojna o fachową siłę roboczą, a przegranym bardzo trudno będzie później dogonić pozostałe kraje. Według Waldemara Sielskiego z Microsoftu, z kraju i tak już wyjechało wielu zdolnych informatyków. W latach 80. masowo emigrowali do USA. Dlatego niewielu jest u nas fachowców po 40 roku życia. Sielski nie obawia się, że po deklaracji niemieckiego rządu nastąpi powtórka z historii. Zmienił się bowiem rynek. Zarobki w Polsce zbliżają się do europejskich. Barierą może być też język niemiecki, gdyż większość informatyków bazuje na angielskim. Przyciągać mogą tylko bardziej cywilizowane warunki pracy i ciekawsze projekty. Wacław Iszkowski ostrzega, że polskie uczelnie opuszcza corocznie mniej niż 10 tys. informatyków. Z konfrontacji tej liczby z potrzebami zgłaszanymi przez USA i kraje UE wynika wniosek mało optymistyczny: sytuacja może stać się groźna, zwłaszcza że znakomitych specjalistów już w Polsce brakuje. Jacek Wytrębowicz z Instytutu Informatyki Politechniki Warszawskiej uspokaja.- Produkcja informatyków jest stosunkowo duża i nie powinno ich zabraknąć. Zwłaszcza że do kraju wracają osoby, które za granicą zarobiły pieniądze i nabrały doświadczenia. Na tej bazie zakładają własne firmy - uważa. Problemem może być natomiast to, że zabraknie nauczycieli następnych pokoleń. Iszkowski zwraca uwagę, że kadry nauczające już są słabe. W podobnym tonie wypowiada się Mikołaj Szabatin, informatyk i współwłaściciel firmy informatycznej. - Na uczelniach jest coraz mniej prawdziwych fachowców mogących przekazać wiedzę studentom. Większość wyjechała za granicę lub odeszła do biznesu, bo z pensji wykładowcy nie dało się żyć. Zainteresowanie naszymi informatykami na rynkach zachodnich nadal jest spore.- Mają tam wysokie notowania - potwierdza Piotr Karolewski, konsultant z firmy SMG/KRC Poland Human Resources, zajmujący się łowieniem zdolnych programistów na potrzeby firm zagranicznych. Wielka Brytania i Niemcy już od jakiegoś czasu tą drogą pozyskują polskich programistów i architektów systemów komputerowych. Są też takie, które najpierw zatrudniają pracownika w polskiej filii, a następnie delegują go do projektu realizowanego poza krajem. Niezależnie od uwarunkowań, informatycy wyjeżdżali z Polski i wyjeżdżać będą. Zwłaszcza że niektóre firmy proponują pracę już studentom, a warunkiem jest tylko ukończenie studiów. A ludziom po studiach jest stosunkowo łatwo podjąć decyzję o wyjeździe. Aby Polska nie oddaliła się od krajów zachodnich jeszcze bardziej, u nas też powinni pracować specjaliści. Waldemar Sielski proponuje, aby rząd zastanowił się nad krokiem podobnym do niemieckiego i zaproszeniem informatyków zza wschodniej granicy. Natomiast Wacław Iszkowski chciałby, aby eksportować nie informatyków a usługi. Jednak do tego potrzebne jest wsparcie rządu w promocję polskich firm teleinformatycznych oraz ewentualnie udogodnienia podatkowe.


Paweł Polimirski

Współpraca Andrzej Kaniewski

opr. JU/PO




Benedykt XVI | Biblioteka audio i wideo | Czytelnia | Dane nt. Kościoła | Edukacja Ekonomiczna | Felietony, komentarze | Filozofia | Galeria zdjęć | Inne nauki |
Integracja Europejska | Internet i komputery | Jan Paweł II | Katalog adresów | Katechetom i duszpasterzom | Kultura | Księgarnia religijna | Liturgia - na dziś i na niedziele | Mapa serwisu | Msze św. - gdzie, kiedy? | Nauczanie | Noclegi w Polsce | Noclegi, hotele w Polsce | Nowości na naszych stronach | PDA | Pielgrzymki piesze - ePielgrzymka | Rekolekcje | Rodzina | Sekty | Serwis informacyjny | Słownik | Sonda | Święci patroni | Szukaj | Tapety i dzwonki religijne | Teologia | Twój głos w dyskusji | Varia | Życie Kościoła