słodki cukiereczek
Strona główna Opoki | Liturgia na dziś | Baza Mszy św. | Porozmawiajmy o wierze | Życie Kościoła | Jan Paweł II | Dołącz do grona darczyńców

Opoka jest przydatna? Wpłać darowiznę
Zapraszamy do czytelni Według autorów Według dziedzin Według tematów Wyszukaj Na zakupy!





Audiobooki w odcinkach




Wiadomości


 


Uczestnictwo w Eucharystii transmitowanej poprzez media

Transmisja Mszy św. - duchowy „stymulator”

Z ks. prof. Kazimierzem Matwiejukiem rozmawia Monika Lipińska.

Media bez wątpienia odgrywają dzisiaj ogromną rolę w duszpasterstwie; mówi się o nich: „nowa ambona Kościoła”. Zdaniem liturgisty nie jest to określenie na wyrost?

Środki społecznego przekazu są bardzo ważną formą międzyludzkiej komunikacji. Komunikacja bardziej niż przekaz wskazuje na jej wymiar personalistyczny. Zakłada bowiem nadawcę i odbiorcę. A dotyczy przekazywania wartości, nawet jeśli one obiektywnie nimi nie są. Media niekiedy wyrządzają człowiekowi szkodę. Jednak same w sobie są dobre i oddają ludziom wielką przysługę. Są swoistą „amboną Kościoła”. To stwierdzenie ma uzasadnienie w soborowym dekrecie o środkach społecznego przekazu. Zawiera on pouczenie, że Kościół katolicki został ustanowiony przez Chrystusa, aby wszystkim ludziom nieść zbawienie. Kościół przynaglany koniecznością przepowiadania Ewangelii uważa za swój obowiązek, aby głosić orędzie zbawienia również za pomocą środków przekazu społecznego. Jednocześnie stara się uczyć ludzi właściwego korzystania z nich.

Przyzwyczailiśmy się do możliwości obejrzenia niedzielnej Eucharystii w telewizorze, wysłuchania transmisji w radiu. Nie zastępuje to bezpośredniego uczestnictwa w Mszy św.

Na początek przypomnijmy obowiązującą w tej kwestii normę. Otóż pierwsze przykazanie kościelne stanowi: „W niedziele i święta nakazane uczestniczyć we Mszy św. i powstrzymać się od prac niekoniecznych”. Chodzi zatem o uczestnictwo, a nie obejrzenie czy wysłuchanie transmisji. Dlaczego? Ponieważ uczestnictwo jest formą społecznego wyznania wiary w Boga w Trójcy Świętej Jedynego. Natomiast jego istotną cechą jest współofiara. Ta zaś polega na «czuciu» z Chrystusem. Św. Paweł zachęca, żeby w sobie rozbudzać te dążenia, które były w Jezusie Chrystusie (Flp 2,5). W Nim było bezwarunkowe posłuszeństwo woli Ojca oraz wielkoduszna i wspaniałomyślna, bo zbawcza miłość do każdego człowieka. Współofiara domaga się, aby człowiek wyszedł z ciasnych granic egoizmu, z pyszałkowatej samowystarczalności, i poddał się Bogu, który jest miłością. To nie dokonuje się mocą jednego aktu woli czy jednej pobożnej decyzji, lecz w dynamizmie coraz głębszej przemiany wewnętrznej. Ta zaś polega na nawracaniu się do Boga i trosce o coraz pełniejszy rozwój Bożego życia otrzymanego w sakramencie chrztu.

Chrześcijanin, uczestnicząc w Mszy św., która jest żywą pamiątką śmierci i zmartwychwstania Chrystusa, przeżywa swoją śmierć przez gotowość zapierania się siebie i odpowiedzialnego dźwigania swoich obowiązków. Apostoł Narodów tak to wyraził: „Z Chrystusem jestem przybity do krzyża” (Ga 2,19). Natomiast mocy zmartwychwstania Chrystusa doświadcza, gdy przyjmuje Go w Komunii św.

Jeszcze jeden ważny szczegół: otóż celebracja liturgiczna Kościoła dokonuje się we wspólnocie zgromadzonej „w imię Pana”. Jej członkowie dzielą się wzajemnie przeżywaną wiarą i umacniają się w dawaniu świadectwa. Jest to możliwe tylko wtedy, gdy osoby znajdujące się obok siebie tworzą rzeczywistą wspólnotę.

Transmisja nie zwalnia więc z obowiązku uczestnictwa w Mszy w niedziele i nakazane święta.

Tu dotykamy bardzo ważnego problemu, mianowicie eklezjalnej świadomości ochrzczonych. Na naszych oczach dokonuje się żałosna demonstracja niekonsekwencji „bycia” katolikiem. Katolicy nierzadko wchodzą do swoich biur, zostawiając za drzwiami przekonania. Boją się być uczciwymi w pracy. Natomiast pewne grupy osób, które w niedzielę biorą udział w Eucharystii, w ciągu tygodnia ubierają się na czarno, aby oprotestować to, czego w wierze mieli okazję doświadczyć w kościele. Istnieje też niemała liczba ochrzczonych, którzy deklarują swoją wiarę, ale jej nie praktykują. Potrafią żyć bez oddychania. Można też spotkać ludzi, którzy „z zasady” rezygnują z uczestnictwa w niedzielnej czy celebrowanej w święta nakazane Mszy św., zapewniając, że doświadczają Pana Boga na łonie natury czy w swoim wyciszonym domu. Taki subiektywizm zamyka człowieka w złudnej możliwości samozbawienia, ponieważ lekceważy środki zbawienia, które dał Chrystus. A są nimi m.in. słowo Boże, sakramenty święte, w tym zwłaszcza Komunia eucharystyczna, także wspólnota. Ten indywidualizm koryguje Kościół: „w każdym wprawdzie czasie i w każdym narodzie miły jest Bogu, ktokolwiek się Go lęka i postępuje sprawiedliwie (por. Dz 10,35), podobało się jednak Bogu uświęcić i zbawiać ludzi nie pojedynczo, z wykluczeniem wszelkiej wzajemnej między nimi więzi, lecz uczynić z nich lud, który by Go poznawał w prawdzie i zbożnie Mu służył” (KK 9). Ten lud to Kościół zrodzony z przebitego boku Chrystusa, który na krzyżu stał się ofiarą przebłagalną za grzechy świata. Kościół jest wspólnotą pomocną w uświęceniu człowieka.

Biskupi polscy w Dyrektorium o transmisji Mszy św. przypomnieli: „oglądanie Mszy Świętej w telewizji nie jest tym samym, co bezpośrednie uczestnictwo, nie pozwala zatem na wypełnienie obowiązku uczestnictwa we Mszy św. w niedziele i nakazane święta. Ten bowiem domaga się fizycznej obecności wiernych”.

Zatem z myślą o kim stacje telewizyjne i radiowe przeprowadzają transmisje? Sprecyzujmy: komu mają te przekazy służyć?

Transmisja Mszy św. jest przeznaczona przede wszystkim dla osób chorych i starszych, które nie mogą udać się do kościoła czy kaplicy szpitalnej, gdzie jest sprawowana Eucharystia. Nie zadawalają się programami religijnymi, z których chętnie korzystają, ale pragną przeżyć Mszę św. dzięki transmisji. Kościół zna dobrze jej pastoralny walor. Stanowi ona bardzo cenną pomoc dla tych, którzy z obiektywnych przyczyn nie są w stanie uczestniczyć w Eucharystii. Tak chorzy i starsi mogą pozostawać w zbawczym dialogu z Bogiem, który przez swoje słowo proklamowane uroczyście podczas celebracji mszalnej budzi wiarę i niesie odpowiedzi na egzystencjalne pytania człowieka. Świadomość, że Eucharystia jest sakramentalnym uobecnieniem ofiary Chrystusa, pozwala osobiste sprawy przeżywać, włączając je w tę ofiarę. A ofiara Chrystusa dopełniła się Jego zmartwychwstaniem. Chorzy i starsi otrzymują przez transmisję duchowy „stymulator” do przeżywania swoich problemów w łączności z Chrystusem, który umarł i zmartwychwstał dla zbawienia wszystkich ludzi. Doświadczają też duchowo wspólnoty, która wyraża swą solidarność z chorymi i starszymi, pamiętając o nich w modlitwie i aktywizując się w ciągu tygodnia w trosce o tych ludzi. Transmisja jest jednym z istotnych elementów duszpasterstwa chorych i osób starszych. Jest ona także, z powyższych powodów, dobrem dla ludzi, którzy ze względu na obowiązek pracy w niedzielę nie mogą uczestniczyć w celebracji Eucharystii.

Jakie zobowiązania na celebransów transmitowanej Mszy św. nakłada fakt świętości celebracji?

Może to zabrzmieć dziwnie, ale nie ma żadnej różnicy w sprawowaniu Eucharystii transmitowanej czy nietransmitowanej. Celebracja Eucharystii jest czynnością najświętszą i winna być zawsze sprawowana w dyscyplinie wiary. Przewodniczący celebracji nie jest jej właścicielem, „który dowolnie dysponuje tekstem liturgicznym i całym najświętszym obrzędem jako swoją własnością i nadaje mu kształt osobisty i dowolny. Może to się czasem wydawać bardziej efektowne, może nawet bardziej odpowiadać subiektywnej pobożności, jednakże obiektywnie jest zawsze zdradą tej jedności, która się w tym Sakramencie jedności nade wszystko winna wyrażać”. Tak przestrzegał księży Jan Paweł II w Liście wielkoczwartkowym z 1980 r. Przypomniał jednocześnie, że celebracja jest aktem Kościoła, a nie sprawą prywatną. Dlatego przewodniczącego celebracji obowiązuje prawo liturgiczne. „W warunkach normalnych nieliczenie się z przepisami liturgicznymi musi być odbierane jako brak poszanowania dla Eucharystii - podyktowany może indywidualizmem, a może bezkrytycznym stosunkiem do lansowanych opinii, a może jakimś brakiem ducha wiary” (nr 12).

Ale jednak istnieją pewne szczególne wymogi dotyczące przewodniczącego Mszy transmitowanej.

Są nawet ważne, choć dotyczą spraw drugorzędnych. Przewodniczący celebracji winien umiejętnie wypowiadać teksty do mikrofonu, panować nad własnym ciałem, zwłaszcza jeśli chodzi o gesty, by nie popaść w przesadę czy teatralność, zadbać o schludną prezencję, krytycznie ocenić własne umiejętności muzyczne, bo lepiej jest dobrze przeczytać niż fałszować, śpiewając.

Czy można sugerować, jak winno wyglądać zachowanie śledzących transmisję na ekranie telewizora czy za pośrednictwem odbiornika radiowego?

Zachowanie ludzi chorych czy starszych jest uwarunkowane ich fizycznymi możliwościami. Winno być ono nacechowane skupieniem i koncentracją uwagi na akcji liturgicznej. Ważny jest obraz, ale ważniejsze są teksty oraz obrzędy mszalne, one bowiem są komunikatorami treści zbawczych. A w Mszy św. dokonuje się sakramentalne uobecnienie tajemnicy śmierci i zmartwychwstania Pana Jezusa. Sakramentalna aktualizacja misterium paschy wcielonego Syna Bożego dokonuje się na sposób, jaki On określił w wielkoczwartkowym Wieczerniku. Tam Chrystus przemienił chleb i wino w swoje Ciało, które nazajutrz miało być ukrzyżowane, i Krew, która została wylana na Kalwarii na odpuszczenie grzechów. W Mszy św. jest obecna krwawa ofiara Chrystusa w sposób bezkrwawy, bo pod postaciami chleba i wina. Chrystus w taki sposób dał możliwość pożywania swego Ciała i Krwi.

W Dyrektorium Konferencji Episkopatu Polski w sprawie celebracji liturgicznej transmitowanej jest mowa o tym, że jedyną dopuszczalną formą przekazu liturgii Mszy św. jest transmisja bezpośrednia, nigdy zaś retransmisja. Jakie względy o tym decydują?

Celebracja Mszy św. dokonuje się w określonym kontekście liturgicznym. Jest to niedziela lub święto nakazane. Wtedy teksty liturgiczne, zwłaszcza czytania biblijne, są bezpośrednio związane z charakterem tych dni liturgicznych. Pragnienie przeżycia Dnia Pańskiego czy święta nakazanego przez uczestnictwo w Mszy św. daje możliwość duchowej łączności z aktualnie sprawowaną Eucharystią. Dla zgromadzonych w kościele czy oglądających transmisję staje się ona źródłem duchowej mocy. Oni bowiem słuchają słowa Bożego, które „tu i teraz” wybrzmiewa i jest adresowane dla nich. Przeistoczenie stanowi „moment”, kiedy na ołtarzu rzeczywiście jest obecny Chrystus pod postaciami chleba i wina. Jest to także sposobność do uświadomienia, że Eucharystię celebruje aktualne zgromadzenie liturgiczne. Wyświęcony kapłan, zatem biskup lub prezbiter, „teraz” spełnia swą funkcję, działając w „osobie Chrystusa”. On dokona przeistoczenia. Natomiast świeccy uczestnicy liturgii, uczestnicy kapłaństwa na mocy chrztu, „teraz” spełniają funkcje liturgiczne, które nie wymagają święceń. Są ministrantami, lektorami, komentatorami, członkami chóru czy nadzwyczajnymi szafarzami Komunii św. (KL 28). Naturalnie, można nagraną transmisję odtwarzać poza właściwym dniem jej sprawowania.

Dziękuję za rozmowę.

Echo Katolickie 16/2017


opr. ab/ab








 wyślij znajomym

Zobacz także:
Maciej Górnicki, O celebrytach, artystach i politykach
Andrzej Cichoń, Emaus
Agnieszka Czylok, Liturgiczne piękno
Grzegorz Polak, Nie pozwolić Papieżowi odejść
Słowo wśród nas, Ja jestem Chlebem Życia
Andrzej Cichoń, Tomasz
Damian Wojciechowski SJ, Głupota jest grzechem
Olgierd Nassalski MIC, Mój Biały Tydzień
Włodzimierz Zatorski OSB, Modlitwa dziękczynienia
Maciej Górnicki, Podatki, abonamenty i archaiczne media
Komentarze internautów: