słodki cukiereczek

Zapraszamy do czytelni Według autorów Według dziedzin Według tematów Wyszukaj Na zakupy!






Temat Tygodnia



Lektor

POŚWIATOWSKA

Halina Poświatowska: DZIEŁA 3: PROZA; DZIEŁA 4: LISTY - wydawcy "Dzieł" zamierzali najpierw zamknąć cały niepoetycki dorobek Poświatowskiej w jednym woluminie. Udało się jednak zgromadzić nadspodziewanie wiele listów poetki i wydzielono je w osobny tom.

Dwa pierwsze tomy "Dzieł", wcześniej tu już odnotowane, zawierają wiersze. Tom trzeci - "Proza" - to przede wszystkim autobiograficzna "Opowieść dla przyjaciela", ukończona w 1965 roku i wydana na kilka miesięcy przed śmiercią autorki. Dodano do niej "Notatnik amerykański" - reportaż publikowany w 1961 r. we "Współczesności", dwa opowiadania: "Niebieski ptak" i "Znajomy z Kotoru", oraz "Sąd nad Sokratesem" - jedyną spośród prób dramatycznych Poświatowskiej, jaka doczekała się (pośmiertnie) druku. Tom czwarty wypełnia, jak wspomniałem, ułożony chronologicznie wybór listów do rodziny i bliskich.

Halina Poświatowska urodziła się w roku 1935, umarła w 1967. Owdowiała jako 21-letnia dziewczyna; starszy od niej o 5 lat mąż, Adolf Poświatowski, student łódzkiej Szkoły Filmowej i malarz, cierpiał podobnie jak ona na nieuleczalną wówczas wadę serca. Halinie przedłużyła życie operacja wykonana w 1958 r. w Filadelfii; kolejny zabieg, na który zdecydowano się jesienią 1967 w Warszawie, nie powiódł się. Legenda dramatycznej biografii przydała dodatkowego blasku wierszom, w których, jak w barokowej figurze, miłość splata się ze śmiercią, zmysłowość i świadomość własnej urody z dotkliwym poczuciem kruchości i znikomości ciała. Jak pisze we wprowadzeniu do "Dzieł" Anna Nasiłowska: "serce, jako organ, obraca się przeciwko sercu - miłości".

Nasiłowska przestrzega równocześnie przed zbyt daleko idącym łączeniem poezji Poświatowskiej z jej życiorysem, przed prostacką interpretacyjną dosłownością. Słusznie; ale w przypadku prozy i korespondencji mamy do czynienia ze świadectwem jawnie autobiograficznym i choć "Opowieść dla przyjaciela" broni się także jako utwór stricte literacki, to czytana wraz z listami tworzy przejmujący autoportret kobiety o wielkiej wrażliwości emocjonalnej i wyostrzonym przez chorobę głodzie życia - jedynego, niepowtarzalnego, znikliwego. "Mimo bardzo spokojnego trybu życia serce nie chce być spokojne. To moja wina - bo ciągle na coś czekam - spieszę się - wszystko we mnie tak bardzo nieuporządkowane" - skarży się 22-letnia początkująca poetka prof. Julianowi Aleksandrowiczowi, świetnemu lekarzowi, który stał się także jej opiekunem i przyjacielem.

Pierwszy z listów zamieszczonych w "Dziełach" pisany był przez Poświatowską kilka tygodni po śmierci męża, tom zamyka telegram wysłany z warszawskiego szpitala na trzy dni przed drugą operacją i dwanaście dni przed śmiercią. W tych ramach zamyka się historia nasycona zdarzeniami zewnętrznymi i wewnętrznymi. Poprzednich jej rozdziałów, obejmujących dzieciństwo znaczone wojną, długą chorobę niszczącą serce, krótkotrwałe małżeństwo, przed którym zresztą ostrzegali lekarze, szukać trzeba w "Opowieści dla przyjaciela". Tutaj też znajdziemy opis pierwszego publicznego występu Poświatowskiej, "wieczoru powiatowej poezji w powiatowym mieście" (czyli rodzinnej Częstochowie). Poznała wtedy niewidomego Ireneusza Morawskiego, w przyszłości jedną z najbliższych jej osób, który stanie się krytykiem jej twórczości - i adresatem "Opowieści...". "Kiedy chodziliśmy razem, nie mówiłam nic albo niewiele, żeby nie męczyć serca. Musiałam oszczędzać oddech, chciałam, żeby mi go starczyło na długo, na długie chodzenie. Dopiero w domu, do którego zawsze zabierałeś mnie przemocą, zwinięta w głębokim fotelu albo w łóżku oparta o wysoko spiętrzone poduszki odzyskiwałam głos. Opowiadałam ci chaotycznie zatrzymane w pamięci chwile, a ty układałeś jedną koło drugiej, budując z nich moje życie, mój świat."

Kolejne "związki uczuciowe" to ważny wątek prozy Poświatowskiej - aż po ostatnią miłość, jaka połączyła ją z krakowskim aktorem Janem Adamskim. Miejsce centralne zajmuje jednak amerykańska wyprawa. Dzięki ludziom dobrej woli, wśród których obok prof. Aleksandrowicza znaleźli się m. in. Zofia Starowieyska-Morstinowa, Józef Wittlin i jego żona Halina, udało się sfinansować podróż za ocean i operację w filadelfijskim szpitalu. Powróciwszy do sił, Poświatowska - ku sporej konsternacji, a nawet przerażeniu opiekunów - postanawia wykorzystać nadarzającą się szansę i rozpocząć w Ameryce studia, mimo słabego wciąż zdrowia i słabej jeszcze znajomości języka. I, wbrew wszystkiemu, udaje jej się zdobyć stypendium (a nawet trzy, wśród których wybiera), kończy Smith College w Massachusetts, a powrót do Polski w 1961 staje się świadomą, niewymuszoną decyzją - mogłaby bowiem kontynuować studia na uniwersytecie Stanforda. Pochłania książki, także emigracyjne ("Nie wiem, czy znasz »Traktat poetycki« Miłosza i »Dziennik« Gombrowicza - pisze do krakowskiego poety Tadeusza Śliwiaka. - To dwie pozycje, których mależałoby się naumieć."), zawiera liczne przyjaźnie, podróżuje na amerykańskie Południe, studiuje nie tylko filozofię - ale i Amerykę jako nową, inną cywilizację. Jej obraz w "Opowieści...", zwłaszcza zaś w "Notatniku amerykańskim" jest ostry, pełen wewnętrznego buntu, a zarazem fascynacji. Ta ostatnia obejmuje zwłaszcza Nowy Jork; portret miasta nad Hudsonem, jaki znajdziemy w tych dwóch tomach, należy do najpiękniejszych w naszej literaturze. Wśród poznanych w Nowym Jorku osób jest i przyszły pisarz Jerzy Kosiński; na przeczytanego już w Polsce "Malowanego ptaka" Poświatowska zareagowała furią ("podarłam tę książkę i wrzuciłam do kosza na śmieci", opowiada w liście do nowojorskiej przyjaciółki Caroline Karpinski) i "prywatną vendettą", czyli opowiadaniem "Niebieski ptak" - zawoalowanym portretem Kosińskiego.

Po przyjeździe do kraju poetka próbuje nadal żyć normalnie: studiuje filozofię na Uniwersytecie Jagiellońskim, pisze magisterium u Romana Ingardena, zdobywa potem staż asystencki i prowadzi ćwiczenia ze studentami, ma pisać doktorat o myśli etycznej Martina Luthera Kinga - u Marii Ossowskiej, bo Ingarden przeszedł tymczasem na emeryturę. Chore serce znów jednak daje znać o sobie, a pobyt na stypendium w Paryżu jesienią 1966 omal nie kończy się tragicznie, bo Poświatowska wbrew przestrogom lekarzy zachłannie wręcz zwiedza miasto i muzea, narzekając tylko w listach na wszechobecne schody...

"Ja mijam, ty mijasz, on mija, mijamy" - pisała w wierszu "Koniugacja". "Już to jest wystarczająco smutne, że każdy z nas jest w tym jednym, niepowtarzalnym egzemplarzu, którego nawet przyoszczędzić nie można, bo odstawiony w kąt, choćby szczelnie zamknięty, i tak się sobie i innym zużywa" - tak tłumaczy Morawskiemu, dlaczego zdecydowała zebrać i przepisać jego listy. "Za dużo bólu jest w tej sali - skarży się w liście do Caroline pisanym ze szpitala na kilka miesięcy przed śmiercią - nie mogę skupić się na pisaniu i lekturze - zagłębiam się powoli w atmosferę, jaka tu panuje - mówi się o chorobach, tylko to się słyszy - ". Ale zaraz dodaje: "sama o tym zapomnę, kiedy w końcu stąd wyjdę; będę pracowała ponad możliwości, chodziła szybciej, niż mi wolno, i w ogóle - będę się zachowywała skandalicznie w stosunku do mego okropnego serca". W tej walce Poświatowska buntuje się wobec możliwości religijnej pociechy; w Filadelfii zaprzyjaźnia się zresztą z odwiedzającym szpital księdzem i toczy z nim obrazoburcze dysputy, ku zgorszeniu sąsiadki z pokoju, pobożnej Murzynki. Jej poszukiwania w tej dziedzinie do końca mają posmak buntu: "I..., ale nie śmiej się ze mnie: zaczęłam czytać Biblię, czytam ją na zmianę z »Ewolucją« Huxleya - bardzo to ożywcza kombinacja" (z listu do Caroline, wrzesień 1967). Podtrzymuje ją miłość bliskich - matki, młodszej siostry, ukochanych mężczyzn; oddanie i życzliwość ludzi takich jak prof. Aleksandrowicz; liczne przyjaźnie. Świadectwo heroicznych zmagań ze słabością własnego ciała i przedwcześnie wyostrzonej cierpieniem świadomości przemijania - jest też lekcją miłości w rozmaitych jej odmianach. (Wydawnictwo Literackie, s. 260 i 506. Redakcja: Maria Rola ["Proza"]; Maria Rola i Barbara Górska przy współpracy Małgorzaty Porębskiej ["Listy"] Liczne ilustracje, indeksy.)



Copyright © by Tygodnik Powszechny

 wyślij znajomym

Zobacz także:
Adam Buczek, Kinga Ochnio, Nie pozwalam wierze wystygnąć
Tomasz Dąbek, Nauka Nowego Testamentu o zmartwychwstaniu ciała
Tomasz Dąbek, Życie Po Śmierci
Jolanta Krasnowska, Antonina od aniołów
Loredana Frescura, Gdzie rzeka kończy swój bieg cz. 2
Loredana Frescura, Gdzie rzeka kończy swój bieg cz. 1
Carlo Di Cicco, W mieście słynącym z cudów
Danuta Piekarz, Mały przewodnik po nowym Jeruzalem (Ap 21—22)
Bruno Maggioni, Paweł. Apostoł Chrystusa i sługa Ewangelii
Marek Cul, Dobry pasterz
Komentarze internautów:

Perwa (Sisters, 2003-02-02 15:54:15)
 Wszystko jest żartem...  więcej   skomentuj tę wypowiedź

     perwa (hw, 2006-04-18 20:56:38)
 a skąd wzięłaś...  więcej   skomentuj tę wypowiedź

twórczość (lolitka, 2003-01-14 15:31:05)
 podajcie też nie...  więcej   skomentuj tę wypowiedź

Benedykt XVI | Biblioteka audio i wideo | Czytelnia | Dane nt. Kościoła | Edukacja Ekonomiczna | Felietony, komentarze | Filozofia | Galeria zdjęć | Inne nauki |
Integracja Europejska | Internet i komputery | Jan Paweł II | Katalog adresów | Katechetom i duszpasterzom | Kultura | Księgarnia religijna | Liturgia - na dziś i na niedziele | Mapa serwisu | Msze św. - gdzie, kiedy? | Nauczanie | Noclegi w Polsce | Nowości na naszych stronach | PDA | Pielgrzymki piesze - ePielgrzymka | Rekolekcje | Rodzina | Sekty | Serwis informacyjny | Słownik | Sonda | Święci patroni | Szukaj | Tapety i dzwonki religijne | Teologia | Twój głos w dyskusji | Varia | Życie Kościoła