Gianfranco Ravasi
Moja księga przemyśleń
Prowokujące refleksje na każdy dzień
ISBN: 978-83-60703-61-8
wyd.: Wydawnictwo SALWATOR 2007
14 maja
Słowa i czyny
Świat dzieli się na ludzi, którzy czegoś dokonują, i tych, którzy zbierają zasługi. Jeśli możesz, próbuj dostać się do pierwszej grupy. Tam jest znacznie mniejsza konkurencja.
DWIGHT MORROW
Tak pisał do swego syna Dwight Morrow (1873-1931), amerykański dyplomata i senator, kreśląc linię oddzielającą słowo i czyn, tak dobrze jeszcze dziś widoczną we wszystkich dziedzinach życia i dziejów. Także Jezus podał analogiczną zasadę dla tej dziedziny, jaką jest doświadczenie wiary: "Nie każdy, kto mówi Mi: «Panie, Panie!», wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie" (Mt 7, 21). W myśli Morrowa są jednak dwa dodatkowe elementy, które chciałbym podkreślić.
Przede wszystkim godzi on w tych, którzy nie tylko mówią i nie czynią, ale jeszcze "zbierają zasługi". To sprawa rzeczywiście skandaliczna: ponad cierpliwą pracą wielu ludzi pojawia się sztandar tych, którzy sobie przypisują zasługi wynikające z dokonania dzieła. To postawa pełna wyniosłości i arogancji widoczna u tych, którzy potrafią sterować opinią i przekazem; to postawa ludzi rozpychających się tak, by zawsze znaleźć się w pierwszym szeregu; to pewność ludzi o spiżowych obliczach, którzy nie wstydzą się fałszować rzeczywistość, czyniąc to nawet w sposób przekonujący. Morrow przypomina ponadto synowi, że środowisko ludzi, którzy rzeczywiście czegoś dokonują, nie ma wielkiej konkurencji, ponieważ wielu troszczy się głównie o pozory i o to, by oszukiwać. Prawdziwych zatem "bohaterów" należy szukać tam, gdzie widzimy pokorną, cichą i cierpliwą hojność. Niestety, bliższe rzeczywistości jest to, co ukazał Szekspir w Kupcu weneckim: "Jeśli czyn byłby tak łatwy, jak zdobycie wiedzy o tym, co dobrze jest czynić, wówczas kaplice stałyby się kościołami, a ubogie chatki - książęcymi pałacami".
opr. aw/aw
Copyright © by Wydawnictwo Salwator

wyślij znajomym