Gianfranco Ravasi
Moja księga przemyśleń
Prowokujące refleksje na każdy dzień
ISBN: 978-83-60703-61-8
wyd.: Wydawnictwo SALWATOR 2007
23 maja
Rządzący i guwernantka
Minister: ostatnie określenie ludzkiej chwały.
GUSTAW FLAUBERT
Zauważcie, jak wiele dzieli znaczenia słów "gubernator" i "guwernantka".
ENRICO PEYRETTI
Oto dwie myśli, które zwróciły moją uwagę, choć różni je tak wiele, gdy chodzi o pochodzenie. W istocie zmierzają do tego samego celu: wszyscy wyobrażamy sobie, że władza to najwyższy cel naszych dążeń, ich szczyt, płodny rezultat wszelkiego wysiłku. A tu natrafiamy na symboliczne z natury paradoksy językowe. Zaczynam od pierwszego zdania z Dizionario dei luoghi comuni ("Słownika frazesów") Gustawa Flauberta, francuskiego pisarza XIX w. Niewątpliwie zostać ministrem to chwalebne lądowanie napełniające wiele osób entuzjazmem graniczącym z uniesieniem, upojeniem, prawdziwą ekstazą. A jednak słowo to pochodzi od łacińskiego przysłówka minus, oznaczającego "mniej", właśnie tak, jak domagał się Jezus od swoich "ministrów": "Kto by między wami chciał stać się wielkim, niech będzie waszym sługą (...) tak jak Syn Człowieczy, który nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć" (Mt 20, 26-28).
Tak samo paradoksalne jest drugie zdanie znalezione w pewnym artykule Enrica Peyrettiego, mojego dawnego kolegi ze studiów. Znajdujące się w nim słowo governante, określa dwie skrajności w wachlarzu jego znaczeń. Jako słowo rodzaju męskiego [il governante - rządzący - przyp. tłum.] wymawiane jest z szacunkiem i spotykamy je w gazetach; gdy jest rodzaju żeńskiego [la governante - guwernantka, gosposia - przyp. tłum.] uważane jest za akt uprzejmości i często stanowi najlepsze określenie używane w stosunku do służącej czy gosposi. Na szczęście to Bóg nadaje prawdziwą godność, ale nie na podstawie tego, co zewnętrzne, lecz na podstawie serca, sumienia i wewnętrznego bogactwa.
opr. aw/aw
Copyright © by Wydawnictwo Salwator

wyślij znajomym