"Idziemy" nr 16/2009
Irena ¦wierdzewska
MI£OSIERDZIA TRUDNE DROGI
Zakaz rozszerzania kultu Mi³osierdzia Bo¿ego na³o¿ony przez Stolicê Apostolsk± obowi±zywa³ przez 30 lat! Ale czy mo¿na siê temu dziwiæ, skoro bia³o-czerwone promienie wychodz±ce z Serca Jezusowego potraktowano jako wyraz polskiego nacjonalizmu, a objawienia s. Faustyny niektórzy skojarzyli z dzia³alno¶ci± Matki Koz³owskiej, za³o¿ycielki mariawitów?
Miejsce, gdzie po raz pierwszy siostra Faustyna zobaczy³a Jezusa i us³ysza³a przes³anie o Bo¿ym Mi³osierdziu, upamiêtnia figura Chrystusa. – Tu by³a cela s. Faustyny – pokazuje s. Wojciecha ze Zgromadzenia Matki Bo¿ego Mi³osierdzia w P³ocku. Dom Zgromadzenia znajduje siê przy Rynku, oko³o 300 metrów od katolickiej katedry i 500 metrów od strzelistych wie¿ katedry mariawitów, nosz±cej wezwanie… Mi³osierdzia Bo¿ego i Bo¿ej Mi³o¶ci.
Pierwsze objawienie s. Faustyna mia³a tu 21 lutego 1931 r. Namalowanie obrazu Jezusa Mi³osiernego, modlitwa koronk± do Mi³osierdzia Bo¿ego codziennie o godzinie 15.00 i ustanowienie pierwszej niedzieli pod Wielkanocy Niedziel± Mi³osierdzia – takie oczekiwania Pana Jezusa us³ysza³a w kolejnych spotkaniach z Nim. Chc±c wype³niæ wskazania, sama próbowa³a nieudolnie namalowaæ wizerunek Jezusa Mi³osiernego. W koñcu w 1934 r., w Wilnie, dok±d zosta³a wys³ana z P³ocka, obraz namalowa³ malarz Eugeniusz Kazimirowski. Wizerunek zawis³ – ku zapomnieniu – na ¶cianie ciemnego korytarza w klasztorze ss. bernardynek. Przeniesiono go do kru¿ganka Ostrej Bramy, kiedy s. Faustyna o¶wiadczy³a swemu spowiednikowi, ¿e Jezus nie jest z zadowolony z umiejscowienia obrazu. Trudno¶ci i niezrozumienie nie zniechêca³y wizjonerki. Siostra Faustyna wiedzia³a z objawieñ, ¿e jej misja szerzenia kultu Bo¿ego Mi³osierdzia napotka na du¿e trudno¶ci.
B£OGOS£AWIONY POMOCNIK
Najwiêkszym sprzymierzeñcem w szerzeniu kultu Mi³osierdzia Bo¿ego by³ ks. Micha³ Sopoæko, spowiednik s. Faustyny. Na jej pro¶by usilnie zabiega³ o ustanowienie ¶wiêta Mi³osierdzia Bo¿ego. Próbowa³ zainteresowaæ tym w³adze ko¶cielne. Wydan± w 1936 r. w Wilnie rozprawê „Mi³osierdzie Bo¿e” rozes³a³ do wszystkich polskich biskupów zgromadzonych na synodzie w Czêstochowie. – Ani artyku³y, ani rozprawa nie wywo³a³y wiêkszego zainteresowania, co t³umaczono tym, i¿ Stolica ¦wiêta zabrania wprowadzania nowych rodzajów kultu – pisa³ w 1975 r. w wydanej w Londynie ksi±¿ce ks. Julian Chró¶ciechowski, marianin.
Ksi±dz Sopoæko wyda³ wiêc rok pó¼niej rozprawê „Idea Bo¿ego Mi³osierdzia w Liturgii”. Próbowa³ uzasadniæ, ¿e nabo¿eñstwo do Mi³osierdzia Bo¿ego nie jest niczym nowym, bo przecie¿ mo¿na znale¼æ do niego odniesienia w ksiêgach liturgicznych. Kiedy w Wilnie odmówiono mu imprimatur na wydrukowanie koronki, nowenny i litanii do Mi³osierdzia Bo¿ego, stara³ siê o nie w kurii krakowskiej. I tak w 1937 r. u wydawcy Cybulskiego ukaza³a siê drukiem pierwsza ksi±¿eczka z modlitwami wed³ug objawieñ s. Faustyny.
W czasie Kongresu Mariologicznego w Wilnie w lipcu 1937 r. ks. Sopoæko zaproponowa³ wys³anie do Stolicy Apostolskiej rezolucji o ustanowienie ¶wiêta Mi³osierdzia Bo¿ego w pierwsz± niedzielê po Wielkanocy. Jednak¿e Arcybiskup wileñski nie wyrazi³ zgody. Podobnie rzecz mia³a siê, kiedy ks. Sopoæko próbowa³ zainteresowaæ przes³aniem Mi³osierdzia goszcz±cego w Wilnie nuncjusza apostolskiego abp. Franciszka Cortesiego.
Po wojnie, w 1947 r. ks. Sopoæko przeniós³ siê z Wilna do Bia³egostoku. ¯yczliwym patronem w sprawie zabiegów o ustanowienie ¦wiêta Mi³osierdzia Bo¿ego sta³ siê kard. August Hlond, Prymas Polski. Z funduszy otrzymanych od kard. Hlonda ks. Sopoæko wyda³ w 1947 r. ³aciñski traktat „O Mi³osierdziu Bo¿ym i ustanowieniu Jego ¶wiêta”. Wys³a³ go równie¿ do Watykanu. Rok pó¼niej ksiê¿a profesorowie z Wydzia³ów Teologicznych Uniwersytetów i Seminariów Duchownych, zebrani na zje¼dzie Towarzystwa Teologicznego w Krakowie, przygotowali rezolucjê do Stolicy Apostolskiej o ustanowienie ¶wiêta Mi³osierdzia Bo¿ego.
NADZIEJA DLA UDRÊCZONYCH
Pierwsze ¦wiêto Bo¿ego Mi³osierdzia odby³o siê w 1934 r. – w ciszy w³asnego serca obchodzi³a je siostra Faustyna. W 1937 r. przebywa³a w domu zgromadzenia w £agiewnikach i w pierwsz± niedzielê po Wielkanocy, 4 kwietnia, odby³a siê tam adoracja Naj¶wiêtszego Sakramentu ku czci Mi³osierdzia Bo¿ego. – Siostry nie wiedzia³y, ¿e ta modlitwa odby³a siê na ¿yczenie Jezusa w planowane ¦wiêto Mi³osierdzia – mówi s. El¿bieta Siepak, ze Zgromadzenia Matki Bo¿ego Mi³osierdzia w £agiewnikach. „Odpoczê³o serce moje dzi¶ w klasztorze tym. Mów ¶wiatu o mi³osierdziu, o mojej mi³o¶ci” – zapisa³a wtedy w „Dzienniczku” s. Faustyna s³owa, które us³ysza³a od Jezusa.
W czasie II wojny ¶wiatowej Kraków zacz±³ stawaæ siê miejscem szczególnego znaczenia. – Do grobu s. Faustyny zaczêli coraz liczniej przybywaæ ludzie i wypraszaæ ³aski – mówi s. El¿bieta Siepak. Trudne czasy sprzyja³y szerzeniu orêdzia o Bo¿ym Mi³osierdziu. – Ogromn± popularno¶ci± cieszy³y siê wtedy obrazki Jezusa Mi³osiernego, wybito medaliki z Jezusem Mi³osiernym, upowszechniano koronkê do Mi³osierdzia Bo¿ego. Nasze siostry do paczek z ¿ywno¶ci± wysy³anych do wiêzieñ i obozów koncentracyjnych do³±cza³y obrazki z koronk± – opowiada s. El¿bieta Siepak.
W Warszawie pierwszym miejscem, gdzie mia³ pojawiæ siê obraz Jezusa Mi³osiernego, by³ nowo wybudowany ko¶ció³ Najczystszego Serca Maryi przy pl. Szembeka. Na pocz±tku okupacji tamtejszy proboszcz ks. Jan Sztuka, wraz z Józef± Jurkowsk±, jedn± z fundatorek ko¶cio³a, zamówili obraz u malarza Zdzis³awa Eichlera, pedagoga Szko³y Sztuk Zdobniczych i Przemys³u Artystycznego w Poznaniu, który podczas wojny ukrywa³ siê w Warszawie. Uda³o siê znale¼æ dla niego farby i sztalugi, brakowa³o p³ótna. Dziwnym zbiegiem okoliczno¶ci materia³ siê jednak znalaz³ i to idealnie pasuj±cy wymiarami do potrzeb artysty. By³a to pozosta³o¶æ z beli przeznaczonej na worki, ofiarowana przez jedn± z gospodyñ.
Kiedy ks. Sztuka zobaczy³ obraz, kategorycznie odmówi³ przyjêcia go do swojej parafii. Obawia³ siê, ¿e Niemcy w odwecie za taki „patriotyzm” mog± wywie¼æ do obozów kap³anów i okoliczn± ludno¶æ. £agodna twarz Jezusa na tle p³on±cej Warszawy i ruin, z przebitego serca wyp³ywaj±ce promienie bia³y i czerwony, u stóp Pana Jezusa le¿±cy w strudze krwi bia³y baranek – to mog³o byæ odebrane jako prowokacja. Obraz trafi³ do sióstr westiarek, gdzie ukry³ go o. Benwenuty Kwiatkowski, kapucyn zaanga¿owany w konspiracjê. Planowa³, ¿e ju¿ po wojnie umie¶ci obraz w ko¶ciele oo. kapucynów. I tak siê sta³o. Najpierw jednak umieszczony zosta³ w czwartym o³tarzu przygotowanym na Bo¿e Cia³o, pierwsze po wojnie, obchodzone 31 maja 1945 r. Spod tego obrazu, a o³tarz by³ na cokole zwalonej Kolumny Zygmunta, bp Zygmunt Choromañski udzieli³ pierwszego b³ogos³awieñstwa udrêczonym wiernym wracaj±cym do stolicy. Dzisiaj obraz Zdzis³awa Eichlera odbiera cze¶æ w bocznej kaplicy ko¶cio³a oo. kapucynów, gdzie znajduje siê sarkofag z sercem króla Jana III Sobieskiego. Czy by³ tam przez wszystkie trudne lata, skoro obraz z Katedry ¶w. Floriana by³ podobno w latach 60. jedynym eksponowanym obrazem Jezusa Mi³osiernego w stolicy? U kapucynów, w 1983 r., przed obrazem modli³ siê papie¿ Jan Pawe³ II. Ale to ju¿ temat na kolejny artyku³.
W Krakowie kard. Adam Sapieha wyda³ w 1951 r. zgodê na publiczne obchodzenie ¦wiêta Bo¿ego Mi³osierdzia w £agiewnikach. Wkrótce potem abp Eugeniusz Baziak udzieli³ odpustu zupe³nego wszystkim, którzy w tê niedzielê nawiedz± klasztor sióstr Matki Bo¿ej Mi³osierdzia.
– Po wojnie w szerzeniu kultu Mi³osierdzia Bo¿ego ogromne zas³ugi mia³ o. Józef Andrasz, jezuita, krakowski spowiednik s. Faustyny. Wydana w 1947 r. jego ksi±¿eczka „Mi³osierdzie Bo¿e, ufamy tobie” rozesz³a siê natychmiast – opowiada s. El¿bieta Siepak. Rok pó¼niej przygotowano kolejne jej wydanie, ale w³adze zlikwidowa³y ca³y nak³ad. Publikacja drukowana by³a wiêc poza granicami kraju, t³umaczona na jêzyki angielski, hiszpañski, w³oski, niemiecki, portugalski. Du¿y wp³yw w jej propagowaniu mieli oo. marianie.
OSTRO¯NO¦Æ WATYKANU
Powstaje wiêc pytanie, dlaczego w 1959 r. Stolica Apostolska wyda³a notyfikacjê, ograniczaj±c± kult Mi³osierdzia Bo¿ego? Pochodz±cy z £agiewnik ks. prof. Andrzej Witko, wyk³adowca Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie, autor pracy doktorskiej i licznych publikacji o Mi³osierdziu Bo¿ym i o siostrze Faustynie wyja¶nia, ¿e na decyzjê Watykanu wp³ynê³o kilka przes³anek.
– Przed II wojn± ¶wiatow± i jeszcze w latach 50. Stolica Apostolska odnosi³a siê krytycznie do wszelkich objawieñ prywatnych. Specjalne dwa kanony dawnego prawa kanonicznego zaleca³y ordynariuszom wyj±tkow± ostro¿no¶æ w przypadku takich objawieñ. Przy tym wszystkim s. Faustyna, prosta, zwyczajna zakonnica, niewykszta³cona teologicznie zaproponowa³a „szokuj±ce formy” nabo¿eñstwa. Najwiêksz± trudno¶æ wzbudza³o wprowadzenie ¦wiêta Bo¿ego Mi³osierdzia w Drug± Niedzielê Wielkanocn±, poniewa¿ ta niedziela zamyka³a oktawê Wielkanocy. Wieñczy³a najwa¿niejsze w Ko¶ciele obchody liturgiczne – wyja¶nia ks. Witko.
Kolejna kwestia wi±za³a siê z wizerunkiem Jezusa Mi³osiernego, który powinien mieæ uzasadnienie w Ewangelii. Nie mo¿na by³o jednoznacznie udowodniæ, ¿e obraz wi±¿e siê z dwoma w±tkami historii zbawienia: przebiciem boku Chrystusa na krzy¿u i objawieniem uczniom w Wieczerniku w dniu Zmartwychwstania. Jednak najwa¿niejsze trudno¶ci wi±za³y siê z rozpoczêciem toku przewodu. – Do Stolicy Apostolskiej dotar³ b³êdnie przet³umaczony „Dzienniczek” s. Faustyny. W zwi±zku z tym pojawi³y siê w±tki bliskie herezji. Na przyk³ad – w tym przek³adzie – s. Faustyna zamiast Serca Jezusowego nakazywa³a czciæ swoje w³asne serce, co wzbudzi³o uzasadniony sprzeciw teologów – wyja¶nia ks. Witko.
– Choæ nabo¿eñstwo rozwinê³o siê w Polsce bardzo intensywnie, to w tym samym czasie spotka³o siê z kontestacj± niektórych ¶rodowisk, przede wszystkim niemieckich i litewskich. Uwa¿ano, ¿e pod przykrywk± pobo¿no¶ci promowane jest nacjonalistyczne polskie nabo¿eñstwo. Wychodz±ce z serca Jezusa promienie kojarzono z biel± i czerwieni± naszych barw narodowych – mówi ks. Witko.
– W tym tak¿e duchu odbierano przes³anie Jezusa, w którym mówi o umi³owaniu Polski. Dlatego wp³ywowi zagraniczni dygnitarze ko¶cielni zabiegali w Watykanie, by to nabo¿eñstwo nie by³o upowszechniane. Nie bez wp³ywu pozostaje tu sposób promocji orêdzia s. Faustyny w Polsce. Pallotyni i jezuici eksponowali orêdzie g³ównie poprzez jej osobê. Podkre¶lano nadzwyczajn± rolê mistycznych zjawisk, bez osadzania ich w biblijnym i teologicznym kontek¶cie ca³ego przekazu o Bo¿ym Mi³osierdziu – kontynuuje ks. Witko.
W takiej sytuacji ¦wiête Oficjum ju¿ w 1958 r., za czasów Piusa XII, wyda³o dekret, w którym oceniono, ¿e w objawieniach s. Faustyny nie ma nic nadzwyczajnego i nie przewiduje siê w Ko¶ciele wprowadzenia ¦wiêta Bo¿ego Mi³osierdzia. Dokument nie zosta³ jednak opublikowany ze wzglêdu na ¶mieræ papie¿a. Ksi±dz Witko opowiada anegdotê, ¿e kiedy Jan XXIII zosta³ papie¿em, znalaz³ na biurku po swoim poprzedniku mnóstwo spraw, które czeka³y na rozstrzygniêcie. Osoby wp³ywowe i nie¿yczliwe, które chcia³y, by kult Mi³osierdzia Bo¿ego by³ wstrzymany, prze³o¿y³y projekt dekretu na spód stosu papierów. Jan XXIII powiedzia³ wtedy dowcipnie: „Pewnie najtrudniejsze sprawy s± na koñcu”. Odwróci³ stertê i jako pierwszy dokument wzi±³ dekret dotycz±cy ¦wiêta Mi³osierdzia. Wstrzyma³ og³oszenie dekretu i poleci³, by sprawê jeszcze raz przebadano.
Po kilku miesi±cach w marcu 1959 r. ¦wiête Oficjum wyda³o notyfikacjê podpisan± przez papieskiego sekretarza, a wiêc maj±c± ni¿sz± rangê decyzyjn±, a jej tre¶æ by³a mniej rygorystyczna w stosunku do wcze¶niejszego dekretu. Nakazywa³a du¿± ostro¿no¶æ, wstrzymanie siê z propagowaniem kultu i orêdzia s. Faustyny, dopóki kompetentna w³adza nie zbada dok³adnie sprawy. Roztropno¶ci biskupów pozostawiano prezentowanie wizerunków Jezusa Mi³osiernego. Obrazy wystawione do kultu mo¿na by³o zostawiæ lub usun±æ, nowych nie zalecano eksponowaæ.
– Okres notyfikacji by³ bardzo korzystnym czasem dla kultu Mi³osierdzia Bo¿ego. Wówczas zbadano dok³adnie wszystkie pisma ¶w. Faustyny, daj±c teologiczny fundament pod nabo¿eñstwo do Mi³osierdzia Bo¿ego w formach przez ni± przekazanych – podkre¶la s. El¿bieta Siepak. – Teologicznej analizy, na pro¶bê kard. Wojty³y, dokona³ s³ynny dogmatyk ks. prof. Ignacy Ró¿ycki. Choæ pocz±tkowo nie chcia³ zaj±æ siê spraw± promowan± przez prost± zakonnicê, to kiedy jednak siêgn±³ do „Dzienniczka”, zachwycony po¶wiêci³ jej lata pracy. Opracowane studium napisa³ w jêzyku francuskim i przekaza³ do Kongregacji dla potrzeb procesu beatyfikacyjnego. – To w³a¶nie ks. Ró¿ycki po³o¿y³ teologiczny fundament dla kultu Mi³osierdzia Bo¿ego w formach przekazanych przez s. Faustynê – mówi s. El¿bieta Siepak. Podkre¶la, ¿e jego istot± jest ufno¶æ wobec Boga, która wyra¿a siê w pe³nieniu Jego woli oraz postawa mi³osierdzia wobec bli¼niego. Dopiero na tym fundamencie wznosz± siê nowe formy kultu. Ksi±dz Ró¿ycki wyró¿nia piêæ postaci tego nabo¿eñstwa: cze¶æ obrazu Jezusa Mi³osiernego, obchodzenie ¦wiêta Mi³osierdzia, odmawianie Koronki, modlitwa w chwili konania Jezusa, zwana godzin± Mi³osierdzia oraz szerzenie czci Mi³osierdzia.
MARIAWICI A FAUSTYNA
Czy na wydanie notyfikacji przez Stolicê Apostolsk± móg³ równie¿ mieæ wp³yw fakt, ¿e w tym samym mie¶cie co s. Faustyna na podobne objawienia 30 lat wcze¶niej powo³ywa³a siê Maria Franciszka Koz³owska, która jako katolicka zakonnica za³o¿y³a Ko¶ció³ starokatolicki mariawitów?
– Absolutnie nie – zaprzecza ks. prof. Henryk Seweryniak, cz³onek i inicjator komisji Episkopatu Polski do dialogu teologicznego miêdzy Ko¶cio³em rzymskokatolickim i starokatolickim mariawitów. – W czasie wydania przez Stolicê Apostolsk± notyfikacji, Ko¶ció³ mariawicki prze¿ywa³ powa¿ny kryzys. Na przyk³ad opublikowane niedawno przez IPN materia³y pokazuj±, i¿ S³u¿ba Bezpieczeñstwa przekonana by³a o rozpadzie wspólnoty mariawitów.
W ostatnich latach nasili³y siê wprawdzie d±¿enia w poszukiwaniu zbie¿no¶ci miêdzy objawieniami Matki Koz³owskiej i s. Faustyny. – To do¶æ frapuj±ca teza, trudna do jednoznacznego opisania – zauwa¿a ks. prof. Seweryniak. – Trudno mi w ni± uwierzyæ. Gdyby mariawici przeszli próbê pos³uszeñstwa, podporz±dkowania siê woli Ko¶cio³a, to mo¿na by siê nad ni± zastanawiaæ – wyja¶nia.
Tego rodzaju opinie nasili³y siê po okresie, kiedy przes³anie o Mi³osierdziu Bo¿ym zaczê³o p³yn±æ na ca³y ¶wiat z Ko¶cio³a katolickiego. Ko¶ció³ mariawicki zacz±³ wówczas tak¿e mocniej akcentowaæ teologiê Bo¿ego Mi³osierdzia, w £odzi odby³o siê znacz±ce sympozjum na ten temat.
Ksi±dz prof. Seweryniak w tym roku przegl±da³ archiwalia Kongregacji Nauki Wiary, czyli dawnego ¦wiêtego Oficjum, dotycz±ce pocz±tków mariawityzmu. – Owszem, w tzw. objawieniach Matki Koz³owskiej wystêpuje nazwa „Dzie³o Wielkiego Mi³osierdzia Bo¿ego”, Mateczka k³ad³a nacisk na wy¿szo¶æ Mi³osierdzia Bo¿ego nad sprawiedliwo¶ci±, a Ko¶ció³ mariawicki w pierwszym okresie prowadzi³ liczne dzie³a dobroczynne, wychodzi³ do prostych ludzi z pomoc±. Jednak¿e mi³osierdzie u mariawitów nie ma takiego wymiaru jak w Ko¶ciele katolickim, gdzie w pobo¿no¶ci i w teologii bardzo mocno wydobywa siê rolê mi³osierdzia w odkupieniu; podkre¶la siê, ¿e Bóg pierwszy wyci±ga rêkê, oferuje odkupienie nawet wtedy, kiedy po ludzku rzecz bior±c, cz³owiek znajduje siê na przegranej pozycji – porównuje ks. Seweryniak. – Ta idea, przez ca³kowite oddanie siê jej ¶w. Siostry Faustyny, przez jej pokorê i pos³uszeñstwo, ogarnê³a dzisiaj du¿e po³acie ¶wiata, nie tylko katolickiego. Nawet je¶li mariawici nie do koñca w niej siê odnajduj±, to niew±tpliwie zbli¿y³a nas ona do siebie – uwa¿a ks. Henryk Seweryniak.
W ZAWIESZENIU
Po wydaniu notyfikacji przez Stolicê Apostolsk± wielu biskupów znalaz³o siê w k³opotliwej sytuacji. – Ksi±dz Sopoæko prosi³ mnie wielokrotnie, by jego opracowania przekazywaæ ks. Prymasowi Kardyna³owi Stefanowi Wyszyñskiemu, i by on wnosi³ je na Konferencji Episkopatu Polski – wspomina kard. Henryk Gulbinowicz. – Spe³nia³em te ¿yczenia. Niekiedy Prymas mi t³umaczy³: „Nie ma odpowiedniej atmosfery, teraz nie”. Oddawa³em ks. Sopoæce, on nie popada³ w rozgoryczenie. Mówi³ do mnie: „A zobaczysz, Mi³osierdzie Bo¿e zwyciê¿y” – wspomina kardyna³ Henryk Gulbinowicz.
W 1953 dla katedry ¶w. Floriana namalowany zosta³ obraz Bo¿ego Mi³osierdzia, o którym pracuj±cy tu od 1967 r. ks. inf. Lucjan ¦wiêszkowski mówi, ¿e by³ „w tym czasie jedynym w stolicy niezakrytym obrazem Jezusa Mi³osiernego”. Obraz jest ¶wiadectwem historycznym. W tle postaci Jezusa Mi³osiernego widnieje bowiem fragment odbudowanego parafialnego ko¶cio³a, który w czasie II wojny ¶w. by³ zbombardowany. Brat Józef, furtian Prymasa Stefana Wyszyñskiego, wielki czciciel Bo¿ego Mi³osierdzia, czêsto przychodzi³ modliæ siê przed tym obrazem. – Rozmawia³ o obrazie z Ksiêdzem Prymasem i z biskupami. Za jego spraw± w ko¶ciele ¶w. Floriana w ka¿dy 5. dzieñ miesi±ca rozpoczê³y siê nabo¿eñstwa do Mi³osierdzia Bo¿ego, którym przewodniczyli biskupi – wspomina ks. ¦wiêszkowski.
Na nabo¿eñstwa przychodzili sekretarze Prymasa. Zapraszano potem biskupów z innych diecezji, pamiêtam, ¿e by³ ówczesny bp Wojciech Ziemba. Koronkê ¶piewa³a dziewczyna, która przyje¿d¿a³a zza Warszawy. Poniewa¿ na nabo¿eñstwa przychodzili kap³ani z sekretariatu Prymasa, w ludzi wst±pi³a odwaga. Nabo¿eñstwa trwa³y ponad 20 lat. Modli³o siê bardzo du¿o osób. Widaæ by³o, ¿e s± to ludzie umêczeni, stroskani, szukaj±cy pomocy – wspomina ks. ¦wiêszkowski.
W Krakowie niestrudzonym orêdownikiem Bo¿ego Mi³osierdzia by³ Karol Wojty³a. Jako ksi±dz, biskup i kardyna³ zabiega³ o wprowadzenie kultu Mi³osierdzia Bo¿ego. Ju¿ w 1963 r., kiedy jeszcze obowi±zywa³a notyfikacja Stolicy Apostolskiej, rozpocz±³ proces informacyjny s. Faustyny przygotowuj±cy do jej beatyfikacji. – Nie nale¿y jednak przypisywaæ protekcji papie¿a Polaka zniesienia notyfikacji Stolicy Apostolskiej, poniewa¿ ta dokona³a siê w 1978 r. krótko przed wyborem Karola Wojty³y na Stolicê Piotrow± – zauwa¿a ks. Witko.
Wprowadzenie nowego ¶wiêta na pewno u³atwi³a natomiast wydana w 1980 r. encyklika Jana Paw³a II o mi³osierdziu Bo¿ym „Dives in misericordia” i beatyfikacja w 1993 r. s. Faustyny. Dwa lata pó¼niej Stolica Apostolska wyda³a dekret zezwalaj±cy na obchody ¦wiêta Bo¿ego Mi³osierdzia we wszystkich diecezjach Polski, by w 2000 r. jubileuszu ustanowiæ ¦wiêto Mi³osierdzia Bo¿ego dla ca³ego Ko¶cio³a.
W czasie po¶wiêcenia bazyliki w £agiewnikach w 2002 r. Jan Pawe³ II wspomina³: – Przychodzi³em tutaj zw³aszcza w czasie okupacji, gdy pracowa³em w pobliskim Solvayu. Do dzisiaj pamiêtam tê drogê, która prowadzi³a z Borku Fa³êckiego na Dêbniki, któr± odbywa³em codziennie, przychodz±c na ró¿ne zmiany w pracy, przychodz±c w drewnianych butach. (…) Jak mo¿na by³o sobie wyobraziæ, ¿e ten cz³owiek w drewniakach kiedy¶ bêdzie konsekrowa³ bazylikê Mi³osierdzia Bo¿ego w krakowskich £agiewnikach.
ISKRA NA CA£Y ¦WIAT
Od czasu objawieñ s. Faustyny kult Mi³osierdzia Bo¿ego bardzo szybko rozprzestrzeni³ siê tak¿e poza granicami kraju. Pocz±tkowo bardzo przyczynili siê do tego ¿o³nierze z Armii Andersa. Zw³aszcza ci, którzy pochodzili z Wilna i okolic, jak relikwie przechowywali maleñkie obrazki Mi³osierdzia Bo¿ego wielko¶ci paznokcia. W³a¶ciwie by³y to odbitki fotograficzne, do¶æ twarde, tak ¿e mo¿na je by³o wszywaæ w pagony mundurów albo w paski. Potem kult Mi³osierdzia Bo¿ego na ca³y ¶wiat nie¶li polscy misjonarze i misjonarki. Dzi¶ „Dzienniczek” s. Faustyny t³umaczony jest na ca³ym ¶wiecie. Paradoksalnie, nie zosta³ jednak przet³umaczony na jêzyk… litewski.
opr. a¶/a¶
Copyright © by Idziemy (16/2009)

wy¶lij znajomym