|
Biznes |
E-biznes |
Ekologia |
Etyka biznesu |
Filantropia |
Internet |
Media |
(Nie)moralność |
Pracuj |
Reklama |
Reklama społeczna | Bank w komputerzeSą tacy, którzy od miesięcy nie chodzą do banku. Wystarczy im domowy komputer, by korzystać ze swojego konta i innych usług bankowych Krzysztof LeskiOd miesięcy nie chodzę do banku. W wolnej chwili siadam do domowego komputera, z którego mam dostęp do swojego konta i niemal wszystkich usług bankowych. W banku źle się czuję. źle, bo nie rozumiem, po co musiałem tam pójść. Nie znoszę też bankowych wnętrz. W moim prywatnym rankingu niechęci wyżej plasuje się chyba tylko wszelka administracja oraz poczta. Na szczęście od 1998 r. prawie nie muszę już składać wizyt w banku. Zamiast nich, w wolnej chwili, najchętniej po północy, siadam do domowego komputera, z którego mam dostęp do wszystkich praktycznie usług, jakie oferuje mi mój bank. Nie zawiodłem się, więc spieszę namówić i Państwa. Jest już w czym wybierać. Nim jednak omówię konkretne oferty, przedstawię mały zarys teorii. Połączenie domowego komputera z bankiem możliwe jest, z grubsza biorąc, na trzy sposoby: Mail, WWW, bezpośrednio Sposób technicznie najprostszy to e-mail. Klient ze swojej skrzynki wysyła do banku list elektroniczny, oczywiście zaszyfrowany i zawierający tajne hasło. W liście umieścić można najróżniejsze zlecenia: wykonania przelewu, założenia lokaty, przesłania historii ostatnich operacji. Odpowiedź banku (potwierdzenie operacji, aktualne saldo etc.), naturalnie też zaszyfrowana, nadchodzi tą samą drogą - e-mailem. Główna zaleta: pamiętając hasło, można łączyć się z bankiem z dowolnego komputera na całym świecie, byle miał połączenie z pocztą internetową. Ba, już dziś można też wysłać e-maile z telefonu komórkowego! Sposób bardziej wyrafinowany: usługi banku na stronie WWW. Klient z domowego komputera łączy się ze specjalnym adresem, wystukuje hasło (zwykle niejedno), po czym kliknięciem wybiera usługi, z których chce skorzystać. Wówczas otrzymuje na ekranie prosty formularz do wypełnienia. Naciśnięcie "OK" kończy operację, stan konta zostaje zaktualizowany w ułamku sekundy. Ten sposób umożliwia wejście do swego banku z dowolnego komputera na świecie, jeśli posiada on łączność ze światem WWW (choć z ograniczeniami). Wkrótce, podobno, ma to być też możliwe z telefonu komórkowego, o czym na końcu. Pecet i telefon Sposób najbardziej lubiany przez polskie banki: łączność bezpośrednia. Od banku kupić trzeba specjalne oprogramowanie, zainstalować je w komputerze, który musi mieć modem i być podłączony do linii telefonicznej. Program robi wszystko niemal sam: dzwoni do banku, loguje się i pokazuje menu dostępnych operacji. Wady: by mieć dostęp z dowolnego miejsca, trzeba zabrać ze sobą notebooka z tym oprogramowaniem i ponieść koszty zamiejscowego lub międzynarodowego połączenia z bankiem. Oprogramowanie ma zwykle spore wymagania: pecet z dobrym pentium, dużo pamięci, miejsca na dysku oraz Windows, czasem tylko w wersji 98. Maki, Amigi, pecety z innymi systemami operacyjnymi z takim bankiem się nie połączą. Te trzy sposoby łączy jedno: możliwość pełnego i zautomatyzowanego dostępu do usług banku, dużo więcej niż oferują łącza telefoniczne. Trudno z klawiatury telefonu wprowadzić np. dane odbiorcy nagłego przelewu, dyktowanie tych danych telefonistce nie przystoi zaś u progu XXI wieku. Bezpieczeństwo Czy dostęp do banku przez Internet jest bezpieczny? - W zasadzie tak, jeśli jest to zrobione z głową - twierdzi Krzysztof Młynarski z firmy Centrum Bezpieczeństwa Sieciowego. - Zrobione niefachowo, może być dużym zagrożeniem dla klienta. Sam klient oczywiście też może sobie zaszkodzić, jeśli np. niefrasobliwie rozdaje swój PIN. Im mniej czynności ma do wykonania, tym mniejsza szansa, że popełni błąd. Mam wrażenie, że nasze banki podeszły do sprawy z głową. Dowód? O włamaniach nie słychać, choć elektronicznych kont przybywa. Sam wielką wagę przywiązuję do rozsądku klienta. Musi porzucić lenistwo, wybrać trudne hasło i często je zmieniać. Czy wiecie Państwo, ile czasu hackerski program, uruchomiony na szybkim komputerze, potrzebuje do siłowego złamania typowego hasła, jak "jasio"? Kilkanaście sekund. A gdy hasło ma osiem znaków wybranych z całej 256-znakowej tabeli ASCII? By je złamać, potrzeba... kilkuset tysięcy lat!Oczywiście, nic nie jest bezpieczne. Zabezpieczenie stworzone przez człowieka inny człowiek może złamać. Pytanie o koszty. Na koncie miewam kilka tysięcy złotych. Złamanie zabezpieczeń kosztowałoby pewnie kilkaset tysięcy. Dlatego czuję się bezpiecznie. Przyszłość: komputer czy WAP Sądzę, że już za rok-dwa niemal wszystkie polskie banki będą oferować prosty, tani dostęp przez Internet, tak jak dziś w USA i Skandynawii, a za chwilę w całej Europie. Skończą się narzekania: - Chciałem zapłacić za gaz, ale była taka kolejka... Internet pozwoli oszczędzić czas, przy zachowaniu kontroli nad rachunkami. Jestem przeciw regulowaniu rachunków przez sam bank, bo przecież np. gazownia może się pomylić obciążyć mnie ogrzaniem całego miasta. Bank zapłaci, ja zareklamuję. Ciekawe, czy i kiedy bankowanie przez Internet zostanie wyparte przez telefony komórkowe. Istnieje już specjalny protokół zwany WAP: pozwala surfować komórką po specjalnych stronach WWW (bez obrazków). Wiem, że pewien norweski bank już eksperymentalnie oferuje dostęp przez WAP. Kłopot w tym, że WAP to na razie kupa błędów: testowałem kilka telefonów i palmtopów opartych na WAP. Wszystkie zawieszały się po kilku sekundach lub minutach. n Bankowe www Jako pierwszy w Polsce konta w Internecie udostępnił latem 1998 r. Powszechny Bank Gospodarczy, wchłonięty następnie przez Pekao SA. Obecnie tylko ten ostatni i BPH oferują pełną obsługę za pośrednictwem sieci. Oba nie chcą ujawniać liczby klientów (wiadomo jedynie, że dawny PBG przyznawał się do 500). Bankowość internetowa pozwala oszczędzać czas przy zachowaniu pełnej kontroli nad własnymi rachunkami Skarbonka przez e-mail 1. Wypełniamy formularz zgłoszeniowy na stronie WWW: wpisując te same informacje, co w rzeczywistym banku. 2. Składamy zarazem wniosek o założenie skrzynki e-mailowej do korespondencji z bankiem. 3. W niektórych bankach, stosujących technologię zabezpieczającą RSA (np. BPH), rejestracja na stronie WWW kończy się wygenerowaniem tzw. klucza publicznego i prywatnego, służących do uwierzytelniania korespondencji. W Pekao SA klient otrzymuje token - małe urządzenie generujące unikalne numery umożlwiające identyfikację właściciela konta. 4. Niestety, wypełnienie formularza w Internecie nie wystarcza do założenia wirtualnego rachunku. Musimy odwiedzić jeden z rzeczywistych oddziałów banku, by podpisać umowę na papierze. W Pekao SA cały proces trwa od tygodnia do czterech - jeśli jednocześnie prosimy o wystawienie karty Maestro. Nasze banki podeszły do sprawy z głową. O włamaniach nie słychać, choć elektronicznych kont przybywa. Wiele zależy od rozsądku klienta. Musi wybrać trudne hasło i często je zmieniać. Światowe WWW W USA ok. 80% banków oferuje swym klientom dostęp za pośrednictwem Internetu. Od ponad czterech lat powstają obecne wyłącznie w sieci - pierwszy był amerykański Security First Network Bank (www. sfnb. com), otwarty w sierpniu 1995 r. Inne to m.in.: www. wingspanbank. com., www. netbank. com czy niedawno uruchomiony www. enba. com, stawiający na klientów z UE. Elektroniczne konta są tańsze w utrzymaniu. W amerykańskim tradycyjnym banku wielooddziałowym koszty działalności pochłaniają aż 60% przychodów, Internet pozwala obniżyć je do 15-20%. Copyright by e-Businessman Magazine opr. JU/PO |
