s³odki cukiereczek

Zapraszamy do czytelni Wed³ug autorów Wed³ug dziedzin Wed³ug tematów Wyszukaj


K. N.

W obcasie „w³oskiego buta”

Po³udniowa Italia cieszy siê tradycyjnie z³± s³aw±. Wysoka przestêpczo¶æ, w tym ta zorganizowana nazywana popularnie „mafi±”, zacofanie cywilizacyjne, niefrasobliwy charakter mieszkañców..., d³ugo by tu jeszcze wymieniaæ czynione zarzuty. Ten negatywny wizerunek pog³êbi³ siê ostatnio przy okazji kryzysu zwi±zanego z wywózk± ¶mieci. Pomimo tego, jaka¶ dziwna si³a ci±gnie ludzi w doln± czê¶æ „w³oskiego buta”. Nigdzie nie ma bowiem tak piêknych pla¿, na ka¿dym kroku mo¿na co¶ ciekawego zwiedziæ oraz dobrze zje¶æ ! I nawet je¶li zdarzaj± siê niedogodno¶ci, to w koñcu ucieczka od uporz±dkowanego trybu ¿ycia ju¿ sama w sobie jest odpoczynkiem. Do pewnego czasu oczywi¶cie.

Jednym z miejsc, które przyci±ga corocznie turystów jest Matera, wojewódzkie miasto w regionie Basilicata, nazywanym w staro¿ytno¶ci Lucania. Jeszcze pó³ wieku temu jego mieszkañcy byli na ustach wszystkich z racji na prymitywne warunki ¿ycia. Dziêki specjalnej ustawie przeprowadzili siê do nowoczesnych osiedli, za¶ ich dotychczasowe domostwa sta³y siê nie lada atrakcj±, objêt± opiek± UNESCO jako dziedzictwo ludzko¶ci.

Dla turysty pozbawionego samochodu, dojazd do licz±cej 60 tysiêcy mieszkañców Matery mo¿e okazaæ siê niemal wypraw± na ksiê¿yc, je¶li wcze¶niej dok³adnie wszystkiego nie sprawdzi.

Wczesnym niedzielnym porankiem dotar³em do Bari, po prawie siedmiu godzinach podró¿y z Rzymu. ¯eby nie traciæ czasu chcia³em jak najszybciej przesi±¶æ siê na lokalne apulijskie linie kolejowe, które zapewnia³y po³±czenie do Matery.

— To niemo¿liwe — oznajmi³ zapytany w barze cz³owiek — u nas w dni ¶wi±teczne lokalne poci±gi nie kursuj±. Pokaza³em mu ¶ci±gniêty z internetu rozk³ad jazdy, ale ten tylko wzruszy³ ramionami — Co tam oni mog± wiedzieæ!

Kto¶ pocieszy³ mnie, ¿e po 10-tej s± po³±czenia autobusowe. — Mo¿e co¶ podstawi±, proszê w ka¿dym razie spróbowaæ.

Zabrzmia³o to ma³o zachêcaj±co, z drugiej strony nie mia³em wielkiego wyboru. Poniewa¿ czasu by³o sporo, pomaszerowa³em do bazyliki ¶w. Miko³aja, oddalonej zaledwie o 15 minut. Zaraz po przekroczeniu progu ¶wi±tyni zwraca uwagê znajduj±cy siê w prezbiterium nagrobek królowej Bony (zm. 1557). ¯ona Zygmunta Starego i matka Zygmunta Augusta klêczy ze z³o¿onymi do modlitwy d³oñmi, prosz±c Boga o przebaczenie dla swoich zabójców. A¿ chcia³oby siê jej powiedzieæ: nie trzeba by³o wyje¿d¿aæ z Polski, nasi by ciê nie otruli.

Osoby wchodz±ce do bazyliki nie zwracaj± jednak wiêkszej uwagi na nieszczêsn± polsk± w³adczyniê. Robi± znak krzy¿a, uwieñczony charakterystycznym uca³owaniem kciuka (to jest ca³us dla Pana Jezusa) i kieruj± siê do krypty, gdzie spoczywaj± doczesne szcz±tki ¶w. Miko³aja. Od 9 maja 1087 roku, kiedy ekspedycja miejscowych marynarzy sprowadzi³a je z anatolijskiej Miry, przewinê³y siê tutaj miliony ludzi.

Przed krat± oddzielaj±c± o³tarz, pod którym znajduj± siê relikwie, dwóch m³odych mê¿czyzn i dwie kobiety, przypuszczalnie ich ¿ony, od¶piewywali po rosyjsku modlitwy do ¶w. Miko³aja. Minê³o piêæ, dziesiêæ minut, a oni ci±gle ¶piewali, ¿egnaj±c siê po wschodniemu i robi±c g³êbokie sk³ony. Tymczasem przez kryptê przewijali siê coraz to nowi ludzie, za¶ z góry zaczê³y dobiegaæ odg³osy odprawianej Mszy ¦wiêtej. Prawos³awna S³u¿ba Bo¿a mia³a rozpocz±æ siê w krypcie godzinê pó¼niej. — No to masz prawdziwy ekumenizm — pomy¶la³em sobie i zaraz trzeba by³o biec na przystanek autobusowy.

Tam sta³a ju¿ poka¼na kolejka, zjawisko ma³o znane w Italii. Z regu³y, w urzêdach, barach, czy sklepach, klienci cisn± siê ze wszystkich stron, nie przejmuj±c siê tym, ¿e kto¶ przyszed³ wcze¶niej. — Chytro¶æ to oznaka inteligencji — s³yszê czêsto od moich w³oskich kolegów.

Kolejka na przystanku wynika³a z tego, ¿e wiêkszo¶æ oczekuj±cych na autobus stanowili obcokrajowcy Japoñczycy, Amerykanie, Francuzi. Matera zyska³a ¶wiatow± s³awê dziêki filmowi Pasja w re¿yserii Mela Gibsona. Od wrze¶nia do grudnia 2002 roku najstarsza dzielnica miasta nazywana „Sassi” (kamienie) pe³ni³a na planie filmowym rolê staro¿ytnej Jerozolimy. Wcze¶niej Pasolini nakrêci³ tu Ewangeliê wed³ug ¶w. Mateusza, a Richard Gere gra³ króla Dawida w filmie Beresforda.

Autobus na szczê¶cie nie zawiód³. Zaraz przy wje¼dzie do Matery pojawi³y siê drogowskazy z napisem „Sassi”. Równie dobrze mo¿na by napisaæ „centrum”, bo chocia¿ s± to obrze¿a miasta, zamieszkiwane przez zaledwie 350 rodzin, koncentruje siê tam ca³e ¿ycie obywatelskie i religijne.

Pierwsi ludzie osiedlili siê tutaj ju¿ w czasach neolitu. Naturalne pieczary, strumienie i lasy zapewnia³y im doskona³e warunki, przez co populacja stale ros³a. W pó¼niejszym okresie zaczêli przybywaæ emigranci z wysp greckich, gdzie robi³o siê ciasno oraz rzymscy osadnicy. Poszerzali istniej±ce groty, tworz±c kilometry niewidocznych dla oka labiryntów. Wykuwali nowe domy w wapiennym stoku góry, jeden obok drugiego, tam gdzie by³o wolne miejsce. Kiedy go zabrak³o, zaczêto stawiaæ dom na domu, mno¿±c jednocze¶nie dobudówki. W rezultacie mo¿na mówiæ o urbanistycznym chaosie, lecz to w³a¶nie on stanowi o uroku starej Matery.

Co bogatsi mieszczanie wznosili sobie prawdziwe pa³ace, przestrzegali kryteriów panuj±cego w danym momencie stylu architektonicznego. Przeciêtna rodzina zadowala³a siê jednym pomieszczeniem, w którym ¿yli obok siebie ludzie i zwierzêta. By³o t³oczno w ¶rodku i na zewn±trz, ¿adnej higieny, ¿adnej intymno¶ci.

— Proszê wej¶æ do ¶rodka — zachêca mê¿czyzna stoj±cy w drzwiach jednego z domów.

— Mieszka Pan tutaj ?

— Nie..... ale wszystko zosta³o jak kiedy¶. Zapraszam!

W rêku trzyma bloczek biletów wstêpu. Okazuje siê, ¿e mo¿na zarobiæ nawet na pokazywaniu ludzkiej biedy.

Wewn±trz panuje pó³mrok roz¶wietlony ogniem z paleniska, nad którym wisi osmalony kocio³. Pod ¶cian± stoi ¿elazne ³ó¿ko o nieproporcjonalnie wysokich nogach.

— Dlaczego takie wielkie ?

Na twarzy mê¿czyzny pojawia siê profesjonalny u¶miech. — Pod ³ó¿kiem by³o miejsce dla ptactwa domowego. Schodzi³o siê tutaj na noc, zreszt± i za dnia biega³o po ca³ej izbie.

Na ¶cianie wisi spora drewniana skrzynka otoczona plejad± narzêdzi potrzebnych do codziennego ¿ycia, prawdziwa galeria sztuki u¿ytkowej.

— A tam?

— To niemowlêca kolebka. Pod ni± sta³a krowa i ogrzewa³a dziecko swoim ciep³em. Czy to nie pomys³owe?

Przytakujê z grzeczno¶ci chocia¿ nie ¿yczy³bym nikomu dzieciñstwa w podobnych warunkach. Kardyna³ Luigi Poggi opowiada³ mi kiedy¶, ¿e przyszed³ na ¶wiat jako wcze¶niak, settimino (tzn. w siódmym miesi±cu ci±¿y), na dodatek pod koniec listopada. Rodzice ustawili wokó³ niego butelki z gor±c± wod±, któr± regularnie wymieniali, dziêki czemu prze¿y³. Takie sposoby stosowano na pó³nocy W³och oko³o 1917 roku, ale w wojewódzkiej Materze, jeszcze w drugiej po³owie XX wieku ludzie nie mieli elektryczno¶ci i kanalizacji, gnie¿d¿±c siê w mrocznych, wilgotnych pomieszczeniach razem ze zwierzêtami. Wodê przynoszono z p³yn±cego poni¿ej strumienia, przechowuj±c j± nastêpnie w kamiennych cysternach, wykopanych jeszcze przez staro¿ytnych. Obok robiono pranie, grzebano zmar³ych, przerabiano oliwki na olej.

W 1945 roku, w³oski pisarz Carlo Levi napisa³ ksi±¿kê — reporta¿ o ¿yciu mieszkañców historycznego regionu Lucania. Mówi tam tak¿e o Materze. Ju¿ sam tytu³ ksi±¿ki jest symboliczny, a zarazem prowokacyjny: Chrystus zatrzyma³ siê w Eboli. Chodzi o miasto po³o¿one nieopodal Lucanii, gdzie panuje jeszcze wzglêdna normalno¶æ. Dalej zaczyna siê kraina zapomniana przez wszystkich.

Chrystus dotar³ oczywi¶cie do Matery i to dziêki wierze ludzie nie pogr±¿yli siê w ca³kowitej desperacji.

Ewangelia przysz³a tutaj razem z anachoretami, którzy zamieszkiwali groty na skraju miasteczka. Istnieje ró¿nica pomiêdzy izolacj±, bêd±c±, czym¶ z natury negatywnym oraz ¿yciem w samotno¶ci. Anachoreta, ¿yje sam, ale w sercu nosi ca³y ¶wiat razem ze wszystkimi jego bol±czkami. D±¿±c do osobistej doskona³o¶ci, pamiêta o innych. Ludzie to czuli i z wdziêczno¶ci podrzucali ¶wi±tobliwym mê¿om ¿ywno¶æ. Przy okazji uczyli siê od nich prawd wiary. Do rozwoju religijno¶ci przyczynili siê tak¿e mnisi pochodz±cy z Kapadocji i Syrii. Opuszczali swoj± ojczyznê nie chc±c porzuciæ kultu ¶w. ikon, jak nakaza³ cesarz obrazoburca Leon III Izauryjski (zm. 740). W³adza cesarska rozci±ga³a siê równie¿ na Italiê, ale tu wa¿niejszy by³ autorytet papie¿a, który otacza³ uchod¼ców opiek±. Istnieje legenda o cudownym ocaleniu czczonej w Konstantynopolu ikony Chrystusa, któr± na bramie pa³acu mia³ zawiesiæ Konstantyn Wielki. Kiedy cesarz Leon nakaza³ usuniêcie ¶wiêtego obrazu i ju¿ planowa³ jego publiczne spalenie, patriarcha German, który pó¼niej w prote¶cie zrezygnuje z urzêdu, powierzy³ ikonê morzu. Niesiona pr±dami morskimi dop³ynê³a do brzegów Italii, gdzie papie¿ ¶w. Grzegorz II wydoby³ j± z wody i umie¶ci³ w swojej kaplicy.

Ale wróæmy do mnichów. Podczas gdy na ziemiach kontrolowanych przez cesarskich urzêdników mieli oni czêsto do wyboru zawarcie ma³¿eñstwa lub o¶lepienie, tak zarz±dzi³ na przyk³ad namiestnik Efezu Micha³ Lachanodrakan, tutaj mogli spokojnie d±¿yæ do ¶wiêto¶ci. Zamieszkiwali pieczary po³±czone z ko¶cio³em gdzie gromadzili siê na Eucharystii i modlitwie. Archeolodzy naliczyli w Materze a¿ 150 takich ko¶cio³ów. Zwiedzaj±c je, ³atwo zauwa¿yæ przenikanie siê tradycji bizantyjskiej i ³aciñskiej, bo do mnichów wschodnich do³±czyli niebawem benedyktyni. Bywa, ¿e ¶wi±tynia na planie krzy¿a greckiego ma ³aciñskie, nieprzes³oniête niczym prezbiterium, innym znów razem, nawa g³ówna jest wyd³u¿ona jak w ko¶cio³ach rzymskokatolickich, ale o³tarz oddzielony zosta³ murem na którym wymalowani s± ¶wiêci, jednym s³owem ikonostas. Dostojne bizantyjskie madonny, maj± s³odkie zachodnie rysy, ¶w. Jan Chryzostom dzieli ¶cianê razem ze ¶w. Franciszkiem z Asy¿u, ¶w. Barbara ze ¶w. £ucj±.

— Freski s± powa¿nie zniszczone, bo kiedy mnisi przeprowadzili siê do klasztorów, zamieszka³y tu ca³e rodziny — t³umaczy przewodniczka. — Wiadomo, gotowanie, brak miejsca, dzieci ... ale nikt nie mia³ z³ej woli !

Wierzê jej, bo znam pobo¿no¶æ W³ochów, szczególnie tych z po³udnia. Du¿o w niej uczuciowo¶ci, tajemnych gestów przekazywanych z pokolenia na pokolenie, ale jest zawsze wielki szacunek do miejsc, osób i rzeczy po¶wiêconych Bogu. Kiedy¶ podarowa³em w³a¶cicielce baru, do którego chodzê co rano, piêkny ró¿aniec. Nie wiem, czy siê na nim modli ale ju¿ na drugi dzieñ powiesi³a go przy kasie, obok krzy¿a, oraz zdjêæ ¶w. Ojca Pio. Wiara, je¶li jest ¿ywa, wyra¿a siê na wiele sposobów.

Zdarza³o siê, ¿e kiedy w przerwach krêcenia filmu Pasja aktor Jim Cavieziel ucharakteryzowany na Pana Jezusa spacerowa³ sobie po starym mie¶cie, mieszkañcy Matery ¿egnali siê pobo¿nie na jego widok, a nawet przyklêkali. Tamten okres by³ dla miejscowych doskona³± okazj± do zarobku. Wielu uda³o siê wyst±piæ na planie jako staty¶ci. Dniówka — 63 euro, nie by³a mo¿e czym¶ nadzwyczajnym lecz w tym regionie, gdzie g³ównym bogactwem s± oliwki, pomidory i cebula, liczy siê ka¿dy grosz. Tak oto dialekt, jakim pos³uguj± siê na co dzieñ w Materze zaistnia³ w kadrze filmowym obok aramejskiego, ³aciny oraz greki. Chodzi o scenê s±du przed Pi³atem, gdy podburzony przez arcykap³ana t³um domaga siê ¶mierci Chrystusa, wo³aj±c „ukrzy¿uj go!”. Staty¶ci krzyczeli oczywi¶cie po „materañsku”. W³osi s± urodzonymi aktorami, ci±gle graj±, tak, ¿e granica pomiêdzy fikcj± i rzeczywisto¶ci± praktycznie nie istnieje. Tym sposobem maskuj± skutecznie ró¿ne braki, nie maj±c sobie równych w robieniu dobrego wra¿enia.

Na ¶cianie jednego z domów udostêpnionych do zwiedzania widzê znajomy mi wizerunek Matki Boskiej. Pochylona lekko g³owa, skrzy¿owane na piersiach rêce, pó³ksiê¿yc. Nie ma w±tpliwo¶ci, ¿e to nasza Ostrobramska.

— Co tu robi ten obraz? Pytam zdziwiony. Patronk± miasta jest przecie¿ Madonna della Bruna z ko¶cio³a katedralnego. Maryja trzymaj±ca Dzieci±tko Jezus ma nieco ciemn± twarzy, st±d wzi±³ siê przydomek „Bruna”. Jej wielkim czcicielem by³ papie¿ Urban VI (zm. 1389 r.), który przed wyborem na Stolicê Piotrow± sprawowa³ w³adzê pastersk± w tutejszej archidiecezji.

Nie uzyskujê odpowiedzi. — Ja tylko zastêpujê kolegê — wzrusza ramionami ch³opak obs³uguj±cy turystów.

Zagadkê wyja¶ni³ mi kilka dni pó¼niej ks. Andrzej Duczkowski, zas³u¿ony duszpasterz w³oskiej Polonii. Okaza³o siê, ¿e przez dwa lata, 1944-1946, mie¶ci³o siê w Materze Centrum Wyszkolenia 2 Korpusu Polskiego, konkretnie szko³y podchor±¿ych piechoty, artylerii oraz pomocniczej s³u¿by kobiet. Mo¿e który¶ z Kresowiaków w¿eni³ siê we w³osk± rodzinê albo obdarowa³ kogo¶ obrazem.

Kolorowe przewodniki z wyidealizowanymi zdjêciami Matery nie mówi± o tym ani s³owa, a przecie¿ to nasze wojsko przynios³o im wolno¶æ. Polacy kojarz± siê zazwyczaj z papie¿em Janem Paw³em II albo z emigracj± zarobkow±. Coraz czê¶ciej jednak s³ychaæ w¶ród zwiedzaj±cych nasz± mowê.


opr. aw/aw



 wy¶lij znajomym

Zobacz tak¿e:
Beata Zaj±czkowska, Ginekolodzy z sumieniem
L'Osservatore Romano, Kard. Angelo Bagnasco
L'Osservatore Romano, Kard. Giovanni Lajolo
L'Osservatore Romano, Kard. Leonardo Sandri
L'Osservatore Romano, B³. Alojzy Boccardo
Benedykt XVI, ¦w. Euzebiusz z Vercelli
Edward Augustyn, Dobrodziej oszust
Grzegorz Strzelczyk, By³ rozczochrany : czy promieniowa³ bosko¶ci±?
L'Osservatore Romano, Kronika podró¿y do Pawii i Vigevano
Radio Watykañskie, Ambasador W³och przy Stolicy Apostolskiej u Papie¿a
Komentarze internautów:

Benedykt XVI | Biblioteka audio i wideo | Czytelnia | Dane nt. Ko¶cio³a | Felietony, komentarze | Filozofia | Galeria zdjêæ | Inne nauki |
Integracja Europejska | Internet i komputery | Jan Pawe³ II | Katalog adresów | Katechetom i duszpasterzom | Kultura | Liturgia - na dzi¶ i na niedziele | Mapa serwisu | Msze ¶w. - gdzie, kiedy? | Nauczanie | Nowo¶ci na naszych stronach | PDA | Rodzina | Sekty | Serwis informacyjny | S³ownik | Sonda | ¦wiêci patroni | Szukaj | Teologia | Twój g³os w dyskusji | Varia | ¯ycie Ko¶cio³a |