Pekao
Strona główna
opoka.news opoka.photo opoka.org.pl

Józef Majewski

Kto rozmontowuje Sobór

Moralny autorytet Watykanu nigdy nie był tak wątły.
To efekt rozmyślnego odchodzenia Kurii Rzymskiej od wizji Kościoła wypracowanej na Soborze Watykańskim II — uważa bp Kevin Dowling, jeden z najbardziej znanych biskupów Afryki.

Biskup Dowling kieruje diecezją Rustenburg w Afryce Południowej. Jednym z punktów programu jego pracy są — powiedział — cykliczne spotkania z grupą „czołowych przedstawicieli laikatu”, by omawiać bieżące problemy. W czerwcu świeccy poprosili go o wykład na temat obecnej sytuacji Kościoła. Nie był przeznaczony dla mediów, ale w lipcu do nich trafił. W rezultacie hierarcha przesłał jego oficjalną wersję do wszystkich biskupów swego kraju. Sytuacja zrobiła się na tyle gorąca, że tamtejsza konferencja episkopatu w połowie sierpnia opublikowała nań odpowiedź.

Powrót do przeszłości

Ordynariusz Rustenburga zaczął od liturgii trydenckiej, a konkretnie od wspomnienia starej Mszy, sprawowanej nieco wcześniej przez innego hierarchę. Niestety — zauważył bp Dowling — jej celebracja okazała się pokazem „triumfalizmu Kościoła”, i to w czasach pedofilskich skandali wśród duchownych. „Liturgia ta była wymyślną rytualną manifestacją kościelnej rangi [biskupa], a nie Mszą zgodną z fundamentalnym wskazaniem Soboru Watykańskiego II o pełnym, aktywnym udziale wiernych” — stwierdził. Zachowanie celebransa przypominało „średniowieczny dwór królewski, a nie pokorne, służebne kierownictwo na wzór Jezusa”.

Najważniejszy problem polega jednak na tym — podkreślił bp Dowling — że owa Msza „wydaje się symbolem tego, co dzieje się w Kościele (...). A mamy do czynienia z »restauracjonizmem«, ze starannie zaplanowanym rozmontowywaniem teologii, eklezjologii, wizji duszpasterskiej, w rzeczy samej »otwartych okien« Soboru Watykańskiego II w celu »restauracji« wcześniejszego i łatwiej poddającego się kontroli modelu Kościoła za pomocą coraz bardziej scentralizowanej struktury władzy. Struktura ta kontroluje dzisiaj wszystko w życiu Kościoła poprzez sieć watykańskich kongregacji, na czele z kardynałami, którzy stoją na straży pełnej zgodności z tym, co jawi się im jako »ortodoksja«. Niepokornych cenzuruje się i karze, jak w przypadku teologów, którym zakazuje się nauczania w katolickich uczelniach”.

Zamiast trzymać się Soboru Watykańskiego II — napisał bp Dowling — który jest najwyższym wyrazem autorytetu nauczającego Kościoła w naszych czasach, watykańskie agendy produkują rozliczne dekrety, oświadczenia i decyzje, domagając się od wiernych ich akceptacji np. aktem silnej wewnętrznej zgody. Zdarza się, że wręcz zakazują dyskusji o niektórych kwestiach, jak celibat księży czy święcenia kapłańskie kobiet. Tymczasem dokumenty te „w rzeczywistości są jedynie teologicznymi czy duszpasterskimi interpretacjami lub opiniami tych, którzy dzierżą władzę w centrum Kościoła”. Nie należą one do „depozytu wiary”, a tym samym można je dyskutować i badać.

Kontrola „góry”

Kościół — zauważył bp Dowling — słusznie rości sobie prawo do oceny i krytyki świata polityki i życia społecznego. Dokonuje tego w świetle katolickich zasad społecznych, jak dobra wspólnego, solidarności czy pomocniczości. Jednak autentyczność stosowania tych zasad w odniesieniu do świata polityczno-społecznego — podkreślił hierarcha — domaga się, by były one kryteriami oceny i krytyki również wewnętrznego życia samego Kościoła. Tymczasem natrafiamy tu na poważne trudności.

W kontekście misji Kościoła w świecie demokratycznym bp Dowling szczególne znaczenie przypisał kościelnemu zastosowaniu zasady pomocniczości (to, co może być zrobione, lub to, o czym można zdecydować na niższym poziomie społeczności, nie powinno być przejmowane przez wyższy poziom). W odniesieniu do Kościoła pomocniczość oznaczałaby uprawnioną autonomię lokalnego kierownictwa wobec wyższego kierownictwa, przy czym to drugie mogłoby interweniować w życie lokalnej wspólnoty tylko w sytuacji, gdy jej problemy jawiłyby się jako nierozwiązywalne na poziomie lokalnym.

„Uważam jednakże — stwierdził bp Dowling — że obecne kierownictwo w Kościele tak naprawdę podważa pojęcie [kościelnej] pomocniczości”. Rzymskie centrum musi kontrolować i autoryzować większe czy mniejsze inicjatywy i postanowienia na poziomie lokalnym. Przykładowo, Kościoły lokalne muszą uzyskiwać jego zgodę na liturgiczny język i liturgiczne teksty. Do tego „jedna z kluczowych zasad Soboru Watykańskiego II, kolegialność w podejmowaniu decyzji [przez biskupów w łączności z biskupem Rzymu], praktycznie nie istnieje”.

Bp Dowling cytuje głośną w 1999 r. wypowiedź kard. Franza Königa: „W rzeczywistości świadomie czy też nie, kurialne autorytety, pracujące w łączności z papieżem, przejęły zadania kolegium biskupów”. W konsekwencji — podkreślił ordynariusz Rustenburga — w ostatnich latach biskupi — jako kolegium i indywidualnie — mają coraz większe trudności w realizacji swoich zadań. Natrafiają na poważne odgórne przeszkody w poszukiwaniu właściwych odpowiedzi na kulturowe, liturgiczne, duchowe i duszpasterskie potrzeby swych wspólnot. Raczej nie do pomyślenia jest też wynajdywanie rozwiązań alternatywnych wobec polityki i decyzji Rzymu, a tym bardziej wyrażenie wobec nich votum separatum.

Konieczność dialogu

W odpowiedzi na wykład bp. Dowlinga konferencja episkopatu Afryki Południowej napisała: „W ostatnich latach niektórzy wyrażają niepokój, że podejmowane są próby cofania wskazówek zegara i trwoni się zmiany Soboru Watykańskiego II. Inni (...) mają poczucie, że poszły one za daleko. Istotne jest, by uznać, że nie można trwonić soborowych zmian. Jednakże prawdą jest również, że sam Sobór musi być interpretowany i stosowany w świetle historii nauczania Kościoła, a nie w oderwaniu od niej”.

Aplikowanie soborowego nauczania do zmieniających się warunków życia wymaga interpretacji znaków czasu i rozpoznawania woli Boga. Problem w tym — uważają hierarchowie — że dochodzi tu do „napięć i niezgody nawet wśród samych biskupów”, a „autorytet nauczający Kościoła [kolegium biskupów w komunii i pod zwierzchnictwem papieża] stara się budować jedność w środku tych napięć”. Powstała sytuacja „woła o tolerancję i delikatność”. Przede wszystkim nie powinno się przyklejać biskupom etykietek w rodzaju: restauratorzy, konserwatyści czy progresiści, ale zajmować się samymi problemami.

Biskupi wyrazili przekonanie, że zasada pomocniczości w Kościele jest realizowana, a liderzy Kościoła, czy to Kuria Rzymska, czy biskupi Kościołów lokalnych, „są ludźmi prawymi, którzy starają się być wierni Ewangelii, pomimo ludzkiej słabości, a — w niektórych wyjątkowych przypadkach — pomimo wielkiego ludzkiego niedomagania”.

Obecna sytuacja Kościoła — podkreślono — domaga się „otwartego, szczerego i uczciwego dialogu” biskupów, a właściwym dla tego forum są konferencje episkopatów. „Ważną częścią tego dialogu jest konsultowanie się różnych ekspertów, innych konferencji biskupów, a zwłaszcza księży, diakonów, osób zakonnych i świeckich.

Najważniejsze zaś, według południowoafrykańskich biskupów, jest to, by „Kościół był Kościołem słuchającym, świadomym walk i wyborów, które ludzie muszą podejmować w swoim codziennym życiu, i na nie wrażliwym”.

CWN, EAI, ICN, „National Catholic Reporter”, „Southern Cross”



opr. aw/aw



Copyright © by Tygodnik Powszechny

 
Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: Sobór Watykański II Stolica Apostolska Watykan centralizacja liturgia trydencka ordynariusz Rustenburga Kevin Dowling kongregacje watykańskie restauracjonizm zasada pomoczniczości konferencja episkopatu Afryki Południowej