słodki cukiereczek

Zapraszamy do czytelni Według autorów Według dziedzin Według tematów Wyszukaj

Janina Cunnelly

"Tracić, a dawać"

O wspomnieniach Stefanii Kossowskiej

Kto zna Stefanię Kossowską, ostatnią redaktorkę "Wiadomości" londyńskich i autorkę kilku książek publicystycznych, kto miał okazję z nią porozmawiać albo dostąpił przywileju pojawiania się osobiście w redakcji "Wiadomości" z artykułem, ten wie, że "wielka dama emigracji" nigdy nie mówi źle o ludziach. Zawsze natomiast wyrażała się z niechęcią o długich artykułach i "mowie peerelowskiej". Nie szczędziła wtedy czerwonego ołówka i uszczypliwych uwag na temat "wymądrzania się". Nigdy nie ufa teoriom, za którymi nie można dostrzec człowieka.

Broniła go będąc redaktorką "Wiadomości", wyprowadzając zawiłe myśli na piękny gościniec polskiej mowy w przekonaniu, że elegancja jest zawsze prosta i skromna. W jej stosunku do języka polskiego zdaje się tkwić tajemnica jej postrzegania człowieka, a także rozumienia patriotyzmu sprowadzonego do conradowskich "paru prostych prawd". Świadczy o tym także potoczysty styl jej najnowszej książki - "Przyjaciele i znajomi".

Wspomnienia o znanych i mniej znanych osobistościach emigracji nasuwają wiele refleksji, z których najważniejsza dotyczy jakości kruszca, z jakiego ludzie, o których pisze Kossowska, byli zbudowani. Jest to bardzo szczególny stop, nienaruszony mimo zawirowań historii. "Zwyczajne życiorysy", w których punktami integrującymi psychikę były łagry sowieckie, bitwy II wojny światowej, utrata majątku (nieraz wielkiego), trudna niekiedy adaptacja do angielskiej rzeczywistości i prawie 50-letnie niezłomne trwanie przy idei wolnej Polski na emigracji, świadoma praca nad zachowaniem polskiej kultury w przekonaniu, że taki jest obowiązek, taka potrzeba chwili. To jest kryterium oceny ludzi, widoczne w każdym wspomnieniu zamieszczonym w książce. Autorka ma świadomość roli, jaką emigracja odegrała, i ciężaru, jaki musiała nieść. Sposób, w jaki to czyniła, stał się ogniskową każdego z przedstawionych przez Stefanię Kossowską psychologicznych portretów. Autorka, pobłażliwa wobec drobnych słabości, wyrozumiała dla roszczeń ducha, tolerancyjna wobec ludzkich potknięć, w kwestii służby ojczyźnie zawsze jest bezkompromisowa.

"Wczesnowojenna emigracja - czytamy we wspomnieniu o Stanisławie Mackiewiczu - przy swoich słabościach, wadach, złych posunięciach, wierna była jednej idei - wolności i niepodległości Polski. Dzisiaj, w czasach letnich uczuć, może to brzmieć patetycznie, ale za wszystkimi oficjalnymi deklaracjami owych czasów, mądrymi czy nie, stała niewzruszona solidarność wielotysięcznej masy emigrantów, dla których nie istniały historyczne wywody, intelektualne koncepcje ani żadne polityki, tylko były niedawne łagry, Jałta, Katyń i utracone ziemie, z których większość pochodziła".

Wśród przyjaciół i znajomych Stefanii Kossowskiej są znakomitości - Edward Raczyński, Jerzy Giedroyc, Kazimierz Wierzyński, Marian Hemar, Jan Badeni. Autorka była w samym centrum wydarzeń londyńskiej emigracji. Dzięki swym rozlicznym kontaktom osobistym i zawodowym, bardziej niż ktokolwiek inny miała okazję sprawdzenia, w jaki sposób słowo przekuwało się na co dzień w czyn. Jest bardzo wnikliwym obserwatorem, interesuje ją nade wszystko osobowość portretowanego i cechy, jakie ją integrują. Pisze o pokoleniu, które dojrzewało w II Rzeczypospolitej i należało do sfery ziemiańskiej i inteligenckiej. Jest to więc portret generacji bardzo świadomej ciążenia tradycji i w niej upatrującej korzeni ciągłości polskiej państwowości. Ludzie ci posiadali instynkt wspólnoty, zdolność budowania wzorców zachowań w oparciu o patriotyczne polskie tradycje przekazane przez kulturę i historię.

Ale kreśląc wspomnienia o ludziach, których znała prywatnie i zawodowo na przestrzeni kilkudziesięciu lat, ludziach wielce zasłużonych dla polskiej kultury i idei niepodległości, Stefania Kossowska pisze mimochodem o dniu powszednim nieznanych rzesz emigrantów, anonimowych "niezłomnych" narażonych na psychiczne napięcia, jakie niesie izolacja i świadomość, że układanie się z rzeczywistością ma swoje granice, których nie wolno przekroczyć, by nie naruszyć tożsamości narodowej. Ich psychologiczny portret także można wywieść z lektury "Przyjaciół i znajomych".

Pokonywano codzienność z nieco lekceważącym, żeby nie powiedzieć wielkopańskim gestem. Przy wszystkich małych i większych dziwactwach najważniejsza była "sprawa" i godność, o której przyświadczał nawet język. Jego brzmienie, dobór słów tworzyły przestrzeń, po której należało się poruszać według ustalonych zasad. Azymuty przyzwoitości trudno wyznaczać na małym skrawku świata, jaki przypadł w udziale emigrantom, ale każdy przybysz z Polski szybko dostrzegał, że decydował tutaj ich upór, nie kartografia dyplomatów.

Czy było to pokolenie szczególne? Odpowiedź musi być twierdząca. Na pewno byli wielkimi patriotami, zakochanymi w polskości, która na co dzień wymagała także ważnych cnót. I Stefania Kossowska często o nich napomyka - życzliwość, skromność, poczucie więzi z drugim człowiekiem, bezinteresowność, gotowość niesienia pomocy, odpowiedzialność, wytrwałość i elegancja obcowania z innymi. Dla Edwarda Raczyńskiego było obojętne, czy rozmawia z służącym, czy z angielskim ministrem spraw zagranicznych. Wszystkich traktował z równą atencją. To był inny świat. Wydaje się, że zrodził się z innego dziedzictwa, w którym najważniejszy był gen niezależności.

Dla Stefanii Kossowskiej ważne jest pojęcie stylu. Zawsze o niego dba w kontaktach z ludźmi. I wielu ma jej wiele do zawdzięczenia. Zawsze wspaniałomyślna, nie zdarzyło się, żeby nie odpowiedziała na list debiutanta. Pochylona nad tekstem z czerwonym ołówkiem w ręce, powtarza "pisz, pisz, pisz". I wierzy, że człowiek rośnie od blasku, nie od mroku. Zawsze potrafi dostrzec w ludziach światło. "Przyjaciele i znajomi" są tego dowodem; także dlatego należy tę książkę przeczytać, nie tylko z powodu jej historycznej wartości.

Stefania Kossowska: "Przyjaciele i znajomi". Toruń, 1998, Biblioteka Uniwersytecka.



Copyright © by Tygodnik Powszechny

 wyślij znajomym

Zobacz także:
Izabela Jurek, Poetka u boku Marszałka
Karen Kingsbury, Cień wrześniowego poranka
Benedykt XVI, Aby moc wiary skutecznie działała w tym świecie
Radosław Kimsza, Matka Boga i matka moja
Brat Remi, Bóg pamięta
Małgorzata Gębala, Poranek poświęcony Ojcu Świętemu Janowi Pawłowi II
Różni autorzy, Tato ... Mój przewodniku (2)
Stanisław Dziwisz, Tato ... Mój przewodniku
Krzysztof Drwal, Oddać hołd kolegom zabitym w Oświęcimiu...
Krzysztof Drwal, Przeżyli Oświęcim – świadkowie pierwszego transportu
Komentarze internautów:

Benedykt XVI | Biblioteka audio i wideo | Czytelnia | Dane nt. Kościoła | Felietony, komentarze | Filozofia | Galeria zdjęć | Inne nauki |
Integracja Europejska | Internet i komputery | Jan Paweł II | Katalog adresów | Katechetom i duszpasterzom | Kultura | Liturgia - na dziś i na niedziele | Mapa serwisu | Msze św. - gdzie, kiedy? | Nauczanie | Nowości na naszych stronach | PDA | Rodzina | Sekty | Serwis informacyjny | Słownik | Sonda | Święci patroni | Szukaj | Teologia | Twój głos w dyskusji | Varia | Życie Kościoła |