słodki cukiereczek

Zapraszamy do czytelni Według autorów Według dziedzin Według tematów Wyszukaj


Źródło: Przewodnik Katolicki

Ks. DARIUSZ MADEJCZYK

Twoja wiara cię ocaliła

Niedzielne rozważanie / homilia. 11 niedziela zwykła, rok C



Jestem jeszcze na świeżo po spotkaniu na Lednicy. Z tego i podobnych mu spotkań pozostaje właściwie tylko jedno pytanie: co dalej? Czy entuzjazm i wzruszenia lednickiej nocy da się przełożyć na życie wiarą w szkole, na uczelni, w pracy? Z pewnością jest to możliwe. Niestety, wielu się to jednak nie udaje.

Jeden z młodych ludzi, którzy pomagali w przygotowaniu lednickiego spotkania, zaangażowany w służbach porządkowych, opowiadał mi o „badaniach socjologicznych", które wraz z kolegami przeprowadzał wśród uczestników.

Jako motyw przyjazdu na Lednicę tylko dwóch na dziesięciu wymieniało wiarę i modlitwę. Choć sam jest bardzo zafascynowany atmosferą spotkań i wspólnotą, która rodzi się między uczestnikami, mój młody rozmówca, licealista, nie ulega złudzeniom. To nie wystarczy. Entuzjazm przemija. A w domu i szkole trzeba stanąć twarzą w twarz z tymi, którzy na Lednicy nie byli.

Dość często można spotkać ludzi, tak młodych, jak i starszych, którzy po tego rodzaju spotkaniach chcą zmienić coś w swoim życiu (zerwać z grzechem, wyzwolić się z nałogu, naprawić relacje w domu), ale odkrywają, że ich wysiłki idą na marne. Mimo całego trudu, który podejmują i wielokrotnie ponawianych obietnic, odczuwają, że znajdują się w jakimś martwym punkcie.

W takich i podobnych sytuacjach problem jest często w tym, iż człowiek próbuje zbawić się sam. Mówi sobie: muszę zrobić to i tamto, podjąć umartwienie, odmówić wyznaczone modlitwy... Robiąc te wszystkie rzeczy, same w sobie dobre i słuszne, zapomina o tym, co najważniejsze: zbawienie przychodzi przez wiarę w Jezusa. Kobieta, o której mówi dzisiejsza Ewangelia, nie miała na swoim koncie wielkich sukcesów, nie miała też chyba czasu na posty i umartwienia. Jedyne, co miała, to wiarę, że Jezus może ją ocalić. Nie patrząc na swoje małe możliwości, słabą wolę i złą sławę, po prostu była przy Nim. Tak jak umiała. Ze łzami i olejkami. Z sercem szczerym i przepełnionym nadzieją, że On jeden jej nie odrzuci.

Takiej postawy potrzeba i nam samym. Trzeba wpierw patrzeć na Jezusa. Zgodnie z intencją spotkań na Lednicy: trzeba Jezusa wybierać. Trzeba bardziej niż na własne ręce patrzeć na Jego dłonie. I bardziej niż na siebie, liczyć na Niego.


opr. mg/mg



 wyślij znajomym

Zobacz także:
Mariusz Pohl, Jak głosić Ewangelię, by rodziła wiarę
Giovanni Maria Vian, Lęk przed prawdą
Giorgio Israel, Kiedy kard. Ratzinger bronił Galileusza na uniwersytecie La Sapienza
Benedykt XVI, Papież nie narzuca wiary, lecz zachęca do szukania prawdy
Ryszard Podgórski, Myślenie z wnętrza nihilizmu
Ryszard Podgórski, Deprecjacja człowieka
Ryszard Podgórski, Laicyzacja życia społecznego
Lech Bilicki, Humanizm bez Boga
Mariusz Pohl, Bracia
Marcin Romanowski, Za kogo mnie uważacie?
Komentarze internautów:

Benedykt XVI | Biblioteka audio i wideo | Czytelnia | Dane nt. Kościoła | Felietony, komentarze | Filozofia | Galeria zdjęć | Inne nauki |
Integracja Europejska | Internet i komputery | Jan Paweł II | Katalog adresów | Katechetom i duszpasterzom | Kultura | Liturgia - na dziś i na niedziele | Mapa serwisu | Msze św. - gdzie, kiedy? | Nauczanie | Nowości na naszych stronach | PDA | Rodzina | Sekty | Serwis informacyjny | Słownik | Sonda | Święci patroni | Szukaj | Teologia | Twój głos w dyskusji | Varia | Życie Kościoła |