Opracowanie i wybór tekstów
ks. Antoni ¯urek
¦W. CEZARY Z ARLES
Copyright © Wydawnictwo WAM 2002
6.5. „S³owo Bo¿e tak samo jest wa¿ne jak cia³o Chrystusa”
Pytam was bracia i siostry, powiedzcie mi, jak wam siê wydaje: co jest wa¿niejsze, s³owo Bo¿e czy Cia³o Chrystusa? Je¿eli chcecie odpowiedzieæ zgodnie z prawd±, czy¿ nie to musicie przyznaæ, ¿e s³owo Bo¿e tak samo jest wa¿ne jak cia³o Chrystusa? Jak¿e z wielk± trosk± uwa¿amy, aby wtedy, gdy udzielane nam jest Cia³o Chrystusa, nic z niego nie upad³o z naszych r±k na ziemiê. Tak samo troskliwie starajmy siê, aby s³owo Bo¿e, które jest nam podawane, nie zosta³o wyrwane z naszego serca wtedy, gdy albo o czym innym my¶limy, albo mówimy. Tak± sam± bowiem winê poniesie ten, kto zaniedbuje s³uchania s³owa Bo¿ego, jak ten, który dopuszcza, by przez jego niedbalstwo upad³o na ziemiê cia³o Chrystusa.
6.6. „W ko¶ciele nale¿y pozostaæ do modlitwy koñcowej i b³ogos³awieñstwa”
Bracia! Msza ¶wiêta nie wtedy jest sprawowana, gdy czytane s± w ko¶ciele Boskie czytania, ale gdy ofiarowane s± dary i konsekrowane jest Cia³o oraz Krew Pañska. Przecie¿ teksty czy to proroków, czy aposto³ów lub z ewangelii sami mo¿ecie przeczytaæ albo pos³uchaæ w domu. Konsekracjê Cia³a i Krwi Chrystusowej mo¿ecie prze¿yæ tylko w domu Bo¿ym: nigdzie indziej.
Kto zatem chce <prze¿yæ> z po¿ytkiem dla w³asnej duszy ca³± mszê, winien z umartwieniem cia³a i ze skruszonym sercem pozostaæ w ko¶ciele a¿ do modlitwy koñcowej i udzielenia ludowi b³ogos³awieñstwa. Gdyby bowiem znaczna czê¶æ ludzi, albo co gorsza prawie wszyscy, wyszli z ko¶cio³a po skoñczeniu czytañ, to do kogo by kap³an mówi³ <s³owa> „W górê serca”? W jaki te¿ sposób mog± odpowiadaæ, ¿e maj± serca <wzniesione> w górê, skoro tak cia³em, jak i sercem wychodz± na ulice? W jaki sposób z lêkiem i jednocze¶nie rado¶ci± zawo³aj± „¦wiêty, ¦wiêty, ¦wiêty. B³ogos³awiony, który przychodzi w imiê Pana”?
Z kolei, gdy odmawia siê Modlitwê Pañsk±, to kto z pokor± i zgodnie z prawd± zawo³a: „Odpu¶æ nam nasze winy, jak i my odpuszczamy naszym winowajcom”? Ci, którzy pozostali w ko¶ciele, gdyby nie przebaczyli swoim winowajcom wypowiadaliby s³owa Modlitwy Pañskiej raczej na swoje oskar¿enie ni¿ na swoje ocalenie. Wypowiadaliby ustami to, czego nie potwierdzaj± czynami i na pró¿no mówiliby: „Wyzwól nas od z³a”, skoro sami nie przestaj± oddawaæ z³em za z³o.
Je¿eli zatem nawet ci, którzy pozostali wewn±trz, nara¿aj± siê na niebezpieczeñstwo, gdyby nie chcieli wype³niæ tego, co przyrzekaj±, to có¿ o sobie my¶l± ci, których do tego stopnia zniewala albo nienasycona ¿±dza, albo mi³o¶æ tego ¶wiata, ¿e nie pozwala im nawet jednej godziny wystaæ w ko¶ciele? Im nie wystarczy, ¿e ca³y tydzieñ oddaj± siê obowi±zkom, albo te¿ — co jest bli¿sze prawdy — ¿±dzy. Teraz najwy¿ej po jednej lub dwóch godzinach pokazuj± plecy kap³anom Bo¿ym oraz ofierze i zwracaj± siê z po¶piechem, by wzi±æ w swe ramiona ¿±dzê tego ¶wiata. Z tego widaæ, ¿e do ko¶cio³a przychodz± bardziej cia³em ni¿ sercem. Nie zdaj± sobie sprawy z tego, co porzucaj±, a czego po¿±daj±. Id± za ciemno¶ciami, a opuszczaj± ¶wiat³o. Obejmuj± cieñ, a gardz± prawd±. Pozostawiaj± s³odycz Chrystusa i poszukuj± goryczy ¶wiata. Mi³o¶nicy marno¶ci i poszukiwacze k³amstwa! Rzeczywi¶cie ten, kto ¶piesznie z ko¶cio³a wychodzi, nie rozumie, jakie dobro dokonuje siê podczas sprawowania Mszy ¶wiêtej.
3. Chcia³bym wiedzieæ, czy gdyby tacy ludzie zostali zaproszeni na ucztê przez jakiego¶ króla lub te¿ inn± osobisto¶æ, to czy o¶mieliliby siê wyj¶æ, zanim siê zakoñczy. Gdyby nawet nikt ich nie zatrzymywa³, to strach ich zatrzyma. Dlaczego nie wychodzimy z przyjêcia przed jego zakoñczeniem, nawet gdy obawiamy siê, aby przez ³akomstwo nie nape³niæ ¿o³±dka bardziej ni¿ wypada? Obawiamy siê uraziæ cz³owieka? Dlaczego za¶ szybko wychodzimy z duchowej i boskiej uczty? Bojê siê powiedzieæ, aby przypadkiem kto¶ siê nie obrazi³, ale powiem ze wzglêdu na niebezpieczeñstwo, które grozi zarówno wam, jak i mnie. Czynimy tak dlatego, bo nie zale¿y nam ani na pokarmie dla duszy, ani nie boimy siê Boga, ani te¿ nie szanujemy cz³owieka. Bogu dziêki, nie wszyscy w tej grupie s± winni.
Wielu jest takich, którzy z wielk± skruch± nie wychodz± z ko¶cio³a przed udzieleniem b³ogos³awieñstwa. Modl± siê oni nie tylko za siebie, ale te¿ za innych. Bóg im da³ tak± skruchê, ¿eby pozostali w ko¶ciele i nagrodzi ich tak¿e. Tych za¶, którzy pozostaj± obojêtni, potêpi sprawiedliwym s±dem. Dlatego napominajcie bracia tych, którzy ani nie odmawiaj± Modlitwy Pañskiej, ani nie chc± otrzymaæ b³ogos³awieñstwa. Nie ustawajcie w karceniu, powtarzaj±c im i stanowczo zapewniaj±c, ¿e nic im nie pomo¿e s³uchanie Boskich czytañ, je¿eli wychodz±, zanim zakoñczy siê sprawowanie Boskich tajemnic. Nie mo¿emy i nie powinni¶my obwiniaæ tych, którzy ze wzglêdu na publiczne obowi±zki albo te¿ z powodu w³asnej s³abo¶ci nie mog± na to czekaæ. Niech jednak w swoim sumieniu zbadaj±, czy w grê wchodzi konieczno¶æ, czy te¿ z³a wola.
4. Jeszcze raz proszê i równocze¶nie wzywam, aby nikt w ¿adn± niedzielê, a zw³aszcza w wiêksze ¶wiêta, nie wychodzi³ z ko¶cio³a przed zakoñczeniem sprawowania Boskich tajemnic, o ile, jak ju¿ powiedzieli¶my wcze¶niej, albo wielka niedyspozycja, albo obowi±zek publiczny mu w tym nie przeszkodz±. Prawdê powiedziawszy, jest rzecz± bardzo przykr± a nawet wielk± bezbo¿no¶ci±, ¿e chrze¶cijanie nie maj± takiego szacunku dla dnia Pañskiego, jaki zauwa¿a siê u ¿ydów w stosunku do szabatu. Podczas gdy owi nieszczê¶nicy do tego stopnia przestrzegaj± szabatu, ¿e nie o¶mielaj± siê w ten dzieñ wykonywaæ ¿adnej ziemskiej czynno¶ci, to o ile bardzie winni zwa¿aæ na swoj± warto¶æ ci, którzy „nie srebrem ani z³otem, lecz drogocenn± krwi± Chrystusa zostali odkupieni”. Czy¿ nie powinni oni w dzieñ Zmartwychwstania oddawaæ siê Bogu oraz my¶leæ intensywniej o zbawieniu w³asnej duszy?
Grzeszymy przeciw Bogu ciê¿ko, je¿eli zaniedbujemy po¶wiêciæ ca³ego dnia Pañskiego na lekturê <Pisma ¦wiêtego> i modlitwê do Boga. Jak wielkim jest z³em, je¿eli brakuje nam cierpliwo¶ci, by wystaæ w ko¶ciele jedn± lub dwie godziny, gdy sprawowane s± Boskie tajemnice? A jeszcze gorsz± rzecz± jest to, ¿e nas upaja mi³o¶æ tego ¶wiata i to do tego stopnia, i¿ poci±ga nas ¿±dza po¿±dliwo¶ci ¶wiatowych i ulotne cienie pró¿nej i fa³szywej rado¶ci, która staje siê ¼ród³em prawdziwego cierpienia.
opr. ab/ab
Copyright © by Wydawnictwo WAM
wy¶lij znajomym |
|
|

wy¶lij znajomym