Krzysztof Homa SI
Szkice z historii filozofii
Między gnosis a pistis.
Arnobiusz z Sicca. Filozof media qualitas.
Analiza filozoficzno-filologiczna Adversus Nationes ze szczególnym uwzględnieniem księgi drugiej wraz z jej tłumaczeniem.
Kraków 2000-2004
[IV] Część trzecia: Wizja człowieka, Boga i świata
5. Antropologia
Jaką wizję człowieka posiada Arnobiusz? Na to pytanie odpowiadało wielu jego krytyków0. Ogólnie panuje pogląd, że jego filozofia jest anty-antropocentryczna. Jest to twierdzenie uzasadnione jeśli zauważymy, że Arnobiusz przeciwstawia się antropocentryzmowi Epikurejczyków oraz panteizmowi stoików, czy też nurtowi związanemu z Hermetyzmem. Jeśli spojrzymy natomiast na wizję człowieka niezależnie od polemiki z tymi kierunkami, to widzimy, że jest to spojrzenie umiarkowane, stawiające człowieka w szeregu stworzeń, ale wyróżnionego przez Boga, nie ze względu na naturę człowieka ale wolny wybór Boga. Nie jest to spojrzenie biblijne, jeśli chodzi o język, ale nie wykracza poza antropologię zawartą przykładowo w księdze Koheleta. Arnobiusz patrzy na człowieka przez pryzmat możliwości osiągnięcia nieśmiertelności, życia wiecznego. Wiele doktryn w tym czasie dawało odpowiednie recepty, wiele z nich uspokajało człowieka, twierdząc, że jest częścią bóstwa. Arnobiusz niszczy wszystkie te teorie, odwołując się do teorii duszy i fizjologii.
5.1. Psychologia
5.1.1. Arnobiusz i jego źródła doktryny psychologicznej
Druga księga Adversus Nationes, jest poświęcona przede wszystkim problemowi duszy. Księgę tę można by więc nazwać De anima1, nie dziwiłoby to tym bardziej, że apologeci pisali całe oddzielne dzieła tak nazwane (np. Tertulian). Nasza wiedza o człowieku, a tym bardziej o jego duszy, jest bardzo ograniczona, może to stać się przyczyną różnych wątpliwych teorii prowadzących do błędnych nauk. Dlatego też różni chrześcijańscy pisarze, tak wielką uwagę poświęcali tej problematyce. Arnobiusz w przedstawieniu tematu duszy będzie starał się ukazać niebezpieczeństwo bezkrytycznego zastosowania platońskich, pitagorejskich i perypatetyckich teorii w ramach chrześcijańskiej doktryny. Z analizy księgi drugiej wynika, że przeciwnikami Arnobiusza są ci, którzy uważali, że dusza jest rozumna(II,17-26), że jest bezcielesna (II,26.28.30), niezłożona i z natury nieśmiertelna (II,7.14.15.24.26.28), jest boska albo współistotna bogom (II,7.15.19.22.23). Istnieją różne sposoby rozpoznania przeciwników Arnobiusza. Kryteria wewnętrzne, informacje przekazane przez samego Arnobiusza wskazują na to, iż viri novi, to przede wszystkim platończycy, pitagorejczycy, perypatetycy. Porównując zaś argumentacje odnośnie natury zawarte w Adv.Nat., z innymi dziełami traktującymi o duszy można z pewnym prawdopodobieństwem zidentyfikować niektórych autorów. Ernest Fortin2, zastosowując kryteria zewnętrzne, w oparciu o De anima Cassiodorusa3, oraz Peri physeos anthropou, Nemesiusa4 dochodzi do wniosku, że jednym z oponentów mógł być Cronius5, neoplatończyk, odnajduje także podobieństwo z Porfiriuszem i po części z Hermesem Trismegistosem. Wnioski są prawdziwe lecz metoda zastosowana częściowo wątpliwa, gdyż tak jeden jak i drugi autor żyją w późniejszym okresie. Prawdą jest, że w ich utworach znajdujemy cytaty z pisarzy starożytnych, należałoby jednak starać się odkryć źródła z jakimi bezpośrednio spotykał się Arnobiusz. Fortin zestawia teksty Arnobiusza (Adv.Nat.II,17.18.19.40) w których on poddaje pod wątpliwość rozumność duszy z tekstami Cassiodorusa w których on ją stwierdza(De Anima, PL 70, col.1284). Widać iż Cassiodorus schyla się ku neoplatończykom, których nie nazywa po imieniu, a o których już bezpośrednio mówi Nemesius w De Natura Hominis.
Nemesius podobnie jak Arnobiusz mówiąc o racjonalności duszy będzie dawał platoński przykład z dzieckiem w jaskini(De natura Hominis, col.584b oraz Adv.Nat., II,21). Obydwaj wspominają o przechodzeniu, metempsychozie dusz. Nemesius odrzuca tę teorię i schyla się ku doktrynie Jamblicha, który twierdzi, iż dusze ludzkie i zwierząt są dwóch różnych rodzajów i nie mogą przechodzić jedna w drugą. To co dla nas jest ciekawe, to mianowicie to, że Nemesius podaje autora który akceptował metempsychozą i racjonalność duszy, mianowicie Croniusa, jakiego wspomina także Arnobiusz. Tak więc Nemesius może być potwierdzeniem, że oponentem jest faktycznie Cronius6.
Pozostaje pytanie co do metody E.Fortina, czy należy dokonywać takich lotów Pindara, by dojść do tego co sam autor nam mówi. Można natomiast dowodzenie Fortina wykorzystać na rzecz prawdomówności Arnobiusza, której mu często odmawiano.
Druga kategoria przeciwników związana jest z wiarą w to, że dusza jest niematerialna. Arnobiusz uważa duszę za cielesną, w tym względzie nie różni się od sobie współczesnych apologetów chrześcijańskich. W kwestii duszy wydaje się iść bardziej po linii Tacjana i Justyna, którzy zwalczali poglądy pogańskie, niż po linii Tertuliana i Ireneusza, którzy walczyli z gnozą7. Jest to jedna z opinii, Fortin we wspomnianej pracy dochodzi do wniosku, że są nimi przede wszystkim Plotyn i Porfiriusz.
Punktem wyjścia jest pytanie jakie stawia Arnobiusz w II,7: Quid sit quod humores universi unum corpus efficiant mixtione solum oleum respuat immersionem in se pati, sed in suam naturam impenetrabike semper perspicue colligatur. Jak to jest, że wszystkie płyny, kiedy zostaną zmieszane tworzą jedno ciało, tylko oliwa odrzuca zmieszanie innych płynów ze sobą, lecz zostaje zawsze w swej naturze nieprzenikniona i zjednoczona? Pytanie to później przedłuża na naturę duszy; jak materialne z niematerialnym może się połączyć?
Oraz II,26: Quidquid enim causa ingruente nonnulla ita mutatur et vertitur ut integritatem suam retinere non possit. To co z jakiejkolwiek nieistotnej przyczyny tak się zmienia i przeobraża, że nie może zachować swojej integralności...
Jest to fragment, który także dotyczy natury duszy, która zapominając lub chorując, wykazuje brak stałości.
Podobny problem odnajdujemy w liście św. Augustyna, Epist. 137,11 (CSEL 44): In illa persona mixtura est animae et corporis, in hac persona mixtura est dei et hominis, si tamen recedat auditor a consuetudine corporum, qua solent duo liquores ita misceri ut neutrum servet integritatem suam et in ipsis corporibus aeri lux incorupta misceatur. W tamtej osobie zmieszanie jest duszy i ciała, w tej zaś osobie jest boga i człowieka, lecz należy, aby słuchacz nie stosował praw ciał, które mają zwyczaj tak łączyć płyny, by żaden nie zachował swojej integralności, i z tymi eterycznymi ciałami światło niezniszczalne jest zmieszane.
Augustyn mówi o zmieszaniu omawiając problem wcielenia Jezusa, Arnobiusz natomiast rozważając naturę duszy. Argumentacje są więc różne chociaż zastosowane porównania podobne. Pojęcie mixtura/mixtion mogłoby na pierwszy rzut oka wskazywać na gnostyckie lub hermetyczne pochodzenie tej teorii, lecz po analizie dochodzi Fortin do przekonania, że także tutaj źródła należy upatrywać w neoplatoniźmie, do którego będzie się także odwoływał Nemesius w De Natura Hominis. Augustyn wykorzystał poglądy neoplatończyków do wyjaśnienia unii hipostatycznej, dla Arnobiusza pozostaje problemem otwartym zagadnienie relacji duszy i ciała. Nie zadawalają go wyjaśnienia ani neoplatończyków ani pitagorejczyków. Wszystkie te argumenty nie są dla Arnobiusza wystarczające dla zaakceptowania duchowej i niematerialnej natury duszy. Także nieśmiertelność i prostota duszy, jakie były istotnym elementem doktryny neoplatończyków, są dla Arnobiusza wątpliwe: ...czyż to samo nie dowodzi, że nie tylko nie są niematerialne, lecz co więcej są pozbawione nieśmiertelności...8, mówi w drugiej księdze. Fortin zastanawia się, czy Arnobiusz nie krytykuje Plotyna z jego teorią o nieśmiertelności dusz zawartą w Enneadach IV,7,12: Psyche de mia kai haple energeia ousa en to dzen physis. Ou toinun taute ftharesetai. Dusza jest jedna i prosta ...niezniszczalna.
Arnobiusz natomiast w Adv.Nat.II, 26 mówi: atquin nos arbitramur quod est unum, quod immortale, quod simplex, quacumque in re fuerit, necessario semper retinere naturam suam nec debere aut posse aliquid pati...sądzimy, że to co jest jedno, co jest nieśmiertelne, co proste, gdziekolwiek by się znalazło, musi zachować swoją naturę i nie może cierpieć.
Także Adv.Nat II, 15 wydaje się być krytyką Plotyna, szczególnie Enneady IV,7,10-13. Tak więc kolejnym vir novus byłby Plotyn. Nowość dotyczyłaby zapewne aspektu czasowego. Enneady były wydane przez Porfiriusza około roku 301, powstaje pytanie, czy Arnobiusz mógł wcześniej znać niektóre tezy Plotyna. Jest to możliwe, ponieważ działalność jego odbijała się szerokim echem. Pewien czas swego życia spędza Plotyn na Sycylii, czyli w pobliżu miejsca działania Arnobiusza. Jawi się jednak podejrzenie, że nie trzeba koniecznie odwoływać się do Plotyna, bowiem podobne przekonania miał także Platon. Prawdą jest jednak, że do Platona nie można zastosować określenia vir novus. Arnobiusz bardzo mocno przeciwstawia się pojmowaniu duszy jako mieszaniny z elementem boskim, gdyż widzi on nieśmiertelność nie jako ex natura, lecz jako ex gratia, czyli dar Najwyższego Rządcy (Adv.Nat. II,32.36), nieśmiertelność ex-natura stawiałaby także pod znakiem zapytania wcielenie Chrystusa, jeśli dusze same mogą powrócić do nieba, to po co Chrystus przyszedł na ziemię, po co cierpiał...?
Wniosek:
Arnobiusz próbuje pokonać neoplatonizm odwołując się do samego Platona, używając autorytetu mistrza, jego argumentami podważa tezy viri novi. Problem jaki niósł ze sobą neoplatonizm to nadmierna wiara w ludzki rozum, religia rozumu. Momentami wroga wierze i to przede wszystkim chrześcijańskiej. Dyskusja więc wokół duszy jest dyskusją na temat relacji wiara-rozum. Intelektualizm neoplatończyków stawał się zagrożeniem dla chrześcijaństwa. Tradycyjny platonizm czy stoicyzm były mniej antyreligijne jak dogmatyzm Plotyna. Platon w swojej filozofii pozostawiał miejsce na odpowiedzialność człowieka i wolność, nie tłumacząc do końca relacji pomiędzy tym co zmysłowe i ponadzmysłowe. Plotyn wypełnia wszystkie braki, tworząc dogmatyczny, niezmienny system. Zobaczmy teraz w sposób bardziej konkretny jak Arnobiusz przedstawia sytuację człowieka.
5.1.2. Sytuacja człowieka
5.1.2.1. Człowiek rzecz nieszczęśliwa
Doświadczenie i obserwacja, uczą nas, że człowiek jest słaby, ograniczony. Ten stan człowieka wskazuje na to, że Bóg nie mógł go takim stworzyć. Pisze Arnobiusz: Lecz niech odejdzie daleko - jak już wcześniej często mówiliśmy - tak szaleńcze i bezbożne przekonanie, że Bóg zbawienia wszystkiego, wszelkich cnót źródło....., coś uczynił kulawym, coś co nie byłoby całkiem prawe, że byłby przyczyną nieszczęść i niesprawiedliwości..... Wpada w przestępstwo świętokradztwa i bezbożności, ktoś kto wyobraża sobie, że człowiek jest przez Niego zrodzony, człowiek rzecz nieszczęśliwa i godna litości, która żałuje że istnieje, która nienawidzi i opłakuje własne uwarunkowania, która rozumie, że nie ma innej przyczyny jej stworzenia, jak ta, aby istniała materia gdzie może się zło rozprzestrzeniać...9. Myślę, że taka postawa Arnobiusza była podyktowana próbą rozwiązania dylematu przed jakim on stanął. Jest to bardziej problem związany z definicją Boga, niźli naturą ludzką; a mianowicie czy może coś niedoskonałego wyjść z ręki Boga? Odpowiedź jest tylko jedna, że nie. Ale czy trzeba negować wartość człowieka, aby obronić doskonałość Boga? Arnobiusz nie potrafi jeszcze tego dylematu w sposób pełny rozwiązać. Nie powinno to jednak nas dziwić. Wiemy, że problem związany z wszechwiedzą bożą i wolnością ludzką stanie się kiedyś trudnością, która pozostanie bez zadawalającej odpowiedzi. Być może, będąc katechumenem otrzymał Arnobiusz przygotowanie teologiczne, w którym szczególną uwagę zwracano, na stan człowieka po grzechu pierworodnym. Jeśli tak, to stwierdzenie iż takiego człowieka Bóg nie stworzył jest słuszne. Ciągle także pamiętać trzeba iż Arnobiusz cały czas prowadzi polemikę z neoplatończykami i epikurejczykami, którzy możliwość uwolnienia się z tej tak godnej pożałowania sytuacji widzieli w zdolnościach ludzkich.
Wniosek:
Arnobiusz cały czas będzie dążył do tego aby ukazać, że nie ma zbawienia bez Boga. Jest to może zapowiedź sporu jaki będzie się toczył wokół doktryny Pelagiusza. Arnobiusz w ferworze obrony wpada w pesymizm, lecz jest on bardziej potwierdzony niż przesadny optymizm platończyków, czy gnostyków.
5.1.2.2. Kto stworzył takiego człowieka?
Arnobiusz nie daje jasnej odpowiedzi, lecz odwołując się do Platona, szuka potwierdzenia, iż nie może to być dzieło boże10. Człowiek jest więc istotą kruchą, podległą chorobom11 i w swej słabości podobny do innych stworzeń: Chcecie, o ludzie, odłożyć wrodzoną arogancję i pychę, wy którzy Boga pozwalacie sobie nazywać ojcem i spieracie się z nim, iż macie taką samą nieśmiertelność? Chcecie, odkładając stronniczość, w milczących rozmyślaniach poznać, iż jesteśmy zwierzętami, podobnymi do innych zwierząt...12. Kimże jest człowiek? To pytanie stawiają sobie ludzie od zarania dziejów. Dano wiele odpowiedzi. Wszystkie one według Arnobiusza są tylko domysłami; ...czy może ktoś ze śmiertelników wytłumaczyć, to co nawet samemu Sokratesowi nie udało się ująć w Phaedrosie; kim jest człowiek, skąd przychodzi, czy ma podwójną naturę, ....w jakim celu został przyniesiony, jaki umysł go wymyślił, co robi w świecie, dlaczego doświadcza tyle zła...13? Jedyną i prawdziwą odpowiedzią na wszelkie pytania przyniósł Chrystus: Wy wierzycie Platonowi, Croniuszowi i Numeniuszowi, komu się wam podoba: my wierzymy i znajdujemy pokój w Chrystusie14. Chrystus jak widzimy jest dla Arnobiusza największym autorytetem filozoficznym. To On nauczył człowieka: Quis ipsum finxerit hominem, quis informavit vel ex materiae quo genere constructionem ipsam confirmaverit corporum, quid sit sensus, quid anima, advolaritne ad nos sponte an cum ipsis sata sit et procreata visceribus, mortis particeps degat an inmortalitatis perpetuitate donata sit15. Arnobiusz stawia nas przed różnymi możliwościami, konfrontując je z aksjomatami, o których mówiliśmy wcześniej. Najkrótsza definicja człowieka, którą podaje jest definicja, która od dawna funkcjonowała w filozofii starożytnej, widzimy ją już u orfików, a powróci mocno w środowisku platońskim: Quid enim sumus homines nisi animae, corporibus clausae16. Definicja ta podkreśla dualizm pomiędzy ciałem i duszą. Ciało jest postrzegane jako więzienie, grób dla duszy. Arnobiusz nie godzi się z taką definicją, nie gloryfikuje duszy, ale także nie demonizuje ciała. To nie ciało sprawia, że dusza jest średniej jakości.
Wniosek:
Jest to jeden ze słabych punktów Arnobiusza, który tłumaczy tylko kontekst polemiki z wyznawcami boskiej natury, lub częściowej boskości duszy człowieka. Wydaje się jakby Arnobiusz nie widział tego co dokonało się w Chrystusie, albo też widzi, lecz nie uważa, że ten cud jest prostym automatyzmem, nie ogranicza wolności, lecz ją wzmacnia, czyni możliwą. Należałoby postawić pytanie, czy człowieka w jego dzisiejszej, aktualnej postaci stworzył Bóg. Odpowiedź Arnobiusza brzmi, nie! Czy jest to błędna odpowiedź, zależy od koncepcji człowieka. Jeśli zmienność, śmierć należą do natury ludzkiej, nie są dziełem Boga. Są czymś akcydentalnym, czy substancjalnym. Arnobiusz widzi ludzkie życie naznaczone śmiercią, nie jest to przypadłość, jest to część istotowa, nie może więc pogodzić się, że takiego człowieka stworzył Bóg. Wyjaśnieniem może być rozróżnienie między protologią, hodie i eschatologią. Arnobiusz mówi o dziś/hodie, nie chce mówić o protologii, by nie być zrozumianym w duchu pogańskim.
5.1.3. Różne teorie odnośnie dusz
Istnieje wiele teorii odnośnie duszy, która z nich jest prawdziwa17? Arnobiusz stwierdza tylko, że wszystkie nie mogą być prawdziwe. Wylicza następujące teorie18:
- są wieczne i przeżyją koniec śmiertelników,
- nie przeżyją końca, zginą ze wszystkimi ciałami
- nie są wieczne, porzuciwszy ciało zostaje im dane trochę życia, następnie wpadają ponownie pod prawa śmierci.
Teorie te związane są z istniejącymi kierunkami filozoficznymi; epikureizmem, platonizmem, stoicyzmem. Żadna z tych teorii nie zadawala Arnobiusza, wszystkie one nie sprzyjają uprawianiu filozofii, nie prowadzą do życia mądrego. Arnobiusz daje swoją własną odpowiedź, która jak widzieliśmy wcześniej, nie jest tak bardzo jego.
5.1.4. Dusza jest średniej jakości.
Odwołując się do teorii platońskiej19, korygując ją dochodzi Arnobiusz do stwierdzenia: Są więc (dusze) średniej jakości, tak jak jest to wiadome w sposób pewny z nauczania Jezusa Chrystusa, jeśliby nie poznały Boga mogłyby zginąć, jeśli zaś zwrócą się ku jego upomnieniom i łaskawości mogą zostać uwolnione od straty życia, a to co jest nieznane odsłoni się20. Arnobiusz polemizuje tutaj z platonikami, być może także z Plotynem, który uważał duszę indywidualną za siostrę duszy powszechnej. Taka dusza wykluczała jakikolwiek wpływ, zamykając się na prawdę o odkupieniu21. Rapisarda E. mówi, że Arnobiusz ukazuje nam, iż chrześcijaństwo afrykańskie dobrze zrozumiało, że neoplatońska koncepcja duszy, jest nie do przyjęcia ponieważ zagraża samym korzeniom doktryny chrześcijańskiej22. Dusza nie posiada z powodu swojej pośredniej natury i dwuznacznej zasady boskiej lub materialnej, ani zdolności rozwoju (Porfiriusz) w znaczeniu czystego bycia, lecz chwieje się pomiędzy życiem i śmiercią, wiecznością i unicestwieniem. Dusza może zginąć i zmartwychwstać. Wydaje się, że w doktrynie zmartwychwstania Arnobiusz23 naśladuje Metodego z Olimpu; w akcie zmartwychwstania dusze zjednoczą się z ciałami, które posiadały w czasie życia. Inaczej uważali Platon i Orygenes, którzy nie godzili się z tym, że w wieczności dusze będą posiadały ciało24. Arnobiusz przezwycięża różne teorie dochodząc do wniosku, że dusza dostąpi nieśmiertelności, poznając Boga25. Poznanie Boga stało się drogą do nieśmiertelności duszy. Nieśmiertelność w tym wypadku różni się od wieczności. Nieśmiertelność jest wynikiem zbliżenia pomiędzy człowiekiem i Bogiem, wieczność zaś nie wskazuje na charakter relacjonalny. Carcopino26 uważał, że koncepcja średniej jakości duszy wskazuje na zależność od doktryny hermetycznej Hermesa Trismegistosa. Wcześniej wspomniany E. Fortin uważa jednak, iż głównym adwersarzem jest neoplatonizm ze swoim racjonalizmem a nie hermetyzm. Trudno do końca się zgodzić z tą tezą, gdyż Arnobiusz sam wymienia Hermesa. Religijność zaś misteryjna, rytualizm, mistycyzm hermetyzmu jest również zagrożeniem, na które Arnobiusz wskazuje i stara się pokonać.
W rozdziale o źródłach myśli Arnobiusza wspominałem o Tacjanie, który w swoim dziele Adversus Graeco Oratio, pochodzącym z około 165 roku n.e. wspomina także o duszy. Poglądy Tacjana są uderzająco podobne do tego co mówi Arnobiusz. Nie można więc wykluczyć, że Arnobiusz znał to dzieło i nim się posłużył chociaż nie cytuje bezpośrednio autora. Tak pisze o duszy Tacjan w 13 rozdziale Adversus Graecos: non est immortalis per se ipsa, o Graeci, anima, sed mortalis. Potest tamen eadem non mori. Moritur enim et dissolvitur cum corpore, si veritatem ignoret; postea autem resurgit in fine mundi una cum corpore, mortem per supplicia in imortalitate accipiens. Rursus autem non moritur, etiamsi solvatur ad tempus, si Dei cognitione instructa sit. Nie jest nieśmiertelną dusza sama z siebie, lecz śmiertelną o Grecy! Jednak może nie umrzeć. Umiera i rozpada się z ciałem, jeśli prawdy nie poznaje; po tym jednak na końcu świata zmartwychwstaje razem z ciałem...nie umiera jeśli jest pouczona poznaniem Boga27.
Nie używa Tacjan pojęcia medietas, ale z kontekstu wynika, że dusza chociaż z natury śmiertelna, może stać się nieśmiertelną dzięki poznaniu Boga. Jest to także jedna z podstawowych tez Arnobiusza28.
5.1.4. Podwójna śmierć duszy.
Teoria średniej jakości pociąga za sobą jako konsekwencję, możliwość "podwójnej śmierci"; pierwsza to oddzielenie duszy od ciała a druga to unicestwienie. Mówi Arnobiusz w czternastym rozdziale: Ta jest prawdziwa śmierć człowieka, która niczego nie pozostawi - bowiem ta którą widzimy oczyma jest oddzieleniem duszy od ciała, nie ostatecznym końcem zniszczenia - ta powtarzam jest śmiercią prawdziwą człowieka, gdy dusze nie znając boga, będą przez bardzo długi czas cierpiały pożerane przez ogień, w który są wrzucone przez niektórych okrutnie srogich, przed Chrystusem nieznanych i tylko przez Niego -który ich zna- odkrytych29. Zbawienie przez poznanie, nasuwa wątpliwości, czy Arnobiusz nie jest w jakimś stopniu zależny od walentynianizmu, który będąc herezją gnostycką kładł nacisk na zbawczą rolę poznania. W dziele "Evangelium Veritatis" przypisywanemu Walentynowi, a odnalezionemu w czasie wykopalisk w Nag' Hammadi, Jezus jest postrzegany jako jeden z eonów. Różnica zasadnicza polega na tym, że walentynianizm, czy też gnostycyzm jest formą platonizmu mniej lub bardziej ubarwioną elementami doktrynalnymi wziętymi z różnych religii, głównie judaistycznej, wierzeń egipskich i chrześcijaństwa30. Doktryna zaś Arnobiusza jest zdecydowaną krytyką platonizmu i różnych prób jego przemycenia do chrześcijaństwa.
Dusza może być jednak nieśmiertelną, lecz nie z własnej mocy, lecz mocą Jezusa. Arnobiusz w przeciwieństwie do różnych filozofów platońskich, czy też gnostyków nie odpowiada na pytanie jak to się stanie, lecz zgodnie z założeniami filozofii rozważa warunki możliwości i dochodzi do następującego wniosku: W jaki sposób dusze z tej pośredniej jakości mogą stać się nieśmiertelne? Jeśli my mówimy, że tego nie wiemy i że wierzymy tylko dlatego, iż usłyszeliśmy to od potężniejszego od nas. To dlatego będzie się wydawała upadłą nasza wiara, ponieważ wierzymy królowi wszechmocnemu dla którego nic nie jest trudne?...nawet jeśli nam się wydaje niemożliwe do zrobienia, dla niego jest to możliwe...31. Jest to ciekawy tok rozumowania, gdyby go poprowadzić dalej moglibyśmy stwierdzić; jeśli pierwsze życie jest możliwe, to dlaczego wątpić w możliwość zmartwychwstania. Większym cudem jest powołać do życia z nicości, niźli obdarować życiem zmarłego. Dlaczego więc burzą się narody?
5.1.6. Relacja między duszą ludzką a niedoskonałością.
Co oznacza dla duszy jej natura pośrednia? Jaki jest jej status ontologiczny. Jest ona zawieszona pomiędzy życiem i śmiercią. Jest pomiędzy byciem i nie-byciem. Czy w jej naturze leży przejście od jednego stanu do drugiego? Odpowiedź, którą daje Arnobiusz idzie przeciwko różnego rodzaju filozofiom32, które widziały możliwość osiągnięcia bycia, przez działanie ludzkie. Arnobiusz podkreśla, że bycie jest darem. Jedyna rzecz, która jest oczekiwana od człowieka to przyjęcie tego daru. Doskonałość w sensie moralnym, czy też ontologicznym jest wynikiem przyjęcia tego daru, a nie warunkiem przyjęcia. W rozdziale 33 przeprowadza Arnobiusz porównanie pomiędzy chrześcijanami i filozofiami pogańskimi odnośnie tego problemu. Wy zbawienie dusz waszych w was samych pokładacie, wierząc iż staniecie się bogami przez wasz wysiłek osobisty; my przeciwnie, nie obiecujemy sobie niczego po naszej słabości, widząc iż natura nie ma żadnych sił i że we wszystkich swoich zamiarach jest zwyciężana przez namiętności. Wy zaledwie uwolnieni, oderwawszy się od więzów członków, myślicie założyć skrzydła na których podążycie do nieba i do gwiazd będziecie mogli polecieć. My lękamy się takiej odwagi i nie uważamy, iż może być w naszej mocy prosić o rzeczy niebiańskie, ponieważ nie wiemy nawet tego z pewnością czy zasługujemy na przyjęcie życia i uwolnienie od praw, które do śmierci prowadzą. Wy zakładacie, iż wrócicie bez żadnych trudności do pokojów Pana tak jak do własnych siedzib; my nie mamy nadziei, że to się dokona bez pomocy Pana i uważamy że żadnemu człowiekowi nie została udzielona taka moc i przyzwolenie33. Takie stwierdzenie Arnobiusza potwierdza jego przekonanie o totalnej słabości człowieka, słabości fizycznej, moralnej, duchowej. Jest ona wynikiem natury ludzkiej, średniej. Przyjrzyjmy się teraz na czym polega ta słabość.
5.1.7. Totalna słabość człowieka.
Słabość dotyka każdego wymiaru człowieka. Rozdziały od 15 do 19 opisują tragiczną sytuację człowieka. Przeciwko temu tragizmowi występowali filozofowie, chcąc uwolnić człowieka od lęku przed śmiercią i cierpieniem. Tak czynił Epikur i jego naśladowcy, tak czynił Zenon z Kition, tak czynili w czasach Arnobiusza, neoplatończycy, gnostycy, neopitagorejczycy oraz sekty związane z hermetyzmem. Arnobiusz nie obiecuje nic, nie łudzi słuchaczy łatwym sukcesem. W sposób wręcz czasami masochistyczny obnaża słabość ludzką i pokazuje do jakiej kategorii bytów człowiek przynależy.
5.1.7.1. Człowiek nie może sam się zbawić
Arnobiusz podważa możliwość zbawienia siebie przez pobożne praktyki, ascezę, czy też kontemplację, dusza nie jest ontologicznie nieśmiertelna, nie może sama oczyścić się, aby wzlecieć. Nie może wznieść się do nieba34. To obiecywali wspomniani już wcześniej nowi mężowie35. Tymczasem człowiek jest zły, wrze pożądaniem i gniewliwością, żyje w hańbie i potępia siebie, sprzedając własne ciało w publicznych orgiach i przez prostytucję36.
Sama dusza podlega cierpieniu. Skoro tak się dzieje, to nie można ją uznawać za jedną, prostą, nieśmiertelną, bo jeśliby taką była, to powinna zachować swoją nieśmiertelną naturę i nie podlegać cierpieniu (krytyka neoplatończyków z pomocą tez platońskich, których sam do końca nie przyjmuje).
5.1.7.2. Człowiek jest życiem ku śmierci
Każde bowiem cierpienie jest bramą śmierci i przemijania, drogą ku śmierci wiodącą i prowadzącą wszystkie rzeczy ku nieuniknionemu dokonaniu się. Jeśli dusze odczuwają cierpienie i ulegają jego wpływowi i dotykowi, to oznacza, że mają życie do użycia, nie jest im ono dane do korzystania w sposób dowolny37. Istnieje kres życia. Cierpienie jest cieniem tego co nastąpi, śmierci. Nie jest to nowa nauka, podobnie sądzili i epikurejczycy i stoicy. Problemem jest wyjaśnienie tego co będzie po śmierci. Arnobiusz z nadzieją spogląda na Chrystusa, w nim widzi wyzwolenie. Jest to nowość, jest to także zgodne z duchem nauczania apostolskiego.
5.1.8. Anima rationales?
Sed rationales nos sumus et intelligentia vincimus genus omne mutorum... Siquidem res eadem nobis et illis est una, per quam esse animantia dicimur et motum agitare vitalem38. Niektórzy filozofowie twierdzą, że człowiek jest bytem rozumnym, dzięki posiadaniu duszy rozumnej przewyższa inne byty ożywione. Arnobiusz uważa, że na równi ze zwierzętami jesteśmy bytami poruszanymi ruchem ożywczym. Dusza ludzka byłaby tylko tym, co porusza nasze ciało. Nie precyzuje Arnobiusz na czym ta funkcja duszy polega. Problem duszy dla Arnobiusza podobnie jak dla Arystotelesa39 jest problemem fizycznym. Pisze Krokiewicz: Szczytowe osiągnięcie doskonałego stanu życia i wiedzy przez ciało ludzkie jest faktem i jako fakt nosi nazwę pierwszej entelechii (en-telos-echein). Arystoteles odróżniał od pierwszej entelechii, entelechię drugą, która pozostawała w takim stosunku do pierwszej, w jakim do ustalonej już wiedzy (episteme) pozostawało bieżące myślenie teoretyczne (to theorein). Obydwa terminy energeia i entelechia, oznaczają działanie, ale kiedy pierwszy kładzie nacisk na początek, to drugi - na koniec działania i na wysoką wartość jego wyniku. Dusza jako entelechia ciała jest jego formą, źródłem jego ruchu i jego celem, ale w przeciwieństwie do doskonalszego od niej umysłu, nie obejmuje myślenie swojej wiedzy w całości, tylko częściowo, a nieraz, na przykład podczas snu, nie obejmuje jej zgoła40. Dusza Arnobiusza byłaby więc przede wszystkim energeią, jako działanie początkowe. Arnobiusz wątpi w wielką wartość wyniku działania duszy, dlatego trudno jest postrzegać ją w kategoriach arystotelesowskiej entelechii.
Dusza jest więc elementem witalnym, witalność ta jednak nie gwarantuje doskonałości. Finalizm, który u Arystotelesa występuje pod pojęciem entelechii, u Arnobiusza nie ma miejsca. O finaliźmie możemy mówić tylko w odniesieniu do Boga. Fizyka i metafizyka u Arnobiusza pokrywają się. Nie stara się on o konstruowanie własnego systemu, który by tłumaczył, dokładnie działanie duszy. Wyciąga on raczej wnioski z doświadczenia, oraz analizuje niektóre przesłanki, którymi kierują się filozofowie, odrzucając te, które nie zgadzają się z jego aksjomatami stosowanymi w teorii poznania. Na tej zasadzie odrzuca teorię anamnezy, która miała dowodzić, że dusze są natury boskiej. Eksperyment41, który Arnobiusz proponuje swoim czytelnikom dowodzi, że człowiek uczy się a nie przypomina sobie. Jeśliby dusze posiadały wiedzę, która im przystoi z racji pochodzenia od istot boskich i nieśmiertelnych, to już od samego początku ludzie wiedzieliby wszystko i nie byłoby żadnego pokolenia, które by nie znało jakiejś sztuki, czy też byłoby pozbawione doświadczenia... Obserwacja życia daje nam dowody na to, że jest inaczej. Platon i jego uczniowie wierzyli w teorię anamnezy. Arnobiusz podaje opis wychowania człowieka, który od niemowlęctwa będzie izolowany od wszelkich bodźców, po to by sprawdzić, czy wiedza, którą powinien posiadać uaktywni się, przypomni sobie. Wynik jest wiadomy, człowiek ten jest niemy, głos jego przypomina raczej ryk zwierzęcia, nie potrafi niczego, nawet instynkt zachowania nie jest mu znany, jest biedniejszy niż zwierzę42. Ponieważ wierzono, że dusze są boskie i od boga nieśmiertelnego pochodzą, do ciała ludzkiego ze wszystką wiedzą przylatują, my przy pomocy naszego wychowania (eksperymentu) zobaczymy, czy ta rzecz była przyjęta z wiarą czy też lekkomyślnie przyjęta na skutek daremnych oczekiwań... Dlaczego o Platonie w Menonie próbujesz się dowiedzieć czegoś od młodego niewolnika, odwołując się do możliwości rozumowania i z jego odpowiedzi usiłujesz wskazać iż nie uczymy się tego co wiemy, lecz wracamy w przypominaniu do tego co pewnego dnia widzieliśmy.....zawołaj czterdziestolatka i zadawaj mu pytania niezbyt trudne....Chcemy zobaczyć, chcemy widzieć co odpowie zapytany, czy rozwiąże zadany problem. Tak więc on, chociaż uszy jego stoją otworem, czyż będzie czuł, że ty coś do niego mówisz, czegoś żądasz...czy nie pozostanie podobny do pnia albo też skały Marpesi, milczący i głuchy, ignorując i nie wiedząc nawet tego, czy ty z nim czy też z innym mówisz,... czy to jest mowa, czy też dźwięk głosu co nic nie znaczy...43. Z tego fragmentu wynika, że człowiek musi uczyć się, w tym znaczeniu umysł jest bierny, przypomina to trochę teorię Arystotelesa o tabula rasa. Arnobiusz nie rozwinął teorii umysłu jak to uczynił Arystoteles, który próbował rozwiązać problem czynności poznawczych duszy. Arystoteles poradził sobie z tym problemem rozróżniając umysł czynny (nous poietikos) i umysł bierny (nous pathetikos). Umysł czynny może istnieć poza ciałem i być nieśmiertelnym, umysł bierny trwa krótko i bez tamtego nic nie myśli44. Arystoteles wikła się próbując za pomocą umysłu czynnego i biernego pogodzić transcendentny byt Boga-Umysłu z jego immanentnym bytem w człowieku. Przepotężna wiedza Boga-Umysłu indywidualizuje się za pomocą biernych umysłów w poszczególnych duszach ludzkich, które są porównywane przez Arystotelesa do pustych tabliczek woskowych zapisywanych przez wszechwiedzę Boga-Umysłu w sposób zrozumiały dla ludzi45. Arnobiusz akceptuje teorię uczenia się, które dokonuje się częściowo pod wpływem konieczności przeżycia. Lęk przed śmiercią sprawił, że ludzie stopniowo dochodzili do poznania kolejnych praw kierujących naturą. Arnobiusz potrzebę uczenia się duszy postrzega jako argument za tym, że dusza nie jest doskonała, nie jest poietikos, jest więc ograniczona materią46, jeśliby nie była ograniczona materią nie podlegałaby cierpieniu, nie byłaby pasywna. Pisze Arnobiusz: Jeśli rzecz się nie ma w ten sposób (dusza nie naucza, lecz uczy się), jak można poznać czy przypomina sobie to co słyszy, czy też się uczy; o wiele łatwiej byłoby uwierzyć, iż uczy się tego czego nie wiedziała, niż zapomina to co przed chwilą wiedziała. Ze względu na to, że ciało jest jej przeciwne traci to co pamiętała z przeszłości. Gdzie więc się podziało mówienie o tym, że bezcielesne dusze nie mają substancji? To co nie ma ciała, nie odczuwa przeszkód ze strony przeciwnej sobie, nie może nic ze swojego stracić, to co nie może wytrzymać dotknięcia rzeczy sobie przeciwnej.... Czyż więc to samo nie wskazuje na to, że nie są bezcielesnymi, więcej jeszcze pozbawia nieśmiertelności je wszystkie i sprowadza je do granic w których życie ma zwyczaj zawierać się. Tak więc to co przez jakąś nieodpowiednią przyczynę tak się zmienia, iż obracając się nie może zachować swojej integralności, musi był osądzone, że jest z natury bierne. To co zaś jest wystawione na cierpienie, jest z natury zniszczalne, jak sama możliwość cierpienia na to wskazuje47. Ten fragment jest mocną krytyką koncepcji platońskiej, ale również koncepcji arystotelesowskiej, która jest kontynuatorką myśli Platona. Wydaje się, że Arnobiusz nie uznaje bezcielesności duszy, czy też umysłu. Dusza byłaby zawsze związana z ciałem indywidualnym, w tym przypomina formę Arystotelesa. Jeśli zaś idzie o poznanie jest bierna (nous pathetikos). Arnobiusz świadom tego problemu, odpowiada w następujący sposób: Stąd to pochodzi walka między uczonymi mężami i wielkim geniuszami, odnośnie jakości duszy; jedni mówią, że jest śmiertelna i nie może posiadać boskiej substancji, inni wieczną ją nazywają i uważają iż nie może zdegenerować się w naturę śmiertelną, jeśli tak się dzieje, to dokonuje się to za pośrednictwem prawa średniości: z którego biorą swoje argumenty i ci co ją za bierną i podległą cierpieniu uważają, jak i nie brakuje argumentów tym co przeciwnie, ukazują ją jako boską i nieśmiertelną48. Trudność w określeniu charakteru, statusu duszy, wynika według Arnobiusza właśnie z jej stanu, który nie jest prosty. Nie wchodzi on w szczegóły dyskusji, ponieważ uważa, że nie są one istotne dla człowieka, ponieważ nie jesteśmy zdolni osiągnąć pewności w tej dziedzinie. Konstrukcje zaś filozoficzne odnośnie duszy49, naznaczone ludzką słabością, stwarzają więcej zagrożeń dla filozofii niż ignorancja chrześcijan: Co nie jest dotykalne, (dusza nieśmiertelna, pozbawiona substancji) to jest postawione poza prawem rozpadu... nietkniętym powinno pozostawać i nienaruszonym.... Skądinąd, to przekonanie jest nie tylko pobudzające do wad, będąc bowiem człowiek wolnym do grzeszenia, niszczy samą rację istnienia filozofii, wskazując na bezużyteczność zabierania się za nią, zważywszy na trudności przedsięwzięcia, które nie prowadzi do niczego50. Najbardziej popularne koncepcje duszy, platońska i epikurejska, nie rozwiązują w sposób zadawalający problemu średniego statusu duszy. Są to dwa skrajne stanowiska, których konsekwencje w dziedzinie etyki indywidualnej i społecznej, prowadzą do życia niemoralnego, albo też nie dają przekonywującego wyjaśnienia dla powinności etycznych51. W podważaniu wiarygodności powszechnie panujących opinii, Arnobiusz wskazuje na brak wewnętrznej logiki pomiędzy twierdzeniami dotyczącymi duszy. Jako przykład podaję zakończenie rozdziału 28: Jedna zaś przyczyna (causa materialis) dwóch rzeczy sobie sprzecznych nie może spowodować, to znaczy uśpić pamięć o dawnych rzeczach i obudzić wspomnienie o innych... Jeśli członki są przeszkodą dla duszy w przypominaniu swoich dawnych umiejętności; jak to jest, że złożone w ciele pamiętają i wiedzą, że są duszami i że nie mają cielesnej substancji, obdarzone są nieśmiertelną naturą... wiedzieć kim byłeś a kim dzisiaj nie jesteś, nie jest znakiem pamięci straconej, lecz potwierdzeniem jej zachowania52.
5.2. Fizjologia
W swej refleksji nad człowiekiem, jego naturą, Arnobiusz daje nam także opis człowieka od strony jego fizjologii. Jest to o tyle ciekawe, że pozwala nam zobaczyć jaką wiedzą dysponował przeciętny mieszkaniec północnej Afryki. Rozdział 16 drugiej księgi daje nam najwięcej danych odnośnie tego problemu. W sposób bardzo ogólny przedstawiam wiedzę Arnobiusza na ten temat, która prawdopodobnie była zaczerpnięta z jakiegoś podręcznika.
a.) Jesteśmy w swej fizyczności podobni do zwierząt (16,5), podobieństwo to polega na:
- posiadamy ciała zbudowane z kości, które są oplecione połączeniami nerwowymi (16,8),
- kości są twarde, żyły na kształt rur i przewodów, dwoje słabych oczu (II, 59, 4-5),
- oddychamy, wchłaniając i wydalając powietrze przez nos (16,9),
- podzieleni jesteśmy na dwie płcie: męską i żeńską (16,10),
- spłodzenie następuje przez łączenie się osobników przeciwnych płci, zrodzenie polega na wydawaniu płodu z łona (16,11),
- życie jest podtrzymywane przez jedzenie i picie, przemiana materii kończy się wydalaniem przez narządy do tego przystosowane (16,12),
- główny cel działania człowieka, to utrzymanie życia (16,13),
- starzejemy się, niszczeni przez choroby i starość (16,14). Taki jest więc człowiek Arnobiusza, słaby, w tym co dotyczy ciała nie różniący się od zwierząt. Ten człowiek nie jest także najdoskonalszym elementem świata. Twierdzi Arnobiusz, że nie wnosi on niczego nowego do świata. Czy wnoszą jakąś część, która doskonali ten chaos, który gdyby oni się nie dołączyli, pozostałby w najwyższym stopniu niedoskonały i kulawy. Cóż więc, jeśliby nie było ludzi, świat by ustał w swoich obowiązkach, gwiazdy nie dokonywały by swoich zmian, nie byłoby lata ani zimy... Dlaczego więc nalegacie, że do tych regionów należałoby dodać mieszkańców, podczas gdy człowiek - jak jasno widać - nie wnosi żadnej doskonałości do świata i wszystkie jego wysiłki zmierzają tylko do osobistej wygody i nigdy poza granice użyteczności nie wychodzą53.
Jest więc człowiek równy zwierzęciu. Tak negatywna wizja człowieka ma być odtrutką na bezkrytyczny optymizm głoszony przez epikurejczyków, czy też poglądy panujące wśród kręgów gnostyckich i wyznawców wierzeń pochodzenia wschodniego. Człowiek jest więc biednym, ślepym stworzeniem. Nie zna zamysłu Boga, nie wie w jaki sposób Bóg ułożył wszystko, sam siebie nie zna, nie jest w stanie wytłumaczyć rzeczywistości przez wskazanie przyczyn. Przyczyny są znane tylko Bogu.54 Człowiek nie tylko nie zna przyczyn, ale gubi się także w określeniu celu55.
Ten człowiek nie tylko że jest słaby i tak bardzo ograniczony, ale nadto prześladowany chorobami i cierpieniem. Nasze ciało odczuwa ból, cierpi i rozpada się. Nic nie zostało nam obiecane w tym życiu, dopóki znajduje się ten kawałek mięsa w tej marnej powłoce, nie została nam obiecana żadna pomoc ani ratunek; owszem zostaliśmy wezwani, aby nie zwracać uwagi na groźby losu,... jeśli spada na nas jakiś cios mocniejszy, to musi mieć on także jakiś koniec. Jesteśmy wezwani, aby przyjąć nieszczęście z radością, nie bojąc się, ani też nie uciekając, tak byśmy mogli łatwiej uwolnić się ze związków cielesnych i uniknąć mrocznej ślepoty56. Mamy tutaj echo etyki epikurejskiej. Epikur wskazuje drogę uwolnienia się od lęku przed cierpieniem i śmiercią. Cierpienie zawsze kiedyś się skończy, trzeba więc cierpliwie czekać. Śmierci bać się nie trzeba, bowiem gdy przyjdzie, nie będę już odczuwał czy też cierpiał. Arnobiusz częściowo opowiada się za tą interpretacją. Mówi, że dla chrześcijanina cierpienia i śmierć fizyczna są wyzwoleniem, mylą się więc ci co ją zadają chrześcijanom myśląc, że w ten sposób ich pognębią. Tortury, dzikie zwierzęta, którymi posługujecie się by rozrywać ciała i dręczyć nas, nie porywają nam życia, lecz uwalniają nas (nie wiedząc o tym) z tej skórzanej powłoki. I im bardziej nalegacie i postępujecie w dręczeniu naszej formy zewnętrznej, to tym bardziej odrywacie nas od krepujących i ciężkich więzów i pozwalacie nam odlecieć w kierunku światła57. Wydaje się, że w tym fragmencie Arnobiusz przyjmuje postawę typową dla apologetów, oraz zgodną ze świadectwami dotyczącymi męczenników chrześcijańskich, dla których śmierć męczeńska była wyzwoleniem prowadzącym do zjednoczenia z Bogiem. Spójrzmy teraz krótko na relacje jakie występują pomiędzy Bogiem a człowiekiem. Nie będzie to traktat o teologii Arnobiusza, ale raczej próba umiejscowienia antropologii w relacji do teologii.
6. Teologia
Religia chrześcijańska jest prawdziwą religią, ponieważ pozwala poznać prawdziwego Boga i oddawać należną mu cześć. Religia nasza teraz zrodziła się, bowiem teraz został posłany i przybył ten, kto ją nam objawił, kto nas poprowadził w prawdzie, który ukazał nam kim jest Bóg, i wezwał nas od tego co było oddawaniem czci owocom naszej wyobraźni do kultu Boga58.
6.1. De Deo vero
Nie każdy kult, nie każde oddawanie czci bogom jest prawdziwą religią. Prawdziwa relacja zakłada właściwe postawy podmiotów relacji. W religiach pogańskich nie istniała prawdziwa relacja, ponieważ człowiek skupiał się na wytworze własnej wyobraźni, nie wychodził poza własny krąg. Była to więc relacja, ale nie relacja intersubiektywna. Właściwa relacja jest wtedy, kiedy podmioty są prawdziwe i w prawdzie. Ten warunek spełnia chrześcijaństwo, nie spełniają go według Arnobiusza inne religie, gdyż opierają się na własnych ideach. Gwarancją prawdziwości chrześcijaństwa jest objawienie potwierdzone słowami i czynami Chrystusa.
6.1.1. Bóg jest Panem historii.
Jest to ktoś inny niż bóg epikurejski, logos stoicki, idea najwyższa. Bóg chrześcijan, to bóg kierujący historią, to nie pronoia czy heimarmene. Jako że jest Panem historii, to nie można tego co się dzieje odczytywać, patrząc tylko na przyczyny. Dlatego jest niemożliwe czy wręcz fałszywe uprawianie wróżb i przepowiadanie. Odpowiadając na zarzut, dlaczego dopiero teraz Bóg posłał Chrystusa odpowiada Arnobiusz: Być może tak się stało, że Bóg wszechmogący, jedyny Bóg, posłał dopiero teraz Chrystusa po tym jak rodzaj ludzki stał się bardziej słaby i natura nasza jeszcze bardziej ułomna. Jeśli to co się stało dzisiaj mogłoby stać się tysiąc lat wcześniej, dokonałby tego król najwyższy; lub też gdyby miało się dokonać później po tysiącleciach, to co dzisiaj musiało się wypełnić, Bóg by czekał według koniecznej miary, bez przynaglania czasu. Prawa stałe regulują jego całą rzeczywistość, to co on zadecydował uczynić jeden raz, nie może być zmienione przez żadną nowość59. To co Bóg czyni, zostało przez niego zamierzone. Czas przyszły i przeszły tylko w sposób analogiczny możemy stosować do Boga. W tym cytowanym fragmencie możemy dostrzec pewne tłumaczenie natury ludzkiej i boskiej. Mianowicie natura ludzka stopniowo słabnie, nie wiemy czy to stopniowanie ma u Arnobiusza związek z grzechem pierworodnym. Nie mówi o nim explicite, ale można odnieść wrażenie, że człowiek pod wpływem grzechu60 staje się coraz słabszy i to trwa aż do momentu przyjścia Chrystusa. Bóg jest niezmienny, kieruje się stałymi prawami. Jak wcześniej wspomniałem, te stałe prawa to nie przeznaczenie ani opatrzność w znaczeniu stoickim. Z tego względu nie można mówić o religii w kategorii czasu, ona wkraczając w sferę boską wykracza poza czas.
W swej teologii, Arnobiusz odwołuje się do różnych teorii bogów. Mówi, iż różni filozofowie negują istnienie boga, inni ukazują, że nie interesuje się wcale istnieniem ludzi, inni natomiast, że interweniuje w sprawy ludzkie i ziemskie i nimi kieruje61. Są to przedstawiciele głównych kierunków filozoficznych; epikurejczycy, stoicy, ateiści. W tych opiniach o bogach Arnobiusz dostrzega sprzeczność z jego aksjomatem odnośnie boga. Analizując następnie podania o bogach, przekazane przez różnych autorów, dochodzi do stwierdzenia, że bogowie pogan zaczęli istnieć w czasie: Ci sami bogowie nieśmiertelni, do których świątyń teraz się udajecie, których moc błagalnie adorujecie, tak jak to przekazują wasze pisma i jak to się wyraża w waszych poglądach, czyż nie zaczęli istnieć od pewnego czasu i czyż nie zostali nazwani pewnymi imionami62? Arnobiusz zwraca uwagę poganom, że autorytetu religii nie należy upatrywać w wieku lecz w bóstwie, nie należy zwracać uwagi kiedy zaczął się kult, lecz kogo kult.
6.1.2. Teoria odnośnie dobroci Boga i wolności.
Bóg chrześcijan jest bogiem historii, jest bogiem potężnym ale jednocześnie miłosiernym i zbawiającym. Jak pogodzić wszechmoc bożą z wolnością ludzką. Czy jedyną drogą zbawienia jest chrześcijaństwo? Są to pytania przed którymi staje Arnobiusz. Odpowiedzi które daje, według mnie zasługują na uwagę. Filozofie pogańskie, problem wolności rozwiązywały przy pomocy prawa wewnętrznego ananke-fatum-przeznaczenie. Nie było więc miejsca na wolność. Stoicy wolność rozumieli jako podporządkowanie się Logosowi świata, wolność nie była pojmowana w kategoriach relacji, lecz jako nieograniczenie. Była to bardziej wolność od ograniczeń niż wolność do. Epikur i jego szkoła rozwinęli kierunek, który jest mocno krytykowany przez Arnobiusza, ponieważ jak on sam mówi, likwiduje wszelką podstawę filozofii. Zamyka bowiem człowieka w jego kręgu, wolny jest ten kto nie jest zdominowany żadnym bodźcem. Atarassia sceptyków dotycząca poznania, tutaj byłaby nieporuszeniem w znaczeniu delikatnego ruchu, którym można kierować. Arnobiusz do pojęcia wolności wprowadza element relacji oraz woli. Wolność nie jest tłumaczona mechanistycznie, lecz osobowo. Wolność dotyczy poznania pewnego, prawdy. Słuchacze Arnobiusza wyrażają pragnienie, aby Bóg nawrócił ich umysły i sprawił aby wierzyli nawet wbrew własnej woli. Jest to pobożne pragnienie, które również i dzisiaj często jest kierowane pod adresem Boga. Dlaczego nie powstrzyma wojen, dlaczego umierają sprawiedliwi. Jeśli jest wszechmocny to powinien temu zapobiec. Arnobiusz pokaże braki logiki w tych oczekiwaniach, pokaże także, jak takie oczekiwania obnażają fałszywy obraz boga oraz ludzkiej natury. Takie oczekiwania wyrażają dziecinną próżność i pragnienie osiągnięcia sukcesu. Boga sprowadzają do tego, który nie działa przez wolność i łaskę ale przez przemoc, na wzór bóstw pogańskich. Pyta się Arnobiusz swoich oponentów: Ty, który pragniesz być nawróconym, albo też osiągnąć to czego nie chcesz, przez przymuszenie, dlaczego odrzucasz przyjęcia przez wolę tego, co chcesz aby się dokonało przez wewnętrzną zmianę lub transformację. Nie chcę - mówisz - i nie mam woli. Dlaczego więc oskarżasz Boga, tak jakby nie chciał ci dać pomocy, której pragniesz63. W tym zdaniu mamy ważne stwierdzenie, które dotyka problemu wolności i związanej z nią odpowiedzialności. Myślę, że Arnobiusz polemizuje tutaj ze stoikami, którzy chociaż zakładają w swojej etyce wolność, to przez fizykę znoszą ją całkowicie. Wolność człowieka dla Arnobiusza objawia się w wolnej woli, w pragnieniach, możliwości odrzucenia propozycji bożej. Wolność ludzka nie jest ograniczona wszechmocą bożą. Nie potrzeba wprowadzać zmian, czy okresowych transformacji, które miałyby prostować odchylenia od właściwego toru. Pojęcie klinamenu zostało wyparte przez pojęcie grzechu. Nie jest więc to wizja mechanistyczna, lecz relacjonalna, oparta na dialogu, wolności. Stoicy byli bardzo blisko prawdy o bogu, a jednocześnie bardzo daleko. Blisko ponieważ wierzą, że Bóg istnieje, wiedzę tą czerpią z obserwacji świata i człowieka; skoro istnieje tak piękny świat musi istnieć jakaś doskonała istota, która go stworzyła, człowiek posiada rozum, musi więc istnieć jakiś doskonały rozum. Wszystko dzieje się zgodnie z pewnym porządkiem ponieważ istnieje Bóg, całość jest kierowana przez jego Pronoia - opatrzność. Opatrzność - dla zwykłego człowieka jawi się jako niewzruszone prawo czyli heimarmene-przeznaczenie-fatum. Nic się nie dzieje bez przyczyny, nie ma przypadków. Wydawać się może, że Arnobiusz w tym względzie jest bardzo bliski stoicyzmu. Różnica jest jednak wielka, polega ona na tym, że Arnobiusz wprowadza pojęcie łaski, miłości, która sprawia, że historia rozwija się w sposób ciągły mimo braku odpowiedzi ludzkiej. To nie świat w sobie posiada pewne stałe prawo, które zapewnia mu ciągłość, lecz miłość boża jest wieczna. Miłość, która nie jest częścią tego świata, lecz jest relacją pomiędzy światem i Bogiem. Widać tutaj pewną analogię z duszą. Tak jak dusza nie jest częścią Boga w człowieku, tak i świat nie jest boski. To nie świat jest największym cudem, lecz samo istnienie. Wracając do wolności, pisze Krokiewicz, że wolna wola sprowadza się do dobrej woli. Niewolnikiem przeznaczenia jest ten, kto z nim walczy, ponieważ - jak mówi Seneka, parafrazując Kleantesa - przeznaczenie prowadzi chętnego, a opornego zniewala64. Błędem stoików jest ich doktryna o bogoczłowieczeństwie, która w etyce, teorii cnót jest widoczna. Pneumatyczna wizja bogoczłowieczeństwa, prowadzi ich do wniosku, że mędrzec jest równy Bogu a nawet stoi ponad nim, ponieważ mimo swej ludzkiej słabości potrafi mu dorównać dzięki cnocie i o własnych siłach65. Jest to zapewne wpływ optymizmu fizycznego na etykę. Jest wiele niekonsekwencji w teorii stoickiej, są one jednak tak subtelne i tak pozornie bliskie chrześcijaństwu, że mogą uwieść z łatwością. Dlatego Arnobiusz je atakuje w sposób zdecydowany. Taką niekonsekwencją jest na przykład teoria zaognienia na końcu każdego cyklu świata. Jeśli dobro tryumfuje, to po co to zaognienie. Jeśli dusza jest boska, to dlaczego podlega cierpieniu, można tak za Arnobiuszem pytać stoików i neoplatoników, którzy swój monizm budują w oparciu o intuicje Posejdoniosa. Słusznie mówi Arnobiusz, że tym co różni chrześcijan od stoików to pokora. Stoicy są pyszni, zarażeni Typhusem (arogancją). Człowiek według Arnobiusza to proletariusz a nie patrycjusz, tak jakby tego chcieli stoicy, czy też platonicy. Stoicy, którzy uważają się za mistrzów sprawiedliwości, powinni byli pokonać swoją zarozumiałość i pychę, przez którą sprawili, że ludzie stali się jeszcze bardziej skłonni do złego66. U stoików nie ma miejsca na łaskę, nie ma miejsca na miłość. Stoik wierzył, że jego dusza jest częścią Boga: ...Est aliquid, quo sapiens antecedat deum: ille naturae beneficio non timet, suo sapiens. Ecce res magna, habere inbecillitatem hominis, securitatem dei. Incredibilis philosophiae vis est omnem fortuitam vim retundendam...67.
6.1.3. Teorie odnośnie zbawienia - soteriologia.
Pyta się Arnobiusza jego słuchacz: Jeśli więc nie będę chrześcijaninem, to nie będzie dla mnie nadziei zbawienia68? Kolejna nowość, którą wprowadza Arnobiusz do swojej teologii. Zbawienie - pojęcie to nie występuje u filozofów w znaczeniu jakie daje mu chrześcijaństwo. Stoicy mają pojęcie zaognienia, platonicy i cały kierunek idealistyczny, uznaje boskość duszy, atomiści i epikurejczycy uważają, że wszystko obróci się w to, z czego powstało. Filozofie wschodu drogę uwolnienia, podobnie jak pitagorejczycy, zresztą od nich zależni widzą w reinkarnacji, której służą różnego rodzaju praktyki tajemne. Każda z tych teorii zawiera jakiś element prawdy. Arnobiusz jednak bardzo mocno podkreśla, że zbawienie, to jest zmiana jakościowa, to nie udoskonalenie, to nie przemiana. Jest to obdarowanie łaską.
6.1.3.1. Powszechność zbawienia.
Dar zbawienia, jest darem, którego może udzielić tylko Chrystus69, udziela go każdemu, kto tylko zechce go przyjąć. Mówi Arnobiusz: Wszystkim jest otwarte źródło życia, nikomu nie jest zabronione lub odmówione prawo do życia... chcesz przyjąć to co ci zostało ofiarowane i dla swego pożytku obrócić... Bóg nie zmusza i nie straszy nikogo... I nie jest jemu potrzebne nasze zbawienie, nic nie zyskuje ani nie traci jeśliby nas uczynił bogami, czy też pozwolił abyśmy zostali zredukowani do nicości70.
6.1.3.2. Zmartwychwstanie.
Zbawienie o którym mówi Arnobiusz, sięga jeszcze dalej, ten dar to zmartwychwstanie71. Jest to dar dany wszystkim niezależnie od tego kiedy pojawili się na ziemi. Przebaczenie królewskie dosięgło również i te dusze (tych, którzy umarli przed Chrystusem) i jednakowo na wszystkie spłynęły boskie dobrodziejstwa, są one zachowane, wyzwolone i od śmiertelnych uwarunkowań. W jaki sposób, kiedy, jak? Jeśli nie bylibyście zarozumiali, pyszni, wyniośli, już od dawna moglibyście się tego dowiedzieć od Chrystusa72.
6.1.3.3. Czyściec.
Na początku rozdziału czternastego wspomina Arnobiusz o gehennie, jako możliwym doświadczeniu, któremu mogą być poddane dusze. Udowadniając prawdziwość tego twierdzenia nie odwołuje się do Pisma św.73. lub ojców kościoła, ale do autorytetu Platona, który taką możliwość przewidział. Doświadczenie czyśćca, czy też gehenny dla Arnobiusza jest dowodem na średni stan ludzkiej duszy. Gdyby była prosta i boska, to nie mogłoby ją dotknąć żadne cierpienie, jeśli zaś jest poddawana cierpieniom, to znaczy, że jest niedoskonała i potrzebuje oczyszczenia.
6.1.3.4. Wola Boża a problem zła.
Czy wszystko się dzieje z woli bożej? Arnobiusz ostrzega, że odpowiedź na to pytanie jest trudna, i nie powinna być obrazą majestatu bożego74. Arnobiusz nie polemizuje z różnymi teoriami, które tłumaczyły zło. Wymienia je zastanawiając się jakie są ich konsekwencje. Wszystkie te teorie w mniejszym lub większym stopniu są mechanistyczne i jako takie nie są w stanie dać odpowiedzi na to pytanie. Próba poszukiwania rozwiązania tego problemu przy pomocy tych teorii prowadzi do fałszywych wniosków75. Jeśli przyjmiemy teorię epikurejczyków, to jej skutkiem jest umiejscowienie boga poza światem. Determinizm materialistyczny tłumaczy całą rzeczywistość. Odchylenie atomów od normalnego toru (clinamen) daje miejsce pewnej formie wolności. Teoria stoicka, immanentyzm panteistyczny sprawia, że bóg staje się odpowiedzialny za zło, jest on jego twórcą. Zło według stoików, którzy tutaj odwołują się do Heraklita jest koniecznym przeciwieństwem dobra, bez którego nie byłoby harmonii. Bóg sprowadza zło do koniecznego minimum, pokutuje ono tylko w drobnej części wszechświata, bo tylko na ziemi. Zło hartuje cnotę76. Arnobiusz uważa, że przeciwko temu argumentowi świadczy doświadczenie rzesz ludzkich cierpiących z powodu zła, oraz fakt, że stoicy uprawiają ascezę, która ma ich uwolnić od słabości. Czy to co jest złe może być źródłem dobra? Atomiści twierdzą, że zło bierze się z powodu nierówności pomiędzy elementami. Takie twierdzenie prowadzi do wniosku, że albo zło tkwi w samej "materii", albo pochodzi od tego który jej użył do tworzenia77.
6.2. Chrystologia
Aby lepiej zrozumieć teologię Arnobiusza, zobaczmy jaka jest jego chrystologia78. Chrystus jest pełnią objawienia, w nim Bóg w pełni dał siebie poznać.
6.2.1. Chrystus nauczyciel.
Jest Chrystus mistrzem, nauczycielem, który prowadzi do Boga. Nihil sumus aliud Christiani nisi magistro Christo summi regis principis veneratores79. My chrześcijanie nie jesteśmy nikim innym, jak tylko czcicielami nauczyciela Chrystusa, najwyższego króla i księcia. Jest więc pedagogiem, nauczycielem prawdy80, posłanym przez Ojca aby usunąć zarazę niewiedzy81. Jest on prawdziwym Bogiem i prawdziwym człowiekiem, zbawicielem i odkupicielem82. W pierwszej księdze, Arnobiusz daje nam swoją doktrynę odnośnie Chrystusa jako boskiego Nauczyciela: honoribus quantis adficiendus est nobis, qui ab erroribus nos magnis insinuata veritate traduxit, qui velut caecos passim ac sine ullo rectore gradientes ab deruptis, ab devis locis planioribus reddidit83. W jakiż sposób powinien być przez nas uhonorowany ten, kto od błędów wielkich nas wyrwał i do prawdy przyprowadził. On nas błądzących po bezdrożach, jak ślepcy bez przewodnika, z miejsc niebezpiecznych i urwistych na tereny równinne przywiódł.
Część krytyków Arnobiusza dopatruje się w takim ujęciu zależności od Lukrecjusza, który w podobny sposób opisuje działanie Epikura84. Myślę, że taka zależność jest uzasadniona i celowa. Arnobiusz polemizując z naśladowcami epikureizmu, pokazuje, że Chrystus jest także nauczycielem, co więcej jest najlepszym nauczycielem. Mógłby Arnobiusz swoją tezę poprzeć Pismem św.85, woli jednak skorzystać ze wzoru klasycznego, który może być bardziej przekonywujący dla słuchaczy. Arnobiusz chciał pokazać, że Chrystus ma takie samo a nawet większe prawo nazywać się filozofem86. Według S. Colombo87, doktryna Arnobiusza jest doktryną parachrześcijańską, pewną mieszanką doktryny neoplatońskiej i wierzeń egipskich z której kiedyś powstała gnoza. Przekonania Arnobiusza miałyby oscylować w kierunku teozofii i hermetyzmu88. Według Festugiere, związki pomiędzy Arnobiuszem i szkołą epikurejską o zabarwieniu mającym coś z hermetyzmu dotyczą tylko wspólnych "topoi" i "doxai", którymi mogli się posługiwać różni autorzy, nadając im, sobie właściwy sens89.
6.2.2. Chrystus Filozof, Bóg.
Jest więc Chrystus prawdziwym filozofem: Dlatego Chrystus przez was niechciany Bóg, mówię Bóg.... przemawiając w postaci ludzkiej z polecenia Najwyższego Boga, wiedząc, że śmiertelni są z natury ślepi i nie mogą żadnej prawdy pojąć, chociaż byłaby postawiona przed ich oczami...90, kazał pozostawić to wszystko co dla nas jest niezrozumiałe i zwrócić się do Boga. Chrystus przynosi na świat zbawienie, staje się człowiekiem, aby człowiek w swej "mediocritas" mógł przybliżyć się do Boga. Chrystus jest słowem prawdy, którą człowiek pojąć może. Od Chrystusa uczą się chrześcijanie podstawowych prawd, jest on dla nich autorytetem: Wy wierzycie Platonowi, Croniuszowi, Numeniuszowi, komu się wam podoba; my wierzymy i pokój znajdujemy w Chrystusie91. B. Simmons92 uważa, że pewne rysy Chrystusa ukazane przez Arnobiusza zależne są od oponentów, którzy atakują chrześcijan, a których doktryny są niebezpieczne dla chrześcijan. Jako przykład daje Porfiriusza, który jest praktycznie rówieśnikiem Arnobiusza. W swoim dziele Kata Christianon, wydaje się on występować przeciwko Chrystusowi, albo chrześcijanom. Główne zarzuty zachowane są u Augustyna w De Civitate Dei 19,23: gdzie Augustyn krytykuje poglądy Porfiriusza, wspominając o wydarzeniu z wyrocznią Hekate. Sprowadzają się one do następujących tez:
Na zapytanie, czy Chrystus był Bogiem, odpowiada Hekate:
- Chrystus był pobożnym człowiekiem, jego dusza po śmierci stała się nieśmiertelna i poszła do nieba. Viri pietate praestantissimi est illa anima.
- Chrześcijanie modlący się do duszy Chrystusa pozostają w błędzie, gdyż On nie może dać im darów bożych. Illa vero anima aliis animabus fataliter dedit, quibus fata non adnuerunt deorum dona obtinere neque habere Iovis inmortalis agnitionem, errore implicari.
- Chrystus podarował chrześcijanom niebezpieczny (fatalny) dar, wprowadził ich w błąd. Propterea ergo diis exosi, quia, quibus fato non fuit nosse Deum nec dona ab diis accipere, his fataliter dedit iste errore implicari.
- Chrześcijanie nie mogą dostąpić darów od bóstw (dona deorum), w szczególności daru poznania Jowisza (Iovis inmortalem agnitionem).
Taka wydaje się była doktryna odnośnie Chrystusa. Przeciwko niej występują apologeci, IV stulecia. Wydaje się, że Arnobiusz pokazuje, iż Jezus jest zupełnie kimś innym od tego ukazanego przez Porfiriusza. Po pierwsze jest Bogiem, chociaż był również człowiekiem. Po drugie przyniósł prawdę nie fałsz. Po trzecie poznanie Chrystusa prowadzi do przyjęcia największego daru jakim jest życie wieczne.
Bezpośrednie odwołanie się Arnobiusza do wyroczni może znajdować się w Adv.Nat.I,36: Sed non, inquit, idcirco dii vobis infesti sunt, quod omninpotentem colatis deum, sed quod hominem natum et, quod personis infame est vilibus, crucis supplicio interemptum et deum fuisse contenditis et superesse adhuc creditis et cotidianis supplicationibus adoratis. Lecz -mówi się - że bogowie nie są dla was życzliwi, nie dlatego że czcicie Boga Wszechmogącego, lecz dlatego, że uważacie że był bogiem ten, który się narodził i był ukrzyżowany, straszna to zniewaga... Stwierdzenie to przypomina zarzuty przedstawione w De Civitate Dei, można wnioskować, że dotyczy tej samej doktryny. Przed tymi zarzutami broni się Arnobiusz dowodząc boskości Chrystusa. Mówi więc o Chrystusie w Adv.Nat I,39: Nunc doctore tanto in vias veritatis inductus omnia ista quae sint scio... Ita ergo Christus non habeatur a nobis deus neque omni alioquin vel maximus potest excogitari divinitatis adficiatur cultu, a quo iamdudum tanta et accepimus dona viventes et expectamus, dies cum venerit, ampliora. Tak więc prowadzony przez przewodnika po drogach prawdy, znam to wszystko co jest ...czyż więc Chrystus nie powinien być uznany przez nas za Boga, czyż nie jest mu należny największy kult, jaki jest bogu właściwy, jeśli od niego otrzymaliśmy już w tym życiu liczne dary, a jeszcze większych oczekujemy, kiedy przyjdzie dzień.
Oprócz przepowiedni Hekate, Porfiriusz cytuje jeszcze przepowiednię Apolla93 przeciwko śmierci męczeńskiej Chrystusa, uważając, że skazanie Jezusa na śmierć było słuszne. Arnobiusz odrzuca ten zarzut wskazując na sprzeczność dwóch wyroczni, jedna nazywa Jezusa sprawiedliwym, druga uważa że słusznie poniósł karę. Sami zaś jego przeciwnicy: Porfiriusz94 i Jamblich, kiedy przedstawiali życie Pitagorasa (zmarł zamordowany)nie odmawiali mu świętości, dlaczego jej odmawiają Chrystusowi. Mówi Arnobiusz: Pitagoras był spalony żywcem... Sokrates był skazany na karę śmierci...czyż uznani byli za niegodnych ci, którzy zmarli śmiercią inną niż to wyznacza prawo powszechne, torturowani i męczeni w okropny sposób. Nikt niewinny, chociaż skazany na upokarzającą śmierć...nie jest znieważony gdyż cierpi nie zasłużoną karę, lecz barbarzyństwo oprawców95. Znowu podobny zabieg jak w wypadku wyroczni Hekate. Arnobiusz nie ujawnia swego oponenta, lecz analizując argumentację, jak w negatywie odnajdujemy przeciwnika.
Chrystus ukazany jest jak, praesidem nostri corporis96, co według Simmonsa97 jest krytką soteriologii Porfiriusza, która twierdzi że: omne corpus esse fugiendum ut anima post beata permaneret cum Deo98. Wszelkie ciało musi zniknąć, aby jak dusza błogosławiona móc pozostać z bogiem. Arnobiusz podkreśla cielesność Chrystusa, w jakiś sposób pojawia się także idea zmartwychwstania (jeśli zmarł okropną śmiercią, a teraz jest naszą głową, czyli żyje). Również w następnych rozdziałach I,45-46 pokazując cuda Jezusa, Arnobiusz przeciwstawia się teurgicznej działalności chaldejskich cudotwórców.
W I,42 dowodzi, że Chrystus przełamał fatum wypowiedziane przez wyrocznię Hekate: Nulla maior est comprobatio, quam gestarum ab eo fides rerum, quam virtutum novitas, quam omnia victa decreta dissolutaque fatalia, quae populi gentesque suo geri sub lumine nullo dissentiente viderunt, qua nec ipsi audent falsitatis arguere, quorum antiquas et patrias leges vanitatis esse plenissimas atque inanissimae superstitionis ostendit. Nic nie może bardziej udowodnić prawdziwości jego dzieł, oryginalności jego cudów, pokonania zarządzeń fatum, jak to mogą ludzie i narody stwierdzić,... bez szemrań... nawet ci, którym ukazał jak stare ojczyste prawa były pełne pustych rytów i równie pustej pobożności(być może aluzja do żydowskich praw, echo ewangelicznych sporów z faryzeuszami i saduceuszami). Tak więc według Arnobiusza Chrystus pokonał fatum/ananke, pokonał przeznaczenie/heimarmene, dlatego ma prawo uwalniać, dokonywać wielkich dzieł. Nie jest mniejszy od teurgów. Przy czym daje odpowiedź na jeszcze jeden zarzut Porfiriusza, który zgodnie z myślą medioplatonizmu uważał, że wyzwolenie spod heimarmene dokonuje się dzięki obrzędom wtajemniczenia. W drugiej księdze mówi Arnobiusz: niechaj Etruria ofiaruje wszystkie ofiary jakie chce, niech mędrcy pozbawią się wszystkiego co ludzkie, niech magowie uspokajają potęgi jakie chcą...lecz jeśli dusze nie otrzymają od Pana Wszechświata tego co wymaga rozum... mogą się rozczarować...99. Chrystus jest Bogiem, nie jest tylko Pius et in caelum, sicut pii (Civ.Dei 19.23). Nie podlega fatum, ci co w niego wierzą są uwalniani od fatum i poznają drogę prawdy. Arnobiusz skutecznie niszczy zarzuty jakie wysuwał Porfiriusz w oparciu o wyrocznie, Phiolosophia ex oraculis jest pokonana z pomocą argumentów, które świadczą o pewnej podstawowej znajomości kerygmatu chrześcijańskiego. Destructio jest zapewne skuteczniejsza niż argumentatio, Arnobiusz buduje swoją chrystologię w momencie walki i prześladowań, nie jest to spokojny pozytywny wykład, lecz pełne żaru defensio. Dzięki temu sporowi możemy także dzisiaj zobaczyć jak w północnej Afryce na blisko pół wieku przed św. Augustynem, nawrócony poganin broni swojej wiary przed zarzutami neoplatoników o chaldejskich korzeniach100.
6.2.3. Chrytsus deus radice ab intima101
Potwierdzeniem boskości Chrystusa są liczne cuda, które dokonały się mocą Jego imienia, nie zaś dzięki obrzędom, kultom, różnym magom czy wróżbitom. Imię Chrystusa, Jego słowo mają moc uzdrawiania, wskrzeszania: Quid quod istas virtutes, quae sunt a nobis summatim, non ut rei poscebat magnitudo, depromptae, non tantum ipse perfecit vi sua, verum, quod erat sublimius, multos alios experiri et facere sui nominis cum adiectione permisit. Nie wspominając już, że te wielkie rzeczy, przypomniane przez nas w sposób ogólny i nie tak jak tego wymagałaby waga argumentu, dokonał On sam swoją mocą, ale -co więcej- pozwolił innym czynić i doświadczyć jej, wzywając tylko jego imienia102. Moc ta - virtus, rozciąga się na tych co uwierzyli Chrystusowi. Znowu powraca obraz biblijny, udzielania przez Chrystusa uczniom mocy uzdrawiania, oraz wydarzenie zesłania Ducha św., jako moment przekazania tej mocy - virtus wszystkim zgromadzonym razem z uczniami. W dalszej części tego samego rozdziału Arnobiusz wylicza jakich cudów dokonał Chrystus:
- uzdrowił gnijące kończyny - verbo ille compescuit verminantium membrorum cruces, dość mocna aluzja do uzdrowienia trędowatych, lub paralityka.
- wyrzucił demony swoim rozkazem - imperio ille uno exturbavit a corporibus daemonas, aluzja do licznych egzorcyzmów dokonanych przez Jezusa.
- uzdrowił z trądu - ille notas albicantium vitiliginum manu admota detersit, ruchem ręki usunął bielejące wrzody... przypominają się wydarzenia ze ST, czy też opis trądu w ST.
- uzdrowił kulejących, ślepych, wskrzesił zmarłych: incessum ille claudis dedit, visum luminibus caecis, interemptos revocavit ad vitam. Wydawać się może, że Arnobiusz najlepiej zna cuda Jezusa. Są one dla niego gwarancją boskości Chrystusa. Wyliczenie to jest też kolejnym potwierdzeniem, że przynajmniej częściowo Arnobiusz znał NT.
6.2.4. Teologia Logosu, czy teologia virtus
To co jest ważne i nowe, wszystko to dzieje się dzięki mocy imienia Chrystusa i Jego słowa. Moc imienia może być semityzmem, lub wskazaniem na znajomość NT, gdzie to określenie funkcjonuje. Moc Jego słowa, może być elementem polemicznym do doktryny hermetyzmu, w której Hermes występował w roli posłańca słowa, w imieniu słowa. Verbum-Logos, warto zauważyć, że u Arnobiusza - poza wyżej wspomnianym zastosowaniem verbum, odnośnie cudów - nie ma teologii Logosu, która występowała praktycznie u wszystkich chrześcijańskich apologetów103 piszących po grecku, ale i w środowisku łacińskim. Wydaje się to tym bardziej dziwne, iż wiemy, że znał De anima i zapewne Apologetyka Tertuliana104 oraz Ad Demetrianum Cypriana105. Arnobiusz jak orator, był wrażliwy na punkcie języka, słowa, mowy. Niektórzy uważają go wręcz za twórcę teorii języka106(w opozycji do platońskiej teorii anamnezy Adv.Nat. II,20-28). Jak więc wytłumaczyć ten brak zainteresowania takim przedstawieniem misji Chrystusa. Laurenti R. uważa, że przyczyną mógł być lęk by w ten sposób nie antropomorfizować Boga najwyższego, dzięki słowu, myśli stawał się osiągalny, pomyślany. Teologia Logosu mogła być zagrożeniem dla transcendencji Boga (Bóg mógł być sprowadzony do myślowych kategorii ludzkich). Bóg myśli, czy przez słowa stawałby się w jakieś mierze podobny do różnych dziwacznych konstrukcji występujących w gnostycyźmie107, hermetyźmie, czy też innych filozofiach i religiach. Może lękał się także tego, że taka argumentacja może prowadzić do ubóstwienia rozumu, ludzkiej myśli, jak to miało miejsce częściowo i w platoniźmie108, czy też w arystoteliźmie109. Logos wprowadzał także pewne podporządkowanie, swego rodzaju emanację. Widzieliśmy, że Arnobiusz w pewnych kwestiach jest przeciwny Plotynowi, możliwe że i to wpływa na unikanie tej terminologii.
6.2.5. Poznawalność Chrystusa
Chrystus jako Bóg, jest niepoznawalny w swojej istocie. Pozostaje w relacji do Boga najwyższego... jako deus et interiorum potentiarum deus, jest bogiem, bogiem mocy najgłębszych110. Jest to fragment, który różni komentatorzy Arnobiusza komentują nie znajdując zadowalającej odpowiedzi111.
Istnieje dyskusja co do samej wersji, czy powinno być interiorum czy też inferiorum. Porównując z wyrażeniami na temat boga jakie znajdujemy np. u Platona, Timajos 40 b-c, wersja interiorum-hosoi entos ouranou gegousai gdzie entos ouranou można tłumaczyć jako interiores potentiae112. Orelli w swoim komentarzu do Adv.Nat., tłumaczy ten fragment zgodnie z pojęciami żydowskimi odnośnie świata i nieba. Według nich niebo było podzielone na różne strefy, każdą z nich zamieszkiwał inny eon lub jakaś moc. W centrum znajdował się Bóg i Chrystus, nazywany aniołem NT, później następowały moce, trony, archanioły, cherubiny, serafiny. Jest to interpretacja, która zawiera odwołanie do żydowskiej kosmologii, w której jednak nie ma miejsca dla Jezusa z Nazaretu. Pamiętając o tym, że Arnobiusz jest krytyczny do żydowskiej egzegezy, trudno jest zaakceptować tę formę wyjaśnienia. Le Nourry113, tłumaczy natomiast ten fragment jako odniesienie do najgłębszych ludzkich władz, nad którymi panuje Chrystus. Scheidweiler114 a za nim Le Bonniec, tłumaczą go w duchu teorii emanacjonistycznych; Chrystus miałby pochodzić ab intima deus radice...od Boga, intimus oznaczałby najgłębszy związek z Bogiem, od Chrystusa pochodziłyby interiores potentiae, czyli niższy stopień emanacji, wszystko razem tworzyłoby pełnię, pleromę boską. Na użycie idei emanacji według tych autorów mogłoby także wskazywać zastosowanie podobnego schematu do duszy w Adv.Nat. II,25. B. Amata115 uważa, że zwrot ten może nas odsyłać do teologii trynitarnej obecnej w dziełach Hilarego z Poitiers, byłby więc Arnobiusz prekursorem pewnych rozwiązań trynitarnych. Opisywałaby ona wewnętrzne relacje trynitarne. Przeciwny takiej formie egzegezy jest Laurenti116, który uważa, że:
a.) tematyka trynitarna nie interesuje Arnobiusza,
b.) Hilary pisze później mając inne przygotowanie niż Arnobiusz,
c.) Arnobiusz nie odwołuje się do Ducha/Spiritus/Pneuma.
d.) teoria emanacji bardziej odpowiada środowisku Arnobiusza.
Próbując rozwiązać tę trudność nie można zapominać o słuchaczach apologii, są nimi nie chrześcijanie lecz poganie. Z drugiej strony apologia ta ma być przedstawiona biskupowi jako dowód na ortodoksję Arnobiusza. Z zadania wywiązuje się całkiem dobrze, nie wchodzi na teren trynitarnych dyskusji, właściwych chrześcijańskiemu środowisku, ale próbuje dotrzeć do pogan przekonując ich o boskości Chrystusa, w sposób który nie niszczyłby transcendencji Boga Najwyższego. W sposób pośredni dotyka elementów teologii trynitarnej: relacji Bóg Ojciec i Chrystus.
6.2.6. Chrystus a Ojciec.
Chrystus objawia, że Bóg jest "ojcem" świata. Pojęcie ojcostwa miało pewną tradycję w filozofii, konsekwencją ojcostwa była boskość stworzenia, wyrażająca się w różny sposób, już to jako panteizm stoicki, emanacjanizm plotyński, nous hermetyzmu. Ojcostwo o którym mówi Arnobiusz jest próbą przyciągnięcia pogan do idei Boga chrześcijańskiego, twórcy, ojca wszelkiego dobra. Hymn na cześć Boga, chociaż formą przypomina hymny na cześć bóstw pogańskich, to w treści jest filozoficzną definicją Boga, brak w niej wyraźnego ducha biblijnego, ale tym duchem będzie Chrystus ze swoim dziełem zbawienia. Posłuchajmy Arnobiusza: O maxime, o summe rerum visibilium et invisibilium procreator, o ipse invisus et nullis umquam conprehense naturis, dignus, dignus es vere, si modo te dignum mortali dicendum est ore, cui spirans omnis intelligensque natura et habere et agere numquam desinat gratias, cui tota conveniat vita genu nixo procumbere et continuatis precibus supplicare. Prima enim tu causa es, locus rerum ac spatium, fundamentum cunctorum quaecumque sunt, infinitus ingenitus inmortalis perpetuus solus, quem nulla deliniat forma corporalis, nulla determinat circumscriptio, qualitatis expers, quantitatis, sine situ motu et habitu, de quo nihil dici et exprimi mortalium potis est significatione verborum, qui ut intellegaris tacendum est atque, ut per umbram te possit errans investigare suspicio, nihil est omnino muttiendum..... Non est mirum, ignoraris: maioris est admirationis, si sciaris117. Quasten uważa, że źródłem takiego rozumienia Boga jest filozofia epikurejska i stoicka118. Idea Boga stojącego poza światem i nieporuszonego. Lecz w tych filozofiach nie było miejsca na pojęcie przebaczenia a tutaj jest. Według mnie ta idea jest punktem wyjścia dla Arnobiusza, ponieważ przedstawiciele tych kierunków są odbiorcami dzieła Arnobiusza. Apeluje on do nich podważając ich teorie. Nie utożsamia się z tymi doktrynami lecz idzie dalej. Chrystus przewyższa Epikura, nie tylko przyniósł nam prawdę, lecz także nauczył nas prawdziwej religii wzywając do nawrócenia: ...qui, quod omnia superavit et transgressum est munera, ab religionibus nos falsis religionem transduxit ad veram: qui ab signis inertibus atque ex vilissimo formatis luto ad sidera sublevavit et caelum et cum domino rerum deo supplicationem fecit verba atque orationum conloquia miscere. On jest darem, który przewyższył i przysłonił wszystkie pozostałe - przeprowadził nas od fałszywych religii do prawdziwej; odwrócił nas nieruchomych figur zrobionych z nędznej gliny, podnosząc nas ku niebu i wprowadzając nas w kontakt z bogiem panem stworzenia, zachęcając do modlitw i próśb119. Kroll120 widzi pewny związek z Pater noster.
Chrystus w stosunku do Boga ma munus (powinność), polegającą na nauczeniu prawdziwej religii: pokazanie kto to jest Bóg, jego wielkość i przymioty, kim jesteśmy, na ile możemy w naszej słabości poznać tego, który jest niepoznawalny. Jego zadaniem było nauczyć nas pokory i zwrócić ku prawdziwemu Panu (Adv.Nat.I.38). W relacji do Boga pełni Chrystus funkcję tego, który objawia, który naucza o nim, przyprowadza do niego. Można by zastosować różne obrazy dla wyrażenia tych funkcji: obraz-imago-ikona, słowo-verbum-logos, mądrość-sapientia-sophia, nauczyciel-doctor-didascalos. Arnobiusz będzie używał tego ostatniego, który może w najmniejszym stopniu jasno ukazuje związek Chrystusa z Bogiem najwyższym, ale także pozwala uniknąć nieporozumień dotyczących idei politeistycznych.
Chrystus prowadzi do poznania Boga, który jest głową, albo też źródłem całego wszechświata.121 Nie mówi Arnobiusz, że Chrystus jest synem, gdyż w środowisku politeistycznym prowadziłoby to do błędnych wniosków. Natomiast wskazanie na relację nauczenia, poznania prawdy o Bogu, wskazuje także na substancję, Chrystus jest Prawdą - aletheia. Jest to jednocześnie jedno z określeń biblijnych. Można by kontynuować analizę znaczenia tej relacji. Prawda jest zawsze w relacji do tego co określa. Bóg najwyższy i Chrystus, relacja między nimi istniejąca, to prawda. Chrystus nie ukrywa, ale objawia Boga, jest a-letheia.
6.2.7. Chrystus posłany przez Boga.
Deus ille sublimis fuit, deus radice ab intima, deus ab incognitis regnis et ab omnium principe deo sospitator est missus122. Chrystus jest wybawicielem, Arnobiusz nie używa słowa salvator, ponieważ wejdzie ono w użycie dopiero w czwartym wieku123. Jezus jest posłany przez Ojca aby ocalić dusze nasze124. Jest On bonarum rerum nuntius qui immortalitatem ferre. Nieśmiertelność jest owocem jego misji. On wypełnia oczekiwania. Nie wiemy czy Arnobiusz znał Stary Testament. Nigdzie nie odwołuje się do niego w sposób bezpośredni. Eluxit atque apparuit Christus rei maximae nuntiator, auspicium faustum portans et praeconium salutare credentibus125. Chrystus utożsamia się tutaj z samym przesłaniem. On jest ewangelią. Podobne sformułowanie znajdziemy w Ewangelii św. Marka 1,1. Misja Chrystusa jest misją uniwersalną126, jest posłany do tych co byli i tych co są; sprawiedliwych i niesprawiedliwych127. Misja Chrystusa jest potwierdzana nie tylko przez słowa, ale przez cudowne czyny: Imperio ille uno exturbavit a corporibus daemonas et exanimatis suos restituit sensus128. Jezus jest najwyższym kapłanem, jego służba polega na zbawianiu dusz, składając w nich ducha wieczności. Jest to urząd i powinność Chrystusa.129 Chrystus jest bramą przez którą wchodzi się aby osiągnąć życie. Dlatego nie ma nieśmiertelności bez Chrystusa: Tak więc, jeśli nawet będziesz czysty, przez oczyszczenie ze zmazy grzechu, zyskasz sobie przychylność i nakłonisz ku sobie moce, aby nie zamykały drogi i nie utrudniały twego powrotu do nieba, to jednak żadnym wysiłkiem nie możesz dostąpić nagrody nieśmiertelności...130. Jest więc Chrystus posłany, aby nas pouczyć o tym kim jest Bóg, poprowadzić nas w prawdzie do oddawania czci Bogu. Przemawiając w postaci ludzkiej z polecenia Boga Najwyższego... przykazał nam wyrzec się tego wszystkiego (próżnych rozważań o Bogu), lecz na ile jest to możliwe do Pana Wszechświata całym naszym umysłem i duszą się przybliżyć,... ku niemu poprowadzić nasze chwiejne pragnienia, wiecznie o nim pamiętać i uformować sobie choćby nie wiem jaki Jego obraz, chociaż nie może być przedstawiony przez żadną wyobraźnię... On jeden nie podlega wątpieniu, jest prawdziwy; o nim nikt nie może wątpić, chyba że jest pozbawiony rozumu, lub jest szaleńcem beznadziei. Jest wystarczające znać Jego, aby nie znać niczego innego i abyś znalazł prawdziwą i najwyższą wiedzę trwając w poznaniu Boga, głowie wszystkich rzeczy131. Wcielenie Chrystusa, jego przyjście na świat, nauczanie, cuda są spełnieniem polecenia i planu Najwyższego Króla... propter quas in mundum venerat faciendas, summi regis imperio et dispositione servatis132. Chrystus spełnia nie swoją wolę, nie swoje plany, lecz Najwyższego Króla. Imperio i dispositio, tak określa Arnobiusz działanie Boga. Chrystus zaś jest tym, który je wypełnia. Mamy może prymitywne, ale na pewno istotne elementy relacji wewnątrz trynitarnych. Dispositio, nie rozumie tego pojęcia Arnobiusz jako fatum, pasuje ono bardziej do biblijnego bożego zamysłu. Chrystus jest skutecznym jego realizatorem. Chociaż Arnobiusz nie nazwał Chrystusa synem, to użyte przez niego określenia, przybliżają nas do takiego rozumienia.
6.2.8. Relacja Chrystusa z Ojcem i z Duchem św.
Powracamy jeszcze raz do tematyki trynitarnej. Boskość Chrystusa jak widzieliśmy nie ulega wątpliwości. Nie wiemy jednak co myślał Arnobiusz o Trójcy św. i roli Pana Jezusa w jej ramach, o Jego relacji względem Ojca i Ducha św. Czy Arnobiusz nie znał tej tajemnicy wiary? Są możliwe różne hipotezy. Pierwsza, że zna, lecz nie mówi, nie chcąc wchodzić na teren, który dla politeistycznych słuchaczy byłby bardzo trudny do zrozumienia. Trójca św. mogłaby się wydawać chrześcijańską formą wielobóstwa. Druga hipoteza, jako katechumen nie jest jeszcze wprowadzony w tajemnicę Trójcy św., lecz wezwania trynitarne są obecne w pierwotnych modlitwach i hymnach. Teza ta jest trudna do przyjęcia. Takie hipotezy przedstawia Leckelt133, lecz chociaż Arnobiusz nie wspomina o Trójcy, to mówiąc w pierwszej księdze o życiu Chrystusa, Jego cudach, wydaje się wspominać także dzień Zesłania Ducha św.134. Niektórzy jego krytycy uważają, że jego wyobrażenie relacji między Chrystusem a Ojcem jest pewną formą subordynacjonizmu, w I, 42 mówi Arnobiusz, że Chrystus był posłany, by wypełnić bardzo ważną rzecz. Missus est, forma ta nie oznacza jeszcze subordynacjonizmu. Kiedy wspomina o najwyższym bogu, to czyni to w opozycji do bóstw pogańskich, a nie Chrystusa. Chociaż również w ewangeliach zaznaczona jest pewna gradacja: Pater maior est me135. Arnobiusz nie jest doketystą, Chrystus był też człowiekiem136. Arnobiusz nie znał jeszcze terminologii przy pomocy jakiej w przyszłości św. Augustyn będzie tłumaczył tajemnicę Trójcy św. Kiedy odpowiada na pytanie, kto umierał na krzyżu mówi: homo137 quem induerat et secum portabat /I,62/. Nie mówi Arnobiusz, że natura ludzka umarła, lecz człowiek, którego nosił. Czy można tutaj dopatrywać się unii hipostatycznej? Pewno nie, lecz można mówić o pewnym stopniu comunicatio idiomatum138. Nie są jasno określone relacje jakie są w Trójcy św. Lecz trzeba pamiętać, że jest to czas kiedy dopiero powstaje terminologia. Istotnym elementem jest także krąg słuchaczy. Rodzi się wrażenie, iż Arnobiuszowi zależy na nawróceniu słuchaczy a nie tylko na przekonaniu biskupa co do swojej ortodoksji, jak to mu wytyka wielu. Chrystus w doktrynie chrystologicznej Arnobiusza pełni funkcję pośrednika pomiędzy Stwórcą i stworzeniem. Mediator139 (mezotes), jest to dobra nowina dla tych wszystkich, którzy Boga postrzegali jak kogoś w sposób najwyższy transcendentnego, doskonałego, nieosiągalnego. Mediacja Chrystusa jest odpowiedzią także na słabość i nędzę ludzką. Można powiedzieć, że Chrystus stał się pośrednikiem nie dlatego, że ludzie są pochodzenia boskiego (przynajmniej dusza), lecz dlatego, że są nieskończenie słabi i niedoskonali stał się pośrednikiem. Pesymizm antropologiczny nie jest przeniknięty beznadzieją, gdyż na drodze staje Chrystus. Chrystus schodząc do ludzi, nic nie traci ze swej boskości, pozostaje doskonały. Na pierwszy rzut oka może wydawać się, że takie widzenie Chrystusa kontrastuje z obrazem jaki zawierają ewangelie i listy, na przykład Flp 2,5-11, który wspomina o kenozie Jezusa, ogołoceniu się. Różnica wynika z różnicy odbiorców, perspektyw i celu jaki ma się osiągnąć przez takie czy inne stwierdzenie chrystologiczne.
Paweł ma przed sobą chrześcijan, którzy chcą wybrać inną drogę niż krzyż, uniżenie, szukają oparcia w ascezie, kalendarzach, zwyczajach ludzkich... dlatego Paweł tak mocno podkreśli tajemnicę wcielenia Jezusa, element uniżenia, po to by naśladowali pokornego Jezusa.
Arnobiusz ma przed sobą pogan, wyznawców neoplatonizmu, kultów, misteriów, inicjacji... wszyscy oni uważają, że człowiek sam może z pomocą takich czy innych praktyk dojść do wyzwolenia z niewoli ciała, wyzwolenia duszy, która ma boskie pochodzenie i nieśmiertelność. Arnobiusz pokazuje więc całą słabość ludzką, a z drugiej strony pokazuje Chrystusa, jako nauczyciela dróg prawdy, który pośredniczy między ludźmi i Bogiem. Chrystus jest doskonałym, używając terminologii teologicznej można powiedzieć, że jest bezgrzeszny. Co zresztą mówi i Paweł. Arnobiusz z tego wyciąga ciekawy praktyczny wniosek: modlitwy i kult nie Bogu, nie Chrystusowi są potrzebne, są bowiem doskonali, lecz potrzebne są tym co modlą się.140 Zobaczymy później ten problem.
6.2.9. Chrystus człowiek.
Arnobiusz jest świadom tego, że Chrystus to nie tylko prawdziwy Bóg, ale i prawdziwy człowiek. Jako człowiek przechodzi wszystkie etapy ludzkiego życia, od narodzin141 aż do śmierci. Rozważając życie Chrystusa nie wchodzi w szczegóły, próbuje dać tylko odpowiedź na zarzut, że śmierć krzyżowa jest dowodem na niedoskonałość Chrystusa. Był to prawdopodobnie zarzut pochodzący od Porfiriusza, jak to już wcześniej widzieliśmy. Pomiędzy narodzeniem i śmiercią umiejscawia Arnobiusz misję Chrystusa, czyli cuda i nauczanie. Powstaje pytanie, jak sobie radzi Arnobiusz z dwoma naturami Chrystusa. W dziele swoim nie daje jasnej odpowiedzi, ale i celem nie był traktat o Chrystusie, gdyż przeciwnicy to nie chrześcijańscy sekciarze, ale poganie, których wiedza o chrześcijanach i Chrystusie sprowadzała się do pewnych sloganów. Mówi o Chrystusie: Quid enim, dicit, rex summus ea quae in mundo facienda esse decreverat, sine homine simulato non quibat efficere142. Jest to pytanie przeciwników. Nie twierdzenie Arnobiusza. Wygląda, że pytający uważają, iż Chrystus tylko zewnętrznie był człowiekiem. Byłaby to forma doketyzmu. Lecz biorąc pod uwagę kontekst czyli rozdział I,60 i I,62, widzimy, że Arnobiusz myśli w inny sposób.
Na pytanie: sed si Deus fuit Christus, cur forma est in hominis visus, et cum more est interemptus humano. Jeśli Chrystus jest Bogiem, dlaczego ukazał się w formie/postaci ludzkiej, dlaczego umarł jak człowiek. Arnobiusz odpowiada:
Ze względu na ludzi: gdyż Bóg będąc niewidzialny, bez substancji cielesnej, nie mógłby być przez ludzi inaczej poznany. Boga, a więc i Chrystusa określa jako invisibilis illa vis. Można postawić pytanie czy vis, odnosi się tylko do Chrystusa, gdyż wtedy Chrystus byłby siłą Boga, byłaby to jeszcze jedna relacja, określająca ekonomię Trójcy św. Habens nullam substantiam corporalem... w opozycji do stoików, platończyków, widzimy, że Bóg jest bezcielesny. Ze względu na ludzi przyjmuje ciało, gdyż inaczej ludzie nie mogliby go widzieć, rozpoznać. Materialne z niematerialnym nie mogłoby wejść w kontakt. Arnobiusz w inny sposób mówi to, co znajdujemy w Flp 2,5-11. Widzimy także fizykę Arnobiusza, która odpowiada poglądom epikurejskim.
Assumpsit igitur hominis formam, et sub nostris generis similitudine potentiam suam clausit, ut videri posset, et conspici, przyjął więc ludzką naturę, ukrył swoją moc w naturze podobnej do naszej, abyśmy mogli go widzieć i zrozumieć..(Adv.Nat.II,60). Chrystus przyjął ludzką formę, w niej ukrywa się jego moc. Arnobiusz, może nie w sposób dokonały, ale ciekawy tłumaczy tajemnicę wcielenia, nie używa pojęcia incarnatio, gdyż mogłoby prowadzić do nieporozumień. Zastosowuje pojęcia bliższe filozofii i kulturze klasycznej, czyli z pomocą pojęć: forma, genus, similitudo, potentia. W ten sposób stara się wytłumaczyć relacje pomiędzy naturami boską i ludzką w Chrystusie. Według G.Brunner, określenie adsumpsit, jest typowym dla teologii, która w ten sposób wyraża adopcję natury ludzkiej przez Logos, Vulgata zacznie używać accepit143. Byłoby to dalekie echo stosowania teologii Logosu przez Arnobiusza. Teza ta jest zbyt spekulatywna.
Arnobiusz ani raz nie użyje imienia Jezus, zawsze mówi o Chrystusie. Może czyni to, by uniknąć zamieszania, gdyż imię Jezus był imieniem popularnym, natomiast Chrystus miało znaczenie wyjątkowe, pokazuje misję. Będąc pojęciem greckim nie naraża się na zarzut, że jest ktoś nieznanego pochodzenia. Chrystus jest Bogiem i jest człowiekiem. Dlaczego stał się człowiekiem wiemy. Jak to się stało i dzieje nadal jest trudniejsze do wyjaśnienia i Arnobiusz nie będzie starał się dać wyczerpującej odpowiedzi. Wspomniane: forma, genus, similitudo i potentia są próbą odpowiedzi. Przy okazji określa Arnobiusz ludzkie ciało jako: tegmen materiae solidioris, pojemnik twardszej materii. Tegmen według Brauna144, może być analogiczny z Pawłowym schema, które z kolei vulgata przetłumaczy jak habitus. Określenia te dotyczą natury ludzkiej Chrystusa, która jest przeciwstawiona primigenia natura, albo też forma Dei. W momencie przyjęcia natury/forma, similitudo, tegmen ludzkiej, primigenia natura zaczyna się ukrywać. Jest to opis ekonomii zbawienia.
Na kolejne zapytanie, czy nie mógł w inny sposób (bez wcielenia) spełnić zamysłów bożych, Arnobiusz nie wejdzie w polemikę, lecz odpowie, że gdyby to było potrzebne(oportuit) uczyniłby tak, lecz są ukryte przyczyny dla których tak musiało się stać (Adv.Nat. II,61). Jest to odpowiedź na pytanie: cur deus homo. Dodaje jeszcze Arnobiusz mówiąc, że przeciwnicy mogliby wiedzieć dlaczego tak się stało, gdyby już wcześniej nie nastawili się z niewiarą do misji Chrystusa. O kogo tutaj chodzi Arnobiuszowi, czy są to może ci którzy uważają, że Chrystus nie był człowiekiem, czyli doketyści. Lecz nie jest to adversus haereses, lecz adversus nationes, mogą to być platończycy, lub wyznawcy hermetyzmu.
Czy nie mógł uczynić tego sine homine simulato.../bez uciekania się do podobieństwa człowieka (udziału człowieka)... w wyrażeniu tym niektórzy dopatrują się aluzji do wcielenia, czyli czy konieczny był udział człowieka (w znaczeniu Józefa jako ojca prawnego), czy też po prostu chodzi tylko o forma i schema ludzkie. Jeśli oponentami są poganie, to Arnobiusz nie będzie robił aluzji do dzieciństwa Chrystusa. Natomiast jeśli byliby to doketyści, lub jakaś nieortodoksyjna grupa chrześcijan, to w tedy można i takiego tłumaczenia szukać.
Pytają jeszcze raz przeciwnicy: quis ergo visus in patibulo pendere, quis mortus est. Kogo widzieliśmy wiszącego na drzewie krzyża. Kto umarł145. Jest to pytanie, które i dzisiaj może sprawić wiele kłopotu. Przypomina pytanie zadawane w trakcie katechezy chrzcielnej. Odpowiedź nie jest łatwa, gdyż czy Bóg może umrzeć. Arnobiusz mówi, że śmierci doświadczył: homo, quem induerat, et secum ipse portabat. Człowiek, którego przywdział, ze sobą nosił, oraz dalej mors illa, quam dicitis, assumpti hominis fuit, non ipsius: gestaminis, non gestantis, ta śmierć o której mówicie odnosi się do człowieka, którym był, nie do niego samego, do tego co nosił, a nie do tego co nosiło. Nie potrafi Arnobiusz do końca wybrnąć z tej sytuacji. Nie podważa, tego, że Chrystus jest i Bogiem i człowiekiem. Widzi człowieczeństwo podporządkowane, boskiej naturze. Nie zastosowuje pojęcia osoby/persona, które mogłoby pomóc w wyjaśnieniu relacji. Nie on jeden miał te trudności, Tertulian w Apologetyku 21, będzie określał Chrystusa jako nascitur homo deo mixtus. Może także nie do końca widzi on znaczenie wcielenia Chrystusa, jako dramatu bożego. Pamiętając o definicji Boga, nie może pogodzić się z Jego śmiercią, cierpieniem. Może przeczuwa, że taka argumentacja nie dotarłaby do uszu pogan. Krzyż stał by się tylko wyrazem słabości, a nie wielkości, dlatego nie argumentuje w ten sposób, unikając porażki Pawła. Czy to, że Chrystus nas nosił nie jest wystarczające, czy trzeba, aby był taki sam, lecz Paweł mówi, że był we wszystkim nam równy z wyjątkiem grzechu, czyli nie do końca taki sam.
6.2.10. Dziesięć prawd Arnobiusza o Chrystusie
Jako podsumowanie spójrzmy jak Arnobiusz organizuje materiał odnośnie Chrystusa. Będzie to mini katechizm: seria pytań i odpowiedzi dotyczących Chrystusa, które częściowo widzieliśmy wcześniej.
1. I,36 Czyż bogowie nie są wam nieprzychylni dlatego, że czcicie jako Boga wszechmogącego, tego kto narodził się jak człowiek i umarł na krzyżu, wierzycie na dodatek, że żyje i czcicie go w codziennych modlitwach. Jest to pierwszy zarzut odnośnie Chrystusa. Czy jest on rzeczywisty trudno powiedzieć, ale służy Arnobiuszowi w jego destrukcji wierzeń pogańskich do ukazania prawdy o Chrystusie, nie czyni tego dokonując spekulacji teologicznych, lecz porównując wierzenia chrześcijańskie z pogańskimi. Można powiedzieć, że nie daje odpowiedzi, ale stawia pytania, które zmuszają pogan do zamilknięcia, gdyż chrześcijanie nie czynią niczego, czego nie czyniliby oni sami. Jest to polemika na poziomie praw obywatelskich, a nie na poziomie prawdy. Arnobiusz żąda więc sprawiedliwości dla chrześcijan, gdyż ich bogowie także byli ludźmi, umierali, oddawana jest im cześć. W tym momencie Arnobiusz nie podważa istnienia innych bogów, walczy o miejsce dla Chrystusa. Jest to zabieg polemiczny, gdyż z kontekstu całego dzieła wiemy, że nie akceptuje wierzeń i kultów starodawnych. Zarzut ten jednak pozwala ukazać podstawowe prawdy:
*Chrystus jest Bogiem i człowiekiem
*Jako człowiek narodził się
*Umarł
*Ożył i oddawana jest mu cześć przez modlitwy
2. I,37 Natum hominem colimus...uteris esse gestatos...czcimy narodzonego jako człowiek... noszonego w łonie. Arnobiusz również tutaj nie wchodzi w spekulacje teologiczne, lecz oczekuje sprawiedliwości i równości dla chrześcijan. Lecz dzięki temu zabiegowi mamy ukazane dwie kolejne prawdy:
*Chrystus jest czczony także w swoim człowieczeństwie
*narodził się z kobiety
Jest to początek wyjaśniania tajemnicy wcielenia. Nie ma on nic ze spekulacji gnostyków, czy platończyków. Arnobiusz jest bardzo powściągliwy, nie wspomina o Marii, o matce, można odnieść wrażenie, że jest traktowana instrumentalnie. Ale jest to nasza wrażliwość i perspektywa, wchodzenie w dyskusję na temat miejsca Marii podczas polemiki z poganami uniemożliwiałoby dalszą dyskusję.
3. I,38 concedamus... unum Christum fuisse de nobis, mentis animae corporis fragilitatis et condicionis unius... przyjmijmy, że Chrystus byłby jednym z nas, że miałby taki sam rozum, duszę, ciało, taką samą kruchość ciała i uwarunkowań... Stwierdzenie to ma formę warunkową, wyrażającą opinię przeciwników. Dając odpowiedź na ten zarzut Arnobiusz nie zaprzecza, lecz pokazuje misję Chrystusa polegającą na ratowaniu człowieka. A ponieważ dokonał tego dzieła, należy się mu cześć, gdyż jest to dzieło nie mniejsze od tych, które dokonali Eskulap, Minerwa czy też Herkules. Wielkość dzieła dokonanego daje prawo Chrystusowi bycia Bogiem. Taki jest tok przekonywania zastosowany przez Arnobiusza. Krótko mówiąc, oczekuje sprawiedliwości ze strony pogan. Osiąga jednocześnie drugi cel, pokazuje ludzką naturę Chrystusa:
*jeden z nas
*rozum, dusza, ciało, warunki takie jak nasze.
Nie można posądzać Arnobiusza o doketyzm, czy też carpocratianizm. Prawdą jest, że nie do końca jest jasna sprawa relacji tego co boskie z tym co ludzkie, lecz nie neguje Arnobiusz cielesności. W I, 60 Arnobiusz odpowie częściowo na problem relacji.
4. Jeśli Chrystus był Bogiem, dlaczego objawił się w formie ludzkiej, umarł jak człowiek.146 Odpowiedź jaką daje Arnobiusz jest związana z teorią poznania, fizyką i logiką jaką przyjmują słuchacze. Mogą to być tak epikurejczycy jak i stoicy. Musiał stać się cielesny, by być poznanym przez to, co cielesne. Taka argumentacja idzie przeciwko gnostykom, według których Logos przychodzi do pneumatikos i psychikos, ale nie do hylikos. Nie tylko konieczność poznania jest przyczyną, ale także miłosierdzie i solidarność z ludźmi (I,63).
*Chrystus stał się człowiekiem ze względu na nas
5. I,40 Sed patibulo adfixus interiit... lecz przybity do krzyża umarł... Arnobiusz na ten zarzut odpowiada zastosowując tę samą metodę jak dotychczas. Wskazuje na podobne sytuacje w świecie pogańskim. Oczekuje by takie same prawa jak Sokrates i inni, miał również Chrystus(I,41).
* realnie umarł, nie pozorna śmierć, przeciw tylko duchowemu cierpieniu Chrystusa
6. I,42 Deus ille est Christus... Czy Chrystus jest Bogiem. Odpowiedź Arnobiusza brzmi, że oczywiście tak, deus, et interiorum potentiarum deus, ...rei maximae causa ad summo rege ad nos missus. Bogiem jest, Bogiem mocy najgłębszych, ze względu na najważniejszą sprawę do nas przez Najwyższego Króla posłany. Człowieczeństwo Chrystusa budziło wątpliwości co do Jego boskości. Odpowiedź dana przez Arnobiusza wprowadza według mnie elementy teologii trynitarnej. Tutaj jest zaznaczona relacja Chrystus i Bóg najwyższy nazwany Królem. Relacja dotyczy ekonomii, jest to misja. Odbiorcami tej misji są ludzie. Chociaż Arnobiusz ma kiepskie zdanie o człowieku, to fakt, że Chrystus Bóg jest posłany do ludzi, może być jakąś pociechą, chociaż nie mówi on nic o ewangelii.
*Chrystus jest Bogiem, jego imię to missus-posłany przez Boga najwyższego, który posyła.
7. I,43 Magus fuit, clandestinis artibus omnia illa perfecit, Aegyptiorum ...furatus est disciplinas... Był magiem, dokonał wszystkiego z pomocą ukrytych magicznych sztuk, Egipcjanom wykradł tajemniczą wiedzę.. Zarzut ten wskazuje na słuchaczy. Mogą to być wyznawcy religii wschodu i hermetyzmu o których mówiliśmy w pierwszej części. Odpierając ten zarzut daje nam obraz religijności zapewne afrykańskiej przepojonej praktykami magicznymi, zaklęciami. Wszystkie one wymagały wstawiennictwa kogoś wyższego. Myślę, że ten zarzut mógł być związany z interpretacją relacji Chrystusa i Boga Najwyższego, jak relacji maga i tego, który daj siłę. Jeśli jest tak rzeczywiście, to Arnobiusz w ciekawy sposób pokazuje równość w bóstwie, chociaż istnieje różnica w relacjach. Potwierdzeniem takiej interpretacji wydaje się być I,44:... illa quae fecit nominis sui possibilitate fecisse... wszystko co uczynił, dokonał mocą swego imienia uczynił.
* Bóg, który mocą Jemu przynależną spełnia misję.
8.Czy jest jednym z nas ten, który:
a.) uzdrawiał setki ludzi na raz, uciszał morze, chodził po falach, nakarmił pięć tysiące ludzi, wskrzeszał zmarłych
b.) mówiąc swoim językiem, był rozumiany przez wszystkich, przekazując uczniom zasady prawdziwej wiary napełnił ziemię swymi wyznawcami.
c.) po złożeniu swego ciała ukazał się wielu ludziom, by uniknąć błędu wiele razy się pokazywał i rozmawiał, jego imieniem wyrzucane są duchy niedobre ...147.
*dokonywał cudów,
*posłał Ducha św., chociaż nie mówi o Duchu, to opis przypomina scenę z Dziejów Apostolskich 1-2,
*zmartwychwstał, objawiał się uczniom
*działa w tych co mu uwierzyli
To są prawdy, które można wysnuć z tego fragmentu. Nie wszystko jest sformułowane z jasnością jaka występuje w późniejszych określeniach kościoła. Pozostaje wątpliwość co do chronologii pewnych wydarzeń. Czy dar zrozumienia dotyczy życia ziemskiego, czy też wydarzeń po zmartwychwstaniu. Nie wspomina wniebowstąpienia, ale odnieść można wrażenie, że zmartwychwstanie oznacza realne życie Chrystusa, po zwycięstwie nad śmiercią. Może chcąc uniknąć skojarzeń z reinkarnacją i drugą podróżą platońską nie wspomina explicite o tym wydarzeniu. Arnobiusz nie daje odpowiedzi na pytanie postawione na początku, jest ono retoryczne. Fakty przytoczone mają zmusić słuchacza do stwierdzenia, że Chrystus jest kimś więcej jak tylko człowiekiem. Arnobiusz określa swój dowód jako summarium odnośnie Chrystusa, by pokazać, że swym życiem pokonał fatum, przeznaczenie148.
9.Christus Benignus, przyniósł pomoc wszystkim, tak dobrym jak i złym, przez dobrowolnie przyjętą śmierć krzyżową (Adv.Nat.I,49 oraz I,63-64). Jest Bogiem prawdziwym i miłosiernym. Ta cecha Chrystusa posłuży Arnobiuszowi do ukazania darmowości i powszechności zbawienia.
10.Chrystus jest jedyną drogą do nieśmiertelności (Adv.Nat.II,66). Stwierdzenie to jest odpowiedzią dla tych, którzy starają się na różne sposoby zdobyć ten dar. Bez Chrystusa nie ma nieśmiertelności.
Wniosek:
Trudno odmówić Arnobiuszowi znajomości Chrystusa i Jego misji. Chrystologia jego jest inkulturowana w środowisko do którego się zwraca, nie są to chrześcijanie, lecz ludzie przesiąknięci kulturą łacińskiej Afryki. Mowa oratorska odnośnie Chrystusa jest godna pochwały, przekazuje podstawowe prawdy, bez powoływania się na autorytety chrześcijańskie. Wchodzi w tok rozumowania słuchaczy, by ich przyprowadzić do decyzji, stosując ich kryteria.
6.3. Duchowość
Chrystus jest nauczycielem prawdziwej religii polegającej na oddawaniu czci Bogu jedynemu i prawdziwemu. Spójrzmy teraz chociaż pobieżnie, jakie miejsce zajmują modlitwy i ofiary w duchowości Arnobiusza. Używam tego pojęcia, chociaż Arnobiusz nigdy nie wspomina o duchowości; mówi o prawdziwej religii. Lecz jego podejście do praktyk religijnych tworzy pewnego rodzaju duchowość w znaczeniu określonego sposobu życia, nie jest to natomiast uporządkowany system przekonań na wzór współczesnych duchowości.
6.3.1. Ofiary
Arnobiusz wychodząc od pojęcia Boga149 dochodzi do wniosku, że ofiary nie są potrzebne. Mogą nawet stanowić obrazę Boga. Jego argumentacja jest następująca:
a/. ofiary za cel mają karmienie bogów. Lecz kto potrzebuje pokarmu ten sam jest śmiertelny. Bóg jest nieśmiertelny więc nie potrzebuje ofiar. Jest niemożliwą rzeczą kontakt pomiędzy bogiem a tym co materialne, na cóż więc ofiary150?
b/. bożkom z miedzi czy z marmuru ofiary nie są potrzebne, składanie ich żadnej korzyści nie przynosi, a nie składanie żadnej straty151.
c/. ofiary mają rozweselać, sprawiać przyjemność bogom152. Arnobiusz stosując fizykę epikurejską dochodzi do wniosku, że tylko ten kto ma ciało może doznawać przyjemności, tak więc bogowie byliby materialni, a to jest sprzeczne z definicją Boga. Sprzeciw Arnobiusza budzi także to, że na ofiarę składane są zwierzęta. Pyta się pogan Arnobiusz: Cóż za radość jest z zabijania zwierząt niewinnych, słuchanie biednych jęków, spoglądanie na spływające rzeki krwi.../Adv. Nat., VII,4/. To okrucieństwo ludzkie posłuży Arnobiuszowi do tezy o złym wpływie człowieka na świat. Arnobiusz w polemice dojdzie do stwierdzenia, że człowiek nie wnosi nic pozytywnego w świat.
d/. ofiary mają łagodzić gniew bogów153, Arnobiusz pokazuje niekonsekwencję takiego rozumowania.
e/. ofiary składane ze zwierząt mają charakter zastępczy. Arnobiusz nie może pogodzić się z takim rozumowaniem. Uważa, że dzieci potrzebują “prezentów” by przebaczać, cechą zaś Boga jest: bez podarków i prezentów odkładają gniew i oburzenie i odpuszczają obrazę grzesznikowi. Udzielają w sposób wolny przebaczenia, darmo łaskę dają154. Nie trzeba Boga przekupywać. Jest to bardzo biblijna, nowotestamentowa wizja Boga i kultu. Arnobiusz w dziewiątym rozdziale podaje modlitwę woła idącego na śmierć ofiarną-zastępczą. Modlitwa ta jest oskarżeniem ludzkiego okrucieństwa, za grzechy ludzkie płaci zwierzę pozbawione możliwości wyboru. Jest to przegląd nadużyć, rachunek sumienia.
f/. składanie ofiar w celu ubłagania łaskawości Boga, jest świadectwem fałszywego obrazu Boga, jako tego, który tylko pod wpływem prezentów odpowiada na potrzeby ludzkie, a nie ze swej woli155. Arnobiusz nie do końca wypowiada się na temat, czy modlitwy nasze mogą zmienić porządek wcześniej ustanowiony. Wchodzi tutaj w dyskusję z deterministami. Według mnie nie przyjmuje deterministycznej wizji. Jego rozwiązaniem jest jeszcze raz obraz Boga. On wie co jest dobre i czyni to co trzeba nie dla tego, że go o to prosimy ale dlatego, że jest Bogiem.
g/. przedstawianie bogów w formie rzeźb156, budowa świątyń157 na ich cześć, kult wyrażony przez składanie ofiar krwawych158 nie mają żadnego sensu. Lecz wiemy, że Arnobiusz modli się, w pierwszej księdze w rozdziale 31 jest jego modlitwa, w czwartej zaś księdze w rozd
