Bez procy

Mierzyć siły na zamiary znaczy stawiać sobie ambitne cele. Innymi słowy - nie ma w naszym życiu takiego Goliata, którego Dawid nie mógłby pokonać - o ile ma w ręku odpowiednią procę i realizuje wolę Boga

W „Pieśni filaretów” napisanej w 1820 roku nasz narodowy wieszcz Adam Mickiewicz zawarł sformułowanie rozumiane dzisiaj opacznie. Jedna ze zwrotek kończy się bowiem słowami: „Mierz siłę na zamiary, nie zamiar podług sił”.

Do dziś powtarzamy je jako powiedzenie odrobinę zmodyfikowane — „mierz siły na zamiary”. I nie wszyscy pamiętamy, że jest to wezwanie do ambitnego stawiania sobie celów, a nie do ostrożnego planowania sił wobec zamiarów. Przystosowując je do realiów życia człowieka wierzącego, rzekłbym: nie ma takiego Goliata, którego Dawid nie mógłby pokonać. O ile ma w ręce odpowiednią procę. I za sobą Pana Boga, którego wolę realizuje.

Wspominam ten dwuwiersz poetycki w czasie bardzo szczególnym. Zbliża się uroczystość św. Józefa — który jest patronem tego roku i opiekunem Kościoła świętego, i który wielu innym jeszcze sprawom patronuje — pora więc rozpocząć nowennę. O tym, jak nowenny spopularyzowane zostały wśród chrześcijan (nie tylko katolików), pisze w bieżącym numerze „Gościa Niedzielnego” Marcin Jakimowicz („Kropla drąży skałę” — s. 22—25) oraz mówi ksiądz Krzysztof Porosło, dogmatyk z Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie. To ważne. Bo przecież nie chodzi o to, że dziewiątka ma magiczną moc i sama z siebie obdziela łaskami. I nie o to, że Pan Bóg chce nas zakuć w jakieś matematyczne kajdany. Wręcz przeciwnie — chodzi o wolność. I o naszą ludzką skłonność do „zapominania”, na którą „powtarzanie” jest świetnym antidotum. A co powtarzamy, odmawiając nowennę do św. Józefa? Zachęcam każdego z naszych Czytelników do spróbowania i przekonania się na własnej skórze (czy raczej: na własnej duszy) jak to jest przez dziewięć kolejnych dni rozmawiać z opiekunem Jezusa. A przez niego — z Panem Bogiem. O sprawach rozmaitych, mniejszej czy większej wagi, niemniej jednak dotykających nas wewnętrznie. Jest taka prosta zasada życia duchowego: „Im mniej się modlisz, tym gorzej to idzie”. Bardzo ją lubię, bo pomimo lakoniczności świetnie oddaje podstawowe mechanizmy naszego wewnętrznego odniesienia do osobistej modlitwy. Pora spróbować. Pora sprawdzić. Nie ma takiego Goliata, którego Dawid... to znaczy św. Józef nie mógłby pokonać! Nawet bez procy.

opr. mg/mg

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

reklama

reklama

reklama