słodki cukiereczek
Strona główna Opoki | Liturgia na dziś | Baza Mszy św. | Porozmawiajmy o wierze | Życie Kościoła | Jan Paweł II | Dołącz do grona darczyńców

Opoka jest przydatna? Wpłać darowiznę
Zapraszamy do czytelni Według autorów Według dziedzin Według tematów Wyszukaj Na zakupy!





Audiobooki w odcinkach




Wiadomości


 

Dobra zmiana czy sanacja?

¬ródło: Idziemy

Ks. Henryk Zieliński

Jak za sanacji?

Analogie między współczesnością i przedwojniem pojawiają się coraz częściej.



Mamy bowiem rządy „dobrej zmiany”, które odwołują się do konieczności moralnego, politycznego i gospodarczego uzdrowienia, czyli sanacji państwa. Zdaje się, że najważniejszą osobą w Rzeczypospolitej znowu nie jest prezydent, premier czy marszałek sejmu, tylko naczelnik – prezes, bez którego zgody żadna decyzja polityczna zapaść nie może. Jest społeczeństwo podzielone i zantagonizowane do granic możliwości. Zaczyna się nawet szukanie jak nie wrogów, to jednostek niewystarczająco lojalnych we własnych szeregach. Jest ochrona swoich, choćby biernych, miernych i kontrowersyjnych postaci, ale wiernych wodzowi. I są decyzje podejmowane w taki sposób, jakby obecnie sprawujący władzę mieli jej nie utracić co najmniej przez kilkanaście lat.

Różnice też są oczywiście widoczne. W Polsce przed dwoma laty nie było wszakże przewrotu majowego, tylko odbyły się demokratyczne wybory. Na ulicach Warszawy nie polała się bratnia krew, choć opozycja usiłuje generować konflikty uliczne, a z braku fizycznych ofiar próbuje je imitować. Tak było w grudniu przed sejmem z „ległym” na asfalcie Wojciechem Diduszką, z zadrapaną dłonią Mateusza Kijowskiego podczas pogrzebu Inki czy z wynoszonym z barykady przez policję Władysławem Frasyniukiem. Wszystko to robione jest pod niektóre media, aby pokazać, że w Polsce skończyła się demokracja i zaczęła dyktatura.

O zasadniczych różnicach miedzy tym, co było w latach 1926-1939, a tym, co jest obecnie, decyduje również sytuacja geopolityczna i międzynarodowa Polski. Rządzący dzisiaj nie mogą robić wszystkiego, co się im marzy. Jesteśmy członkami Unii Europejskiej, która wymusza pewne gospodarcze i prawne zasady. Należymy do NATO, przez co musimy utrzymywać pewne standardy armii i jej kompatybilność z nowoczesnymi armiami sojuszników, zwłaszcza USA. Ufam, że jesteśmy także mądrzejsi o doświadczenia sprzed wieku i nikt, włącznie z tymi, którzy dzisiaj mają władzę, nie chciałby powtórki z historii.

Szczegółowa analiza podobieństw i różnic między tym, co było, a tym, co jest, powinna być zadaniem dla historyków. I niebawem takie rozważanie na łamach „Idziemy” z pewnością się pojawi. Potrzebna jest taka refleksja, podobnie jak potrzebne jest prawdziwe uzdrowienie Rzeczypospolitej. Ale bez powtarzania sanacyjnych błędów.

Przedwojenna sanacja w swoim uzdrawianiu państwa zamiast na odnowie fundamentów moralnych i gospodarczych państwa skupiła się nadmiernie na zwalczaniu politycznych przeciwników. Podważało to zaufanie do państwa, tworząc system tzw. miękkiej dyktatury. O ile bowiem oczywista była konieczność delegalizacji Komunistycznej Partii Polski jako kremlowskiej agentury, to czemu miało służyć więzienie ludzi pokroju Stanisława Cata-Mackiewicza czy ks. Marcelego Godlewskiego – proboszcza kościoła Wszystkich Świętych w Warszawie, pośmiertnie odznaczonego medalem „Sprawiedliwy Wśród Narodów”?

Zresztą, do prawdziwej odnowy moralnej sanacja zbytnio się nie paliła. Przeciwnie, jako pierwsi aborcję w Polsce zalegalizowali nie Hitler czy Stalin, tylko właśnie politycy sanacji! Stosowne ustawy podpisał za zgodą marszałka Józefa Piłsudskiego prezydent Ignacy Mościcki w roku 1933. Dopuszczały one aborcję ze względów medycznych oraz w przypadku, gdy była ona skutkiem czynu prawnie zabronionego. Była to wówczas jedna z najbardziej liberalnych regulacji prawnych w tej dziedzinie poza ZSRR! To dlatego św. Faustyna w swoim „Dzienniczku” pod datą 12 maja 1935 r. zapisała wizję pewnej duszy pełnej zaszczytów i oklasków światowych, stającej na Sądzie Bożym. Duszę tę oskarżały małe dzieci wydobywające się z błotnistej mazi i niewiasta z fartuchem pełnym łez. Był to akurat dzień śmierci Józefa Piłsudskiego…

Prawdziwa odnowa musi się zacząć od fundamentów, od uznania niezbywalnego prawa do życia każdego człowieka – od chwili poczęcia. Do dobrej zmiany w tej dziedzinie rządzący zbytnio się nie palą. Jest to grzech pierworodny, ciągnący się za PiS od samego początku. Podobnie zresztą jest z uwolnieniem niedzieli od handlu w hipermarketach – co w krajach Zachodu jest oczywistością – i z wieloma ustawami decydującymi o odnowie moralnej. Jesienią rządzący staną przed kolejną szansą faktycznego uzdrowienia samych fundamentów naszego życia publicznego. Oby tym razem skończyło się dobrą zmianą, a nie znaną już sanacją.

"Idziemy" nr 34/2017

opr. ac/ac






 wyślij znajomym

Zobacz także:
Bogdan Kędziora, Tutaj Matka Boża mówiła po polsku
Grzegorz Górny, Fatima i Jasna Góra
Papież Franciszek, Trzeba modlić się za rządzących
GMV, Poza słowami
GMV, Utopia życia
Marek Gancarczyk, Bierni i potulni
Henryk Zieliński, Po co nam katolickie media?
Mateusz Wyrwich, Na to muzeum czekała nie tylko Warszawa
Grzegorz Prus, Królowa powędrowała do swego ludu
Wojciech Dudkiewicz, Różaniec do granic
Komentarze internautów:

Benedykt XVI | Biblioteka audio i wideo | Czytelnia | Dane nt. Kościoła | Edukacja Ekonomiczna | Felietony, komentarze | Filozofia | Galeria zdjęć | Inne nauki |
Europa, Polska, Kościół | Internet i komputery | Jan Paweł II | Katalog adresów | Katechetom i duszpasterzom | Kultura | Księgarnia religijna | Liturgia - na dziś i na niedziele | Mapa serwisu | Msze św. - gdzie, kiedy? | Nauczanie | Noclegi w Polsce | Noclegi, hotele w Polsce | Nowości na naszych stronach | Papież Franciszek | Pielgrzymki piesze - ePielgrzymka | Rekolekcje | Rodzina | Sekty | Serwis informacyjny | Słownik | Sonda | Święci patroni | Szukaj | Tapety i dzwonki religijne | Teologia | Twój głos w dyskusji | Varia | Życie Kościoła