słodki cukiereczek
Strona główna Opoki | Liturgia na dziś | Baza Mszy św. | Porozmawiajmy o wierze | Życie Kościoła | Jan Paweł II | Dołącz do grona darczyńców

Opoka jest przydatna? Wpłać darowiznę
Zapraszamy do czytelni Według autorów Według dziedzin Według tematów Wyszukaj Na zakupy!





Audiobooki w odcinkach





 

Ewa Kurek

"W Izraelu odnalazłem się jako chrześcijanin"

Wspomnienie o Ojcu Danielu Rufeisenie

- Oczywiście, napiszę - odpowiedziałam, nie zdając sobie sprawy z trudu wypełnienia składanej właśnie obietnicy. Izrael bez Ojca Daniela nigdy nie będzie dla mnie już tym samym, czym był podczas każdej z kolejnych wizyt.

Ojca Daniela poznałam w roku 1987, gdy dzięki stypendiom Instytutu Piłsudskiego w Nowym Jorku i The Barbara Piasecka-Johnson Foundation mogłam po raz pierwszy pojechać do Izraela i rozpocząć zbieranie materiałów do moich późniejszych książek i filmu o polskich zakonnicach ratujących w czasie ostatniej wojny żydowskie dzieci. Słyszałam o nim dużo wcześniej i wiedziałam, że Ojciec swoje ocalenie zawdzięcza także polskim siostrom. Osaczonego przez Niemców młodego żydowskiego chłopaka z Bielska-Białej ukryły siostry zmartwychwstanki z klasztoru w Mirze. W klasztorze znalazł nie tylko ocalenie. Tam ten młody, religijny Żyd po raz pierwszy przeczytał Nowy Testament, czego konsekwencją było uznanie Chrystusa za Mesjasza, przyjęcie chrztu, wstąpienie do klasztoru karmelitów i przyjęcie święceń kapłańskich.

Gdy po raz pierwszy stanęłam przed skromnym zakonnikiem z klasztoru na górze Karmel w Hajfie i poprosiłam o wywiad, nie chciał rozmawiać o wojnie. Rozmawialiśmy więc o Polsce i Izraelu, o problemach duszpasterstwa katolickiego w środowisku żydowskim, o istocie judaizmu i chrześcijaństwa.

Ojciec Daniel opuścił Polskę w roku 1959. - Poszedłem do najwyższego sądu Izraela z żądaniem, aby dla celów repatriacji uznano mnie za Żyda. Przegrałem sprawę większością głosów, choć byli sędziowie, którzy stali na tym samym stanowisku co ja i uznali moje prawo przynależności do grupy etnicznej żydowskiej. Dziś nie powtórzyłbym tego eksperymentu. Nasze chrześcijaństwo tak bardzo oddaliło się od pnia żydowskiego, że ja już dziś nie jestem pewien, czy z tą formą chrześcijaństwa, z jaką przyjechałem do Izraela, mam prawo nazywać siebie etnicznie Żydem. Jeden z profesorów Uniwersytetu Hebrajskiego w Jerozolimie, uznany za najwybitniejszego speca w dziedzinie pierwotnego chrześcijaństwa, powiedział, że gdyby był pewien, że Daniel Rufeisen jest judeo-chrześcijaninem, byłby gotów przyjąć mnie jako Żyda narodowo. Ale ponieważ ja jestem katolikiem, rzymskim katolikiem - nie może.

Decyzję sądu izraelskiego przyjął z pokorą. Nie uznany za Izraelczyka de iure, stał się nim de facto. Z wyboru, miłości, z przywiązania do swego narodu i wolnego kraju wolnych Żydów. W otaczającym go świecie poszukiwał drogi dla siebie i sobie podobnych: Żydów, którzy w Chrystusie ujrzeli Mesjasza.

- Żądano ode mnie prowadzenia duszpasterstwa typu emigracyjnego: ani nie byłbym w stanie go poprowadzić, ani nie byłem nim zainteresowany już choćby z tytułu mojego pochodzenia. Jeśli miałbym być duszpasterzem emigracyjnym, to wolę wrócić do Polski albo jechać do Australii czy gdziekolwiek indziej. Wracając do moich ludzi: byli to imigranci, repatrianci, którzy przypadkowo przywieźli ze sobą nieżydowskich członków rodzin po to, aby stali się Izraelczykami. Dla hebrajskich chrześcijan najważniejsze jest pytanie, czy istnieje możliwość wskrzeszenia w dzisiejszym Izraelu tych elementów, które istniały w pierwotnym Kościele. Nazywam to wskrzeszeniem, bo na moje szczęście chodzi tutaj o Kościół, który istniał w tym kręgu kulturowym, który miał wszelkie cechy odrębnego chrześcijaństwa, który był macierzą wszystkich Kościołów i który wszystkie Kościoły mają prawo, może nawet obowiązek, nazywać swoją matką. Jest to główne pytanie, przed którym dzisiaj stoimy i na które odpowiedzi są różne. Ja widzę rozwiązanie tej kwestii w ramach drogi, która na świecie zwana jest drogą inkulturacji: przystosowania chrześcijaństwa typu uniwersalnego do kultury poszczególnych narodów. Mamy bowiem pełne prawo do powrotu do korzeni, do elementów pierwotnego Kościoła o tyle, o ile da się je wskrzesić.

- Zapytany przez Ojca Świętego, ilu ze mną się zgadza, odpowiedziałem: niestety, niewielu, ale to także jest rzeczą normalną. Byłoby bowiem rzeczą nienormalną właśnie, gdyby wszyscy od razu przyjęli tego typu idee. Przypomniałem Ojcu Świętemu jego kolegę z rzymskich studiów, który pracował w Tel-Awiwie w takim samym środowisku co ja. Ojciec Święty zapytał wtedy, czy tamten także jest pochodzenia żydowskiego i czy ze mną się zgadza. Odpowiedziałem zgodnie z prawdą, że nie jest żydowskiego pochodzenia i w niczym się ze mną nie zgadza, na co usłyszałem od Papieża: "On nie jest pochodzenia żydowskiego, więc nie może tych rzeczy rozumieć tak jak ty". Powiedziałem wtedy: "Ojcze Święty, Wasza Świątobliwość wyniósł niedawno w Kościele bardzo wysoko człowieka, który deklaruje się jako Żyd i często to powtarza [chodziło o arcybiskupa Paryża, kard. Lustigera], a ja nie jestem wcale pewien, czy on zgodziłby się z moimi wypowiedziami". Na to Papież: "To jest Europejczyk, to jest Francuz, on tam nie mieszka z wami, on nie może tych rzeczy rozumieć tak, jak rozumiecie je wy". Tę wypowiedź papieską znalazłem wspaniałą, właśnie tę wypowiedź! On zrozumiał bowiem, że jesteśmy w takiej sytuacji, że wolno nam iść nowymi drogami. Nawet narażając się na to, że możemy pobłądzić.


Był człowiekiem dwu religii i dwóch narodów. W niepojęty sposób, w wielkiej harmonii współgrały w nim polskość i żydowskość, katolicyzm i judaizm. Może dlatego, że w Chrystusa uwierzył po żydowsku, nie pytając o Jego Boską naturę, lecz ufając Mu jako Bogu; że, jak nakazał Chrystus, w każdym maluczkim widział godne Boskiej i ludzkiej miłości dzieło Boga; że, urodzony na polskiej ziemi, spełniony w ziemi Izraela, umiał obdarzyć obie ojczyzny należną im miłością?

- Moje serce w Polsce jeszcze pozostało. Wciąż jestem jakoś rozdwojony. Ja tutaj żyję całkowicie, ale Polska pozostała moją ojczyzną. Tam się rodzili moi ojcowie, nie wiem od którego pokolenia, może od samego początku tego tysiąca lat. Ponadto strasznie zależy mi na tym, aby moi przyjaciele w Polsce wiedzieli, że ja jako chrześcijanin nie zagubiłem się wśród Żydów, że ja tutaj jako chrześcijanin odnalazłem się. Izrael wyprostował mnie. Dał mi stos pacierzowy nie tylko jako Żydowi, w tym wypadku jako Izraelczykowi, ale także jako chrześcijaninowi. Tutaj odnalazłem swój dom także jako chrześcijanin i to nie tylko w stosunku do Żydów, ale także w stosunku do Kościoła. Dlatego mam prawo stawiać pewne postulaty i wydaje mi się, że przemawiam w imieniu Kościoła. Tego, który tutaj istniał na samym początku i tego, który będzie istniał jutro jako jego kontynuacja - powiedział Ojciec Daniel na zakończenie naszej pierwszej rozmowy. Potem uścisnął mnie serdecznie na pożegnanie i dodał: - Jestem już stary i nie mam czasu pisać. A ty wydobyłaś ze mnie credo mojego życia. Niech to będzie mój testament.

Moja pierwsza rozmowa z Ojcem Danielem ukazała się w "Tygodniku Powszechnym" z 26 czerwca 1988 pod tytułem "Być księdzem w Izraelu". Od tamtego czasu gazetowy papier pożółkł, a zbulwersowane treścią wywiadu środowiska katolickie przycichły i zapomniały. Moja rozmowa dalej jednak trwała. Ojciec Daniel uczył mnie Żydów i Izraela; uczył mnie wojny i polskich lat powojennych. Ja przywoziłam mu wieści z jego starej ojczyzny i wyniki prowadzonych przeze mnie badań nad II wojną światową. Otrzymywałam i wysyłałam do niego listy. Spieraliśmy się wielekroć o najróżniejsze rzeczy. Nigdy nie powiedział mi do końca, dlaczego do tych rozmów wybrał właśnie mnie. Czerpałam garściami z jego mądrości, dobroci i umiejętności wybaczania w prawdzie.

- Prawda jest podstawą wszelkiego pojednania. Prawda ma zawsze więcej wrogów niż przyjaciół, ale nie wolno się lękać. Trzeba mówić prawdę. Aby móc wybaczyć, trzeba prawdy. Trzeba najpierw wykrzyczeć i wypisać wszystkie wzajemne winy. Ich odpuszczenie i pojednanie przyjdzie samo. I to już zupełnie nieważne, czy rzecz dotyczy Polaków i Żydów, komunistów i niekomunistów, czy żydów i katolików - mawiał, gdy rozprawialiśmy o jego kapłaństwie i uprawianym przeze mnie zawodzie historyka, o trudnych kwestiach polsko-żydowskich i istocie polskiego komunizmu.

Rok temu zadzwonił: nie wyobraża sobie mojej nieobecności na uroczystości w kibucu Bohaterów Getta, na której będą wręczane medale dla zakonnic ratujących w czasie wojny żydowskie dzieci. - Zrób coś i przyjedź, już tak długo cię nie widziałem, a wiesz, że jestem stary i w każdej chwili mogę pożegnać się z tym światem - powiedział, szantażując mnie nie po raz pierwszy swoją śmiercią, gdy przedstawiałam mu trudności związane z wyjazdem. Ale telefon Ojca Daniela zadecydował. Pojechałam. Z ekipą "Profilmu" nakręciłam dla Telewizji Polskiej zdjęcia do filmu o zakonnicach. Z Ojcem Danielem spędziłam na rozmowie niemal cały dzień. Opowiadał mi o rosyjskich Żydach wyznania prawosławnego, którzy w ostatnich latach przystąpili do jego judeochrześcijańskiej wspólnoty. - Po dziesięciu latach od naszego wywiadu nie martwię się już nawet o przyszłość judeo-chrześcijaństwa. Ono w swojej garstce jakoś przetrwa. Jakoś przetrwać musi. Ja już niedługo umrę, ale ono przetrwa. Teraz boję się tylko, czy przetrwa ten kraj, czy przetrwa Izrael... - zaczął na wstępie, chcąc wyrzucić największą troskę swego życia.

Nie wierzyłam Ojcu Danielowi. Nie wierzyłam w sens jego nadmiernej troski o Izrael i w to, że niedługo umrze. Kaseta z moim filmem, zatytułowanym "Kto ratuje jedno życie...", dotarła do Hajfy w dzień jego śmierci. Nie napisze mi już, co o nim sądzi. Nie wiem, jak długo przyjdzie mi czekać na nasze kolejne spotkanie.

Na zewnątrz Ojciec Daniel był człowiekiem sprzeczności: Żydem i katolikiem, Izraelczykiem z polską ojczyzną, księdzem katolickim posługującym żydom. Wielu nie rozumiało jego czynów i mowy. Tak naprawdę jednak biła od niego przede wszystkim wewnętrzna harmonia i spokój. - Może nie to jest najważniejsze, jak rozumieją mnie Żydzi, jak rozumieją mnie Polacy i jeszcze inni chrześcijanie? Sam ciągle zadaję sobie to pytanie. Może najważniejsze jest nosić w sobie Boga tak na co dzień, zwyczajnie. Nosić Go w sobie i wypełniać Jego przykazania? I to już zupełnie nieistotne, czy będziemy Go nazywać żydowskim Jahwe czy Chrystusem - powiedział kiedyś i dodał: - Wiem, że tu, na ziemi, mam jeszcze jakąś cząstkę powierzonej mi misji do wypełnienia. Ale tak naprawdę to tęsknię do śmierci. Gdy przekroczę jej granicę, nie będę musiał nic nikomu tłumaczyć, nie będę musiał przeprowadzać żadnych dowodów. Bóg przecież wie i wszystko rozumie. Poza Papieżem na ziemi i garstką moich przyjaciół, tylko Bóg naprawdę rozumie, o co w tym wszystkim chodzi.

2 sierpnia 1998 roku odbył się w Hajfie pogrzeb. Żegnali go Żydzi, Niemcy, Polacy, Rosjanie i Arabowie różnych wyznań. Żegnali bracia w kapłaństwie i rabini. Każdy z nich cenił i kochał ojca Daniela za co innego - wszyscy cenili go i kochali za bezinteresowną, ponadnarodową i ponadreligijną miłość bliźniego, za umiejętność godzenia sporów i waśni, za umiłowanie prawdy.

Toczą się spory wokół krzyży w Oświęcimiu. Naczelny rabin Polski Pinchas Menachem Joskowicz zażądał dla Oświęcimia statusu eksterytorialności. Ojciec Daniel nie skomentuje już jego słów. Pozwolę sobie jedynie przytoczyć fragment jego wypowiedzi sprzed jedenastu lat:
- Ja mogę nie dożyć tego momentu, ale nawiązanie stosunków Polska-Izrael rozwiąże w bardzo krótkim czasie nie tylko problemy Polska-Izrael, ale problemy polsko-żydowskie. Nawiązanie stosunków Kościół-Izrael rozwiąże wiele problemów, które stały na przeszkodzie dialogu żydowsko-chrześcijańskiego. Dlatego że oba te dialogi mogą być uaktywnione tylko tutaj. Już chyba trzydzieści lat temu Ben Gurion powiedział, że czynnikiem łączącym Żydów całego świata nie jest już dziś religia, lecz państwo Izrael. Dlatego, że tutaj jest łatwiej. Dlatego że my uwalniamy się od uprzedzeń, a także dlatego, że jesteśmy narodem wolnym, u siebie w domu, że nie jesteśmy mniejszością. Podobnie sprawy dialogu chrześcijańsko-żydowskiego mogą być rozwiązane tylko wtedy, gdy Kościół znajdzie partnera do rozmów tu, w Izraelu, a nie wśród naczelnych rabinów rozmaitych środowisk diaspory żydowskiej. Bo tylko tu Kościół jako partnera do rozmów znaleźć może człowieka wolnego, a tylko wolny człowiek jest rozmówcą na tym samym poziomie.

Jestem przekonana, że w rozwiązywaniu toczących się sporów warto pamiętać o jego wskazówkach.

Lublin, 20 sierpnia 1998 r.

Autorka jest historykiem; opublikowała m.in. książkę "Gdy klasztor znaczył życie. Udział żeńskich zgromadzeń zakonnych w akcji ratowania dzieci żydowskich w Polsce w latach 1939-1945", Znak 1992 r.



Copyright © by Tygodnik Powszechny


Kwota
Zgadzam się na przetwarzanie moich danych osobowych w celu realizacji daru
Możesz także dokonać wpłaty dowolnej kwoty na konto Fundacji: 65 1240 2034 1111 0000 0306 7501, Pekao SA XIII O/Warszawa
z dopiskiem: "Darowizna na działalność Fundacji - Cegiełka na Opokę."




 wyślij znajomym

Zobacz także:
Papież Franciszek, Od marzenia do rzeczywistości
Papież Franciszek, Zapraszam prezydentów Abbasa i Peresa do Watykanu na modlitwę o pokój
Papież Franciszek, Dzieciątko znakiem danym przez Boga
Papież Franciszek, Pora zdobyć się na odwagę w służbie dobra
Papież Franciszek, Kto sprzedaje broń tym ludziom?
Papież Franciszek, Duch przygotowuje, namaszcza i posyła
Papież Franciszek, W poszukiwaniu trwałego pokoku
L'Osservatore Romano, Papież Franciszek w Ziemi Świętej: relacja z podróży
Marcin Wrzos OMI, Misje się udają
Dorothee Bauschke, Rola mężczyzn i kobiet w dzisiejszym Kościele
Komentarze internautów:

Benedykt XVI | Biblioteka audio i wideo | Czytelnia | Dane nt. Kościoła | Edukacja Ekonomiczna | Felietony, komentarze | Filozofia | Galeria zdjęć | Inne nauki |
Europa, Polska, Kościół | Internet i komputery | Jan Paweł II | Katalog adresów | Katechetom i duszpasterzom | Kultura | Księgarnia religijna | Liturgia - na dziś i na niedziele | Mapa serwisu | Msze św. - gdzie, kiedy? | Nauczanie | Noclegi w Polsce | Noclegi, hotele w Polsce | Nowości na naszych stronach | Papież Franciszek | Pielgrzymki piesze - ePielgrzymka | Rekolekcje | Rodzina | Sekty | Serwis informacyjny | Słownik | Sonda | Święci patroni | Szukaj | Tapety i dzwonki religijne | Teologia | Twój głos w dyskusji | Varia | Życie Kościoła