s³odki cukiereczek

Zapraszamy do czytelni Wed³ug autorów Wed³ug dziedzin Wed³ug tematów Wyszukaj


Mario Antonelli

W poszukiwaniu zagubionego cia³a

Zaproszenie do refleksji

Wydawnictwo Jedno¶æ 2006




GDZIE JEST CIA£O?

Z mego cia³a uczynisz najukochañszy swój ogród.
E. Jabes

Cia³o piêkne, cia³o wspania³e,

cia³o zniekszta³cone, cia³o pielêgnowane,

cia³o chore, cia³o poranione,

cia³o zdrowe, cia³o zmêczone, cia³o zgrzybia³e,

cia³o dotkniête, cia³o ca³owane,

cia³o spowite, cia³o przenikniête,

cia³o wystawione na pokaz, cia³o sprofanowane,

cia³o oczekiwane, cia³o upragnione,

cia³o, które jêczy,

cia³o, które odczuwa rozkosz,

cia³o, które cierpi,

cia³o, które oczekuje,

cia³o, które ukrywa siê,

cia³o utracone...

Wolne my¶li... w wolno¶ci dziejów, w nowej wolno¶ci Ewangelii

Czy w obecnej kulturze mamy powrót „cia³a" i jego warto¶ci? Czy mo¿e równie¿ i do Ko¶cio³a nadci±ga wielka fala tego powrotu, ¿eby doceniaæ znaczenie cia³a, kiedy siê jest cz³owiekiem wierz±cym w ca³ym swoim trudzie? Czy to w³a¶nie Ko¶ció³ w wierno¶ci Ewangelii podsyca i na nowo lansuje znaczenie cia³a w trudzie bycia lud¼mi? A mo¿e to tylko pozory, gdy w rzeczywisto¶ci kr±¿ymy jeszcze po niezmierzonych stepach ¶wieckiej kultury i po tysi±cach ko¶cielnych grz±dek, ¿ebrz±c o jedno s³owo, o jedn± podpowied¼, która obieca³aby nam odnalezienie cia³a? Zaiste, gdy¿ wydaje siê, ¿e utracili¶my je, ¿e kto¶ nam je wykrad³! Co za nieszczê¶cie!

Rzeczywi¶cie, jest to nieszczê¶cie: nieszczê¶cie! Ukradziono nam cia³o...

Któ¿by móg³ tego dokonaæ? Któ¿by siê na to odwa¿y³? Czy jednak te nasze niepokoj±ce pytania s± uzasadnione? Czy naprawdê wydaliby¶my choæby grosz na jak±¶ informacjê; czy potrafimy zaryzykowaæ ¶ledztwo pod±¿aj±ce tropami cia³a; czy znajdziemy odrobinê pokory, a¿eby zaufaæ komu¶, kto je bêdzie szuka³ za nas? Czy naprawdê bêdziemy gotowi po¶wiêciæ czas dla czego¶ wiêcej ni¿ jaki¶ cykl katechez albo co¶ wiêcej ni¿ dobra ksi±¿ka, aby odnale¼æ cia³o? Czy mo¿e zadowolimy siê kontynuacj± trudu ¿ycia i udrêczonej rado¶ci chrze¶cijañskiego ¿ycia, udaj±c, ¿e mo¿emy siê obyæ bez cia³a? Ale czy wówczas, przy braku cia³a, ¿ycie nie bêdzie „bolesnym trudem", a tak zwane ¿ycie chrze¶cijañskie „udawan± rado¶ci±" ?

No, wiêc kto nam ukrad³ cia³o? Istnieje jakie¶ podejrzenie co do sprawcy tej kradzie¿y? Czy masz siê zatrzymaæ na przeb±kiwaniu, ¿e to nieuwa¿na rêka

twoich rodziców, ich oci±gaj±ce siê s³owo w kwestii cia³a i okolic? Czy potrafi³by¶ dostarczyæ wiarygodnych dowodów? Czy mo¿e chcesz co¶ powiedzieæ o rozpowszechnionej kulturze, która w swych ró¿nych agendach wychowawczych przynosi przesadne podkre¶lanie cia³a, jego obsesyjne pokazywanie?

Wiadomo, ¿e cia³o jest tam ostentacyjnie ukazywane, jak gdyby naprawdê by³o „dowodem rzeczowym" - jak te agendy uwa¿aj± - i¿ zosta³o skonfiskowane kap³anom i rodzicom. A teraz wykrzykuj± niczym prawowici sprzedawcy, te zatwardzia³e z³odziejaszki, wo³aj± do ciebie: „My ci zwrócimy, my ci sprzedamy to cia³o, które zarekwirowali ci ksiê¿a i rodzice; cen±... twoja dusza: daj nam duszê, a bêdzie twoje!" I ukradli ci je! Po raz kolejny. Co za nieszczê¶cie!

Czasami nachodzi ciê podejrzenie, ¿e ukradli ci je w³a¶nie ci, którzy nauczyli ciê wierzyæ, ¿e cia³a zmartwychwstan±. O, w³a¶nie, otó¿ i oszustwo! Resztkami autorytetu, jakim ich darzysz, delikatnie ci mówi±, co nastêpuje: liczy siê tylko dusza, a cia³o jest ma³o wa¿ne. W ten sposób nie przejmujesz siê zbytnio poszukiwaniem tego cia³a, zanim ponownie nie pojawi siê wspania³e u koñca czasów. Tymczasem - powiedziano ci - to kwestia „kochaj±cego serca", „piêknej duszy", „czystego sumienia", ¿e miêdzy kolejnymi egzaminami uczy siê nawet znale¼æ miejsce na ³awce rezerwowych to cia³o, które przecie¿ chcia³oby choæ przez kilka minut zagraæ w meczu, jasne!... zanim zostanie odgwizdany jego koniec.

Czy to w³a¶nie oni, w³a¶nie „nasi", ukradli ci je i ukryli przed tob±? Czy to w³a¶nie oni? Przecie¿ zawsze, gdy jeste¶my razem, by dziêkowaæ Bogu, to oni powtarzaj± s³owa Mistrza: Bierzcie i jedzcie... to jest cia³o moje... i cytuj± s³owa wielkiego aposto³a i ucznia Chrystusa, który dot±d potrafi nami potrz±sn±æ swoim: A zatem proszê was, bracia, przez mi³osierdzie Bo¿e, aby¶cie da³i cia³a swoje na ofiarê ¿yw±, ¶wiêt±. Bogu mi³± (Rz 12,1). Zostali¶my ostrze¿eni o powadze sprawy: to nie ¿arty, o nie. Cia³o Mistrza jest w koñcu pokarmem na prawdziwe ¿ycie; ofiarowanie mojego cia³a jest warunkiem, by rado¶nie pozostaæ w sercu mi³osiernego Boga. Oczywisto¶æ zak³opotania sama siê nasuwa: jak mogê braæ i je¶æ to nowe cia³o, je¿eli go nie widzê i nie dotykam? Jak mogê ofiarowaæ cia³o, je¿eli mi je ukradli lub przekonuj± mnie o jego mniejszej wa¿no¶ci?

Mimo wszystko, w gonitwie tych przypuszczeñ dociera do nas z odleg³ych rejonów, z niebios ja¶niej±cych na nowo, ³agodne i pocieszaj±ce s³owo, które ciê muska i zachêca do dalszych poszukiwañ: Ofiary ani daru nie chcia³e¶, ale¶ Mi utworzy³ cia³o (Hbr 10,5). Dobre s³owo Syna do zawsze mi³uj±cego Ojca; m±dre pouczenie dla wszystkich, których spotyka na ¶wiecie, aby korzystali z Jego komunii z Ojcem. Czu³a pami±tka odwieczno¶ci tego nowego cia³a, jakim jest sam Jezus. Tajemnicza prawda cia³a, które wydawa³o siê zanik³e, zwyczajny kod, który sprawia, ¿e odzyskujesz swoje utracone cia³o w formie tego nowego cia³a. Jest ci dane us³yszeæ obietnicê Boga, który wcale nie chce twoich zarozumia³ych po¶wiêceñ i twej nieco zabobonnej ofiary. On natomiast przygotowuje ci cia³o zawsze tak samo troskliwie, jak troskliwie kszta³towa³ i strzeg³ cia³a Syna.

A to Jego s³owo nie przebrzmia³o. Wraz z niemo¿liw± do zagubienia pami±tk± cia³a Jezusa dociera do nas precyzyjnie, a¿eby zdementowaæ odwieczn± tezê, zgodnie z któr± ten, kto siê anga¿uje w ¶wiêty i radosny zwi±zek z Bogiem, nie ma powodów liczyæ siê z cia³em. Tezê utrzymuj±c±, ¿e przecie¿ g³os cia³a, jego jêk i wo³anie, z pewno¶ci± nie bêd± mieæ znaczenia w przygodzie ¿ycia z Bogiem. Nie tylko nie bêd± mieæ znaczenia, lecz bêd± szkodliwe.

Co¶ wiêcej ni¿ tylko przypowie¶æ...

Wydaje siê, ¿e otwieraj±ca siê przed nami droga jest wyznaczana znakami, które towarzysz± opowiadaniu o poranku paschalnym: w Marii z Magdali niczym w zwierciadle mo¿esz odnale¼æ swój p³acz z powodu utraty cia³a, swoje przypuszczenia co do odpowiedzialnego za ten wystêpek, swoj± rado¶æ za dar... „nowego" cia³a. Niew±tpliwie dziwny to sposób odczytania ewangelicznego opowiadania. Chcemy jednak wierzyæ, ¿e ta kobieta, która w¶ród wyra¼nie sprzecznych uczuæ s³ysza³a i widzia³a po prostu Zycie, otó¿ chcemy wierzyæ, ¿e chêtnie siê tu wypowie. Zreszt± po owym dniu Paschy „z³o¿y³a" ju¿ wobec uczniów swoje ¶wiadectwo.

Maria Magdalena natomiast sta³a przed grobem, p³acz±c. A kiedy [tak] p³aka³a, nachyli³a siê do grobu i ujrza³a dwóch anio³ów w bieli, siedz±cych tam, gdzie le¿a³o cia³o Jezusa - jednego w miejscu g³owy, drugiego w miejscu nóg. I rzekli do niej: «Niewiasto, czemu p³aczesz?» Odpowiedzia³a im: «Zabrano Pana mego i nie wiem, gdzie Go po³o¿ono». Gdy to powiedzia³a, odwróci³a siê i ujrza³a stoj±cego Jezusa, ale nie wiedzia³a, ¿e to Jezus. Rzek³ do niej Jezus: «Niewiasto, czemu p³aczesz? Kogo szukasz?» Ona za¶, s±dz±c, ¿e to jest ogrodnik, powiedzia³a do Niego: «Panie, je¶li ty Go przenios³e¶, powiedz mi, gdzie Go po³o¿y³e¶, a ja Go zabiorê». Jezus rzek³ do niej: «Mario!» A ona, obróciwszy siê, powiedzia³a do Niego po hebrajsku: «Rabbuni», to znaczy: [Mój] Nauczycielu! Rzek³ do niej Jezus: «Nie zatrzymuj Mnie, jeszcze bowiem nie wst±pi³em do Ojca. Natomiast udaj siê do moich braci i powiedz im: «Wstêpujê do Ojca mego i Ojca waszego oraz do Boga mego i Boga waszego». Posz³a Maria Magdalena i oznajmi³a uczniom: «Widzia³am Pana», i co jej powiedzia³ (J 20,11-18).

Ta kobieta sta³a pod krzy¿em. Teraz stoi przy grobie i p³acze. To kobieta, która p³acze: op³akuje mo¿e nie tyle odej¶cie swego Pana, kryszta³ow± „mi³o¶æ a¿ po grób", dzie³o dokonane przez Ojca, ile to, ¿e Go jej zabrano, to co¶ nie do zniesienia, z³y ludzki uczynek.

Czemu nie jeste¶my tam z ni±; tam, gdzie powinna ja¶nieæ rado¶æ Paschy; tam, gdzie ¿ycie chrze¶cijañskie otwiera siê jako czu³e i wdziêczne spotkanie z Panem? A zamiast tego, czy¿ nie jeste¶my tam, by wspominaæ i op³akiwaæ oraz z trudem s³awiæ Pana, niczym w pe³nej bólu skardze? Czy nie jeste¶my tam nieporadnie na¶laduj±cy Mariê z Magdali w jej wierze, któr± dok³adnie i z rado¶ci± og³asza? Czy te¿ mo¿e tylko p³aczemy, ¿e zabrano nam Pana, a tak¿e wykradziono cia³o, nasze cia³o? I nie wiemy, gdzie teraz siê znajduje: Pan i nasze cia³o... Dobrze jednak wiemy, ¿e kiedy ginie Pan, zanika te¿ prawdziwe znaczenie cia³a. A kiedy ginie sens twojego cia³a, równie¿ o Panu musisz powiedzieæ: „Szuka³am go, lecz nie znalaz³am" (Pnp 3,1).

Gdzie je po³o¿yli¶cie? Pytanie jest kategoryczne. Naznaczone g³êbokim przekonaniem, ¿e je¶li zabior± ci cia³o, zabior± ci równie¿ i Pana, autentyczn± komuniê z Nim, w³a¶nie z Nim, i odwrotnie! P³acz Marii Magdaleny doskonale tego dowodzi³. W jej ³zach, kobiety mi³uj±cej Pana i ¿ycie, wylewa³a siê udrêka: dla niej utracony, a nawet ukradziony. Pan - to utracone jej w³asne cia³o. Jezus bowiem j± uzdrowi³; wiêcej, uwolni³ j± od siedmiu z³ych duchów (£k 8,2). Od owego dnia jej cia³o w koñcu by³o wolne - dziêki Jezusowi. A teraz On odchodzi, zabrali Go.

Czy to przypadkiem nie bêdzie tak, ¿e po znikniêciu Jezusa jej kobiece cia³o, oderwane w koñcu od z³ych wiêzów i uwolnione od hañbi±cego zajêcia, nie bêdzie musia³o powróciæ do poprzedniego obrzydliwego stanu, zagarnianego i pustoszonego? Dlatego niczym potok p³ynie jej bole¶æ... i tajemnicze, rozdzieraj±ce przeczucie: we wnêtrzno¶ciach, w sercu czuje, ¿e je¶li utraci cia³o Pana, ponownie zostanie wykradzione jej w³asne cia³o.

Tego siê lêka, wiêcej, to j± napawa trwog±. A ciebie? „Zabrano Pana mego i nie wiem, gdzie Go po³o¿ono". Czy twoje obawy o rozwianie siê Pana i o znikniêcie twego cia³a, jego autentycznego znaczenia, nie jest te¿ nacechowane podejrzeniem, ¿e cia³o, twoje cia³o, musi znikn±æ w³a¶nie w imiê wymogów ¿ycia z Panem?

No, tak. Tej kobiecie siê zdaje, nawet wierzy, ¿e to ogrodnik wykrad³ cia³o jej Pana. My w³a¶nie tam, w ogrodzie Paschy, gdzie zostaje nam przywrócone nasze cia³o, przemienione wed³ug nowiny Jezusa, stawiamy hipotezê - i¶cie szatañsk±, jak zobaczymy - ¿e to w³a¶nie Pan ukrad³ nam cia³o, nasze cia³o. Uwa¿amy, ¿e tym, którzy o¶miel± siê wej¶æ w komuniê z Bogiem, cia³o zostanie zarekwirowane, niczym jaka¶ kaucja. Zostanie ci ono zwrócone tam, na koñcu, je¿eli w tym czasie, tutaj, bêdziesz w³a¶ciwie postêpowaæ. Zostaje ci zarekwirowane, gdy¿ i tak ci nie s³u¿y... a konfiskuje ci je w³a¶nie Bóg, poniewa¿ „dobrze wiemy" - jak¿e stare jest to przekonanie! - ¿e w relacjach z tym, co niematerialne, niewidzialne, niezmienne, „wewnêtrzne", krótko mówi±c: z Bogiem, cia³o jest niepotrzebne, wiêcej, jest szkodliwe z t± ca³± swoj± materialno¶ci±, widzialno¶ci±, ze swymi namiêtno¶ciami, z „wygl±dem zewnêtrznym".

Takie nauczanie szeroko kr±¿y po ¶wiecie od wieków i nie sposób go definitywnie wypleniæ; smutne to, ¿e my, chrze¶cijanie, dali¶my siê mu zwie¶æ. Niepokoi przede wszystkim fakt, ¿e kr±¿y ono bezkarnie po naszym ko¶cielnym polu. Definitywne pozbycie siê go, dopóki ¿yjemy, nie jest mo¿liwe: zgoda. Ale ¿eby chocia¿ posypa³y siê przestrogi! Przynajmniej to.

A co powiedzieæ o determinacji Marii Magdaleny, która jest gotowa pój¶æ i zabraæ swego Pana? ...a ja Go wezmê. Jej zdecydowaniu odpowiada nasza zarozumia³o¶æ, ¿e pójdziemy zabraæ cia³o, nasze cia³o, jak gdyby to by³ przedmiot najzwyczajniej dostêpny ¶wiadomo¶ci, naszym dobrym chêciom.

Borykamy siê tu z takim samym naciskiem, jaki sumienie wywiera na cia³o: oto podejmujemy decyzjê odebrania zagubionego cia³a, uwolnienia cia³a zwi±zanego, emancypacji cia³a cenzurowanego, poskromienia cia³a zbuntowanego, posk³adania cia³a zaniedbanego... Ile¿ to pora¿ek powinno nas ju¿ pozbawiæ z³udzeñ! Ile¿ postanowieñ, które tyle spowiedzi nape³nia³y ¶wiêt± dum± i ambitnymi decyzjami, zosta³o zniweczonych przez ten nierealny despotyzm „poprawnego sumienia"!

Ta kobieta s³yszy, ¿e Pan j± karci: „Nie zatrzymuj Mnie; teraz nie mo¿esz zatrzymaæ Mnie tak, jak przedtem". Echo tego skarcenia dociera do ciebie, kiedy op³akujesz utracone cia³o, swoje utracone cia³o; kiedy pielêgnujesz mocne postanowienia odzyskania cia³a: „nie zatrzymuj go...", nie zamykaj tego cia³a w jakiej¶ definicji i nie uwa¿aj go za przedmiot; nie odbieraj go ¯yciu, które siê w nim przejawia; nie zabieraj mu oddechu, uto¿samiaj±c je z tym, i tylko z tym, co widzia³a¶, s³ysza³a¶, dotyka³a¶. Pozwól, aby w dniach cierpliwo¶ci ukaza³a siê chwalebno¶æ cia³a, jego opatrzno¶ciowe istnienie, jego warto¶æ i otwarcie siê na twoj± prawdê i prawdê Bo¿±. ¯eby cia³o mog³o siê objawiæ jako dobry nauczyciel, matczyne ³ono twojego sumienia? Aby stamt±d, w³a¶nie stamt±d, z materialno¶ci twego cia³a, mog³o odezwaæ siê twoje imiê, w koñcu wypowiedziane poprawnie. ...G³os, który niesie ton Bo¿y, niepowtarzalny jak dla Marii z Magdali.

Ostatecznie jednak (i tutaj fragment z Maria Magdalen± znowu odczytujemy jako opowiadanie) do¶wiadczenie wed³ug Ducha jest do¶wiadczeniem uwielbionego cia³a Jezusa... To chwalebne cia³o przychodzi wzi±æ ciebie, cia³o o¿ywione, obleczon± w cia³o duszê; a ty, ma³a Maria z Magdali, zdumiona, p³acz±c ju¿ nie ze smutku nad utrat±, ale z rado¶ci za dar, bêdziesz siê cieszyæ swoim cia³em; w koñcu twoim, przywróconym w jego piêknym kszta³cie. I pójdziesz tak jak Maria Magdalena: nogi ciê same ponios±, oczy z³o¿± nadziejê w tajemnicy, usta bêd± opiewaæ spotkanie, cia³o komunii, cia³o ofiarowane... B³ogos³awieñstwo dla Marii Magdaleny i dla ciebie; b³ogos³awieñstwo dla wszystkich, którzy j± spotkali i dla tych, którzy spotkaj± ciebie!

 

Kolejne rozdzia³y:
  • ¯YÆ WED£UG DUCHA
  • Cia³o poddane próbie
  • Cia³o jako obietnica
  • Cia³o zamglone
  • Cia³o jako walka
  • Zawierzyæ siê cia³u, powierzyæ siê Bogu
  • Cia³o ofiarowane
  • Na zawsze cia³o komunii
  • Wiara Maryi

opr. mg/mg



 wy¶lij znajomym

Zobacz tak¿e:
Edward Staniek, ¦wiadomo¶æ i pod¶wiadomo¶æ
Edward Staniek, Dar uczuæ
Edward Staniek, Dziêkczynienie za odporno¶æ naszego organizmu
Edward Staniek, Dziêkczynienie za krew
Edward Staniek, Dziêkczynienie za krêgos³up
Edward Staniek, Dziêkczynienie za oczy
Edward Staniek, Cz³owiek arcydzie³em Boga
Natalia Budzyñska, Seks po Bo¿emu
Ireneusz Rogulski, Non omnis moriar
Mariusz Pohl, Przez nawrócenie do piêkna
Komentarze internautów:

Benedykt XVI | Biblioteka audio i wideo | Czytelnia | Dane nt. Ko¶cio³a | Felietony, komentarze | Filozofia | Galeria zdjêæ | Inne nauki |
Integracja Europejska | Internet i komputery | Jan Pawe³ II | Katalog adresów | Katechetom i duszpasterzom | Kultura | Liturgia - na dzi¶ i na niedziele | Mapa serwisu | Msze ¶w. - gdzie, kiedy? | Nauczanie | Nowo¶ci na naszych stronach | PDA | Rodzina | Sekty | Serwis informacyjny | S³ownik | Sonda | ¦wiêci patroni | Szukaj | Teologia | Twój g³os w dyskusji | Varia | ¯ycie Ko¶cio³a |