słodki cukiereczek

Zapraszamy do czytelni Według autorów Według dziedzin Według tematów Wyszukaj


Ks. Wacław Depo

SPOTKANIE, KTÓRE UZDRAWIA



Doświadczamy tego nie od dzisiaj, że podstawą chrześcijańskiej wiary nie jest świat cudów i zjawiska, których nie sposób zrozumieć, lecz spotkanie z Jezusem z Nazaretu, Ukrzyżowanym i Zmartwychwstałym, który jest Drogą człowieka ku Bogu. I tylko ten, kto uzna w Nim Syna Bożego posłanego na świat dla naszego zbawienia, może dobrze widzieć... Jedynie Jezus łączy w sobie „przychodzenie Boga” i „widzenie spraw życia” po Bożemu. W dziejach ludzkich zmagań o Boga krzyżują się dwie drogi i obydwie wydają się być równie uprawnione. Z jednej strony bogactwo daru życia, które uświadamia, że jest ono darem otrzymanym od Boga i mającym określony kierunek i sens, a z drugiej strony — niewystarczalność człowieka, objawiająca się tajemnicami cierpienia i śmierci. Zarówno więc i nędza, jak i bogactwo ludzkiej natury wskazują na Boga i wołają o Zbawiciela. Bóg dał odpowiedź przez słowa i czyny swojego Jednorodzonego Syna.

Cuda Jezusa nie miały nigdy charakteru spektakularnego, lecz podprowadzały do jeszcze większej tajemnicy działania Bożego i osobistej odpowiedzi na pytanie: kim jest Jezus z Nazaretu? Dzisiejsza Ewangelia ukazuje nam spotkanie Jezusa z ludźmi, którzy przyprowadzają do Niego człowieka głuchoniemego. I nie ulega wątpliwości, że dla Jezusa nie był to zwykły przypadek choroby cielesnej, lecz pewna metafora odnosząca się do Narodu Wybranego, a przez niego i do całej ludzkości, aby „otworzyła się na Zbawiciela”. Albowiem w pewnym sensie każdy człowiek, każdy z nas, jest głuchoniemy w sprawach odkupienia. I tylko Jezus otwiera nas na Boga. W Nim — jak zapowiadał już prorok Izajasz — „sam Bóg przychodzi, aby nas zbawić” (35,4nn). Poprzez swojego Ducha Jezus daje nam łaskę, abyśmy usłyszeli słowo Boże i przyjęli je ufnym sercem, a ponadto pozwala nam mówić do Boga i do ludzi o sprawach Bożych.

Święty Marek Ewangelista przedstawiający nam Jezusa spoglądającego z westchnieniem w niebo, wskazuje na jeszcze większą tajemnicę, jaką jest jedność Jezusa z Ojcem i Duchem Świętym. Jest to wielkie misterium, że w konkretnym „Jezusie z Nazaretu” jest obecny Bóg jako Stwórca i Zbawiciel. On nas zbawia z miłości, w sposób wolny i historyczny. „I nie ma w żadnym innym zbawienia, gdyż nie dano ludziom pod niebem innego imienia, w którym moglibyśmy być zbawieni” (Dz 4,12). Bez osobistego spotkania z Jezusem nikt z ludzi nie może się zbawić, jakkolwiek może nie być chrześcijaninem, może nie słyszeć o tym imieniu lub może tego imienia nie rozumieć... To dzięki spotkaniu z Jezusem — już od naszego zaistnienia, a zwłaszcza od momentu chrztu świętego — otrzymujemy imię własne, jedyne, niewymazalne, i otrzymujemy najbardziej odpowiadające nam miejsce i czas w Bożych planach świata i zbawienia. W swoim imieniu i w całej egzystencji „ku Ojcu” Jezus — jako Pierworodny wszelkiego stworzenia i Pierworodny spośród umarłych — wszystkich nas stworzył i odkupił. Wymawianie naszych imion przez Jezusa czyni nas „nowymi ludźmi, którzy widzą i słyszą wielkie dzieła Boże”; jest to wyzwalanie nas z anonimowości i wynoszenie na prawicę Ojca. Spotkanie z Jezusem — niezależnie od stanu czy wieku — woła do naszej duszy o najwyższą decyzję: „za” lub „przeciw”... Dlatego jedni idąc za Nim i wierząc w Niego, oddają swoje życie, drudzy zaś usiłują się wyrwać spod tego Imienia, spod Jego światła i twórczości, przyjmując jakieś „anty-imię” (por. ks. Cz. S. Bartnik, „Światło świata”, Lublin 1991, s. 157—159).

I tak przez wiarę w imię Jezusa jako Zbawiciela — już od 2000 lat — czynimy nasze życie chrześcijańskim, sensownym, a jednocześnie „dopełniamy” to, czego nie dostaje Jezusowi z Nazaretu historycznemu: historię osobistego życia, zmagania samych siebie, Kościół... W imieniu Jezusa spotykamy się wszyscy najgłębiej, nierozerwalnie i na zawsze. Dlatego nie zapominajmy o „znakach rozpoznawczych” wobec Jezusa i ludzi, jakimi są: odważne przeżegnanie się znakiem krzyża i pozdrowienie: „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!”. Przeżywając je, wyznajemy nasze chrześcijaństwo, nasze związanie się z Jezusem i przylgnięcie do Niego na czas obecny i na wieczność.


opr. mg/mg



 wyślij znajomym

Zobacz także:
Paul Hinder, Sytuacja chrześcijan na Półwyspie Arabskim
Mariusz Pohl, Wiara, która nie poddaje się zwątpieniu
Zbigniew Godlewski, Egzamin dojrzałości
Lech Bilicki, Czy jest powód do zmartwień?
Bogusław Górka, Samarytanie w starożytności
Bogusław Górka, Problem samarytański w XX wiecznej literaturze
Bogusław Górka, Jezus i Samarytanka cz. II
Bogusław Górka, Jezus i Samarytanka cz. I
Andrzej Napiórkowski OSPPE, Średniowiecze i epoka nowożytna
Andrzej Napiórkowski OSPPE, Rys historyczny
Komentarze internautów:

Benedykt XVI | Biblioteka audio i wideo | Czytelnia | Dane nt. Kościoła | Felietony, komentarze | Filozofia | Galeria zdjęć | Inne nauki |
Integracja Europejska | Internet i komputery | Jan Paweł II | Katalog adresów | Katechetom i duszpasterzom | Kultura | Liturgia - na dziś i na niedziele | Mapa serwisu | Msze św. - gdzie, kiedy? | Nauczanie | Nowości na naszych stronach | PDA | Rodzina | Sekty | Serwis informacyjny | Słownik | Sonda | Święci patroni | Szukaj | Teologia | Twój głos w dyskusji | Varia | Życie Kościoła |