Bp Edward Ozorowski
Mi³osierdzie Bo¿e a cz³owiek
Podczas swego ostatniego pobytu w Krakowie, Jan Pawe³ II z now± moc± przypomnia³ ludziom prawdê o Bo¿ym mi³osierdziu. Nie jest to temat nowy, przeciwnie jest on tak stary jak ksiêgi Pisma ¦wiêtego. Pojawia siê on ju¿ na pierwszych jego kartach i biegnie przez wszystkie ksiêgi a¿ do Apokalipsy. Wraca jak refren po ka¿dym wierszu psalmu 136: bo Jego mi³osierdzie na wieki. Ko¶ció³ nigdy o nim nie przesta³ mówiæ, lecz ludzie czêsto ¿yli tak, jakby go sobie w ogóle nie u¶wiadamiali. Mo¿e dlatego sam Jezus przez siostrê Faustynê i ks. Micha³a Sopoækê przypomnia³ ¶wiatu, ¿e Bóg jest mi³osierny, i ¿e Jego mi³osierdzie jest ¿yciem ludzi. Papie¿ jest tylko heroldem tej prawdy. Je¶li za¶ jest ona tak bardzo wa¿na, trzeba j± stale na nowo odkrywaæ, zg³êbiaæ, wracaæ do niej we wszystkich indywidualnych i zbiorowych zmaganiach, czerpaæ z niej si³y do ¿ycia i budowaæ na niej swoj± przysz³o¶æ.
Najczê¶ciej s³yszymy, ¿e mi³osierdzie jest przymiotem Boga i wówczas my¶limy o nim jako o czym¶ zewnêtrznym w Bogu. Bóg jest - mówimy - wszechmocny, sprawiedliwy i mi³osierny. Trzeba wiêc Go siê lêkaæ i liczyæ na Jego mi³osierdzie, bo przecie¿ ka¿dy cz³owiek dopuszcza siê grzechu. A tymczasem mi³osierdzie jest kszta³tem mi³o¶ci Bo¿ej, Bóg jest mi³o¶ci± (J 4, 8.16) - pisze ¶w. Jan Aposto³. Znaczy to, ¿e mi³o¶æ jest imieniem Boga i okre¶la Jego Istnienie. Jest ona ¿yciem Ojca, Syna i Ducha ¦wiêtego i zwornikiem jedno¶ci Boskich Osób.
Gdy ta mi³o¶æ rozlewa siê na ludzi, staje siê mi³osierdziem. Mi³osierdzie w stosunku do mi³o¶ci nie jest ani czym¶ wiêcej, ani czym¶ mniej. Jest po prostu ziemskim kszta³tem odwiecznej mi³o¶ci Boga. Mi³o¶æ w zenicie - to rzeczywisto¶æ nieba. Na ziemi daje siê ona poznaæ jako jutrzenka lub po¶wiata. Gdy cz³owiek w swej wierze wchodzi w zasiêg mi³o¶ci Boga, odbiera j± jako przedsmak wiekuistego szczê¶cia. Gdy wpada w grzech, a nie przestaje wierzyæ, to chocia¿ ociera siê ju¿ o noc, nie traci sprzed oczu blasku Boskiego s³oñca. Mi³osierdzie Boga wynika z Jego wierno¶ci Samemu sobie i czêsto jest tak czu³e, tkliwe, koj±ce i ¿yciodajne jak mi³o¶æ matki do w³asnego dziecka.
Adresatem Bo¿ego mi³osierdzia jest przede wszystkim cz³owiek. Bóg stworzy³ go z mi³o¶ci i da³ mu wolno¶æ, mimo i¿ wiedzia³, ¿e siê od Niego odwróci. Da³ cz³owiekowi wolno¶æ i zdolno¶æ mi³owania, w³o¿y³ w jego serce pragnienie mi³o¶ci i wezwa³ go do uczestnictwa w tej pe³ni. Bóg pozosta³ wierny Swemu zamys³owi i dlatego historia ludzko¶ci jest nie tylko zapisem ludzkich odstêpstw, lecz tak¿e Bo¿ych zmi³owañ. Wszystko Bóg stworzy³ dla cz³owieka, a jego pragnie ze wzglêdu na niego samego (KDK, 24). To stanowi o jego wielko¶ci. U Boga liczy siê cz³owiek: nie jego stanowisko, majêtno¶æ, dzia³anie, lecz on sam, z tym wszystkim, kim jest, w swoim podobieñstwie do samego Stwórcy.
Cz³owiek, poniewa¿ jest wolny, mo¿e ró¿nie odnie¶æ siê do mi³osiernego Boga. Papie¿ zachêca do ufno¶ci. Zna on doskonale grzechy ludzkie i wszystkie ich zniewolenia. Wie on, ¿e ludzie na co dzieñ bliscy s± rozpaczy. Dlatego przypomina Chrystusowe s³owa:
Nie lêkajcie siê, ufajcie. Ufno¶æ, p³yn±ca z wiary, jest ogromn± si³±, czêsto ratunkiem przed ¶mierci±. Mi³osierdzie Bo¿e przyjête wiar± jest jak promieñ s³oñca usuwaj±cy noc cz³owiecz±. Bez tego ¶wiat³a ciemno¶ci zaw³adnê³yby rodzajem ludzkim.
Gdy jednak cz³owiek przestaje wierzyæ lub zaczyna pogardzaæ wiar±. Bo¿e mi³osierdzie zatrzymuje siê przed murem nie do przebicia. Cz³owiek wtedy sam sobie stwarza piek³o, które jest niczym innym tylko odrzucon± Bo¿± mi³o¶ci±. Niestety, historia zna takich ludzi. Niektórzy z nich nawet dorabiali teorie na uzasadnienie swego postêpowania.
Jest te¿ pewna czê¶æ ludzi, którzy modl± siê do Boga o mi³osierdzie, ¿eby go ju¿ wiêcej nie potrzebowaæ. Oni po prostu nie rozumiej± czym jest mi³osierdzie. Wydaje siê im ono poni¿eniem. Staj±c przed mi³osiernym Bogiem, czuj± siê ¿ebrakami, a ³askê przyjmuj± jak och³ap spadaj±cy ze sto³u Pana. Zamienili obraz Ojca na postaæ ³askawego W³adcy. Zapomnieli o relacji ojcowsko-macierzyñsko-dzieciêcej. Ju¿ nie s± w stanie zaakceptowaæ siebie ani ojcowskiej mi³o¶ci Boga. Wyj¶cie z tego ciemnego zau³ka jest bardzo trudne. Chrystus wzywa, by¶my nie lêkali siê samych siebie, by¶my mieli odwagê stan±æ przed Bogiem tacy, jacy jeste¶my.
Jest wreszcie postawa lekcewa¿enia Bo¿ych przykazañ ze wzglêdu na mi³osierdzie Boga. Taki cz³owiek mówi: - nic mi siê nie stanie, bo Bóg jest mi³osierny. Nie boi siê on ani ludzi, ani Boga, zaczyna byæ tyranem dla siebie i dla swojego otoczenia. Mniema nawet, i¿ jest wierz±cy. Jest to jeden z wiêkszych b³êdów, przynosz±cych szkodê, czêsto ogromnej ilo¶ci ludzi.
Z wszystkich nêdz ludzkich najwiêksza jest niewola grzechu. Nie ubóstwo, bezrobocie, choroba, pozbawienie dobrego imienia, lecz dostanie siê w szpony grzechu przy jednoczesnej pamiêci, ¿e przedtem tak nie by³o, i ¶wiadomo¶ci, i¿ mog³oby byæ inaczej. Stan, w którym cz³owiek czuje, i¿ nie ma nic zdrowego w jego ciele, nic nietkniêtego w ko¶ciach na skutek grzechu, gdy winy przerastaj± jego g³owê i przygniataj± go ciê¿kim brzemieniem (Ps 38). Tak± by³a kobieta cudzo³o¿na, któr± przyprowadzono przed Jezusa, rzucono na ziemiê z ¿±daniem skazania jej na ukamienowanie. A Jezus odpu¶ci³ jej grzechy i odprawi³ do domu, mówi±c: Id¼, a od tej chwili ju¿ nie grzesz (J 8, 11). Nie potêpi³, lecz ulitowa³ siê. Wyrwa³ ¶mierci i przywróci³ j± ¿yciu. I tym w³a¶nie jest mi³osierdzie - moc± o¿ywiaj±c±, ciep³em topi±cym wszelkie lody.
Mi³osierdzie, jako wcielona mi³o¶æ, domaga siê odwzajemnienia. Chrystus uczy: B±d¼cie mi³osierni, jak Ojciec wasz jest mi³osierny (£k 6, 36). A ¶w. Jakub dodaje: Mówcie i czyñcie tak, jak ludzie, którzy bêd± s±dzeni na podstawie prawa wolno¶ci. Bêdzie to bowiem s±d nieub³agany dla tego, kto nie czyni³ mi³osierdzia (Jk 2, 12-13). S³owem: mi³o¶æ Boga i wolno¶æ cz³owieka wo³aj± o mi³osierdzie miêdzy lud¼mi, o mi³osierdzie jako na¶ladowanie mi³osiernego Boga, o tak± mi³o¶æ, która podnosi, a nie poni¿a, buduje, a nie burzy.
W ¿yciu codziennym mi³osierdzie jest miar± cz³owieczeñstwa. Ten prawdziwie postêpuje jak cz³owiek, kto jest wra¿liwy na drugiego cz³owieka, kto oddaje siebie drugiemu w ca³kowitym bezinteresownym darze. Chrystus uczyni³ to do koñca bez reszty na krzy¿u. Chrze¶cijanin czyni to wtedy, gdy krzy¿ Chrystusowy bierze na swoje ramiona i ¿yje ju¿ nie sam, lecz w Chrystusie i z Chrystusem (Ga 2, 20).
¦wiat wspó³czesny bardziej ni¿ inne wieki potrzebuje uczynków mi³osierdzia. Widzia³ on bowiem zbrodnie przewy¿szaj±ce wszystkie dotychczasowe upodlenia cz³owieka. Bóg jest zawsze taki sam, tzn. mi³osierny. I cz³owiek powinien byæ taki, jaki wyszed³ z r±k Bo¿ych, tzn. mi³uj±cy i d±¿±cy do pe³ni mi³o¶ci. Tylko bowiem id±c t± drog± mo¿e byæ szczê¶liwy i pomagaæ innym byæ szczê¶liwymi. Mi³osierdzie jest kszta³tem doskona³o¶ci.
opr. ab/ab
Copyright © by Czas Mi³osierdzia 11/2002
wy¶lij znajomym |
|
|

wy¶lij znajomym