Ryszard Rubinkiewicz SDB
PORANEK WIELKANOCNY
Co naprawdę wydarzyło się w Poranek Wielkanocny? Dociekliwy czytelnik relacji ewangelicznych zauważy liczne różnice w opisie tego jedynego w swoim rodzaju wydarzenia. Wszyscy Ewangeliści zgodnie twierdzą, że wczesnym rankiem, kiedy już minął dzień szabatu, kobiety udały się do grobu Jezusa.
Marek uściśla, że było to wtedy, gdy już wzeszło słońce (por. Mk 16,2), a św. Jan mówi, że było to wtedy, gdy było jeszcze ciemno (por. J 20,2). Godna uwagi jest również informacja, że kobiety pierwsze ujrzały pusty grób Jezusa. Były to Maria Magdalena, Maria, matka Jakuba, Salome, Joanna i inne. Przyniosły ze sobą wonne olejki, które przygotowały jeszcze w piątek, pragnąc dopełnić ceremonii pogrzebowych, których nie mogły dokończyć ze względu na rozpoczynający się dzień szabatu. Nagle spostrzegły, że kamień został usunięty, a w grobie nie ma ciała Chrystusa. Co wtedy pomyślały? Zapewne mniej więcej to samo, co pomyślała Maria Magdalena, mówiąca z płaczem: „Zabrano Pana mego i nie wiem, gdzie go położono” (J 20,13). Taka reakcja jest zupełnie naturalna. Tak samo każdy z nas zareagowałby, gdyby w owym czasie udał się do grobu Jezusa. Czegóż można się spodziewać po śmierci człowieka? Prawda o zmartwychwstaniu Jezusa była tak niesłychana, że sam Ewangelista podkreślił: „Dotąd nie rozumieli jeszcze Pisma, (które mówi), że On ma powstać z martwych” (J 20,9).
Czy to możliwe?
Co mieli zrozumieć pierwsi świadkowie zmartwychwstania Chrystusa? O jakie teksty Pisma Świętego chodziło? Autorzy Nowego Testamentu cytują Ps 16,10 (por. Dz 2,25—31) i Ps 2,7 (por. Dz 13,33—37). Bibliści podpowiadają, że może tu chodzić jeszcze o teksty Oz 6,2 i Jon 1,17;2,1. To wszystko wskazuje na teologiczne podejście pisarzy Nowego Testamentu do faktu zmartwychwstania Jezusa. Filozof czy przyrodnik zapyta: czy to możliwe, aby zmarły człowiek zmartwychwstał? Echem tego rodzaju pytań są wyjaśnienia przytoczone przez św. Pawła w Liście do Koryntian: „Podobnie rzecz się ma ze zmartwychwstaniem. Zasiewa się zniszczalne — powstaje zaś niezniszczalne; sieje się niechwalebne — powstaje chwalebne; sieje się słabe — powstaje mocne; zasiewa się ciało zmysłowe — powstaje ciało duchowe. Jeżeli jest ciało zmysłowe, powstanie też ciało duchowe” (1Kor 15,42—44).
Dziś, po wielu wiekach refleksji teologicznej wiemy, że zmartwychwstanie Jezusa różni się od wskrzeszenia np. Łazarza czy córki Jaira. W Katechizmie Kościoła Katolickiego sformułowano to następująco: Zmartwychwstanie Chrystusa nie było powrotem do ziemskiego życia, jak to było przy wskrzeszeniach, których dokonał (Jezus) przed Paschą: córki Jaira, młodzieńca z Nain, Łazarza. Fakty te były cudownymi wydarzeniami, ale osoby obdarzone cudem odzyskiwały, dzięki mocy Jezusa, „zwyczajne” życie ziemskie. W pewnym momencie miały umrzeć jeszcze raz.
Zmartwychwstanie Chrystusa z istoty swej jest różne. W swoim zmartwychwstałym Ciele przechodzi On ze stanu śmierci do innego życia poza czasem i przestrzenią. W zmartwychwstaniu ciało Jezusa napełnione jest mocą Ducha Świętego. Uczestniczy w życiu Bożym w stanie swej chwały, tak że Paweł mógł powiedzieć o Chrystusie, iż jest On „człowiekiem niebieskim” (KKK 646).
Fakt historyczny
Zmartwychwstanie Jezusa jest faktem historycznym, ale i przedmiotem wiary: „O, zaiste błogosławiona noc — śpiewa Exultet paschalny — jedyna, która była godna poznać czas i godzinę zmartwychwstania Chrystusa”. Faktycznie, nikt nie był naocznym świadkiem samego wydarzenia Zmartwychwstania i żaden Ewangelista nie opisuje go. Nikt nie mógł powiedzieć, jak się ono fizycznie dokonało. Jeszcze mniej uchwytna była dla zmysłów jego najbardziej wewnętrzna istota — przejście do innego życia. Zmartwychwstanie, choć jest wydarzeniem historycznym, stwierdzalnym przez znak pustego grobu i rzeczywistość spotkań Apostołów ze zmartwychwstałym Chrystusem, pozostaje w sercu Tajemnicy wiary w tych punktach, w których wychodzi poza sferę historii i stoi ponad nią. Z tej racji zmartwychwstały Chrystus nie ukazuje się światu, ale swoim uczniom, „tym, którzy przyszli razem z Nim z Galilei do Jerozolimy”, którzy „teraz są Jego świadkami przed ludem” (Dz 13,31)” (KKK 647).
Od epoki oświecenia nasze myślenie zostało zdominowane mentalnością nauk przyrodniczych. Stoimy niekiedy przed pokusą przeżycia zmartwychwstania Jezusa w „warunkach laboratoryjnych”. Gdyby Chrystus miał zmartwychwstać dzisiaj, Jego grób z pewnością otoczony byłby grupą reporterów, zainstalowane zostałyby odpowiednio kamery telewizyjne, różne czujniki elektroniczne, a wszystko po to, by zaspokoić naszą ciekawość. Ale czy wówczas łatwiej byłoby nam uwierzyć w Chrystusa? Z pełnym przekonaniem mogę powiedzieć, że nie. Nauka odnotowałaby jeszcze jedno zjawisko, mniej lub więcej wytłumaczalne od strony przyrodniczej.
„...i uwierzył”
Tymczasem uczeń, ów drugi uczeń, który wraz z Piotrem przybył do grobu Chrystusa, „ujrzał i uwierzył” (J 20,8). Ujrzał pusty grób. To było dla niego znakiem, że Jezus, który został niedawno ukrzyżowany, który umarł i którego ciało złożono w tym właśnie grobie, pokonał śmierć, zmartwychwstał i tak wszedł do wiecznej chwały, został wywyższony przez Boga i króluje z nieba. Dzieło zbawienia ludzkości dokonało się. Moce zła zostały pokonane i każdy wierzący w Chrystusa odtąd ma śmiały przystęp do Boga. Była to prawda tak olśniewająca, tak niezwykła, tak radosna, że pierwsi chrześcijanie — jak czytamy w Dziejach Apostolskich — „codziennie badali Pismo, czy istotnie tak jest” (Dz 17,11).
Cudownie ujmuje to starożytna homilia na Świętą i Wielką Sobotę, której nie sposób przeczytać bez wzruszenia: „Co się stało? Wielka cisza spowiła ziemię; wielka na niej cisza i pustka. Cisza wielka, bo Król zasnął. Ziemia się przelękła i zamilkła, bo Bóg zasnął w ludzkim ciele, a wzbudził tych, którzy spali od wieków. Bóg umarł w ciele, a poruszył Otchłań. Idzie, aby odnaleźć pierwszego człowieka, jak zgubioną owieczkę. Pragnie nawiedzić tych, którzy siedzą zupełnie pogrążeni w cieniu śmierci; aby wyzwolić z bólów niewolnika Adama, a wraz z nim niewolnicę Ewę, idzie On, który jest ich bogiem i synem Ewy... Powstań, pójdźmy stąd! Niegdyś szatan wywiódł cię z rajskiej ziemi, Ja zaś wprowadzę ciebie już nie do raju, lecz na tron niebiański”.
Chrystus umarł i zmartwychwstał dla nas. Już teraz uczestniczymy w Jego zmartwychwstaniu. Święty Paweł zachęca: „Jeśliście razem z Chrystusem powstali z martwych, szukajcie tego, co w górze, gdzie przebywa Chrystus zasiadając po prawicy Boga. Dążcie do tego, co w górze, nie do tego, co na ziemi”.
opr. mg/mg
Copyright © by Gość Niedzielny (17/2000)

wyślij znajomym
Poranek? (Tarsycjusz, 2002-04-01 20:51:50)