słodki cukiereczek
Strona główna Opoki | Liturgia na dziś | Baza Mszy św. | Porozmawiajmy o wierze | Życie Kościoła | Jan Paweł II | Dołącz do grona darczyńców

Opoka jest przydatna? Wpłać darowiznę
Zapraszamy do czytelni Według autorów Według dziedzin Według tematów Wyszukaj Na zakupy!





Audiobooki w odcinkach




Wiadomości


 


PAWEŁ VI

Męczeństwo - najwyższe poświadczenie wiary

Przemówienie podczas Audiencji generalnej - 28 VI 1967

Dlaczego Kościół oddaje cześć męczennikom

Jest przyjętym w Kościele zwyczajem, że wspomnienie o heroicznych uczniach Chrystusowych łączy się raczej z ich śmiercią, aniżeli z życiem ich i dziejami. My zaś wiemy, że początków kultu świętych w Kościele szukać należy w chęci uczczenia i wzywania opieki tego, który krew swoją przelał i życie swoje dał dla imienia Chrystusowego. Jest to tragedia, akt krwawy, niegodziwy ze względu na nieprawość zamierzoną przez tego, który jest jej sprawcą, ale jest to akt bardzo święty przez fakt bezbronnej niewinności tego, który tego doznaje; to właśnie wspomina ze skupieniem i ze wzruszeniem Kościół. Kościół jednakowoż nie zatrzymuje się na zbrodni popełnionej i doznanej, lecz wznosi się do jej znaczenia moralnego, to znaczy do przykładu zarówno męstwa jak i łagodności, przez tę śmierć danego. Co więcej, Kościół czci znaczenie duchowe tej religijnej racji i przyczyny śmierci, której nadaje miano męczeństwa i świadectwa. Męczeństwo w ten sposób stanowi fakt odnoszący się do wiary; zostało ono poniesione ze względu na wiarę, tłumaczy się ono więc jako poświadczenie wiary.

Rozważanie tego aspektu uroczystości świętych apostołów, którzy czczeni byli przede wszystkim jako męczennicy, posłużyło dla licznych rozpraw naukowych i przeróżnych refleksji, które, aby odpowiedzieć praktycznemu celowi niniejszego spotkania tygodniowego, streścić możemy w następującej prostej, ale bardzo ważnej uwadze: wiara niesie ze sobą pewne niebezpieczeństwo, pewne ryzyko; może ona nieść ze sobą cios wymierzony w nasze spokojne bytowanie lub nawet w nasze doczesne życie.

Ryzyko wiary w Świecie żyjącym gromadnie i konformistycznie

To jest właśnie ten inny aspekt sprawiający, że wiara staje się trudna. Dzisiaj zaś trudność ta staje się bardzo wielka, gdyż po cichu i w skrytości duszy stanowczo nie chcemy mieć żadnych przykrości ze względu na nasze poglądy. Rzadko kiedy bylibyśmy gotowi bić się o takie zasady, które nie są bezpośrednio powiązane z naszymi korzyściami. Rzadko kiedy narażalibyśmy swoją osobę na osądy, a tym mniej na udręki ze strony innych. Lubimy wypowiadać myśli, które nie narażają nas na krytyki czy na niebezpieczeństwa. A w stosunkach społecznych lubimy biernie opowiadać się za opinią publiczną, albo przyznawać rację silniejszemu, nawet jeżeli on nie jest mądrzejszy. Łatwo idziemy za gromadą i stajemy się konformistami. Gdy idzie o religię, to chcielibyśmy, żeby ona nam nigdy nie sprawiała kłopotu. A nawet chcielibyśmy takiej religii, która by nas chroniła od wszelkiego nieszczęścia i w tym życiu i w przyszłym. Kościół, organ i narzędzie religii, chciałoby pojmować jako ubezpieczenie duchowe, a oprócz tego, jeżeli to możliwe, jako system doczesnego pożytku. Bardzo często chcemy być w zgodzie z innymi; opowiadamy się dzisiaj za jakąś "myślą masową".

Taka tendencja opowiadania się za jakąś myślą wspólnotową może być albo bardzo dobra, albo bardzo szkodliwa, zależnie do tego, czy jest, czy nie jest zgodna z prawdą; i tu właśnie ogromnie ważną rolę odgrywać mogą krytyczną refleksja lub dyrektywy jakiegoś, mądrego magisterium. Ale zazwyczaj "względem ludzkim" nazywamy instynkt skłaniający nas do unikania wysiłku w obronie jakiejś osobistej myśli, do uniknięcia odpowiedzialności czy afirmacji naszych przekonań i naszych czynów. A to jest słabość, niekiedy obłuda, a nawet tchórzostwo.

Wiara więcej warta niż życie

W tym, co nas dotyczy, powinniśmy najpierw mieć mocne przekonanie o tym, że wiara jest tą formą, tym kształtem myśli, która powinna wyryć głęboki ślad w naszej mentalności, w naszej psychice. Fakt, że się jest wierzącym, to sprawa bardzo poważna, naprawdę nasza, wewnętrzna, osobista, decydująca. Począwszy od dnia, w którym spotkaliśmy się z Chrystusem w życiu naszym (czy to był dzieli naszego chrztu, czy dzień naszego nawrócenia się), życie to zostało w niego wszczepione; nie ma się ono o nic innego troszczyć, jak o to tylko, by było chrześcijańskie, pod groźbą upadku i zdrady nie tylko Chrystusa, ale nas samych, sumienia naszego, naszego życia.

Pokolenia prawdziwie chrześcijańskie dobrze to rozumiały. Jaka jest najwyższa wartość życia, by nie powiedzieć, jaki jego najwyższy obowiązek? Właśnie związać się przez Chrystusa z Bogiem, który jest życiem nie tylko sam w sobie, ale życiem dla nas. Związać się, złączyć się z Bogiem i należeć do Boga taka jest dla nas kwestia zasadnicza. Konsekwentnie, jeżeli jest jakiś konflikt, jeżeli nam trzeba wybierać, wiara ma mieć dla nas większą wartość niż życie. Skala wartości pokazuje nam, że wiara ważniejsza jest niż nasze życie śmiertelne. Ta pierwsza prawda jest wspaniała i niezwykła: bo warto żyć, skoro mamy wyższe racje, by żyć.

Wiarę, wewnętrzną uzewnętrzniał

Druga prawda podkreśl a jeszcze bardziej ten dramatyczny rys naszej sytuacji jako wierzących: mamy wyznawać naszą wiarę. Ma to być w odpowiedniej formie, oczywiście, co nie tylko nie wyklucza, ale wymaga dużo umiaru, taktu, roztropności. Pozostaje jednakowoż faktem, że wiara wewnętrzna musi w pewnych okolicznościach i w pewien sposób stawać się wiarą zewnętrzną, dla chwały tej wiary, to znaczy ku chwale Chrystusa i Boga; dla zwartości i siły i samej osobowości wierzącego; dla świadectwa, jakie winniśmy dawać braciom naszym w świecie.

Dlatego mówiliśmy, że wiara jest trudna. Ale dodajemy zaraz, że jest ona trudna dla ludzi miękkich i bojaźliwych. Wiara żąda mocy i wielkości ducha. A nawet daje tę moc i wielkość temu, kto stara się ją szlachetnie i z prostotą wyznawać. Zakończmy przypomnieniem, że Chrystus Pan, który pragnie tego, by uczniowie jego byli silni i walczący, daje im również i łaskę, by wiernie wypełnili to zadanie, kiedy tego zajdzie potrzeba.

O tym uczą nas dzieje męczenników wczorajszych i dzisiejszych. Wracajcie myślą do tego i niechaj wam to doda śmiałości. Wraz ze Zbawicielem mówimy wam: "Nie bójcie się" (Mt 10,28).



Źródło: Paweł VI - Trwajcie Mocni w wierze t.1 - wyd. Apostolstwa Młodych - Kraków 1970



opr. kk/mg








 wyślij znajomym

Zobacz także:
Komentarze internautów:

Benedykt XVI | Biblioteka audio i wideo | Czytelnia | Dane nt. Kościoła | Edukacja Ekonomiczna | Felietony, komentarze | Filozofia | Galeria zdjęć | Inne nauki |
Europa, Polska, Kościół | Internet i komputery | Jan Paweł II | Katalog adresów | Katechetom i duszpasterzom | Kultura | Księgarnia religijna | Liturgia - na dziś i na niedziele | Mapa serwisu | Msze św. - gdzie, kiedy? | Nauczanie | Noclegi w Polsce | Noclegi, hotele w Polsce | Nowości na naszych stronach | Papież Franciszek | Pielgrzymki piesze - ePielgrzymka | Rekolekcje | Rodzina | Sekty | Serwis informacyjny | Słownik | Sonda | Święci patroni | Szukaj | Tapety i dzwonki religijne | Teologia | Twój głos w dyskusji | Varia | Życie Kościoła