Gianfranco Ravasi
Moja księga przemyśleń
Prowokujące refleksje na każdy dzień
ISBN: 978-83-60703-61-8
wyd.: Wydawnictwo SALWATOR 2007
23 września
Straszliwe macki
Podobnie jak na niewyraźnym i błękitnym obliczu morza pojawiają się tu i tam nieforemne głowy rekinów i straszliwe macki ośmiornic, tak na ulicach miasta w radosny spokój codziennego życia od czasu do czasu wdzierają się niespodziewanie przemoc, okrucieństwo, zbrodnia, śmierć po to, by nam przypomnieć, że pod pozorami cywilizacyjnego porządku i harmonii szaleje wieczna walka namiętności i wrogości.
EDMUND DE AMICIS
To wrażenie trudne do opisania, ale kiedy nocą znajduję się w jakiejś wielkiej metropolii, włoskiej czy zagranicznej, i przez okna hotelu słyszę ciężki oddech miasta, przerywany czasem dźwiękami dalekich syren albo silnym hałasem, ogarnia mnie uczucie podobne do zawrotu głowy. Czuję, że obok mnie znajduje się mały świat pełen niewidzialnych, ale rzeczywistych dramatów, nieszczęść, tajemnic, cierpień. Właśnie o tym przypomina Edmund De Amicis, pisarz ważny w okresie młodości wielu osób starszego pokolenia, w przytoczonym wyżej fragmencie z Carrozza di tutti ("Wspólna kareta"; 1899), dzieła mniej znanego niż słynne Serce.
Niewątpliwie możemy być obojętni czy roztargnieni, ale obok nas dokonują się codziennie tragedie: umierają w samotności ludzie starzy, a ich zwłoki odkrywają sąsiedzi po tygodniach tylko z powodu fetoru, rodzice-narkomani zaniedbują swoje małe dzieci, które są często głodne i brudne, szerzy się rodzinna przemoc wszelkiego rodzaju, panoszy moralna nędza, której istnienia nawet nie podejrzewamy Tę listę można by przedłużać i powstałby wtedy obraz straszliwych macek zła dręczącego nasze miasta i wioski. Niewątpliwie nie możemy zlikwidować wszelkiego bólu czy rozpaczy, lecz zbyt często pancerne drzwi chroniące nasze bezpieczeństwo sprawiają, że stajemy się gruboskórni i niewrażliwi na cierpienia innych, także te w sąsiednim mieszkaniu.
opr. aw/aw
Copyright © by Wydawnictwo Salwator

wyślij znajomym