|
Spenser Hughes SPISEK TĘCZOWEJ KOALICJI Tytuł oryginału: The Lambda Conspiracy |
|
Rozdział 3
Jako „arcykapłan” ruchu na rzecz bezpiecznego seksu Percival Garden Monnoye praktykował to, co głosił, przynajmniej częściowo. On nigdy nie używał prezerwatyw. Ale za to atrakcyjni, młodzi mężczyźni, których zatrudniał dziesiątki jako praktykantów i asystentów, służyli mu do zaspokajania jego żądz, nigdy na odwrót. Ani też nigdy nie był rozwiązły, przynajmniej zgodnie z własną definicją. Wolał termin „seryjna monogamia”. Wierzył, że tak długo, jak będzie się trzymał tych sztywnych reguł i skrupulatnie sprawdzał nowe nabytki, jego własne ryzyko zarażenia się będzie minimalne. To była jego definicja bezpiecznego seksu. Był pewien, że w jego własnej mocy jest zabezpieczenie się przed wirusem wywołującym AIDS.
Monnoye był prezydentem Fundacji Wzorca Doskonałości, która była głównym rzecznikiem ruchu New Age. Bajecznie bogata, zwolniona od opodatkowania fundacja, którą był Wzorzec Doskonałości, hojnie wydawała miliony na sztukę, wydarzenia kulturalne, badania medyczne i w służbie zdrowia, badania nad środowiskiem — na wszystko, co promowało powszechny pokój, sprawiedliwość i jedność poprzez „wyższy stan kolektywnej świadomości”, sztandarowe wyrażenie New Age.
Młodzi adonisowie ochoczo zatrudniali się u niego. Płacił im sowite wypłaty. Jego bogactwo, władza i inteligencja w połączeniu z ich energią i ciężką pracą przyniosły wspaniałe efekty w propagowaniu programu homoseksualnego i uczynieniu z praw gejów priorytetowego zadania w kampanii ruchu New Age o powszechny pokój, sprawiedliwość i jedność.
Cały Departament Wzorca Doskonałości był w istocie zwolnionym od opodatkowania lobby wspomagającym Poprawkę Popierającą Prawa Człowieka i podobne inicjatywy, chociaż Monnoye przezornie określił je jako badania, edukacja i pomoc, aby uniknąć otwartego naruszania prawa podatkowego.
Bogactwo i władza nie były jedynymi rzeczami, które przyciągały do niego młodych mężczyzn. Miał wielki urok osobisty i był fizycznie atrakcyjny. Wysoki, wyprostowany, opalony, dobrze umięśniony, ale elegancko szczupły, miał jasnobrązowe włosy, które były nieco dłuższe, niż to było w modzie. Niesforny kosmyk zwykle spadał mu na czoło i Monnoye zwykł odrzucać go do tyłu z wyuczoną niedbałością — to pozowanie tylko podkreślało jego chłopięcą atrakcyjność. Twarz miał gładką z lekkimi załamaniami, nordycką w swej surowości, ale złagodzoną szerokim, zniewalającym uśmiechem, który sprawiał, że widok jego twarzy wydawał się jedynie zębami — bardzo białymi, lśniącymi, doskonałymi zębami.
Fundacja miała swój personel medyczny i laboratorium, i wszyscy młodzi mężczyźni, którzy byli w niej zatrudnieni, przechodzili raz na miesiąc test na obecność wirusa HIV. Pomimo to pracownicy ochrony Monnoye'a prowadzili ich nieformalną inwigilację, aby mieć pewność, że nie odwiedzają gejowskich barów i łaźni. Jeśli chcieli dostąpić zaszczytu bycia w kręgu chwały Percivala Gardena Monnoye'a, musieli pozostawać częścią „zamkniętego systemu”, jak to w delikatny sposób Monnoye wyjaśniał im przy ich zatrudnianiu.
Monnoye ciężko pracował, aby zasłużyć na swoją reputację humanitarnego dobroczyńcy. Dawał szczodrze. Zabiegał usilnie o więcej pieniędzy z ulg podatkowych, pieniędzy innych ludzi, nie tylko własnych na badania poświęcone znalezieniu remedium na AIDS. Przekonał wielu Amerykanów, że wysiłki badań rządowych nie skupiają się wystarczająco na tym remedium.
Wielu naukowców w dziedzinie medycyny wierzyło, że lekarstwo na AIDS jest w zasięgu ręki — zabijająca wirus szczepionka mogłaby być wynaleziona za parę lat. Zabieganie o więcej funduszy na szczepionkę przez Wzorzec Doskonałości wydawało się czymś zacnym w świetle ciągłych niszczycielskich postępów tej choroby. Wielu obywateli, niekoniecznie gejów, podchwyciło bojowy okrzyk Monnoye'a: „Nie tylko opieka nad chorymi, ale też i lekarstwo dla chorych”.
Z pewnością jemu i jego sojusznikom autentycznie zależało na martwych i umierających, których liczba ciągle wzrastała w postępie geometrycznym po kilkudziesięciu latach od początku tej epidemii.
Prawdą jednak było, że mieli oni silniejszą motywację, aby z determinacją poszukiwać magicznej broni, która zabiłaby wirusa HIV. Tylko lekarstwo na tę chorobę pozwoliłoby im powrócić do starego, rozwiązłego stylu życia, ponieważ pojawienie się AIDS postawiło śmiertelną tamę ich seksualnym przygodom.
Monnoye i Fundacja Wzorca Doskonałości posiadali nieruchomości na całym świecie. Kiedy jednak Monnoye stał się potężniejszy i aktywny politycznie, został zmuszony do tego, aby więcej czasu spędzać w Waszyngtonie. Miał ogromny apartament w kompleksie Watergate, a także luksusowe pokoje mieszkalne na najwyższym piętrze swojej centrali, gmachu Wzorca Doskonałości. Strategicznie położony na Maryland Avenue na wzgórzu kapitolińskim, w pobliżu biurowców Sądu Najwyższego i Senatu, gmach Wzorca Doskonałości był idealnym miejscem na cotygodniowe, robocze spotkania Monnoye'a podczas ekskluzywnych lunchów, na które pracownicy Kongresu i prawnicy z Sądu Najwyższego przychodzili konsumować wykwintne dania, trunki i wchłaniać propagandę wspierającą prawa gejów.
W miarę jak jego aktywność zaczęła skupiać się coraz bardziej na stolicy i jej towarzyskim i politycznym życiu, potrzebne było mu miejsce bardziej nadające się do celów rozrywkowych niż gmach Wzorca Doskonałości. Ponieważ miała to być przestrzeń tak duża, aby mogła pomieścić tłum, a jednocześnie wystarczająco ustronna i pozwalająca zachować prywatność, ostatecznie więc kupił elegancką posesję w północnej Wirginii, w pobliżu Upperville, 120 hektarów terenu dobrze zadbanego pastwiska i lasu upiększonego pałacem sprzed 150 lat.
Pałac, z którego rozpościerał się malowniczy widok na strumyk i dolinę, był ukoronowaniem okolicy, gdzie trawiaste pola przeplatały się z zagajnikami. Monnoye, nie szczędząc kosztów, upiększył widoki i odnowił budynek. Efektem była oszałamiająca, ale w dobrym guście mieszanka tradycji i nowoczesności.
Tutaj, na Waverly Ford Farm wydawał obfite uczty dla waszyngtońskiej elity. Jego garden party stały się legendą, i każdy, kto uważał, że się liczy w Waszyngtonie, kombinował i manewrował, aby zostać na nie zaproszonym. Monnoye rzadko rozmawiał na swoich przyjęciach o interesach czy polityce, ale szybko nawiązywał osobiste znajomości z wpływowymi luminarzami w rządzie, polityce i mediach. Hojną gościnnością zaskarbiał sobie przychylność, którą mógł później wykorzystać, aby mieć bezpośredni dostęp i wpływ, kiedy tego potrzebował.
Szybko pojął zasady waszyngtońskiej psychologii. Zgodnie z obyczajami tego miasta było po prostu niemożliwe dla członka Kongresu czy senatora odmówić rozmowy człowiekowi, który kilka dni wcześniej podejmował go jak monarchę, może nawet wręczył tysiąc dolarów na kampanię, jeśli oczekiwała go twarda walka o reelekcję.
Wczesnym wieczorem, po pierwszym dniu przesłuchań sędziego Whitmore'a, Monnoye pojechał windą do biura na najwyższym piętrze w gmachu Wzorca Doskonałości i skierował się prosto do swego biurka. Tuż za nim szedł Tristram Kramer, dyrektor wykonawczy Fundacji Wzorca Doskonałości, i czterech młodych pomocników, którzy pełnili funkcje sekretarzy.
— Niech jeden z was przyniesie mi i Trisowi whisky z lodem — powiedział swoim „dworzanom”. — I pozostawajcie przy faksach. To będzie długa noc.
Wziął telefon i zaczął wybierać numer. Pierwsze rozmowy były z tymi, którzy już byli po jego stronie i wspierali go poprzednio. Tak jak zakładał, nie było żadnych kłopotów z dotarciem do nich.
— 'Lo Norm, tu Garden Monnoye. Chcę ci podziękować za twoje starania. Ale jestem bardzo rozczarowany tym, że nie udało się Fronda usunąć tego sędziego.
Wydawało się, że senator Lockwood nieco się wiercił w swoim skrępowaniu na drugim końcu linii: — Nie wiem, co mam powiedzieć, Garden. Sądziłem, że pozbyliśmy się go, do czasu aż Branch Trumbull się pojawił. Nikt z nas nie miał pojęcia, że zamierzał przypuścić na nas taki huraganowy atak.
— Tak, Trumbull pomieszał nam szyki w okropny sposób, Norm. Obawiam się, że będziemy musieli zacząć obnażać bigoterię i homofobię tego senatora w przyjaznych nam mediach, takich jak SIS. Więc, proszę, przygotuj się — będziemy robić to wszystko, co jest niezbędne. W tym czasie musisz przejąć inicjatywę na jutrzejszych przesłuchaniach. Tylko powiedz mi, w jaki sposób mogę ci pomóc.
Władczy ton Monnoye'a był złagodzony, lecz wyraźnie słyszalny. Do musiał się zwracać z naciskiem, ale też i szacunkiem. Nie miało sensu zaczynać wzajemnego obwiniania się z powodu nieudolnego prowadzenia przesłuchania przez przewodniczącego. Teraz pozostawało tylko ratowanie sytuacji.
Lockwood odpowiedział sfrustrowany: — WyczuFronda, Garden, że zrobiliśmy już wyłom, na jaki było nas stać. Musimy zachować swoją wiarygodność. Nie możemy po prostu pozwolić na to, abyśmy wyglądali jak bulteriery. To tylko wzbudzi sympatię do tego człowieka.
— Rozumiem. Niemniej sędzia powinien zostać zatrzymany, za wszelką cenę. Nic ci nie da zachowanie publicznej wiarygodności, a utracenie jej u swoich najbardziej wiarygodnych stronników, nieprawda?
— Niewątpliwie tak. — Monnoye ogromnie wsparł finansowo kampanię Lockwooda o reelekcję. — Ale, Garden, ten facet nie jest takim łatwym celem, jak ci się może wydawać...
— Jest homofobem i bigotem — odparł Monnoye. — Udowodnił to w swojej opinii w sprawie sądowej Lesliego. To jest jego słaby punkt i może właśnie tę sprawę musicie drążyć. Kiedy się rozłączę, zamierzam zadzwonić do innych przyjaciół z Komisji Sądowniczej i poprosić, aby wsparli cię poprzez omówienie jutro sprawy sądowej Lesliego. Wyślemy każdemu pytania i zagadnienia do omówienia. Ale ty musisz pokierować tym wszystkim. To jest po prostu zbyt ważne, aby miało być zostawione ślepemu losowi. Zatem Norm, jutro, proszę, nie bierz żadnych jeńców, OK?
Dodzwonienie się do wszystkich tych członków Komisji Sądowniczej, których chciał przygotować do batalii na następny dzień, zabrało mu całe godziny. Następnie przedstawił zaprzyjaźnionym dziennikarzom tematy ofensywy medialnej przeciwko Branchowi Trumbullowi.
W czasie, kiedy się tym zajmował, Kramer dzwonił do liderów koalicji na rzecz praw gejów, utworzonej przez Monnoye'a, prosząc ich o wsparcie wysiłków komisji. Czterech praktykantów było nieustannie zajętych pisaniem i wysyłaniem faksem zarysów linii argumentowania i konspektów oświadczeń krytykujących opinię Sądu Piątego Okręgu w sprawie sądowej Lesliego i przemówienie Brancha Trumbulla.
Zanim cała akcja się zakończyła, Monnoye wykonał ostatni telefon, tym razem nie na wzgórze kapitolińskie, ale do Białego Domu, gdzie miał kontakty w Biurze Współpracy z Legislaturą i dobre stosunki z doradcą prezydenckim Williamem Kerriganem. Dwie krótkie rozmowy przekonały Kerrigana i ważnego pracownika prezydenckiego do spraw legislacyjnych zajmującego się zatwierdzeniem Whitmore'a, że Biały Dom więcej straci ze swojego malejącego zaufania społecznego, angażując się w walkę w przegranej już sprawie.
Późną nocą, po tym jak zostały wykonane wszystkie te telefony, Monnoye odchylił się do tyłu na oparciu swego skórzanego fotela i przymknął ze zmęczenia oczy. Fale rozchodziły się od centrum i był pewien, że jego ratująca sytuację operacja przyniesie jutro rano pożądane efekty.
— No cóż, Tris, to była długa noc, ale myślę, że załatwiliśmy go. W stosunku do niektórych naszych przyjaciół trzeba było zastosować twardą taktykę, ale większość z nich poszła za głosem rozsądku.
— Perce, to się skończy tym, że cię znienawidzą. Nie mówiąc już o Białym Domu. Będą cię nienawidzić...
— Niech sobie nienawidzą — jeśli też jednocześnie będą się bali.
* * *
Drugiego dnia przesłuchań w sprawie zatwierdzenia sędziego Whitmore'a Chase McKenzie siedział z powrotem za stołem dla prasy. Kontratak ze strony samotnego sojusznika sędziego zrobił na nim głębokie wrażenie. Nieśmiało wierzył, że interwencja senatora z Tennessee, chociaż wtedy wydawała się ryzykowna, odwróciła nastroje na korzyść sędziego. Nie był przygotowany na tak wściekły kontratak.
Senator Lockwood i jego kohorty nie tracili czasu. Szybko przystąpili do niszczycielskich ataków na kandydata, zanim mogłoby się pojawić więcej takich głosów, jak Trumbulla. Na szczęście dla Lockwooda poprzedniego wieczoru w najważniejszych programach publicystycznych głównych stacji telewizyjnych padł grad nieprzychylnych wypowiedzi zarówno w stosunku do Trumbulla, jak i sędziego. Ta medialna artyleria zmiękczyła cel.
Teraz przyszedł czas na ostateczny atak na bagnety. Każdy demokrata w Komisji Sądowniczej i trzech republikanów z okręgów o dużej, politycznie zaktywizowanej populacji gejów zdecydowanie odcięli się od argumentacji Trumbulla z poprzedniego dnia. Zaatakowali z furią sędziego, stosując klasyczne oskarżenie „winny przez powiązania”, nazywając go homofobem i bigotem.
Tym razem skoordynowany, pochodzący z obu partii atak nie wywołał uczucia sympatii, którego spodziewał się Chase. Zamiast tego ciągle powtarzane oskarżenia i zawziętość, z jaką były wypowiadane, zaczęły dawać efekt kumulacyjny. To było takie dramatyczne odwrócenie sytuacji w porównaniu z dniem wczorajszym, że nie mógł powstrzymać się od zastanowienia nad tym, co mogło zdarzyć się nocą.
Chociaż wsparcie prezydenta odznaczało się tylko tym, że go zupełnie nie było, to jednak taki obrót spraw nie był zaskoczeniem. Urzędujący już od dwóch lat prezydent Darby wykazał się brakiem chęci do twardej walki politycznej. Częściej wybierał kompromis i inicjatywy koncyliacyjne niż podejmowanie wyzwania.
Z ciężkim sercem Chase słuchał, jak komisja zakończyła swoje potępianie sędziego Whitmore'a za jego brak poparcia dla Poprawki Popierającej Prawa Człowieka. I kiedy wszyscy członkowie mieli już swoje wystąpienia wygłoszone w nadziei, że usatysfakcjonują one homoseksualnych wyborców w ich okręgach, senator Lockwood uderzył mocno w innym kierunku.
Mianowicie podniósł kwestię sprawy sądowej Leslie przeciwko prezbiterianom Florydy Południowej, ludzkiej tragedii, która stała się wyróżniającą się sprawą sądową dotyczącą stale narastającego napięcia między praFrondai gejów a wolnością religijną.
Trzy lata temu powszechnie znana kongregacja w okolicach Boca Raton zwolniła swego dyrektora muzycznego po tym, jak ten wyznał, że jest praktykującym homoseksualistą. Leslie był żonaty i od wielu lat był członkiem Kościoła, który najbardziej spełniał wymagania dotyczące zajmowanej przez niego funkcji. Ale od lat prowadził też potajemnie podwójne życie, uczęszczając do gejowskich barów na południowej Florydzie i jeżdżąc na urlop do Key West, ulubionego przez gejów miejsca spędzania wakacji.
Ten Kościół był teologicznie konserwatywny, a jego doktryna i historyczne podejście do homoseksualizmu nie dawały kongregacji żadnego wyboru oprócz zerwania umowy o pracę z tym człowiekiem. Zanim to zrobili, pastor i starsi Kościoła usilnie starali się udzielić mu pomocy poprzez doradzanie, w nadziei na jego powrót, jeśli już nie na swoje miejsce pracy, to przynajmniej do społeczności, i na uratowanie rodziny. Ale Leslie nie okazywał skruchy. Odmówił podporządkowania się dyscyplinie kościelnej. Kongregacji nie pozostawało nic innego, w świetle jej własnych reguł i nauczania biblijnego, jak tylko usunąć go ze swojego zgromadzenia.
Rozgoryczony Leslie poszedł do Centrum Wspierającego Prawo i Ludzką Godność i jego ramienia prawnego — Stowarzyszenia Pomocy Prawnej Lambda.
Stowarzyszenie to było ogólnokrajową prawniczą organizacją publiczną specjalizującą się w sprawach dotyczących praw gejów. Potrzebna jej była przykładowa sprawa sądowa — odpowiedni powód, najdogodniejsze okoliczności i najlepsze miejsce — i miała już przygotowaną na taką sytuację taktykę procesową. Zwolniony chórmistrz i grupa jego prawników bezzwłocznie wytoczyli proces Kościołowi w jednym z mateczników gejów, Miami.
Zanim oszołomieni starsi Kościoła uzmysłowili sobie, co się dzieje, byli już po szyję zarzuceni zeznaniami i akcjami śledczymi, które wystawiły całą kongregację na nieustanne nękania prawne.
Ku trwodze i zdumieniu konserwatywnych kongregacji w całym kraju Leslie stał się bohaterem dnia w sądzie okręgowym Florydy. Został zarządzony obowiązek ponownego zatrudnienia go, spłaty zaległych wynagrodzeń i opłaty karne. I jakby taki werdykt nie był już wystarczająco szokujący, to jeszcze pastorowi i starszyźnie Kościoła nakazano odbycie „sesji pobudzających wrażliwość”, które były formalnie w gestii Komisji Praw Człowieka hrabstwa, ale w rzeczywistości były przeprowadzane przez homoseksualnych aktywistów. Kierownictwu Kościoła nakazano wyznaczenie rocznego okresu próbnego i pozostawanie pod nadzorem Komisji Praw Człowieka, aby zapewnić, że ich postawa się zmieniła.
Oni oczywiście odmówili podporządkowania się temu werdyktowi. Za pomocą własnej reprezentacji prawnej i Amerykańskiej Rady w służbie Prawa i Sprawiedliwości znajdujący się w opałach Kościół złożył apelację. Sprawa ta doszła aż do Piątego Okręgu Federalnego. Tam Hasting Whitmore, razem z innymi sędziami tego sądu, unieważnił wyroki sądów niższych instancji. Utrzymywali, że Pierwsza Poprawka i wolność wyznawania religii miały pierwszeństwo przed prawem do zatrudnienia chórmistrza o orientacji gejowskiej czy stosownymi zarządzeniami dotyczącymi praw człowieka hrabstwa.
Ta sprawa i kluczowa w niej rola Whitmore'a zostały podsumowane przez senatora Lockwooda z mistrzowskim wypaczeniem zasad zawartych w Pierwszej Poprawce. Ubolewał nad faktem, że homoseksualiści poszukujący sprawiedliwości w Sądzie Najwyższym nie otrzymają sprawiedliwego werdyktu, gdyby zasiadał tam taki oczywisty homofob.
— On dzieli Amerykanów — wywodził Lockwood. — Stawia swoje ograniczone przesądy ponad fundamentalną sprawiedliwością i praFrondai człowieka, i ponad oczywistym wdrażaniem oświeconej praworządności w dzisiejszej Ameryce. Dla milionów Amerykanów, którzy są gejami i lesbijkami, pojawienie się sędziego Whitmore'a w Sądzie Najwyższym będzie równoznaczne z odmówieniem im sprawiedliwości.
W czasach, kiedy potrzebujemy w pełni spożytkować wkład wszystkich Amerykanów, aby pozostawać konkurencyjnymi we współczesnym świecie, on buduje ściany, które będą nas dzieliły. Kiedy chcemy jedności, on zamienia prawo w oręż, który dyskryminuje miliony naszych najbardziej energicznych i utalentowanych ludzi. — Lokwood zrobił pauzę, mając nachmurzone brwi, tak jakby odpowiedzialność za ochronę sprawiedliwości, przyzwoitości i tolerancji całym ciężarem spoczęła na nim. — Mężczyźni i kobiety nie stają się braćmi i siostrami jedynie przez mówienie o tym. Dzielenie się odpowiedzialnością, praca nad osiągnięciem wspólnego celu, krzewienie przyzwoitości i tolerancji w naszym życiu publicznym — to są te rzeczy, które rodzą braterstwo i jedność. Moim zdaniem potrzebujemy mężczyzn i kobiet w Sądzie Najwyższym, którzy to rozumieją.
Mam ogromne wątpliwości w stosunku do pana, sędzio Whitmore. Sądy tego narodu powinny być miejscem sprawiedliwości dla wszystkich Amerykanów, a nie bastionem bigoterii i nietolerancji.
Lockwood przeszedł do poezji:
Away with outworn nations, faiths, and creeds, With swelling voice the whole of mankind sings. Break down the walls behind which hatereds feeds, And then embrace the Oneness of all things .
Odrzućmy zużyte narody, wiary i przekonania / Coraz głośniej cała ludzkość woła / Zniszczmy mury, za którymi karmi się nienawiść / I wtedy obejmiemy Jedność wszystkich rzeczy.
Przesycony brutalnym atakiem na sędziego Chase był zaskoczony tym wierszem. Znał go. Wiedział, że kiedyś go słyszał. Był łatwy do zapamiętania, ponieważ współczesna poezja była mdła. Ale modne przesłanie, charakterystyczne dla New Age z tego poematu, było ubrane w tradycyjny rym i rytm, i to wydało mu się dziwne, kiedy po raz pierwszy go usłyszał. Im więcej Chase się zastanawiał, tym bardziej był pewny, że już go gdzieś słyszał.
Ta zagadka kołatała się w jego podświadomości wśród końcowych słów przewodniczącego, podczas jazdy taksówką z powrotem do swojego biura i później, w nocy, kiedy przygotowywał się do snu. Potem, gdy leżał przed samym zaśnięciem, nagle wszystko mu się przypomniało.
Słyszał ten wiersz z ust Gardena Monnoye'a, który pojawił się w Pulsie narodu kilka miesięcy temu podczas debaty dotyczącej ruchu New Age. Chase przypomniał sobie, że później dowiedział się, iż Monnoye był potężnym aktywistą homoseksualnym, działającym za kulisami, a także apostołem New Age. I Monnoye recytował dokładnie ten sam wiersz. Jakie to było dziwne, że senator z Komisji Sądowniczej użył tego samego, mało znanego poematu.
Chase wstał i poszedł do piwnicy. Wyciągnął ze swego prywatnego archiwum kasetę wideo z programem, w którym brał udział Monnoye. Tak, to było tam, identyczny wiersz.
Następnego ranka Chase zabrał się do pracy detektywistycznej, bardziej znanej pod nazwą „dziennikarstwa śledczego”, czegoś, w czym był dobry. Po pierwsze zajął się wyszukiwaniem wiersza za pomocą przeglądarek internetowych. Poświęcenie odrobiny czasu i wysiłku przyniosło w końcu efekt i nieuchwytna zwrotka odnalazła się. Była częścią większego poematu autorstwa współczesnej poetki Pitney Smith.
Ta osoba po raz pierwszy opublikowała ten poemat w „The New Feminist”, gdzie, jak pokazały dalsze poszukiwania, była publikowana większość jej prac i gdzie ekstatyczne recenzje o jej pracach pisała redaktor naczelna May Berg. Wykonując później kilka telefonów, Chase odkrył, że Pitney Smith była młodszą siostrą przyrodnią Gardena Monnoye'a.
Zawładnęły nim złe przeczucia. Groźba May Berg odbijała się echem w jego pamięci, a kiedy próbował ją zlekceważyć, inny głos szeptał: „Nie możesz nie doceniać tych ludzi”. Jeśli oni mogli narzucać swoją wolę tylu senatorom i kluczowym sektorom mediów, to ich władza sięgała dalej, niż sobie wyobrażał.
Czytaj dalej >>opr. aw/aw
Copyright © by Wydawnictwo Fronda
wyślij znajomym |
|
|


wyślij znajomym