słodki cukiereczek

Zapraszamy do czytelni Według autorów Według dziedzin Według tematów Wyszukaj Na zakupy!
















ks. Marek Dziewiecki

Spontaniczność czy wychowanie?



W sposób spontaniczny nikt z ludzi
nie stanie się kimś dobrym i mądrym.

Dzieci są skarbem i przyszłością społeczeństwa, a solidne wychowanie młodego pokolenia to najważniejsze zadanie ludzi dorosłych w każdej epoce. Los dzieci jest zbyt ważny, by koncepcje wychowania opierać na czyichś subiektywnych przekonaniach czy na modnych ideologiach. Niestety w naszych czasach obserwujemy swoisty populizm w pedagogice. Tak zwani „postępowi” wychowawcy proponują bowiem wychowanie przez... brak wychowania. Tego typu propozycje opierają się na naiwnym, gdyż sprzecznym z doświadczeniem założeniu, że dzieci rodzą się wewnętrznie dobre i że w związku z tym mogą rozwijać się w sposób spontaniczny, bezstresowy, bez wysiłku i dyscypliny, jeśli tylko dorośli im w tym nie przeszkadzają. Mamy tu do czynienia z powtarzaniem we współczesnej pedagogice mitu „dobrego dzikusa” w wersji J. J. Rousseau. Ci, którzy ten mit podtrzymują, nie są w stanie w logiczny sposób odpowiedzieć na rodzące się wtedy pytanie: jak to się dzieje, że ludzie dorośli mogą szkodzić dzieciom, skoro także ci dorośli — według założenia Rousseau - urodzili się wewnętrznie dobrzy i bezkonfliktowi?

Mit „dobrego dzikusa” jest w oczywisty sposób sprzeczny z rzeczywistością, gdyż nikt z nas nie spotkał choćby jednego człowieka, który by się rozwinął bez pomocy ze strony dorosłych i bez pracy nad sobą. Mitowi temu przeczą ponadto badania ludów pierwotnych, „nieskażonych” kulturą człowieka cywilizowanego, u których badacze odnotowują wiele form agresji i okrucieństwa. Mit „dobrego dzikusa” i spontanicznej samorealizacji głoszą zwykle ci, którzy nie rozumieją człowieka i którzy nie potrafią sprecyzować, jaki jest sens ludzkiego życia oraz jakie są kryteria dojrzałości człowieka. Powyższy mit chętnie głoszą także ci dorośli, którzy za mało kochają, by cierpliwie towarzyszyć dzieciom i młodzieży w rozwoju lub którzy nie mają odwagi, by stawiać wychowankom takie wymagania, bez których rozwój nie jest możliwy.

Spontaniczność jest głównym regulatorem zachowań jedynie w okresie niemowlęctwa. Ale właśnie dlatego niemowlę jest podporządkowane instynktom i popędom oraz potrzebom fizycznym i emocjonalnym. Kierowanie się spontanicznością w następnych fazach życia w najlepszym przypadku powodowałoby niezdolność do tego, by kochać i pracować, a w najgorszym przypadku prowadziłoby do śmiertelnych uzależnień i groźnych przestępstw. Jedynie zwierzęta mogą przez całe życie kierować się popędem, instynktem i spontanicznością, gdyż — w przeciwieństwie do człowieka — żadne zwierzę nie wyrządzi krzywdy samemu siebie. Tymczasem człowiek potrafi czynić to, czego sam nie chce (na przykład w sytuacji uzależnień). Potrafi też odebrać sobie życie.

Koncepcje pedagogiczne powinny być wolne od wszelkich ideologii i wynikać jedynie z prawdy o człowieku. Wolna od ideologii obserwacja wychowanka, a zwłaszcza jego możliwości i ograniczeń — prowadzi do wniosku, że człowiek jest bardziej podobny do Boga niż do zwierzęcia, gdyż jest świadomy siebie i wolny, a dzięki temu potrafi myśleć, kochać i pracować. Ale właśnie ze względu na swoją świadomość i wolność potrafi krzywdzić samego siebie i innych ludzi. Zdecydowanie łatwiej przychodzi mu czynić zło, którego nie chce, niż dobro, którego pragnie. Właśnie dlatego rozwój spontaniczny czy wychowanie oparte jedynie na tolerancji i akceptacji, jest niebezpiecznym mitem. Gdy dostrzegamy faktyczne możliwości i ograniczenia człowieka, wtedy staje się dla nas oczywiste to, że nie jest możliwy spontaniczny rozwój dzieci i młodzieży. Jest natomiast możliwa spontaniczna degeneracja danego dziecka czy nastolatka.

Zadaniem realistycznych wychowawców jest kochać wychowanków i stwarzać im klimat bezpieczeństwa, a jednocześnie stawiać im roztropne wymagania, wspierać rozwój, demaskować zagrożenia, fascynować perspektywą dojrzałości, zaprawiać do wysiłku. Człowiek dojrzały to ktoś dobry i mądry jednocześnie. Nikt z wychowanków nie osiągnie takiej dojrzałości w sposób spontaniczny. Konieczny jest tu własny wysiłek dziecka czy nastolatka, a także odpowiedzialna pomoc wychowawcza ze strony dorosłych.


opr. mg/mg





 wyślij znajomym

Zobacz także:
Jarosław Stróżyk, Nasze DROGIE Dzieci
Michał Bondyra, Katolik na lokalnych szpaltach i w eterze
Natalia Niemen, Agata Puścikowska, Zima się skończyła [GN]
Dariusz Kowalczyk SJ, Prorocze słowa Jana Pawła II
Benedykt XVI, Miłosierny Bóg cierpi, gdy się gubimy, a świętuje, gdy powracamy
Dariusz Kowalczyk SJ, Czy rzeczywiście walczymy z pedofilią?
Agnieszka Bugała, Tato - ten, który kieruje łodzią [N]
Tomasz Rożek, Dzieci w sieci [GN]
Kajetan Rajski, Refleksja na 4 niedzielę Wielkiego Postu C
MD, Święty od kołysek
Komentarze internautów:

Benedykt XVI | Biblioteka audio i wideo | Czytelnia | Dane nt. Kościoła | Edukacja Ekonomiczna | Felietony, komentarze | Filozofia | Galeria zdjęć | Inne nauki |
Integracja Europejska | Internet i komputery | Jan Paweł II | Katalog adresów | Katechetom i duszpasterzom | Kultura | Księgarnia religijna | Liturgia - na dziś i na niedziele | Mapa serwisu | Msze św. - gdzie, kiedy? | Nauczanie | Noclegi w Polsce | Nowości na naszych stronach | PDA | Pielgrzymki piesze - ePielgrzymka | Rekolekcje | Rodzina | Sekty | Serwis informacyjny | Słownik | Sonda | Święci patroni | Szukaj | Tapety i dzwonki religijne | Teologia | Twój głos w dyskusji | Varia | Życie Kościoła