Jan Szafraniec
Empatia i mi³osierdzie
Psychologowie pos³uguj± siê pojêciem empatii, co ma oznaczaæ wczuwanie albo wspó³odczuwanie, prowadz±ce do lepszego zrozumienia czy te¿ rozumienia stanów psychicznych innych ludzi, jak te¿ do rozumienia skomplikowanych czêsto spo³ecznych zachowañ. Psychoterapeuci poprzez specjalne treningi staraj± siê usprawniæ zdolno¶æ do empatii, tak aby wykszta³ciæ w cz³owieku umiejêtno¶æ wczuwania siê w prze¿ycia drugiego cz³owieka, z nastêpcz± trosk± o jego los. Wydawaæ by siê mog³o, ¿e empatia jest odkryciem humanistycznej psychologii, nowo¶ci± w psychologii.
Tymczasem to wszystko, co zawiera w sobie pojecie empatii jest cz±stk± zaledwie tego, co jest zawarte w pojêciu mi³osierdzia, bêd±cego specyficznym gatunkiem mi³o¶ci. Jest ono nie tylko wspó³odczuwaniem, ale tak¿e gotowo¶ci± pos³ugi potrzebuj±cemu.
Mi³osierdzie to co¶ wiêcej ni¿ wspó³odczuwanie. Mi³osierdzie to tak¿e zdolno¶æ wspó³cierpienia. Fundamentem mi³osierdzia jest otwarcie siê na niedolê drugiej osoby, co ujawnia siê poprzez najg³êbsze przejêcie siê jej cierpieniem, poprzez wyczucie jej trosk, niepokojów, potrzeb i pragnieñ. Ale to te¿ nie wszystko.
Mi³osierdzie jest czym¶ wiêcej. Jest wyj¶ciem naprzeciw potrzebom innych, zw³aszcza zagubionych, bezradnych, zbiedzonych, opuszczonych, zatroskanych, b³±dz±cych. Jest przejêciem na siebie baga¿u ich cierpienia. Jest wspó³d¼wiganiem bezradnego losu. Czy to wyczerpuje ju¿ znamiona mi³osierdzia? Pytam z obawy o w³asn± kondycjê do ¶wiadczenia tej pos³ugi. Nie, to jeszcze nie wszystko.
Z autentycznym, niezafa³szowanym mi³osierdziem mamy do czynienia wówczas, gdy potrafimy trwaæ w mi³osiernym uczynku rozci±gniêtym w czasie, liczonym nie przez dni czy miesi±ce, ale lata, i to nie tylko kilka czy kilkana¶cie, ale kilkadziesi±t. To balansuje na granicy ludzkich mo¿liwo¶ci, albo wrêcz je przekracza. Mijamy obojêtnie ludzi z wyci±gniêt± do nas d³oni±, nie reagujemy na krzywdê innych, nie uczestniczymy w akcjach charytatywnych, racjonalizujemy swoj± obojêtno¶æ, zamkniêci na potrzeby innych. Mo¿na zaryzykowaæ stwierdzenie, ¿e jeste¶my wyja³owieni z mi³osierdzia, stanowimy coraz bardziej zachwaszczony ugór.
I dlatego przyjecha³ do nas przed rokiem Ojciec ¦wiêty, aby nam przypomnieæ, ¿e mi³osierdzie jest dope³nieniem naszego cz³owieczeñstwa, ¿e bez wprowadzenia mi³osierdzia w nasze uczynki nie do¶wiadczymy pe³ni cz³owieczeñstwa, ale bêdziemy jego mniej lub bardziej doskona³± atrap±. Ubieg³oroczna pielgrzymka Ojca ¦wiêtego pod has³em „Bóg bogaty w mi³osierdzie” u¶wiadomi³a niejednemu z nas pustkê, wyrwê w naszej codziennej aktywno¶ci i zabieganiu, kiedy to w trosce o zabezpieczenie w³asnej egzystencji gubimy z pola widzenia innych, kiedy my¶l±c o sobie, zapominany o nich.
Wykluczenie bezrobotnych, bezdomnych, bezradnych ze spo³ecznej wspólnoty prowadzi do misterium nieprawo¶ci, którego g³ównym w±tkiem jest brak wra¿liwo¶ci na potrzeby innych. Niech wiêc Srebrny Jubileusz Pontyfikatu Ojca ¦wiêtego pobudzi nas do refleksji nad w³asn± postaw± i u¶wiadomi nam, na ile jeste¶my oddaleni od wzoru wszelkiego mi³osierdzia, jakim jest Jezus Chrystus.
Jan Szafraniec, Senator RP
opr. ab/ab
Copyright © by Czas Mi³osierdzia 10/2003

wy¶lij znajomym