słodki cukiereczek
Strona główna Opoki | Liturgia na dziś | Baza Mszy św. | Porozmawiajmy o wierze | Życie Kościoła | Jan Paweł II | Dołącz do grona darczyńców

Opoka jest przydatna? Wpłać darowiznę
Zapraszamy do czytelni Według autorów Według dziedzin Według tematów Wyszukaj Na zakupy!





Audiobooki w odcinkach




Wiadomości


 

Kim była św. Klara?

Dorota Kucera

Święta Klara - jej droga do Jezusa


„Bądźmy roztropne” - powtarzała często

Mija 800lat od momentu powstania drugiego zakonu św. Franciszka. To właśnie św. Klara ta, która, wraz z biedaczyną z Asyżu, powtarzała swym siostrom słowa o roztropności, założyła zakon dla Ubogich Pań. Aby także kobiety, na wzór braci mniejszych, w ubóstwie i prostocie miały możliwość dążenia do doskonałości.

Historia życia Klary ma swój początek w 1193 lub 1194 roku. Wtedy to na świat przyszła najstarsza córka w szlachetnym rodzie Offreduccich. Ojciec nazywał się Farone, natomiast matka Ortolana. To, iż właśnie ta kobieta była matką św. Klary jest szczęściem. Biograf zapewnia: „Jej matka, imieniem Ortlana, jako ta, która w ogrodzie Kościoła miała porodzić bardzo płodną roślinkę, obfitowała w dobre i liczne owoce uczynków. Pomimo związania węzłem małżeńskim, mimo stałej troski o dom i rodzinę, poświęcała się, jak tylko mogła, kultowi Bożemu i ze szczególną gorliwością oddawała się dziełom miłosierdzia. W duchu pobożności udawała się na pielgrzymkę zamorską i nawiedziła owe miejsca, które własnymi stopami uświęcił Bóg-Człowiek i powróciła z wielką pociechą w sercu. Była także u świętego Michała Archanioła, by się modlić i z wielką pobożnością nawiedziła groby świętych Apostołów […]. Po owocu poznaje się drzewo […]. Bogactwo łaski Boskiej spłynęło uprzednio w korzenie, żeby potem rozkwitnąć pełną świętością w latorośli” (Lg 1-2). To właśnie tutaj nauczyła się miłości, chrześcijańskiego życia – w dużym stopniu za sprawą matki, która odznaczała się cnotami i gorliwą modlitwą. Tu właśnie doświadczyła przyjaźni, zaufania wobec drugiego człowieka.

Miejsce, w którym Klara przyszła na świat, było położone niedaleko katedry św. Rufina w Asyżu. Była to wyjątkowa część miasta, bowiem właśnie tu zamieszkiwały zamożne rodziny Asyżu. Każda z tych asyskich rodzin, zaliczała się do maiores – wyższej warstwy społeczeństwa średniowiecznego. Rodzicom zależało, aby ich dzieci były jak najlepiej wychowane i wykształcone. Podobnie rodzice Klary. Z pewnością zależało im by ich wyjątkowa córka, zanim zostanie wydana za mąż, otrzymała staranne wychowanie i jak najlepszą edukację. Zdecydowanie można powiedzieć, że te wszystkie dobra, które otrzymała od rodziców, przydały jej się w dziele szerzenia Ewangelii poprzez swoje życie.

Gdy zastanowimy się nad życiem św. Klary, na pierwszy plan wysuwają się, nie opisane, bezwarunkowe zanurzenie się w Miłość, jaką jest Jezus. Im panna Klara stawała się starsza, tym ta wyjątkowa Miłość, wzrastała coraz bardziej.

Św. Franciszek i św. Klara to wyjątkowy duet, który ponad wszystko, bezgranicznie oddał się Miłości – Jezusowi. Możemy zauważyć kilka podobnych elementów na początku drogi zakonnej. U Franciszka, w dniu gdy ostatecznie oddał wszystkie rzeczy aby w pełni dać prowadzić się Ojcu Niebieskiemu, biskup rozłożył płaszcz na ziemi. Jeśli chodzi o Klarę, to właśnie od biskupa zaczęła się jej droga do świętości., w Niedzielę Palmową – w tę noc opuściła dom (1211 r. lub 1212 r., 18/19.03), aby w towarzystwie Bony Guelfucci udać się do Porcjunkuli.

Jednak cofnijmy się pewien czas. Bowiem ucieczka z domu kończyła pewien okres. Byłą wynikiem konkretnych wydarzeń. Otóż, młoda Klara obserwowała już biedaczynę podczas powrotu do Jezusa. Jego radość, oddanie biednym, opuszczonym, chorym. Widziała jak ten, który mając pieniądze i szacunek wśród mieszkańców, zostawił wszystko, co ziemskie, aby pójść za Jezusem. To właśnie br. Franciszek stał się dla młodej Klary mistrzem w drodze do Najwyższego. Franciszek dla Klary był tym, który pokazuje i uczy, ale nie zastępuje Jezusa jako Drogi. W swoim Testamencie pisze: Sam, bowiem Święty, nie mając braci ani towarzyszy, zajęty zaraz po swoim nawróceniu odnawianiem kościoła św. Damiana, w którym spłynęła na niego pełnia pociechy Bożej i pobudziła do całkowitego opuszczenia świata, w przypływie wielkiej radości i oświecony przez Ducha Świętego, przepowiedział o nas to, co Pan potem spełnił. Wszedł, bowiem wtedy na mur tego kościoła i do kilku ubogich ludzi, którzy znajdowali się w pobliżu powiedział głośno po francusku: Chodźcie i pomóżcie mi w prace przy klasztorze św. Damiana, bo będą tu mieszkać panie, których sława i święte życie wielbić będzie naszego Ojca Niebieskiego w całym Jego Kościele świętym. Możemy więc w tym wydarzeniu podziwiać wielką dobroć Boga względem nas, który w swym nadmiernym miłosierdziu i miłości raczył przez swego Świętego te słowa powiedzieć o naszym powołaniu i wybraniu. I nie tylko o nas przepowiadał to święty nasz Ojciec, ale i o innych, które pójdą za głosem świętego powołania, którym Pan nas wezwał. (TKI 9-17)

Pod osłoną nocy, wielokrotnie spotykali się: Klara, Bona Guelfuccio, Franciszek wraz z br. Filipem Longo. Podczas tych rozmów, Franciszek namawiał ją by w pełni szła za Chrystusem. Święty Franciszek zauważył w Klarze czyste serce i czysty umysł. Przymioty niezbędne, aby w pełni pójść za Chrystusem i pójść za Nim. Klara, podobnie zresztą jak św. Franciszek, bardzo ceniła i szanowała zdanie i decyzje Matki Kościoła, dlatego protekcja biskupa Gwido była bardzo istotna. Bez pozwolenia Kościoła, ani pierwszy ani drugi zakon by nie powstał.

Klara była zdecydowana by pójść za Jezusem. Jednak rodzice szykowali dla niej zupełnie inne życie. Pragnęli, aby miała męża, dzieci. Właśnie, dlatego Klara opuszczała dom pod osłoną nocy. Udała się do drzwi dla umarłych, które były przeznaczone wyłącznie do wynoszenia zmarłych. W żadnym innym wypadku nie używano ich. Były bardzo dobrze zabezpieczone, aby nie skorzystać z nich przypadkowo. Klara zatrzymała się kilka chwil na wysokim progu, następnie nie oglądając się za siebie, wyszła na ulicę.

Przez próg umarłych i raz na zawsze odłączyła się od swojej rodziny. Już nigdy nie powróciła do swego domu. Od tej chwili Klara zaczęła zupełnie inne życie.

W Porcjunkuli czekali na nią braci z pochodniami, które oświecały miejsce oddania życia Jezusowi. Przed ołtarzem Matki Bożej, Klara, która u stóp Dziewicy Maryi rozpoczęła nowe życie, darzyła Matkę Najświętszą szczególną miłością i dlatego pragnęła w późniejszym czasie by jej siostry przyjmując Komunie świętą tylko siedem razy w roku, czyniły to też w uroczystość wniebowzięcia Maryi (Por. RKI 3). Franciszek obciął jej włosy na znak odrzucenia tego, co pochodzi ze świata. Z wyraźną świadomością przyrzekła posłuszeństwo św. Franciszkowi, co oznaczało przynależność do tej samej wspólnoty.

Rodzice próbowali siłą przymusić Klarę do powrotu do domu rodzinnego, jednak powołaniem Klary był Jezus, ale Jezus odkryty przez św. Franciszka. Ten wyjątkowy święty jest wyjaśnieniem życia św. Klary. Mogła stać się mieszkanką klasztoru benedyktyńskiego – do Benedyktynek Franciszek zaprowadził Klarę w tę noc nocy – jednak zapragnęła pójść za Franciszkiem.

Gdy opuściła swój dom rodzinny, wyjątkowo przeżywała mękę Pańską zalewając się łzami. Czerpała z nich także radość najsłodszą, jaką możemy sobie tylko wyobrazić. Cierpienie Chrystusa ukrzyżowanego wyjątkowo głęboko wycisnęło się w jej sercu. Później także nowicjuszki uczyła opłakiwania Jezusa. Swoje słowa zawsze wprowadzała w czyn, tak więc zanim miała nauczać nowicjuszki, sama wylewała łzy w sekretny sposób.

Po upływie kilkunastu dni nadszedł kolejny cios dla rodziny, którym była ucieczka Agnieszki, młodszej siostry Klary. Ich wuja Monaldo doprowadziło to do nieopisanej wściekłości, bowiem po śmierci ojca, to właśnie on miał opiekować się matką i siostrami Klary, jak i samą Klara. Warto w tym miejscu zaznaczyć, że każda z tych pań postanowiła wstąpić do zakonu założonego przez św. Franciszka i św. Klarę. Gdy było ich już kilka, przeniosły się do kościoła św. Damiana.

Warto też podkreślić, iż Franciszek nie przestał myśleć o Klarze po wstąpieniu do świętego Damiana. U Celano czytamy: Rzeczywiście, w tym miejscu zaczęły się zbierać dziewice poświęcone Chrystusowi, a potem dołączyły się inne z różnych stron świata, przyrzekając dążenie do jak najwięszkszej doskonałości w zachowaniu najwyżeszego ubóstwa i wszystkich cnót. Chociaż ojciec stopniowo odsuwał od nich swą obecność cielesną, to jednak roztaczał nad nimi swą serdeczną troskę w Duchu Świętym. Kiedy święty przez liczne dowody wykazujące ich najwyższą doskonałość poznał, że gotowe są znieść dla Chrystusa wszelkie ofiary i podjąć się wszelkich trudów, a nie chcą odstąpić od świętych przykazań, przyrzekł im oraz innym, co w podobnym trybie życia przyrzekną ubóstwo, nieść zawsze i stale swoją i swoich braci pomoc i rade. Dopóki żył, zawsze dotrzymywał tego przyrzeczenia, a gdy był bliski śmierci z wielką troską poleciłby tak było zawsze. Mówił, że bracia i ubogie panie wyszli z tego świata w jednym i tym samym duchu. (2 Cel 204)

Przez cały czas, Klara bardzo ceniła posłuszeństwo, była poddana Matce Kościołowi. Nie było to proste. Jedną z pierwszych trudności było zobowiązanie do przyjęcia wraz z benedyktyńską regułą władzy przełożonej, a także tytułu przeoryszy, do czego św. Franciszek niemalże ją przymusił. Kolejną trudną sprawą było wyznaczenie jako wizytatora jednego z ojców z zakonu Cystersów. Jednak na jego zastępcę, Klara odważnie poprosiła brata Filipa Longo. Trudniejszą sprawą, jednocześnie bardzo delikatną, był kwestia posiadania własności. Papież Grzegorz IX na wszelkie sposoby próbował przekonać św. Klarę do zmiany stanowiska o nieprzyjmowaniu podarków na utrzymanie. Jednak Klara była nieugięta. W 1227r. papieżem został kardynał Hugolin. Przygotował dwa lata później Konstytucję dla klarysek jednak Klara była niezadowolona, ponieważ ten dokument nic nie mówił o przywileju ubóstwa dla wspólnoty. Klara co prawda otrzymała ten przywilej od papieża Innocentego III, jednak potrzebowała uroczystego potwierdzenia. Sprawa była na tyle ważna dla Klary, że po Soborze Laterańskim IV była gotowa przyjąć regułę św. Benedykta z jedną zmianą, aby forma ubogiego życia była uszanowana. Zostawiła siostrom taką regułę, jakiej pragnęła.

Ubóstwo i radość – to nierozłączne przymioty franciszkańskiej miłości. Określają życie i cel. Bulla papieża Innocentego IV, przekazał ją św. Klarze na łożu śmierci 10.08.1253 – 09.08.1253r. została zatwierdzona – potwierdza ten sposób życia.

Poświęcenie 40 lat życia w niewielkiej celi klasztoru św. Damiana, 28 lat ciężkiej choroby, na którą nigdy się nie skarżyła, znosząc ją z radością, z miłości do swego ukrzyżowanego Jezusa, Oblubieńca, którego ukochała odwieczną miłością, podobnie jak On ją umiłował.


„Słuchaj, Izraelu! Pan jest naszym Bogiem, Pan jeden Będziesz miłował Pana, twojego Boga, całym swoim sercem, całą swoją duszą i z całej swojej mocy. Niech słowa, które ci dziś przekazuję, trwają w twoim sercu.”
(Pwt 6, 4-6)

Klara, podobnie jak św. Franciszek, pragnęła naśladować Chrystusa, tego ukrzyżowanego Chrystusa: Potem Jezus powiedział do uczniów: „Jeśli ktoś chce iść za Mną, niech się wyrzeknie samego siebie; niech weźmie swój krzyż i niech Mnie naśladuje (Mt16,24). Właśnie od takiego Chrystusa czerpała Klara całą swoją siłę, wszelkie łaski i całą swoją miłość. To właśnie Jezus dawał jej wytrwałość w dobrym i siłę w pokusach.

Trwała w zaciszu kościoła św. Damiana, w pokorze, w ubóstwie, samozaparciu, jednocześnie w nieprzerywalnym duchowym weselu, w radości, która jest owocem wyrzeczenia, a także opanowania siebie samej. Także owocem czystego sumienia i wielkiej miłości do Boga. To właśnie u stóp tabernakulum uczyła się tego wszystkiego. Aby Oblubieniec mógł do niej bez choćby najmniejszej przeszkody mówić.

11.08.1253 r. Klara opuściła życie doczesne, udając się do domu Ojca. 12.08.1253r. odbył się pogrzeb Klary. 18.10.1253r. papież Innocenty IV zaangażował biskupa Spoletto aby przeprowadzić proces kanonizacyjny. W 1255r. w Agnani Klara została wpisana w poczet świętych, natomiast 26.09 została wydana bulla kanonizacyjna CLARA CLARIS PRAECLARA.

Nasze życie jest nieustannym wspinaniem się ku Bogu, który jest jedynym celem naszego życia, naszym sensem i szczęściem.


opr. aś/aś







 wyślij znajomym

Zobacz także:
Anna Augustyn, Listy Matki
Marek Gancarczyk, Na marginesie
Papież Franciszek, Trzeba powiedzieć "nie" kulturze prowizoryczności
Papież Franciszek, Aby dawać ludziom radość
Piotr Frankowski, Ale robotników mało…
Klerycy seminarium w Częstochowie, Tu i teraz
Henryk Zieliński, Kto się wtrąca?
Papież Franciszek, Radujcie się zawsze w Panu
Andrzej Cichoń, Nie poznałem
Agnieszka Porzezińska, Marek Dziewiecki, Miłosierdzie ratuje życie
Komentarze internautów:

Benedykt XVI | Biblioteka audio i wideo | Czytelnia | Dane nt. Kościoła | Edukacja Ekonomiczna | Felietony, komentarze | Filozofia | Galeria zdjęć | Inne nauki |
Europa, Polska, Kościół | Internet i komputery | Jan Paweł II | Katalog adresów | Katechetom i duszpasterzom | Kultura | Księgarnia religijna | Liturgia - na dziś i na niedziele | Mapa serwisu | Msze św. - gdzie, kiedy? | Nauczanie | Noclegi w Polsce | Noclegi, hotele w Polsce | Nowości na naszych stronach | Papież Franciszek | Pielgrzymki piesze - ePielgrzymka | Rekolekcje | Rodzina | Sekty | Serwis informacyjny | Słownik | Sonda | Święci patroni | Szukaj | Tapety i dzwonki religijne | Teologia | Twój głos w dyskusji | Varia | Życie Kościoła