Pekao
Strona główna
opoka.news opoka.photo opoka.org.pl

Elżbieta Adamiak

Trzy listy

Pierwsze dwadzieścia lat pontyfikatu Jana Pawła II można opisać jako czas wciąż wzrastającego znaczenia "kwestii kobiecej" dla Kościoła. Znajduje to swoje odzwierciedlenie zarówno w ocenach postawy Papieża, jak i w jego nauczaniu. Jan Paweł II okazuje się tu wielkim kontynuatorem Jana XXIII i Pawła VI. Dwa wydarzenia z ich działalności pasterskiej miały symboliczne i przełomowe znaczenie: Jan XXIII jako pierwszy papież pozytywnie ocenił promocję kobiety w świecie współczesnym - dostrzegając w tym procesie znak czasu (encyklika "Pacem in terris", 1963 r.). Paweł VI w 1970 roku po raz pierwszy w historii nadał godność Doktora Kościoła, czyli świętego nauczyciela Kościoła powszechnego, wyróżniającego się w swych pismach prawowiernością i wybitną wiedzą teologiczną, dwóm kobietom: Teresie Wielkiej i Katarzynie ze Sieny. W 1997 r. do tych wybitnych kobiet dołączyła trzecia - uznana za Doktora Kościoła przez Jana Pawła II - św. Teresa od Dzieciątka Jezus.

Jan Paweł II, podążając śladami swych poprzedników, odważnie wkracza na nowe drogi. Jest pierwszym papieżem, który tematyce kobiecej poświęcił oddzielny dokument - list apostolski "Mulieris dignitatem" o godności i powołaniu kobiety, wydany w 1988 roku z okazji Roku Maryjnego. To nie jedyne świadectwo jego szczególnego zaangażowania w tej dziedzinie. W 1994 r. wydał list apostolski "Ordinatio sacerdotalis" o udzielaniu święceń kapłańskich wyłącznie mężczyznom. Była to bezpośrednia reakcja na pierwsze święcenia kobiet w Kościele Anglii. Trzecim ważnym dokumentem papieskim jest wydany w 1995 roku, z okazji Światowej Konferencji ONZ w Pekinie poświęconej kobiecie, List do kobiet całego świata. Te trzy listy są nie tylko najważniejszymi dokumentami papieskimi o kobiecie i do kobiet, ale zarazem symbolizują trzy wątki istotne dla "kobiecego" nauczania Jana Pawła II.

Godność kobiety

List apostolski "Mulieris dignitatem"ujął Papież w formie rozważania, które obejmuje wielkie bogactwo tematów. Najistotniejszy spośród nich wydaje mi się ten, który jest po części nie wypowiedzianym założeniem, a po części tylko możemy odczytać go wprost z papieskich słów. Chodzi tu o próbę odnalezienia w "Mulieris dignitatem"odpowiedzi na podstawowe pytanie: czym jest kobieta? co to jest kobiecość? Nie znajdziemy jakiegoś fragmentu mogącego stanowić pewną "definicję" kobiety czy kobiecości. W wielu miejscach natomiast Papież wiąże z kobiecością pewne cechy, można więc na tej podstawie spróbować przybliżyć papieskie rozumienie "biblijnego »paradygmatu» niewiasty" czy też - używając innego sformułowania Jan Pawła II - "zamysłu Bożego określającego powołanie i posłannictwo kobiety".

Wśród wypowiedzi Jana Pawła II przybliżających jego rozumienie kobiecości można wyróżnić takie, które niejako opisują ten fenomen i - analogicznie - fenomen męskości. "W zakresie tego, co »ludzkie«, co po prostu osobowe, »męskość« i »kobiecość« różnią się, ale jednocześnie dopełniają i wzajemnie tłumaczą". "Orędzie biblijne i ewangeliczne strzeże prawdy o tej godności i o tym powołaniu, jakie wynikają ze swoistej odmienności i »oryginalności« osobowej mężczyzny i kobiety". Zauważmy, że w tych wypowiedziach ani nie zakłada się perspektywy, z której analizowane są męskość i kobiecość (a przecież mówiąc o tych rzeczywistościach mówimy o czymś, co najgłębiej nas dotyczy), ani też nie przyjmuje się za oczywiste lub normatywne pewnego rozumienia męskości i kobiecości. Ale, jak zaznaczono, to tylko część nauczania papieskiego. Istnieją również - i jest ich chyba więcej -fragmenty, które nie pozostawiają wątpliwości, że Papież patrzy na kobiecość z perspektywy męskiej, i że pewną określoną wizję kobiecości stawia kobietom za wzór, za normę. Te wypowiedzi zakładają, że podstawowym wyróżnikiem kobiecości jest jej "inność" od męskości. "Niewiasta jest drugim »ja« we wspólnym człowieczeństwie". "Oryginalność" kobiety jest tym, co "ją odróżnia od mężczyzny". Trudno tu mówić o wzajemnym tłumaczeniu i dopełnianiu się męskości i kobiecości. Ostatecznie bowiem jako kobiece zostaje określone to, co różni kobietę od mężczyzny. W tych wypowiedziach (być może nieświadomie) założone jest już pewne rozumienie tego, co męskie. Chciałabym zaznaczyć, że w nauczaniu Jana Pawła II znajdujemy wiele sformułowań mających upewnić adresatki i adresatów, iż nie uznaje on tej kobiecej inności za niższą, podporządkowaną. To dlatego mówi o "istotnym, ogromnym bogactwie kobiecości", "geniuszu kobiety", "osobowych zasobach kobiecości", które "na pewno nie są mniejsze od zasobów męskości - są tylko inne". Mimo tych zastrzeżeń z takiego ujęcia kobiecości - jako innej od męskości - wynikają konsekwencje, które dla wielu kobiet mogą stanowić i stanowią trudność.

Pierwszą z nich jest sugerowanie, że pewne cechy charakteryzują kobietę tylko dlatego, iż jest kobietą, że nie musi ona ich wypracowywać, że nie kosztują one jej wewnętrznego trudu. Papież za kobiece uznaje takie cechy jak wrażliwość, dyspozycja do zwrócenia się ku konkretnemu człowiekowi, troskliwość (zwłaszcza o najbardziej potrzebujących). Specyfikę kobiecą określa Jan Paweł II również przez to, że pewne podstawowe kategorie antropologiczne, które najpierw odnosi do obojga, do mężczyzny i kobiety, następnie "w szczególny sposób" przypisuje kobietom: "porządek miłości", odnajdywanie siebie poprzez "bezinteresowny dar z siebie" czy macierzyństwo jako "szczególną część rodzicielstwa". Ojcostwo można by również określić jako szczególną część rodzicielstwa, a bytowanie w relacji z innymi jako konsekwencja bycia na obraz Boży oczywiście odnosi się też i do mężczyzny. To, że takich stwierdzeń na temat męskiej strony człowieczeństwa się nie czyni, znowu świadczy o tym, że w spojrzeniu na człowieka dominuje męska perspektywa.

Kolejną konsekwencją ujęcia kobiecości jako "innej" od męskości jest traktowanie macierzyństwa jako podstawowego powołania kobiety. Macierzyństwo jest bowiem tym, co czyni kobietę najbardziej "inną" od mężczyzny. Przywołajmy ponownie słowa Papieża: "Analiza naukowa w całej pełni potwierdza fakt, że sama konstytucja cielesna kobiety oraz jej organizm zawierają w sobie naturalną dyspozycję do macierzyństwa, do poczęcia, brzemienności i urodzenia dziecka jako następstwa małżeńskiego zjednoczenia z mężczyzną". Najistotniejsze jest jednak to, że "macierzyństwo jako fakt i fenomen ludzki tłumaczy się w pełni na gruncie prawdy o osobie. Macierzyństwo jest związane z osobową strukturą kobiecości oraz z osobowym wymiarem daru". Kobieta okazuje się zatem potencjalną matką. Jan Paweł II wszelką twórczą działalność kobiet łączy z macierzyństwem: ujmując je jako macierzyństwo duchowe dziewic czy też oparte na macierzyństwie biologicznym.

Ta skoncentrowana na macierzyństwie wizja kobiecości znajduje swe dopełnienie w papieskim nauczaniu o Maryi jako ideale kobiecości. "Pełnia łaski [Maryi] oznacza zarazem pełnię doskonałości tego, co »niewieście«, co »kobiece«. [Według Jana Pawła II] znajdujemy się tutaj niejako w szczytowym punkcie i prawzorze osobowej godności kobiet". Syntezę papieskiego nauczania o kobiecie mogą stanowić słowa: "Biblijny paradygmat »niewiasty« znajduje swój punkt kulminacyjny w macierzyństwie Bogurodzicy".

Refleksja Jana Pawła II nad tajemnicą kobiety pokazuje, jak bardzo teologiczne ujęcie Bożego zamysłu względem kobiety zależne jest od kulturowego czy antropologicznego (przed)rozumienia płci. Tego rodzaju refleksja budzi uzasadnione pytanie: Czy próbując teologicznie określić "paradygmat" kobiety, nie popadamy siłą rzeczy w jakieś ograniczanie, określanie z góry tego, kim kobiety mają być i co robić, a więc w jakąś formę paternalizmu? Tego rodzaju krytyczne pytanie powstaje niezależnie od tego, czy uznaje się (czy też nie) olbrzymią wartość macierzyństwa. W pytaniu tym chodzi bowiem przede wszystkim o perspektywę spojrzenia na kobietę. Czy zatem słuszną drogą jest tworzenie idealnego obrazu kobiety, który później zostaje uznany za normę, podczas gdy podobnego wzoru nie stawia się mężczyźnie, zakładając bogactwo, a więc wielość (!) takich wzorców? Dlaczego dla kobiet miałby być tylko jeden? Tego rodzaju pytania wyrażają największą trudność, jaką stanowi dla wielu kobiet, katoliczek, nauczanie papieskie.

Kobieta w Kościele

Dotykając kwestii święceń kapłańskich kobiet, podobnie spotykamy cały splot problemów, których nie sposób tu nawet wymienić. Chciałabym zwrócić uwagę na fakt, iż Kościół obecny w społeczeństwach coraz wyraźniej uznających równą godność kobiet i mężczyzn, niejako stale narażony jest na krytyczne pytanie, czy wykluczając kobiety z urzędu, nie dyskryminuje ich. Stwierdzenia, że święcenia kobiet to nie kwestia praw człowieka i że Kościoła nie można ujmować wyłącznie w kategoriach socjologicznych, choć słuszne, nie wydają mi się wystarczającą odpowiedzią na takie pytanie. Kościół przeszedł w obecnym stuleciu daleką drogę w uznaniu społecznej roli kobiet - od traktowania wszelkiej emancypacji kobiet za grzech przeciw wierności małżeńskiej (jak czynił to jeszcze Pius XI w encyklice "Casti connubii" z 1930 r.) do pełnego uznania "wzrostu obecności kobiet w życiu społecznym, ekonomicznym i politycznym na szczeblu lokalnym, krajowym i międzynarodowym (...) [za] proces dobroczynny" (Jan Paweł II, Orędzie na 28. Światowy Dzień Pokoju, 1995 r.). Postulując pełny udział kobiet w życiu publicznym, Kościół musi odnieść ten postulat do siebie samego. "Kościół, dla dobra swojego i swojej misji, musi uznać wszystkie talenty kobiet i mężczyzn i zastosować je w praktyce" (Jan Paweł II, "Christifideles laici").

Wydaje mi się, że ten postulat należy rozumieć dwojako - jako dwa zadania stojące przed Kościołem. Po pierwsze, w Kościele posoborowym istnieją wielorakie możliwości zaangażowania kobiet, nie wymagające sakramentu święceń. Ile z tych możliwości faktycznie stoi otworem przed kobietami w Kościele w Polsce? Po drugie, historycznie rzecz ujmując, przebieg dyskusji we wszystkich Kościołach ordynujących kobiety - czy to tradycji luterańskiej, reformowanej, anglikańskiej czy starokatolickiej - pokazuje, że kolejne argumenty przeciw święceniom kobiet uznawane były za mający znaczenie tylko historyczne element kulturowo-społeczny. Decyzje Kościołów wynikały nie tylko z uznania, że nie ma teologicznie przekonujących argumentów przeciw, ale również, iż urzędowemu posługiwaniu Kościoła brak pełni, gdy spełniane jest ono tylko przez przedstawicieli jednej płci. Zatem istotne teologicznie pytanie w debacie nad święceniami kobiet brzmi: na czym polega przykład Chrystusa, nie dopuszczającego kobiet do grona Dwunastu, skoro nie jest dyskryminacją kobiet? To wielkie pytanie oczekuje jeszcze na swoją wielką odpowiedź.

"Nowy feminizm"

Wędrówkę przez papieskie nauczanie i gąszcz pytań, jakim próbuje ono sprostać, zakończmy ostatnim słowem Jana Pawła II w obecnej debacie nad kwestią kobiecą - wezwaniem do tworzenia nowego feminizmu: "W dziele kształtowania nowej kultury sprzyjającej życiu kobiety mają do odegrania rolę wyjątkową, a może i decydującą, w sferze myśli i działania: mają stawać się promotorkami »nowego feminizmu«, który nie ulega pokusie naśladowania modeli »maskulinizmu«, ale umie rozpoznać i wyrazić autentyczny geniusz kobiecy we wszystkich przejawach życia społecznego, działając na rzecz przezwyciężania wszelkich form dyskryminacji, przemocy i wyzysku" ("Evangelium vitae"). Nikt z poprzedników Jana Pawła II na Stolicy Piotrowej nie poszedł tak daleko, by wzywać do tworzenia feminizmu. Warto zarazem zwrócić uwagę, że Papież, mówiąc o roli i znaczeniu kobiet, nie tylko używa słowa "feminizm", ale stosuje również inne pojęcia zaczerpnięte z analiz feministycznych. Można odwołać się do jego wcześniejszych wypowiedzi, w których opowiada się za zróżnicowaną, ale zasadniczo pozytywną oceną tego ruchu. Droga wiodąca do wyzwolenia kobiety to według Jana Pawła II "proces trudny i złożony, czasem nie wolny od błędów, ale zasadniczo pozytywny, choć do dziś nie zakończony" (Orędzie na 28. Światowy Dzień Pokoju, 1995). W Liście do kobiet wyraża "podziw dla kobiet dobrej woli, które poświęciły się obronie kobiecej godności, walcząc o podstawowe prawa społeczne, ekonomiczne, i które podjęły tę odważną inicjatywę w okresie, gdy ich zaangażowanie było uważane za wykroczenie, oznakę braku kobiecości, a nawet grzech!". Tego rodzaju reakcje na zaangażowanie kobiet na rzecz kobiet nie należą, niestety, tylko do historii...

Zupełnym novum papieskiego Listu do kobiet jest dostrzeżenie winy Kościoła wobec kobiet: "Z pewnością niełatwo ustalić odpowiedzialność za ten stan rzeczy, z uwagi na głęboki wpływ wzorców kulturowych, które w ciągu wieków kształtowały mentalność i instytucje. Ale jeśli, zwłaszcza w określonych kontekstach historycznych, obiektywną odpowiedzialność ponieśli również liczni synowie Kościoła, szczerze nad tym ubolewam. Niech to ubolewanie stanie się w całym Kościele bodźcem do odnowy wierności wobec ducha Ewangelii, która właśnie w odniesieniu do kwestii wyzwolenia kobiet spod wszelkich form ucisku i dominacji, głosi zawsze aktualne orędzie płynące z postawy samego Chrystusa". Czy można przesłanie Kościoła wyrazić jaśniej? Czy nie trzeba go ciągle powtarzać, by zostało usłyszane i - przede wszystkim - zrealizowane, i to najpierw w łonie Kościoła?

Można by przytaczać jeszcze wiele fragmentów pism Jana Pawła II świadczących o tym, iż wątek kobiecy jest stałym elementem jego nauczania. Warte wspomnienia jest może jeszcze to, że podkreślając wagę aktywności kobiet, Papież nie zapomina o mężczyznach. Mówi o wzajemnym wpływie nowej, tworzącej się tożsamości kobiet na tożsamość mężczyzn: "Nowa świadomość kobiet pomaga również mężczyznom poddać rewizji swoje schematy myślowe, sposób rozumienia samych siebie i swojego miejsca w historii, organizacji życia społecznego, politycznego, gospodarczego, religijnego i kościelnego" (Vita consecrata).

Jan Paweł II widzi w feminizmie przede wszystkim szansę, szansę na pełniejszy udział kobiet w życiu Kościoła i społeczeństwa. Wydaje się, że te wezwania Jana Pawła II nie zostały jeszcze w Polsce usłyszane, a droga do ich realizacji jest daleka. Wiele z przytoczonych tu papieskich słów trzeba rozumieć proroczo i z nadzieją starać się je urzeczywistnić. Większość z nich rysuje zadania stojące przed nami. Czytając je nie zapominajmy jednak, że dla wielu i te - dla nas tak odważne - słowa Jana Pawła II nie spełniają ich oczekiwań w tym względzie.

Elżbieta Adamiak, wykładowca teologii na UAM w Poznaniu, uczestniczka Konferencji Europejskiego Towarzystwa Kobiet dla Badań Teologicznych, ostatnio wydała "Spotkania z Maryją".



Copyright © by Tygodnik Powszechny

 
Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: feminizm nauczanie papież Jan Paweł II kobieta godność rola Mulieris dignitatem kobiecość powołanie paradygmat