Wacław Hryniewicz OMI
GDY ODCHODZĄ LUDZIE DIALOGU
Wciągu krótkiego czasu odeszło w świat, gdzie sięga tylko nadzieja, troje niezwykłych i drogich mi osób: Siostra Regina Witt, skromna diakonisa Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego, oddana sprawie jedności chrześcijan; Siostra Stanisława Andronowska, szarytka, pionierka lubelskiego ekumenizmu oraz Redaktor . Wszyscy troje byli, na swój sposób, ludźmi dialogu.
S. Regina (lat 78) zmarła 30 grudnia 1998 r. w Warszawie. Zdążyłem jeszcze, dzięki s. Joannie Lossow, franciszkance z Lasek, pożegnać się z nią bożonarodzeniowym listem. Luterańska diakonisa i katolicka zakonnica Joanna przyjaźniły się ze sobą od blisko 40 lat. Wspólnie organizowały rekolekcje ekumeniczne dla księży i młodzieży. Razem przyjeżdżały do Lublina na sympozja ekumeniczne. Ta przyjaźń przetrwała do końca jak zadatek nadziei na pojednanie Kościołów. Ile spraw w polskim chrześcijaństwie wyglądałoby inaczej, gdyby takich przyjaźni było więcej, wśród osób zakonnych, duchownych i świeckich.
Katolicka zakonnica s. Stanisława (lat 94) zmarła 25 stycznia br., w ostatni dzień Tygodnia Modlitw o Jedność Chrześcijan. Przedziwna zbieżność daty tej śmierci potwierdziła jedynie to, co było zasadniczą troską jej życia. To ona przez wiele lat zabiegała o kształt i przebieg tego właśnie Tygodnia Ekumenicznego w lubelskich kościołach różnych wyznań. Ona również przez 30 lat organizowała każdego miesiąca spotkania międzywyznaniowe, w czasie których modlitwa przeplatała się z refleksją i dyskusją. Lubelska ekumenia zawdzięcza jej bardzo wiele.
O Jerzym Turowiczu powiedziano i napisano w ostatnich tygodniach wiele ciepło i życzliwie. To jemu i jego pismu zawdzięczamy w dużej mierze to, że polski katolicyzm zdobywał się w trudnych latach na pogłębioną formację umysłową, na otwartość i dialog. Dzięki temu zobaczyliśmy oblicze katolicyzmu sięgającego w głąb, wyzbywającego się lęku i ciasnoty ducha, nie uciekającego przed wyzwaniami świata szanującego pluralizm postaw i poglądów. Tego świadectwa wymazać się nie da.
W niedzielę, 31 stycznia br. wspominaliśmy w kościele akademickim KUL tych troje ludzi, którzy potrafili dać z siebie wiele dla innych. Modliliśmy się za nich i dziękowaliśmy Bogu (dwa dni wcześniej także w czasie pogrzebu siostry Stanisławy). W mojej pamięci pozostaną blisko siebie, choć drogi ich były różne. Przybliżyły ich do siebie daty śmierci, zbliżyło również samo życie pracowite, mądre, oddane sprawie i wytrwałe do końca.
Gdy odchodzą ludzie dialogu, ludzie przyjaźni, dobrzy i mądrzy, tym głębiej odczuwamy sens przezwyciężania podziałów, obalania murów, tworzenia kultury życzliwości, pojednania i pokoju. Aby przetrwać, świat nasz potrzebuje takich ludzi, takiego trudu i świadectwa. Wierzę, że nie zabraknie ich także w przyszłości. Są oni darem Boga dla wszystkich. Tylko On, Pan ludzkich dziejów, potrafi co pewien czas powoływać spośród ludzi tych, którzy stają się znakiem nadziei.
opr. ab/ab


wyślij znajomym