słodki cukiereczek

Zapraszamy do czytelni Według autorów Według dziedzin Według tematów Wyszukaj

Z Leszkiem Wosiewiczem rozmawia Piotr Litka

Pamiętam

Piotr Litka - Oglądając "Kroniki domowe" odniosłem wrażenie, że jest to jedna z nielicznych w polskim kinie współczesnym historii pełnych "radości opowiadania". Rzecz dotyczy galicyjskiego miasteczka oraz przełomu lat 40. i 50.; dlaczego ta epoka (ciesząca się w polskim kinie umiarkowanym powodzeniem) stała się tłem dla osobliwej historii opowiedzianej w filmie?

Po wielu latach borykania się z tematami najtrudniejszymi pomyślałem, że mógłbym spróbować opowiedzieć historię mojego bohatera w sposób pełen nadziei i ciepła. Chciałem powrócić do miejsc, które ukochałem i do ludzi, którzy są mi bliscy. Wreszcie do sytuacji, które mnie bawiły i takie je wspominam do tej pory. Początki "Kronik domowych" tkwią po trosze w wewnętrznej potrzebie. To był także powrót do obszarów, które nie istnieją poza moją wyobraźnią... Zamarzyłem sobie stworzenie czegoś, co od samego początku trzeba będzie wykreować. I rzecz dziwna: kiedy wielu osobom dawałem do przeczytania gotowy scenariusz, okazywało się, że ta opowieść jest w pewnym sensie ich opowieścią. Już podczas realizacji zrozumiałem, że nie będzie można "Kronik" opowiedzieć inaczej, jak tylko przez pryzmat naszych wspólnych (moich i współpracowników) wspomnień z dzieciństwa. Które - zazwyczaj - są pełne ciepła i nadziei...

... co wcale nie oznaczało, że "Kroniki" miały pozostać rodzajem filmowej baśni. Ważny jest przy tym sposób pokazania epoki, która w polskim kinie doczekała się obrazów zazwyczaj mrocznych.

Oczywiście pokazujemy także i ciemne strony życia, ludzi odkrywających cierpienie, miłość i zawód ze strony przyjaciół. Od tego nie można było uciec, ale też trzeba było znaleźć do opowiedzenia tej historii rodzaj "narracyjnego wyważenia". Ludzie, których wspominam, byli i są mi szczególnie bliscy. Przede wszystkim mój ojciec, który był rozsądnym i spokojnym człowiekiem. Był na czarnej liście osób, które miały zostać zlikwidowane w razie wybuchu kontrrewolucji, ale potrafił znaleźć duży dystans wobec tego, co się wokół działo. Nie był bohaterem, natomiast starał się ocalić własną rodzinę i jej spokój. Pamiętam, że wszyscy dzięki postawie ojca mieliśmy wówczas poczucie bezpieczeństwa. Kiedy pisałem scenariusz, uświadomiłem sobie, że tak naprawdę interesuje mnie to, co dzieje się między bohaterami, a nie to, co działo się wówczas w polityce. Poza tym chciałem obserwować rozwój mojego małego bohatera.

Dlatego "Kroniki" są również opowieścią o inicjacji.

Na pewno, ale też opowieścią o radości życia i o trwaniu. O tym, co było związane z dzieciństwem, czyli z odkrywaniem świata dorosłych. Oczywiście, był w tym element inicjacyjny. Zrozumiałem również, że moje dzieciństwo - jak wielu moich rówieśników - miało charakter schizofreniczny. Bo z jednej strony: dziwna i niezrozumiała polityka, z drugiej - rodzina i rytm życia wyznaczany przez śluby, pogrzeby czy odpusty. Nie wyobrażam sobie, by tę historię można było inaczej opowiedzieć: oddalenie czasowe wywołało we mnie nostalgię. Dlatego tak dużo w tym filmie ukrytych emocji, ale też niespełnień i gorzkich rozczarowań.

Dużo też małomiasteczkowej rodzajowości. Paradoksalnie był to klimat ocalający. Tak samo zresztą jak rodzina...

Rodzina nie tylko chroni bohatera przed niebezpieczeństwem. Umożliwia też inne rozumienie spraw, które zaczyna on w swoim otoczeniu coraz częściej zauważać i boleśnie przeżywać. Jest najważniejsza. Rozumiem to dopiero teraz, gdyż jako dziecko byłem krytycznym obserwatorem i pamiętam, że bardzo bolało mnie każde oddalenie matki od ojca. Jednak zawsze było tak, że rodzina przezwyciężała kryzysy i wszyscy (nawet z pozoru obcy, jak niedowiarek Różyłło z filmu) do niej w jakiś sposób przynależeli.

Życie, którego rytm na prowincji jest zupełnie inny niż w mieście, jest wartością nadrzędną wobec wszystkiego, co nas doświadcza. Pamiętam, że już jako dojrzewający chłopak pragnąłem uciec z małego miasteczka. Teraz, po latach, tam powróciłem.



Copyright © by Tygodnik Powszechny

 wyślij znajomym

Zobacz także:
Krzysztof Bronk, Niedopracowana apolityczność Kościoła
Łukasz Kaźmierczak, Nowa świecka humadecja
Edward Kabiesz, Męczennicy z Hollywood
Natalia Budzyńska, Baśń o dojrzewaniu
Edward Kabiesz, Poszukiwacze zaginionych światów
Festiwal Niepokalanów, Festiwal Niepokalanów 2008
Łukasz Kaźmierczak, Międzynarodówka popów
Michał Gryczyński, Myślą tak, jak mówią
Krzysztof Bronk, Niewpływowy Papież
Wacław Oszajca SJ, U źródeł kultury
Komentarze internautów:

Benedykt XVI | Biblioteka audio i wideo | Czytelnia | Dane nt. Kościoła | Felietony, komentarze | Filozofia | Galeria zdjęć | Inne nauki |
Integracja Europejska | Internet i komputery | Jan Paweł II | Katalog adresów | Katechetom i duszpasterzom | Kultura | Liturgia - na dziś i na niedziele | Mapa serwisu | Msze św. - gdzie, kiedy? | Nauczanie | Nowości na naszych stronach | PDA | Rodzina | Sekty | Serwis informacyjny | Słownik | Sonda | Święci patroni | Szukaj | Teologia | Twój głos w dyskusji | Varia | Życie Kościoła |