ANDRZEJ SUJKA
¦wiêta siostra Faustyna Kowalska
SEKRETARKA BO¯EGO MI£OSIERDZIA
Ksiêga ¦wiêtych
© Copyright by Wydawnictwo "M", Kraków 2001
ISBN 83-7221-317-8
Wydawnictwo "M", ul. Zamkowa 4/4, 30-301 Kraków, tel./fax (012) 269-34-62, 269-32-74, 269-32-77
http://www.wydm.pl, e-mail: wydm@wydm.pl
W Betlejem orêdzia Bo¿ego mi³osierdzia
Tak dzi¶ mówi siê o diecezjalnym (od 30 kwietnia 2000 roku) sanktuarium Mi³osierdzia Bo¿ego w P³ocku. A jest to zwyk³a przyklasztorna kaplica, w której w Roku Wielkiego Jubileuszu do sto³u Pañskiego przyst±pi³o 46 tysiêcy komunikuj±cych. Ka¿dego dnia na Godzinê Mi³osierdzia przychodzi oko³o stu osób. Nabo¿eñstwo zaczyna siê od krótkiego rozwa¿ania mêki i ¶mierci Pana Jezusa, pó¼niej nastêpuj± modlitwy w konkretnych intencjach. Msze ¶wiête dziêkczynne i liczne wota w gablotach przy o³tarzu ¶wiadcz±, i¿ jest to miejsce ³ask Bo¿ych. Kaplicê nawiedzaj± nie tylko mieszkañcy P³ocka, nie tylko Polacy z ca³ego kraju, równie¿ cudzoziemcy, chocia¿ P³ock nie jest tak znany, jak stolica kultu Bo¿ego Mi³osierdzia krakowskie £agiewniki.
Do P³ocka ¶wiêta s. Faustyna przyjecha³a w maju 1930 roku wewnêtrznie oczyszczona i przygotowana do ponoszenia najwiêkszych ofiar. Zosta³a przydzielona do pracy w kuchni. Odda³a siê tej pracy bez reszty, ale nie mia³a wystarczaj±cych si³, ¿eby jej podo³aæ. Zaczê³a podupadaæ na zdrowiu. Wys³ano j± na kilka miesiêcy do pobliskiej wsi, ¿eby mog³a odpocz±æ i nabraæ si³. Po powrocie do P³ocka podjê³a pracê w piekarni i sklepie z pieczywem. Z tego miasta wyjedzie w listopadzie 1932 roku i ju¿ nigdy doñ nie wróci. A w³a¶nie w P³ocku zosta³a aposto³k± Mi³osierdzia Bo¿ego.
* * *
Wszystkie jej wcze¶niejsze do¶wiadczenia, cierpienia i rado¶ci duchowe, rozmowy z Panem wszech¶wiata, charyzmaty które otrzyma³a, by³y preludium przed spotkaniem z Jezusem Mi³osiernym w dniu 22 lutego 1931 roku w celi klasztoru sióstr Matki Bo¿ej Mi³osierdzia przy Starym Rynku 14/18.
Tutaj us³ysza³a:
Wymaluj obraz wed³ug rysunku, który widzisz, z podpisem: Jezu, ufam Tobie.
Dzi¶ rozsypa³y siê po ca³ym ¶wiecie reprodukcje obrazu Jezusa Mi³osiernego. Znamy je dobrze. Jedne s± dzie³ami sztuki, inne zwyk³ymi malowid³ami. Wisz± w kaplicach, ko¶cio³ach i domach katolickich, wygl±daj± z po¿ó³k³ych modlitewników, brewiarzy i ksi±¿ek religijnych, zawêdrowa³y do miejsc pracy, wielu nosi je przy sobie, jak najbli¿ej serca. Przypominaj± o konieczno¶ci pe³nego zaufania Zbawicielowi ka¿dego cz³owieka i ¶wiata ca³ego, o potrzebie odmawiania koronki do Mi³osierdzia Bo¿ego. Który z tych wizerunków jest oryginalny, autentyczny?
¯aden, i wszystkie. Niepowtarzalny, oryginalny w pe³nym tego s³owa znaczeniu obraz Jezusa Mi³osiernego pozosta³ w duszy ¶wiêtej Faustyny, w jej oczach, umy¶le i sercu. Kiedy Siostra zobaczy³a pierwszy obraz, namalowany wed³ug jej wskazówek przez malarza Eugeniusza Kazimirowskiego trzy lata pó¼niej w Wilnie, rozp³aka³a siê. Tak bardzo Jezus na tym obrazie nie by³ podobny do Chrystusa, którego ogl±da³a w swoim widzeniu.
Dziwnie uk³ada³a siê historia powstawania obrazu, zarówno w wymiarze najbardziej konkretnym, jak i w p³aszczy¼nie stopniowego odkrywania jego najg³êbszego sensu. Bo i sama siostra Faustyna po pierwszym objawieniu nie wszystko wiedzia³a o jego tre¶ci, aczkolwiek w tamten mro¼ny wieczór 1931 roku sta³a siê powierniczk±, aposto³k± i sekretark± Mi³osierdzia Bo¿ego.
Opowiedzia³a wiêc najpierw spowiednikowi, ¿e ukaza³ siê jej Jezus, który jedn± rêkê mia³ uniesion± do b³ogos³awieñstwa, a drug± dotyka³ bia³ej szaty na piersiach. Istotne by³y dwa promienie wychodz±ce z uchylenia szaty blady i czerwony. Chocia¿ nie umia³a malowaæ, powtórzy³a polecenie Zbawiciela, ¿e ma namalowaæ obraz z podpisem "Jezu, ufam Tobie". Pragnieniem Chrystusa mówi³a dalej Siostra jest, aby kult obrazu rozwija³ siê stopniowo, najpierw w zgromadzeniu, pó¼niej na ca³ym ¶wiecie. Zrelacjonowa³a te¿ pierwsze duchowe obietnice zwi±zane z czci± obrazu Jezusa Mi³osiernego. Sama nie mia³a ¿adnych w±tpliwo¶ci, zrobi³a co do niej nale¿a³o. Wszystkie pytania, które siê z czasem pojawi±, nie bêd± wychodziæ od niej.
Kap³an zasiadaj±cy w imieniu Chrystusa za kratkami konfesjona³u próbowa³ j± przekonaæ, ¿e sens wizji sprowadza siê do tego, aby ona sama malowa³a obraz Bo¿y w swojej duszy. Nic wiêcej. Interpretacja niby logiczna, przecie¿ siostra Faustyna nigdy nie bra³a pêdzla do r±k, oraz poniek±d prorocza jako ¿e arty¶cie malarzowi nie uda siê "wydobyæ" z niej w pe³ni tego, co zobaczy³a.
Riposta Pana Jezusa by³a natychmiastowa. Gdy tylko Faustyna odesz³a od konfesjona³u, us³ysza³a wyra¼nie g³os, ¿e w jej duszy Jego obraz jako Jezusa Mi³osiernego ju¿ jest. On zosta³ jej dany, ju¿ nie musia³a nic "w sobie malowaæ". Na tym zreszt± Chrystus nie poprzesta³. Ods³oni³ kolejne elementy kultu Mi³osierdzia Bo¿ego, wysun±³ dalsze ¿±dania. Wcze¶niej ju¿ obieca³, ¿e sam bêdzie broni³ duszy ka¿dego cz³owieka, szczególnie w godzinie ¶mierci, przed potêpieniem wiecznym, o ile zaanga¿uje siê on w kult Mi³osierdzia Bo¿ego. Teraz wyrazi³ pragnienie, aby konkretny obraz, zgodny z wizj± siostry Faustyny, zosta³ po¶wiêcony w pierwsz± niedzielê po Wielkanocy i ¿eby ta niedziela sta³a siê ¶wiêtem Mi³osierdzia Bo¿ego. Przy tej okazji powiedzia³ o swoim bólu z powodu braku zaufania wobec Niego, zw³aszcza ze strony duchowieñstwa.
Có¿ w tej sytuacji mog³a zrobiæ siostra Faustyna? Zg³osi³a siê do prze³o¿onej. Tak zaczê³a realizowaæ swoj± najwa¿niejsz± misjê ¿yciow± zwi±zan± z przekazywaniem orêdzia o Bo¿ym Mi³osierdziu. Dokonywaæ tego bêdzie niejako w toku wewnêtrznych duchowych zmagañ, pod presj± szykan ze strony otoczenia i ¶miertelnej choroby, która zakoñczy jej krótkie ¿ycie. Lecz co najwa¿niejsze, przez ca³y czas bêdzie przekazywaæ wy³±cznie spowiednikom i prze³o¿onym oraz zapisywaæ w Dzienniczku to, czego dowie siê w swoich wizjach, do czego zostanie natchniona, co dotknie jej duszy jako cierpienie czy jako rado¶æ.
* * *
W tym czasie postrzegano siostrê Faustynê jako m³od±, piegowat± zakonnicê, która bardzo dba³a o schludno¶æ zewnêtrzn±, by³a dyskretna, jej sposób odnoszenia siê do innych naznaczony by³ dostojeñstwem. Nigdy nie próbowa³a skupiæ na sobie uwagi. Z t± sam± prostot± i naturalno¶ci± zwraca³a siê do prze³o¿onych, innych sióstr i ¶wieckich. Proszona o radê, trafnie rozstrzyga³a w±tpliwo¶ci. Ulubionym jej powiedzeniem by³o zdanie: idê za prawd±. W tym nie uznawa³a ¿adnych kompromisów.
Kieruj±c siê przykazaniem mi³o¶ci, modli³a siê i cierpia³a za dusze czy¶æcowe, za bli¼nich, za umi³owan± Ojczyznê, za Ko¶ció³ i ca³y ¶wiat. Chocia¿ by³a oskar¿ana o histeriê, fanatyzm i egzaltowane wizjonerstwo, ze spokojem znosi³a pomówienia. By³a ¶wiadoma swego wybrania, a do¶wiadczenia mistyczne jedynie ugruntowa³y jej naturaln± pokorê. Pisa³a g³êbokie wiersze religijne, aczkolwiek by³y one s³abe z formalnego punktu widzenia.
By³a zakonnic±, która nie otrzyma³a jeszcze ¶lubów wieczystych, ale Bóg ju¿ przeprowadzi³ j± przez noc zmys³ów i noc ducha. Po pó³tora roku jak ju¿ wiemy ten stan min±³. Podobne prze¿ycia bêd± jednak powracaæ zawsze, gdy ¶wiêta Faustyna bêdzie podejmowaæ praktyki ekspiacyjne za cudze grzechy. Bêdzie te¿ do¶wiadczaæ cierpieñ duchowych i moralnych zwi±zanych ze swym g³ównym pos³annictwem, wynikaj±cym z g³êbokiego poznania tajemnicy Mi³osierdzia Bo¿ego. Bóg szczodrze obdaruje j± charyzmatem kontemplacji, ca³kowitego zatopienia w Nim samym. ¦wiêta ju¿ wkrótce zostanie obdarowana dalszymi widzeniami nadprzyrodzonymi zewnêtrznymi, wewnêtrznymi i przez sen, niewidzialnymi stygmatami na rêkach, nogach i w boku, darem proroctwa, zw³aszcza na temat rozwoju kultu Mi³osierdzia Bo¿ego, oraz otrzyma ³askê mistycznych za¶lubin z Chrystusem. Prze¿yje wizjê piek³a. Bêdzie do¶wiadczana przez szatanów, którzy na ró¿ne sposoby podejm± próby zniszczenia dzie³a Mi³osierdzia, zapocz±tkowanego przez ¶wiêt± Faustynê.
* * *
Wszystkie dobra, które kszta³towa³y duchowo¶æ Krakowskiej Mistyczki, sta³y siê elementami wielkiej mozaiki nowego dzie³a duszpasterskiego: kultu Mi³osierdzia Bo¿ego. Niezwyk³e jest to, i¿ niejako tkwimy w ¶rodku zjawiska, o którym nie donosz± media, a które przybiera na sile, zw³aszcza od beatyfikacji i kanonizacji siostry Faustyny. Jeszcze nie tak dawno do¶wiadczeni duszpasterze mówili: s³abnie nabo¿eñstwo czerwcowe i kult do Serca Pana Jezusa, dlaczego mia³by rozwijaæ siê kult Mi³osierdzia Bo¿ego. Intuicja pasterska Jana Paw³a II kaza³a mu sformu³owaæ tezê, ¿e dzisiejszemu ¶wiatu najbardziej potrzebna jest modlitwa o Mi³osierdzie Bo¿e.
opr. mg/mg


wy¶lij znajomym
¦wiêta z okolic Solwaju (Osad z solwajowskich osadników, 2004-04-17 22:17:24)
kochana siostra Faustyna (anglistka25, 2006-10-16 21:58:47)