Gianfranco Ravasi
Moja księga przemyśleń
Prowokujące refleksje na każdy dzień
ISBN: 978-83-60703-61-8
wyd.: Wydawnictwo SALWATOR 2007
| Zamiast spisu treści |
| Styczeń |
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 |
| 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 |
| 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 |
| 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 |
| 28 | 29 | 30 | 31 | | | |
| | | | | | |
|
| Luty |
| | | | 1 | 2 | 3 |
| 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 |
| 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 |
| 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 |
| 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | | |
| | | | | | |
|
| Marzec |
| | | | | 1 | 2 |
| 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 |
| 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 |
| 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 |
| 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 |
| 31 | | | | | | |
|
| Kwiecień |
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 |
| 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 |
| 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 |
| 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 |
| 28 | 29 | 30 | | | | |
| | | | | | |
|
| Maj |
| | | 1 | 2 | 3 | 4 |
| 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 |
| 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 |
| 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 |
| 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | |
| | | | | | |
|
| Czerwiec |
| | | | | | 1 |
| 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 |
| 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 |
| 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 |
| 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 |
| 30 | | | | | | |
|
| Lipiec |
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 |
| 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 |
| 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 |
| 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 |
| 28 | 29 | 30 | 31 | | | |
| | | | | | |
|
| Sierpień |
| | | | 1 | 2 | 3 |
| 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 |
| 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 |
| 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 |
| 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 |
| | | | | | |
|
| Wrzesień |
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 |
| 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 |
| 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 |
| 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 |
| 29 | 30 | | | | | |
| | | | | | |
|
| Październik |
| | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 |
| 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 |
| 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 |
| 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 |
| 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | | |
| | | | | | |
|
| Listopad |
| | | | | 1 | 2 |
| 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 |
| 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 |
| 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 |
| 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 |
| | | | | | |
|
| Grudzień |
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 |
| 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 |
| 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 |
| 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 |
| 29 | 30 | 31 | | | | |
| | | | | | |
|
Wprowadzenie
Bóg stworzył świat na kształt bujnego ogrodu pełnego drzew, szumiących strumieni, usłanego trawnikami i kwiatami. Umieścił w nim mężczyznę i kobietę, przestrzegając ich: "Na każdą złośliwość, której się dopuścicie, odpowiem, zrzucając do tej niezmierzonej oazy, jaką jest świat, ziarnko piasku". Ludzie, obojętni i lekkomyślni, powiedzieli sobie: "Czymże jest ziarnko piasku w tym bezmiarze zieleni?". I zaczęli żyć w sposób pusty i powierzchowny, beztrosko dopuszczając się zła, jakim była mała i wielka niesprawiedliwość. Nie zdawali sobie sprawy, że po każdej ich przewinie Stwórca zrzucał na świat suche ziarnka piasku. Tak powstały pustynie, które każdego roku się powiększają, zaciskając swój śmiertelny uścisk wokół ziemskiego ogrodu, przy całkowitej obojętności jego mieszkańców. Pan wciąż powtarza: "Dlaczego te moje umiłowane stworzenia upierają się i z taką lekkomyślnością i powierzchownością chcą zniszczyć to, co stworzyłem?".
Ta starożytna arabska przypowieść to symboliczny zarys ludzkich dziejów, nacechowanych właśnie obojętnością, rodzajem moralnego zwiotczenia, sprawiającego, że społeczeństwo i sama ziemia stają się spustoszonym stepem, na którym w sposób szalony i bezsensowny miotają się ludzie. To dlatego konieczne jest zatrzymanie się każdego dnia, choćby na chwilę, by pośród tysiąca plotek i ciągłego szmeru posłuchać słowa, które potrząsa sumieniem i powtarza pytanie: "Dlaczego wciąż rujnujesz stworzenie i siebie samego z taką lekkomyślnością i powierzchownością?". Stronice tej książki, celowo podzielone na trzysta sześćdziesiąt sześć dni roku przestępnego, chciałyby to pytanie powtarzać w licznych odmianach gry barw przypominającej tęczę.
I za każdym razem czynią to poprzez zdanie odbijające się echem w wewnętrznym uchu duszy w ciągu całego dnia, trochę tak jak to się zdarza z hukiem morza w muszlach znajdowanych na plażach. Słowo jest oczywiście materią delikatniejszą i bardziej kruchą, tchnieniem gasnącym zaraz po tym, gdy zostało wydane. W Fauście Goethe wyznawał z goryczą, że das Wort erstirbt schon in der Feder, czyli słowo umiera już pod piórem, dzięki któremu pojawia się na karcie. A jednak rację należy przyznać także Wiktorowi Hugo, który w swoich Kontemplacjach zauważył, iż le mot, qu'on sache, est un etre vivant (słowo, jak wiadomo, jest bytem żyjącym). Wtórowała mu amerykańska poetka Emily Dickinson, stwierdzając, że a word is dead when it is said, some say. I say it just begins to live that day (słowo umiera z chwilą, gdy zostało wypowiedziane). Oczywiście, wielu tak twierdzi, ja natomiast myślę, że właśnie dopiero wtedy zaczyna żyć na dobre i na złe, stając się źródłem życia lub powodem ruiny.
Przywołaliśmy właśnie głosy różnych autorów. To samo uczynimy na każdej karcie tej księgi dzieł i dni człowieczych. Temu, by to wzywające do zastanowienia pytanie dotarło do każdego sumienia, służyć mają właśnie słowa autorów o najróżnorodniejszym doświadczeniu ludzkim, religijnym, kulturowym i historycznym. Uciekamy się do nich, ponieważ podzielamy opinię wyrażoną w XVI w. przez wielkiego francuskiego pisarza-moralistę Michela Eyquema de Montaigne'a w jego Próbach: "Sprawię, iż powiedzą inni to, czego nie potrafię sam wypowiedzieć dobrze, czasem z powodu niedostatków mojego języka, innym razem z powodu słabości mojego umysłu". Nasza książka będzie zatem prostą posługą, podobną do tej, którą spełnia człowiek układający na tacy potrawy czy owoce, choć francuski filozof Pierre Bayle w swym Słowniku historyczno-krytycznym, opublikowanym w latach 1696-97, wyznał - może zbyt wspaniałomyślnie - że "nie brakuje nam ducha ani pomysłowości, gdy w sposób właściwy cytujemy myśl znalezioną w jakiejś księdze, podobnie jak nie brakowało ich w życiu pierwszego jej autora".
Właśnie dlatego będziemy się starali, by cytat przeznaczony na każdy dzień rozkwitał w prostym i zasadniczym rozważaniu nacechowanym oczywiście duchowością chrześcijańską (pozostającą jednak zawsze naszym tłem kulturowym), ale rozważaniu przeznaczonym także dla agnostyków czy ludzi poszukujących. Autorzy przemawiający z tych stronic tworzą szeroką panoramę wszystkich wyznań, lecz także wszelkich zaprzeczeń, cywilizacji i osobistych wyborów. Wobec powyższego, jak w każdym prawdziwym dialogu, aktualna jest zasada sformułowana przez XVII-wiecznego filozofa Barucha Spinozę w jego Traktacie politycznym: Sedulo curavi humanas actiones non ridere, non lugere, neque detestari, sed intelligere. Tak, nie powinniśmy wyśmiewać działań i myśli innych ludzi, nie okazywać współczucia lub nienawiści, a raczej próbować rozumieć ich racje.
Mówiliśmy już o słowach przeznaczonych do medytacji. W istocie są to krótkie refleksje, łatwe ćwiczenia umysłowe, proponowane ze świadomością tego, co powiedział wielki filozof Pascal w swoich Myślach, przypominając, że "człowiek wyraźnie stworzony został do myślenia; na tym polega cała jego godność, całe zajęcie; całym jego obowiązkiem jest myśleć, jak należy". Niestety, dziś wszystko wydaje się sprzysięgać przeciw refleksji, skupieniu, medytacji (słowo to już stało się archaizmem), a my, pogrążeni w fali obrazów i zgiełku wrażeń i wrzasków, zostaliśmy przez nie powaleni. A jednak jeśli do narodzin dziecka potrzeba dziewięciu miesięcy ciemności i ukrycia, to dla stworzenia czegoś znaczącego, dla odkrycia prawdy i piękna konieczny jest spokój myśli. Bardzo sugestywnie ukazuje to inna wschodnia przypowieść, tym razem zaczerpnięta ze starożytnej taoistycznej mądrości chińskiej, której bohaterem jest Chuang-tzu, jeden z największych mistrzów, żyjący w okresie między IV i III w. przed Chr.
Ponieważ był on także zdolnym malarzem, otrzymał od cesarza zadanie namalowania w cesarskim pałacu wielkiego kraba. Poprosił zatem o pięć lat na wykonanie dzieła, ale to nie wystarczyło, gorzej - dzieło nie zostało nawet zaczęte. Poprosił zatem o kolejne pięć lat, po których upływie władca Niebiańskiego Imperium przybył i ze wstrętem zobaczył, że ściana jest jeszcze przygnębiająco pusta. Jednak w tej właśnie chwili Chuang-tzu "pochwycił pędzel i nie odrywając dłoni, namalował najdoskonalszego kraba, jakiego kiedykolwiek widziano na ziemi". Arcydzieło rodzi się dzięki długiej nauce, na którą składają się wewnętrzne ćwiczenie, cisza, medytacja. W świecie pełnym pośpiechu, "płynnym" jak nasz - by użyć znanego określenia socjologa Zygmunta Baumana - w którym wszystko jest zmienne, przemijające, krótkotrwałe i kruche, trzeba powrócić do niezbędnego myślenia, przywrócić odwagę istnienia, znów zająć się cierpliwym odkrywaniem trwałości tego, czym jest prawda.
Te stronice odzwierciedlają pewien szczególny aspekt działalności ich autora. Od lat bowiem każdego dnia na pierwszej stronie dziennika "l'Avvenire" pojawia się rubryka nosząca jego podpis, a jej tytuł - "Matutinum" - budzi skojarzenia sakralne: taką nazwę nosiła modlitwa starożytnego kościelnego brewiarza, odmawianego wtedy, gdy ziemię spowijały jeszcze ciemności nocy i oczekiwała brzasku poranka (było to il mattinar lo Sposo, tj. oczekiwanie Oblubieńca - Boga, by użyć wyrażenia z Raju Dantego). U podstawy tej nazwy znajduje się rdzeń maturare ("dojrzewać"), czyli osiągać moment właściwy dla wydania owocu. Nie przypadkiem boginię Matkę starożytnych Italików nazywano "Matuta" i utożsamiano ją z Jutrzenką i boginią płodności.
Otóż pragnę, by ta książka stała się rodzajem "świeckiego brewiarza", z jego "Matutinum" służącym wywołaniu swoistego dreszczu marszczącego spokojną gładką powierzchnię, do jakiej porównuję nasze wnętrze. A wszystko po to, by rozkwitła refleksja, by sumienie stanęło przed poważnymi pytaniami, by prowokacja za pomocą słowa ostrego i skutecznego spowodowała, że dusza zadrży, a serce zacznie bić mocniej. Chodzi tu zatem o prawdziwą księgę życzeń; ośmielam się określić ją słowem strenna ("podarunek"), w etymologicznym znaczeniu tego słowa, pochodzącego od łacińskiego strennus ("odważny"), to znaczy traktuję ją jako zaproszenie do ufnego zaangażowania się w codzienne życie, w walkę z powierzchownością, obojętnością, pospolitością i banałem, ale także z wszelką inercją i rezygnacją. Chciałbym, aby w rezultacie stało się to, czego życzył sobie wielki mówca niepokojący dusze (jak go określono) Girolamo Savonarola, którego słowa odarte z nieco szorstkiego języka XV w. mogłyby stać się mottem tej książki: "Są tacy, którzy z przemowy lub lektury zaczerpnęli jedno zdanie, jedno słowo, jak kłos, który stał się dla nich pokarmem na resztę życia. Kiedy taki kłos dostrzeżesz, pochwyć go, zachowaj i powiedz: To coś dla mnie!".
opr. aw/aw
Zobacz także: |
| Marek Starowiejski, Rozważanie - 24 XII Wigilia Bożego Narodzenia
|
| Marek Starowiejski, Rozważanie - 23 XII
|
| Marek Starowiejski, Rozważanie - 20 XII
|
| Marek Starowiejski, Rozważanie - Wtorek III tygodnia
|
| Marek Starowiejski, Rozważanie - Czwartek II tygodnia
|
| Marek Starowiejski, Rozważanie - Niepokalane Poczęcie NMP
|
| Marek Starowiejski, Rozważanie - Czwartek I tygodnia
|
| Marek Starowiejski, Rozważanie - Niedziela I tygodnia
|
| Marek Starowiejski, Adwent - Rozważania
|
| Jonathan Düring, Hubert Hering, Modlić się słowami Biblii
|
|
|