BY NIE UMILK£O S£OWO BO¯E
Z o. Nguyen Huu Viet, wietnamskim jezuit±, rozmawia Józef Augustyn SJ
Pochodzi Ojciec z Wietnamu, który w Polsce kojarzony jest przede wszystkim z wojn± pomiêdzy Stanami Zjednoczonymi a wietnamskimi komunistami, prowadzon± w latach sze¶ædziesi±tych i siedemdziesi±tych ubieg³ego wieku. Czy mo¿e Ojciec nieco przybli¿yæ ten konflikt polskiemu czytelnikowi?
Przede wszystkim chcia³bym powiedzieæ, ¿e ta wojna, podobnie jak inne wspó³czesne konflikty, na przyk³ad w Afganistanie czy Iraku, to przejaw grzechu pierworodnego. Wietnamczycy stali siê ofiarami ¶lepej ideologii i ¿±dzy w³adzy. Konflikt ten mia³ miejsce nied³ugo po poprzedniej, d³ugotrwa³ej walce (1945-1954), skierowanej przeciw francuskiej kolonii. Zarówno kraj, jak i jego mieszkañcy byli wiêc wyczerpani ci±g³ymi dzia³aniami zbrojnymi. Gdy Stany Zjednoczone zdecydowa³y siê przyst±piæ do wojny, wspieraj±c po³udniowy Wietnam w walce z Wietnamem pó³nocnym, chcia³y zapewne zatrzymaæ falê komunizmu nadchodz±cego z Chin oraz zdobyæ wp³ywy w Azji. Ze wzglêdu na geograficzne i strategiczne usytuowanie Wietnam sta³ siê polem walki pomiêdzy "¶wiatem liberalnym" a "ateistycznym komunizmem".
Ho Chi Minh, komunistyczny przywódca Wietnamu pó³nocnego, któremu bliskie by³y idee nacjonalistyczne, chcia³ oprzeæ siê na Rosji i Chinach, aby uwolniæ kraj spod obcej w³adzy, najpierw francuskiej, pó¼niej amerykañskiej. Pomiêdzy rz±dzon± przez niego Demokratyczn± Republik± Wietnamu a po³udniow± Republik± Wietnamu, której prezydentem by³ Ngo Dinh Diem, najprawdopodobniej panowa³by niezak³ócony rozejm, gdyby CIA nie zamordowa³o Ngo Dinh Diema w odpowiedzi na jego sprzeciw wobec dalszego zaanga¿owania Stanów Zjednoczonych w Wietnamie, a Ho Chi Minh nie da³by siê opanowaæ ¿±dnym wojny doradcom.
Amerykanie przyst±pili do wojny, w której na terenie ma³ego i zniszczonego ju¿ przez wojnê kraju wykorzystali bombowce B52 i broñ chemiczn±. Wszystko to ze wzglêdu na ich ¶lep± ideologiczn± walkê z komunizmem oraz chêæ dominacji w Azji (pó¼niej wspierali nawet ludobójcê Pol Pota, przywódcê kambod¿añskich Czerwonych Khmerów, byle tylko sprzeciwiæ siê komunistycznemu Wietnamowi). Z kolei komuni¶ci z pó³nocy po¿yczone od Chiñczyków karabiny wrêczali nastolatkom, posy³aj±c miliony z nich na ¶mieræ z powodu ¿±dzy w³adzy. Statystyki pokazuj±, ¿e w czasie tej wojny zginê³o oko³o trzech milionów Wietnamczyków. W tysi±cach rodzin jedno dziecko walczy³o po stronie po³udnia, a drugie - pó³nocy. Z powodów znanych jedynie Amerykanom i wietnamskim komunistom musieli zabijaæ w³asnych braci. Miliony matek op³akiwa³o dzieci, które przelewa³y krew po obu stronach frontu.
Wojna skoñczy³a siê, gdy Amerykanie zawarli rozejm z Chinami. Kiedy te dwie potêgi zosta³y przyjació³mi, biedna ofiara pozosta³a porzucona, umêczona i zniszczona.
Jaka obecnie jest sytuacja w Ojca kraju?
W Wietnamie panuje ustrój komunistyczny. Na czele pañstwa stoi jedna partia, która sprawuje rz±dy i wszystko kontroluje. My¶lê, ¿e tego totalitarnego systemu wam, Polakom, nie trzeba przedstawiaæ. Doskonale znacie go z w³asnej historii. Muszê jednak zaznaczyæ, ¿e polityczna i ideologiczna postawa Wietnamskiej Partii Komunistycznej podlega³a znacz±cym zmianom. Jej przywi±zanie do Zwi±zku Radzieckiego i chiñskiego "brata" za³ama³o siê na prze³omie lat siedemdziesi±tych i osiemdziesi±tych wraz z wojn± na granicy z Chinami i ich spragnionymi krwi marionetkami - Czerwonymi Khmerami. Po rozpadzie Zwi±zku Radzieckiego i po ¶mierci pierwszego sekretarza Komunistycznej Partii Wietnamu Le Duana, który rz±dzi³ krajem przez ponad trzydzie¶ci lat, komunistyczni liderzy znowu zaczêli spogl±daæ w stronê Chin, by wzorem ich odnowionej polityki wydobyæ z kryzysu za³aman± gospodarkê. Ekonomiczna polityka otwartych drzwi wprowadzona w 1986 roku pomog³a Wietnamowi stopniowo w³±czyæ siê z powrotem do spo³eczno¶ci miêdzynarodowej. Ma to oczywi¶cie pewien wp³yw na sposób, w jaki rz±d traktuje religie.
W ci±gu ostatnich sze¶ciu lat w Wietnamie zasz³y pewne zmiany maj±ce na celu przyznanie wiêkszej w³adzy parlamentowi: mo¿e on kwestionowaæ pracê ministrów i domagaæ siê g³osowania nad wotum zaufania dla nich. Nie mo¿e jednak odwo³ywaæ ministrów. Wszyscy ministrowie s± wysokimi urzêdnikami w partii, dlatego ostateczna decyzja o ich odwo³aniu nale¿y zawsze do Komitetu Centralnego partii.
Struktura i sposób funkcjonowania wietnamskich instytucji politycznych ma wiele wspólnego z chiñskim systemem. W Wietnamie jednak, od 1986 roku, jeden cz³owiek nie mo¿e d³ugo przewodniczyæ partii, co ma miejsce w Chinach. W naszym kraju pierwszy sekretarz partii obejmuje urz±d na okre¶lon± kadencjê. Kiedy mija, ustêpuje i oddaje w³adzê nastêpcy, który mo¿e kontynuowaæ jego politykê lub od niej odst±piæ. Dlatego te¿ struktury partii wydaj± siê bardziej elastyczne i demokratyczne w porównaniu z tym, co ma miejsce wewn±trz Komunistycznej Partii Chin.
Wprowadzenie polityki otwartych drzwi przyczyni³o siê tak¿e do powolnego odchodzenia od systemu gospodarki socjalistycznej na rzecz gospodarki wolnorynkowej. Wcze¶niej wszystkie instytucje gospodarcze by³y sterowane przez rz±d i partiê. Obecnie stopniowo poszczególne sektory gospodarki przekazywane s± w rêce prywatnych przedsiêbiorców. Wydaje siê, ¿e komuni¶ci zaczynaj± rozumieæ, i¿ sztywne za³o¿enia gospodarki socjalistycznej nie zdaj± egzaminu: sparali¿owa³y potencja³ osiemdziesiêciu milionów aktywnych ludzi i doprowadzi³y pañstwo na skraj autodestrukcji.
Komuni¶ci s± jednak ¶wiadomi tak¿e, ¿e nag³e zmiany ekonomiczne nie pozostaj± bez wp³ywu na instytucje polityczne, a wiêc tak¿e na ich w³adzê. Dlatego w rêce prywatnych przedsiêbiorców oddaj± jedynie czê¶æ przestrzeni ekonomicznej. Robi± to, jak ju¿ mówi³em, stopniowo i powoli, pozostawiaj±c sobie w dalszym ci±gu kontrolê nad najwa¿niejszymi sektorami gospodarki: komunikacj± i transportem, mass mediami, szkolnictwem czy przemys³em energetycznym. Zazwyczaj du¿e pañstwowe przedsiêbiorstwa w tych sektorach finansowane s± przez rz±d, zasilane podatkami obywateli i powoduj± co roku ogromne deficyty, które s± skutkiem korupcji i nieodpowiedzialno¶ci. Wietnamczycy chc± prowadziæ w³asne przedsiêbiorstwa, napotykaj± jednak liczne trudno¶ci ze strony biurokracji i nie mog± rozwin±æ dzia³alno¶ci na szerok± skalê.
W³adze Wietnamu s± ¶wiadome konieczno¶ci integracji ze ¶wiatow± gospodark±. Dlatego polityka otwartych drzwi z roku na rok obejmuje coraz wiêcej sfer ¿ycia gospodarczego i ekonomicznego. ¶wiadczy o tym chocia¿by przyst±pienie naszego kraju do ¶wiatowej Organizacji Handlu, które nast±pi³o pod koniec zesz³ego roku.
Czy w komunistycznym Wietnamie jest miejsce dla religii?
To bardzo wa¿ne pytanie. Wietnam zawsze by³ krajem o du¿ej wra¿liwo¶ci religijnej. Buddyzm dotar³ do Wietnamu ju¿ w I wieku naszej ery, dziêki misjonarzom podró¿uj±cym pomiêdzy Indiami a imperium chiñskim. Jednak najbardziej wp³ywowe do dzi¶ tradycje zen i Czystej Krainy przysz³y do Wietnamu z Chin w VI wieku. Te buddyjskie tradycje, wraz z taoizmem i konfucjanizmem, które tak¿e pochodz± z Chin, a do Wietnamu dotar³y w XV wieku, g³êboko siê zakorzeni³y i stanowi± wa¿n± czê¶æ wietnamskiej kultury. Osoby praktykuj±ce buddyzm stanowi± dzi¶ blisko 60% wszystkich mieszkañców kraju.
Z chrze¶cijañstwem Wietnam po raz pierwszy zetkn±³ siê na pocz±tku XVI wieku. Europejczyk, o brzmi±cym z hiszpañska imieniu Iñigo, przyby³ do Wietnamu w 1533 roku i rozpocz±³ w tym rolniczym kraju pracê misyjn±, kontynuowan± i rozwijan± pó¼niej przez dominikanów i jezuitów. Ci ostatni przybili do portów handlowych Pó³wyspu Indochiñskiego
15 stycznia 1615 roku i jako pierwsi stworzyli solidne fundamenty pod dzia³alno¶æ Ko¶cio³a katolickiego. Opierali siê na lokalnych grupach ¶wieckich, które przeprowadza³y m³ode wspólnoty Ko¶cio³a przez d³ugie i bolesne prze¶ladowania w czasie nieobecno¶ci wygnanych misjonarzy.
Ziarno wiary chrze¶cijañskiej pad³o na podatny grunt religijnej wra¿liwo¶ci i obyczajów Wietnamczyków. Spotka³o siê jednak z podejrzliw± i ostr± reakcj± ze strony w³adców, arystokracji i uczonych, którzy widzieli w nowej, obcej religii zagra¿aj±cy polityczny i kulturowy wp³yw Europejczyków na ich kraj. To spowodowa³o prze¶ladowania, które trwa³y trzysta lat i poch³onê³y sto tysiêcy ofiar. Warto w tym miejscu wspomnieæ, ¿e 19 czerwca 1988 roku stu siedemnastu wietnamskich mêczenników za wiarê kanonizowa³ Papie¿ Jan Pawe³ II. Prze¶ladowania, o których mówi³em, sprawi³y tak¿e, ¿e gdy komuni¶ci w 1975 roku przejêli w³adzê w ca³ym kraju, w Wietnamie by³o 10% katolików. Po Filipinach jest to jednak najwy¿szy odsetek chrze¶cijan w Azji.
Poza tymi "importowanymi" religiami Wietnam rozwin±³ tak¿e w³asne formy ¿ycia religijnego i wyznañ: kult przodków oraz stosunkowo nowe tradycje - kult Hoa Hao i kaodaizm. Wszystkie one na swój sposób ukazuj± typowe dla mieszkañców Wietnamu pragnienie poszukiwania tego, co "poza", i tego, co "potem".
Czy dzi¶ ka¿da religia jest przez w³adze wietnamskie traktowana jednakowo?
Mimo ¿e ideologicznie komunizm odrzuca wszelkie religie, uwa¿aj±c je za "opium dla ludu", rz±d wietnamski uznaje w konstytucji prawo obywateli do wolno¶ci wyznania. Prawo to nie mo¿e byæ jednak uto¿samiane z prawem wolno¶ci zgromadzeñ czy swobod± wyznawania, które s± pod ¶cis³± kontrol± rz±du. Dlatego w Wietnamie mo¿na byæ wyznawc± tej czy innej religii, by jednak zbudowaæ ko¶ció³ lub buddyjsk± ¶wi±tyniê albo zorganizowaæ Mszê, trzeba uzyskaæ pozwolenie odpowiednich jednostek rz±dowych.
Z powodu tego rozró¿nienia na wiarê i praktyki religijne odpowied¼ na pytanie ojca brzmia³aby: w sferze ideologii komunistyczny rz±d traktuje wszystkie religie jednakowo, w praktyce stosunek w³adzy do nich zale¿y od stopnia zorganizowania i instytucjonalizacji danej religii oraz zaanga¿owania jej wyznawców w dzia³alno¶æ w sferze publicznej. W tym sensie nie wszystkie religie traktowane s± w ten sam sposób. £agodniej na przyk³ad rz±d odnosi siê do buddyzmu ni¿ katolicyzmu, poniewa¿ ten pierwszy jest mniej zinstytucjonalizowany. Nie ma diecezji, biskupów, konferencji episkopatu, nie ma tak silnych powi±zañ z "zewnêtrznymi si³ami" jak Rzym. Dlatego - w ocenie w³adz komunistycznych - mniej zagra¿a porz±dkowi publicznemu. Z drugiej strony, gdy buddyjscy mnisi zajmuj± zdecydowane stanowisko w kwestii sprawiedliwo¶ci spo³ecznej, organizuj±c demonstracje przeciw ³amaniu praw cz³owieka, a katolicy, pomimo kierowanej do nich nieufno¶ci i wrogo¶ci, podejmuj± wysi³ki, aby przyczyniæ siê do rozwoju kraju, organizuj±c akcje charytatywne, stosunek rz±du do buddyzmu i katolicyzmu ulega odwróceniu. Ostatnio rz±d os³abi³ tak¿e znacznie pozycjê wspólnot protestanckich ze wzglêdu na ich "agresywn±" dzia³alno¶æ misyjn± w¶ród grup plemiennych.
Czy stosunek w³adz komunistycznych do Ko¶cio³a katolickiego jest dzi¶ taki sam jak w przesz³o¶ci?
Od czasu objêcia w³adzy nad pó³noc± kraju w 1945 roku i nad po³udniem w 1975 roku komunistyczny rz±d zawsze by³ podejrzliwy, wrêcz nawet wrogi w stosunku do religii. Szczególnie tej najbardziej zinstytucjonalizowanej, czyli Ko¶cio³a katolickiego. Poziom wrogo¶ci ró¿ni³ siê w zale¿no¶ci od miejsca, czasu i osób, ale generalnie katolicy zawsze byli pogardzani i uwa¿ani za obywateli drugiej kategorii, ulegaj±cy bardziej zewnêtrznym "wrogim si³om kapitalistycznym" - Rzymowi ni¿ "legalnym w³adzom" w kraju. Poza tym ateistyczna ideologia, któr± pierwsi niewykszta³ceni komunistyczni bojownicy przejêli od radzieckich i chiñskich nauczycieli, nakazuje gnêbiæ wyznawców wszystkich religii bez skrupu³ów i wyrzutów sumienia. Bieda, ignorancja i kolonialny ucisk sprawi³y, ¿e frustracje wietnamskich komunistów znalaz³y uj¶cie i koz³a ofiarnego.
Po 1945 roku w zwi±zku z konieczno¶ci± zdobycia jak najwiêkszej liczby zwolenników rewolucji i walki z kolonialn± Francj±, komuni¶ci nie ujawniali wrogo¶ci do katolików. Przeciwnie - Ho Chi Minh zdo³a³ nawet przekonaæ do rewolucyjnej kampanii narodowych katolików, a w¶ród nich kilku biskupów. Katolicy stali siê ofiarami walk pomiêdzy francuskimi ¿o³nierzami a komunistycznymi partyzantami. Jednak szybko po objêciu w³adzy i wspania³ym zwyciêstwie nad Francj± w 1954 roku w Dien Bien Phu komuni¶ci odwrócili siê od katolickich sojuszników. W tym samym roku nast±pi³ masowy exodus oko³o dwóch milionów katolików uciekaj±cych z pó³nocy kraju na po³udnie przed komunistycznymi bojownikami, którzy przybywali, aby przej±æ w³adzê w wioskach. Dla swoich celów zajmowali ko¶cio³y, ksiê¿y zamykali w wiêzieniach, a wiernym zakazywali gromadzenia siê na modlitwê, uczestnictwa we Mszy ¶wiêtej i studiowania katechizmu.
Kiedy w 1975 roku pokonali Stany Zjednoczone i zdobyli w³adzê tak¿e na po³udniu kraju, powtórzono ten sam scenariusz: konfiskata klasztorów, szkó³, szpitali, o¶rodków dla dzieci, wtr±canie ksiê¿y do wiêzienia. Bp François-Xavier Nguyen Van Thuân przez trzyna¶cie lat przetrzymywany by³ w wiêzieniu bez s±du czy jakiegokolwiek wyroku. Aresztowano ka¿dego, kto wydawa³ siê politycznie niebezpieczny. W tym czasie na po³udniu, mimo ¿e pozwolono, by normalnie dzia³a³y parafie (mog³y byæ odprawiane Msze ¶wiête i prowadzona nauka religii), ograniczano jednak wiêksze zgromadzenia i aktywno¶æ m³odych, na przyk³ad w studenckich stowarzyszeniach czy skautingu. Zamkniêto tak¿e wiêkszo¶æ seminariów. W tych nielicznych, które pozosta³y, ¶ci¶le kontrolowano liczbê przyjmowanych co dwa lata kleryków. Próbowano zniechêciæ m³odych ludzi do wkraczania na ¶cie¿kê ¿ycia kap³añskiego. Niektórzy musieli czekaæ nawet dziesiêæ lat, by otrzymaæ pozwolenie na wst±pienie do seminarium. Ka¿de wy¶wiêcenie wymaga³o pozwolenia w³adz. Kongregacje nie mog³y przyjmowaæ nowych cz³onków ani wznosiæ nowych budynków. Wielu ksiê¿y czy kleryków skazywano na obóz pracy. Niektórzy m³odzi jezuici musieli na przyk³ad kontynuowaæ nowicjat w obozach wojskowych i sk³adaæ pierwsze ¶luby w konspiracji, w lesie.
W tej trudnej sytuacji Ko¶ció³ katolicki, chc±c przyczyniæ siê do odbudowy kraju zniszczonego przez ci±g³e wojny, pomimo nieufno¶ci, wrogo¶ci i pogardy w³adzy podejmowa³ niestrudzone wysi³ki przekonania jej, ¿e ze strony chrze¶cijan nie ma siê czego obawiaæ. Bycie chrze¶cijaninem oznacza bowiem tak¿e bycie dobrym obywatelem. Starania, by "prze¿ywaæ Ewangeliê w¶ród ludzi" - jak g³osi list Konferencji Biskupów Wietnamu skierowany w 1980 roku do ca³ego Ko¶cio³a - pomog³y w przekonywaniu komunistów, ¿e duch Ewangelii jest si³± duchow±, która gwarantuje autentyczny rozwój kraju jako ca³o¶ci.
W ci±gu ostatnich dziesiêciu lat, w zwi±zku z polityk± otwartych drzwi, o której ju¿ wielokrotnie wspomina³em, pozwolono na dzia³alno¶æ wiêkszej liczbie seminariów i przyjêcie do nich nieco wiêkszej liczby kleryków. Równie¿ stowarzyszenia katolickie mog± przyjmowaæ nowych cz³onków i budowaæ nowe obiekty. W dalszym ci±gu jednak dzia³alno¶æ Ko¶cio³a katolickiego w zakresie edukacji i ¶rodków masowego przekazu jest albo niemo¿liwa, albo w du¿ym stopniu ograniczana.
Jakie s± w tej sytuacji najwa¿niejsze zadania Ko¶cio³a katolickiego w Wietnamie?
Ko¶ció³ katolicki prowadzi normaln± parafialn± dzia³alno¶æ duszpastersk±. Jest jednak tak¿e bardzo zaanga¿owany w dzia³alno¶æ charytatywn±. To jedyny rodzaj zaanga¿owania, na który zgadzaj± siê w³adze. W zale¿no¶ci od diecezji ró¿nie owa dzia³alno¶æ wygl±da. W diecezji Ho Chi Minh prowadzone s± mniej lub bardziej legalnie i z wiêkszym b±d¼ mniejszym powodzeniem niewielkie o¶rodki duszpasterskie, o¶rodki dla osób chorych na AIDS, centra szkolenia zawodowego, o¶rodki dla dzieci z trudnych ¶rodowisk.
Jak ju¿ wspomnia³em, Ko¶ció³ katolicki nie mo¿e anga¿owaæ siê w edukacjê i duszpasterstwo m³odzie¿y. Mimo to niektóre zgromadzenia religijne, dziêki swojej charyzmie i ¶rodkom, s± w stanie prowadziæ tak± dzia³alno¶æ w formie zwykle zakamuflowanej. W swojej pracy osi±gaj± nawet pewne sukcesy. Mówi±c ogólnie, diecezje Ko¶cio³a katolickiego s± mniej aktywne i maj± bardziej ograniczone pole dzia³ania w porównaniu ze stowarzyszeniami religijnymi. Zazwyczaj ksiê¿a parafialni s± zadowoleni, je¶li mog± odprawiæ Mszê, zaj±æ siê duszpasterskimi potrzebami parafian lub, w przypadku wyj±tkowo aktywnych ksiê¿y, prowadziæ parafialny chór czy organizowaæ katechezê.
Jednym z priorytetów Ko¶cio³a katolickiego jest tak¿e kszta³cenie ksiê¿y, liderów religijnych i ¶wieckich, poniewa¿ po latach prze¶ladowañ i ¶cis³ej kontroli poziom wykszta³cenia cz³onków ko¶cielnej hierarchii jest niski. Wszêdzie brakuje profesorów teologii i nauczycieli duchowo¶ci. Ko¶ció³ posy³a wiêc m³odych ksiê¿y na studia do W³och, Francji, Tajwanu czy Stanów Zjednoczonych, z nadziej±, ¿e w przysz³o¶ci bêd± wspó³pracowaæ, by wprowadziæ Ko¶ció³ na nowe ¶cie¿ki Pana.
Wspomina³ Ojciec o dzia³alno¶ci Towarzystwa Jezusowego. Ilu jezuitów jest w Wietnamie obecnie i czym siê zajmuj±?
Trzy lata temu jezuici w Wietnamie po raz pierwszy dostali oficjalne pozwolenie na przyjmowanie nowych cz³onków. W zesz³ym roku w Wietnamie by³o stu dwudziestu piêciu jezuitów, z czego ponad po³owê stanowili nowicjusze i ucz±cy siê. Ta liczba wzrasta rocznie o blisko dziesiêæ osób.
Tak¿e dla Towarzystwa Jezusowego najwa¿niejsza jest edukacja i przygotowanie m³odych jezuitów. Zainwestowali¶my w to wiele zasobów materialnych i ludzkich. Kolejnym priorytetem w pracy apostolskiej ojców jezuitów jest oczywi¶cie prowadzenie rekolekcji w oparciu o æwiczenia duchowne ¶w. Ignacego Loyoli. Zw³aszcza w obecnej sytuacji Ko¶cio³a w Wietnamie wydaje siê, ¿e Duch ¶wiêty wzywa nas, aby do³o¿yæ wszelkich starañ i zaanga¿owaæ siê w odnowê Ko¶cio³a, który po latach ciê¿kich prze¶ladowañ potrzebuje duchowego odrodzenia. Zgromadzenia i diecezje zapraszaj± jezuitów, by uczyæ siê od nich autentycznej modlitwy i odkrywaæ drogê prowadz±c± do Boga. W Wietnamie wiele sióstr zakonnych, wielu ksiê¿y i kleryków jest zafascynowanych ignacjañskim sposobem modlitwy. Dlatego Towarzystwo Jezusowe jest bardzo zaanga¿owane w prowadzenie rekolekcji, do tego stopnia, ¿e jezuici nie s± w stanie sprostaæ wszystkim pro¶bom. Nie mamy w³asnych domów rekolekcyjnych, dlatego æwiczeñ udzielamy w domach zapraszaj±cych nas ludzi.
Wa¿na w zaanga¿owaniu Towarzystwa Jezusowego w Wietnamie jest tak¿e praca z ubogimi i odrzuconymi. Jezuici w Wietnamie nie prowadz± szerokich przedsiêwziêæ socjalnych, nie maj± tak¿e fundacji, która zajmowa³aby siê zbieraniem ¶rodków na te cele. Nie pozwala na to komunistyczny rz±d. Jest jednak niewielka grupa jezuitów, która nieustannie przemieszcza siê z wioski do wioski, chc±c odmieniæ ¿ycie ich mieszkañców. Odwiedzaj± ich, dodaj± im odwagi, nauczaj± o Bogu i przekazuj± Dobr± Nowinê. Pomagaj± im tak¿e w polepszeniu ich sytuacji materialnej. Ta podró¿uj±ca wspólnota sk³ada siê z aktywnych i twórczych jezuitów, którym nie przeszkadzaj± kiepskie warunki i ¿ycie tak skromne, jak ludzi, do których pos³a³ ich Pan.
Poza tym mamy tak¿e trzy parafie, w których prowadzimy dzia³alno¶æ duszpastersk± i katechetyczn± - uczymy religii, organizujemy kursy biblijne. Kilku jezuitów jest zaanga¿owanych w tajn± pracê ze studentami. Rz±d jednak jest ogromnie wyczulony na ten typ dzia³alno¶ci, dlatego w wiêkszo¶ci przypadków musi byæ ona prowadzona w konspiracji lub w formie zakamuflowanej. Dzia³ania edukacyjne maj± wiêc spontaniczny i s³abo zinstytucjonalizowany charakter.
Czy w Ojca kraju du¿o jest powo³añ kap³añskich i zakonnych, zw³aszcza do Towarzystwa Jezusowego?
W Wietnamie zawsze, nawet w najtrudniejszych czasach, by³o du¿o powo³añ kap³añskich i zakonnych. Dzi¶, po wprowadzeniu polityki otwartych drzwi, jak ju¿ wspomnia³em, liczba kandydatów do seminariów i zakonów wzrasta, do tego stopnia, ¿e mo¿na mówiæ wrêcz o nadmiarze powo³añ. Wielu ludzi po ukoñczeniu pewnego etapu kszta³cenia wysy³anych jest do Japonii, na Filipiny lub Tajwan, aby tam kontynuowali naukê i podjêli pracê misjonarsk±.
Je¿eli chodzi o powo³ania jezuitów, to mamy obecnie stu dwudziestu kandydatów, którzy chcieliby wst±piæ do Towarzystwa. Ka¿dego roku przyjmujemy do nowicjatu oko³o dziesiêciu, liczba kandydatów stale jednak ro¶nie. W wiêkszo¶ci s± to studenci z ró¿nych czê¶ci kraju. Nasze zgromadzenie ma siedzibê w mie¶cie Ho Chi Minh na po³udniu Wietnamu, ale przyjmujemy kandydatów ze wszystkich prowincji, od Ha Noi na pó³nocy, po Ben Tre na po³udniu. Dowiaduj± siê o nas i docieraj± do Towarzystwa z pomoc± ksiê¿y pracuj±cych w parafiach, sióstr zakonnych lub rodziny czy znajomych.
Obecnie studiuje Ojciec w Rzymie. Czym bêdzie siê Ojciec zajmowa³ po powrocie do Wietnamu?
Po studiach w Rzymie bêdê uczy³ m³odych jezuitów. Zwa¿ywszy na szybko rosn±c± z roku na rok liczbê powo³añ, powinni¶my opracowaæ program filozoficznego i teologicznego kszta³cenia w³a¶ciwy dla Towarzystwa. W dalszym ci±gu brakuje profesorów filozofii i teologii. By³bym bardzo szczê¶liwy, mog±c przyczyniæ siê do realizacji tego planu.
Poza tym osobi¶cie czujê powo³anie do pracy z ubogimi. W Wietnamie jest ogromnie du¿o ludzi naprawdê biednych. Nie mo¿emy pozbawiæ ich rado¶ci p³yn±cej ze s³uchania s³owa Bo¿ego. Trzeba, by¶my przekazywali im wiedzê o Bogu i Jego pocieszaj±cej obecno¶ci w ¶wiecie i w ich ¿yciu. Byæ mo¿e pewnego dnia bêdê tak¿e chcia³ do³±czyæ do wspomnianej grupy jezuitów, którzy podró¿uj± z wioski do wioski, by ¿yæ w¶ród ich mieszkañców i rozmawiaæ z nimi o Bogu.
Dziêkujê bardzo za tê rozmowê. Mam nadziejê, ¿e to, co powiedzia³em, pomo¿e wam lepiej zrozumieæ Wietnam i ¿yj±cych tam ludzi. Przypuszczam, ¿e znajdziecie wiele podobieñstw z tym, czego sami do¶wiadczyli¶cie w przesz³o¶ci. Ró¿nica jednak polega na tym, ¿e my dalej jeste¶my pod komunistycznymi rz±dami i musimy nauczyæ siê, jak w tej sytuacji prze¿ywaæ Ewangeliê, aby s³owo Bo¿e nie umilk³o.
T³umaczy³a Agnieszka Tr±bka
opr. aw/aw
Copyright © by Wydawnictwo WAM

wy¶lij znajomym
wspania³y, odwa¿ny cz³owiek (:)))), 2007-07-14 06:56:09)