Menu Główna


Kard. Zenon Grocholewski na zakończenie Pielgrzymki Narodowej

Źródło: BP KEP/mm | Data publikacji: 23.10.2016

– Te wydarzenia przecież miały miejsce po to, by umocnić nas teraz i rzutować na przyszłość – mówił o wizycie Ojca Świętego w Polsce, Światowych Dniach Młodzieży i Jubileuszu Chrztu Polski kard. Zenon Grocholewski. Były prefekt Kongregacji ds. Edukacji Katolickiej przewodniczył Mszy św. i wygłosił homilię podczas Mszy św. w Bazylice św. Piotra. To ostatni punkt Pielgrzymki Narodowej Polaków do Rzymu.



Treść homilii:

Jak najlepiej okazać wdzięczność?

Kazanie kard. Zenona Grocholewskiego z okazji narodowej pielgrzymki do Rzymu, by dziękować Bogu za dar chrztu świętego, z racji Jubileuszu 1050-lecia Chrztu Polski, za wizytę Ojca Świętego Franciszka w Polsce i Światowe Dni Młodzieży, w lipcu 2016 oraz za dar Nadzwyczajnego Jubileuszu Miłosierdzia, Bazylika Św. Piotra w Watykanie, 23 października 2016 r.

Wdzięczność

Papież Pius XI, wyrażając w encyklice „Quadragesimo anno” wdzięczność Wszechmogącemu Bogu za niezliczone dobrodziejstwa, które spłynęły na Kościół dzięki encyklice swego poprzednika Leona XIII „Rerum novarum”, przytoczył słowa św. Ambrożego: „Nie ma obowiązku większego nad obowiązek wdzięczności” (n. 16). Nie ma obowiązku większego nad obowiązek wdzięczności! Wdzięczność jest bowiem „swego rodzaju sprawiedliwością” (Samuel Johnson).

Ale wdzięczność – i to chciałbym bardzo mocno podkreślić – jest nie tylko obowiązkiem, i byłoby źle gdyby ją tylko tak traktowano. Wdzięczność jest przede wszystkim potrzebą szlachetnych serc. Jak bowiem zauważono „wdzięczność i pszenica rosną tylko na dobrych glebach” (François de La Rochefoucauld), „wdzięczność cechuje ludzi z dobrego kruszcu” (Ludwik Hirszfeld), „jest miarą naszego człowieczeństwa” (Jan Stępień). Przeciwnie – jak stwierdził św. Ignacy Loyola – „Wśród wszystkich i niewyobrażalnych niegodziwości i grzechów niewdzięczność należy do najbardziej obrzydliwych rzeczy. Jest ona zapomnieniem otrzymanych dóbr, łask i darów, przyczyną, początkiem i źródłem wszelkiego zła i grzechów”.

Warto też zauważyć, że wdzięczność – będąca potrzebą szlachetnych serc – otwiera serce Boga, by nas jeszcze hojniej obdarzyć. Św. Bonawentura pisał: „Nie ma niczego, co czyniłoby tak godnym człowieka Bożych darów, jak ustawiczne okazywanie wdzięczności Bogu za otrzymane już dobra”. Zresztą podobnych stwierdzeń znajdujemy wiele w literaturze religijnej.

Obecna narodowa pielgrzymka do Rzymu, której jesteśmy uczestnikami, nasycona jest właśnie uczuciami radosnej wdzięczności Panu Bogu, wypływającej z potrzeby naszych serc, za trzy wielkie wydarzenia, które przeżyliśmy w tym roku: za dar wiary, który stanął nam na żywo przed oczyma z racji Jubileuszu 1050-lecia Chrztu Polski, za wizytę Ojca Świętego Franciszka w Polsce i Światowe Dni Młodzieży, w lipcu obecnego roku, oraz za Nadzwyczajny Jubileusz Miłosierdzia. Za te dary dziękowano już w Polsce i to w różnych diecezjach i na wielu miejscach. Obecna pielgrzymka, którą kończy ta uroczysta Msza Święta, jest szczególnym momentem okazywania tej wdzięczności, wymownie mającym miejsce w centrum Kościoła powszechnego, w Stolicy Piotra, by tutaj podzielić się naszą radością i tutaj wyśpiewać hymn wdzięczności. Naszą radość i wdzięczność chcemy bowiem przeżywać we wspólnocie Piotrem naszych czasów, we wspólnocie z całym Kościołem.

Wydarzenia, za które dziękujemy Bogu, ukazały wobec Ojca Świętego, wobec świata, wobec ludzi dobrej woli żywotność Kościoła w Polsce. Papież Franciszek wielokrotnie dziękował Kościołowi w Polsce za dane świadectwo i wyrażał uznanie dla jego aktywności. Podobnie czyniło wielu innych osób, zwłaszcza uczestników tych wydarzeń.

Okazywać wdzięczność czynem

Dziękując szczerze, nie można nie stawić sobie pytania: jak najlepiej wyrazić tę wdzięczność Panu Bogu? Myślę, że wszyscy zgodzimy się z tym, że najwspanialszym dziękczynieniem Bogu będzie realizacja przez nas tych myśli, pouczeń, zwłaszcza ze strony Ojca Świętego, i inspiracji, które zrodziły się podczas wspomnianych uroczystości. Innymi słowy, najwspanialszym dziękczynieniem Bogu będzie realizacja orędzia, które wyłoniło się z tych uroczystości.

To orędzie jest bogate, wielopłaszczyznowe. Dotyczy bowiem wiary, modlitwy, sakramentów, przeżycia wspólnoty Kościoła, braterstwa, gościnności, radości chrześcijańskiej, itd. Musząc się ograniczyć w moich rozważaniach, chciałbym odnieść się jedynie do nauczania, jakim papież Franciszek ubogacił nas podczas pobytu w naszym kraju.

Ogólnie mówiąc, uwierzytelnił on podstawowe kierunki duszpasterstwa w Polsce, umocnił Kościół w wierze i tożsamości, dodał otuchy.

Gdy zaś chodzi o specyficzne aspekty życia i misji Kościoła, chciałbym przypomnieć niektóre elementy tego nauczania, które są szczególnie aktualne i winny być rozpatrywane oraz realizowane:

W płomiennym przemówieniu podczas pierwszego spotkania na krakowskich Błoniach, Papież starał się zafascynować młodzież osobą Jezusa. Osobisty kontakt z Chrystusem jest bowiem elementem centralnym naszego życia duchowego;

– w związku z czym Ojciec Święty podkreślił, że ten Jezus żyje pośród nas i chce wejść do serca każdego z nas, by umocnić więzi przyjaźni między nami;

– że chce pomóc nam, „żeby nie ograbiono nas „z tego co w nas najlepsze […] z energii […] z radości […] z marzeń, dając w zamian fałszywe złudzenie”;

– że chce nam pomóc uchronić się od „wyobcowującego «oszołomienia»” i obdarzyć mocą łaski, prawdziwą pasją; czyli pragnie uczynić nas zdolnymi do wielkich dzieł, do przemieniania oblicza świata, do dzielenia się z innymi, do miłosierdzia, które „ma zawsze młode oblicze”, buduje mosty, spieszy z pomocą i skłania do dzielenia się wiarą z innymi.

Odpowiadając na pytania polskich biskupów, Papież uczynił wiele wnikliwych spostrzeżeń:

– ostrzegł przed jakimś „gnostyckim” życiem duchowym, subiektywnym szukaniem Boga bez Chrystusa lub bez Kościoła;

– zaznaczył, że dzisiaj my wszyscy „słudzy Pana – biskupi, kapłani, osoby konsekrowane i przekonani świeccy – powinniśmy być blisko ludu Bożego”, zwłaszcza wobec ludzi młodych, że mają nas cechować relacje braterstwa i wzajemnej pomocy;

– omawiał wszystkie problemy w perspektywie miłosierdzia, czyli nieskończonej miłości Boga, który pochyla się nad każdą nędzą człowieka. W tym kontekście podkreślił między innymi, że św. „Jan Paweł II był gigantem miłosierdzia”, przez co pośrednio zwrócił uwagę na to, byśmy sięgali do niezwykle bogatego nauczania tegoż Papieża o miłosierdziu, do jego przykładu i zaangażowania w tej dziedzinie;

– domagał się starań, byśmy wzrastali we wierze i w zaspakajaniu wszelkich potrzeb duchowych;

– wskazał na bałwochwalstwo pieniędzy jako ogromnego źródło niesprawiedliwości, wojen, zła i korupcji;

– mówił o niezastąpionej roli parafii, której odnowę powinno się mieć zawsze na oku, co ma żywotne znaczenie wobec przeciwnych tendencji pojawiających się w niektórych krajach;

– sprecyzował rzec bardzo aktualną w naszej rzeczywistości, mianowicie swoje stanowisko wobec problemu uchodźców;

– przestrzegł przed „prawdziwą kolonizacją ideologiczną”, która panuje na wszystkich kontynentach, i oczywiście wdziera się także do Polski, a której jednym z przejawów jest teoria gender: niebezpieczeństwa tej kolonizacji nie wolno nam nie dostrzegać, by się jej skutecznie przeciwstawić.

Na Jasnej Górze wyjaśniał, że Bóg dokonał zbawienia ludzkości, stając się „małym”, „bliskim” i „konkretnym” i takim jest zawsze dla nas; ukazał potem te trzy cechy, tzn. małość, bliskość i konkretność, w spełnianiu swej misji przez Maryję, by uzmysłowić nam, że i nasze życie i apostolstwo powinno się realizować w ten sam sposób.
Papież przemawiał nie tylko słowem, ale też modlitewnym milczeniem w Auschwitz i Birkenau,

– jak również czułością okazaną w szpitalu dziecięcym, gdzie nazwał kulturę odrzucenia okrucieństwem i wezwał do kultury przyjmowania, miłości;

– przemówił odwiedzeniem chorego kardynała Macharskiego,

– przejazdem tramwajem w towarzystwie młodzieży niepełnosprawnej,

– wielokrotnym okazywaniem wdzięczności.

Kilkakrotnie oburzał się na niesprawiedliwości, okrucieństwa i wojny w dzisiejszym świecie, mówił o światowej „wojnie w kawałkach”

– oraz wzywał do zaangażowania i modlitwy za krzywdzonych, do braterstwa i przyjaźni.

Na zakończenie Drogi Krzyżowej uświadomił nam, że Bóg jest obecny w każdym cierpiącym człowieku, stąd znaczenie uczynków miłosierdzie „co do ciała” i tych „co do duszy” . Tutaj, jak zaznaczył, „w grę wchodzi nasza wiarogodność jako chrześcijan”.

– Podkreślił, że miłosierdzie wobec potrzeb i cierpień ludzkości to „droga szczęścia”, to jedyna droga „która zwycięża grzech, zło i śmierć”, „to droga nadziei i przyszłości”.

Do kapłanów, seminarzystów i osób konsekrowanych w sanktuarium Jana Pawła II w Krakowie mówił, że misja do jakiej Pan ich posłał ma być wykonywana w duchu „służby i dyspozycyjności”, ma być niejako kontynuacją zapisywania kart Bożego miłosierdzia,

– że wymaga ona szukania Boga w modlitwie, w której wyznajemy i zawierzamy Jemu także naszą nędzę, trudy i przeciwności.

Podczas czuwania modlitewnego na „Campus Misericordae” w Brzegach, żywiołowo wezwał młodzież, by nie myliła szczęścia z wygodnictwem, z zanurzeniem w świat gier video i spędzaniu wielu godzin nad komputerem, nie martwiąc o nic. Mówił że są ludzie, którym zależy by młodzież była taką, bo wtedy łatwiej ją otumanić, ogłupić, uśpić, pozbawić wolności.

– Przeciwnie, nawoływał młodych ludzi do tego, by odważnie poszła za Jezusem i zaangażowała się na polu społeczno-politycznym oraz religijnym, przemieniając oblicze świata, czyniąc się aktywnymi bohaterami historii i zostawiając w niej ślad.

Zaś w homilii podczas końcowej Eucharystii na „Campus Misericordae”, wyjaśniał, że chcąc spotkać się z Jezusem możemy, podobnie jak Zacheusz w Jerychu, napotkać na różnego rodzaju przeszkody. Wymienił realistycznie trzy bardzo dziś aktualne: poczucie niegodności czy niezdolności, wstyd czyli ryzyko kompromitacji, oraz strach przed obezwładniającą oceną otoczenia.

– Wskazał przy tym na najgłębsze racje przezwyciężenia tych przeszkód, by jak Zacheusz przeżyć radość spotkania i przyjęcia Jezusa w domu swego serca.

W trakcie spotkania z woluntariuszami potwierdził, że są oni „nadzieją przyszłości”, ale pod dwoma warunkami: by mieć pamięć o przeszłości i odwagę, by stawić czoło sytuacjom i siać na przyszłość.
Wobec władz Rzeczpospolitej Polskiej na Wawelu zwrócił uwagę na rzeczy bardzo ważne także dla Kościoła, mianowicie, że „świadomość tożsamości […] jest niezbędna do zorganizowania wspólnoty narodowej, w oparciu o dziedzictwo humanistyczne, społeczne, polityczne, ekonomiczne i religijne”;

– że ma to znaczenie także dla „współpracy na płaszczyźnie międzynarodowej”;

– pochwalił pojednawcze inicjatywy Kościoła w Polsce: z Niemcami (1965) i Kościołem Prawosławnym Patriarchatu Moskiewskiego (2012);

– zachęcał do „odwagi prawdy i stałego zaangażowania etycznego”,

– do poszanowania „godności osoby”,

– do „polityki społecznej na rzecz rodziny”,

– do „przyjmowania i ochrony życia […] od poczęcia do naturalnej śmierci”.

To tylko uproszczone migawki bogactwa nauczania podczas Światowych Dni Młodzieży. Nauczanie, jakim Papież dzielił się z nami, nie jest oczywiście czymś zupełnie nowym Kościołowi w Polsce, niemniej jest jakimś nowym umocnieniem, zwróceniem uwagi, zachętą, nową prowokacją. To był dar Bożego miłosierdzia względem nas.

Wdzięczność rzutuje na przyszłość

Najpiękniejszym podziękowaniem za te wspaniałe wydarzenia, które dokonały się w Polsce – jak już powiedziałem – jest to, by wielowymiarowe przesłanie tych dni wraz z nauczaniem, jakim zostaliśmy obdarowani, uczynić punktem odniesienia dla nas Polaków, przeżyć je na nowo, pogłębić i realizować dzień po dniu. Te wydarzenia przecież miały miejsce po to, by umocnić nas teraz i rzutować na przyszłość.

Pięknie to wyraził Papież podczas końcowej Mszy Świętej, gdy mówił że świetlana przyszłość rozpoczęła się dla Zacheusza, od chwili gdy Jezus wszedł do jego domu. Ojciec Święty kontynuował w następujący sposób: „Jezus kieruje dziś do ciebie to samo zaproszenie: «Dziś muszę się zatrzymać w twoim domu». Moglibyśmy powiedzieć, że Światowy Dzień Młodzieży, rozpoczyna się dziś i trwać będzie jutro, w domu, bo od teraz to tam Jezus chce ciebie spotykać. Pan nie chce zostać tylko w tym pięknym mieście albo w miłych wspomnieniach, ale chce przyjść do twego domu, być obecnym w twoim codziennym życiu: w nauce, studiach i pierwszych latach pracy, przyjaźniach i uczuciach, planach i marzeniach. […] Jakże bardzo pragnie, aby Jego Słowo przemawiało do każdego twego dnia, aby Jego Ewangelia stała się twoją i była twoim «nawigatorem» na drogach życia”.

A więc to obecne dziękczynienie nie jest wyrażeniem wdzięczności za coś, co się skończyło, co się dokonało, ale za to, co się rozpoczęło, co ma się rozwijać, owocować, coraz bardziej owocować. Jest rzeczą niezmiernie ważną, by to sobie uświadomić.

O Panie, Który staniesz się prawdziwie obecny podczas tej Eucharystii w największym akcie Twego miłosierdzia, za przyczyną św. Jana Pawła II, pomóż nam!


Kalendarium

25 czerwca 2017 r.

Ważne fakty

1975 Mozambik uzyskał niepodległość od Portugalii.
1966 Podpisany został układ między Jugosławią a Stolicą Apostolską, przyznający Kościołowi pełną swobodę w Jugosławii.
1646 Poddanie się Oxfordu Roundheadom (wojskom Cromwella) praktycznie kończące angielską Wojnę Domową.
1524 W południowych Niemczech rozpoczął się bunt chłopski.
1394 W Kwidzyniu zmarła pustelniczka (a wcze niej matka 10 dzieci), bł. Dorota z Mątowów
1243 Innocenty IV wybrany został na papieża.
253 św. Lucjusz I wybrany został na papieża.

Urodzili się

1903 George Orwell, eseista i powieściopisarz angielski

Liturgia na dziś

25 czerwca 2017

XII Tydzień zwykły

Pierwsze czytanie:Jr 20, 10-13
Drugie czytanie:Rz 5, 12-15
Psalm responsoryjny:Ps 69
Ewangelia:Mt 10, 26-33

Dwunasta Niedziela zwykła

Patroni

św. Adalbert, św. Febronia, św. Maksym z Turynu, św. Eurosia, św. Gohard, św. Gallicanus, św. Prosper z Reggio, św. Prosper z Aquitaine, św. Moloc, św. Wilhelm z Vercelli, bł. Dorota z Mątowów (* diec. warmińska i gdańska)

Ewangelia
Mt 10, 26-33

Jezus powiedział do swoich apostołów:

«Nie bójcie się ludzi! Nie ma bowiem nic skrytego, co by nie miało być wyjawione, ani nic tajemnego, o czym by się nie miano dowiedzieć. Co mówię wam w ciemności, powtarzajcie w świetle, a co słyszycie na ucho, rozgłaszajcie na dachach.

Nie bójcie…

Jan Paweł II:

Kościół katolicki i Kościoły prawosławne, sprawując zgodnie ze swoimi tradycjami prawdziwą Eucharystię, już w tej chwili żyją w głębokiej, chociaż niepełnej jedności. Oby jak najprędzej nadszedł błogosławiony dzień, w którym naprawdę będziemy mogli w pełni doświadczać doskonałej komunii między nami. Ewangeliczne zaproszenie jest dziś skierowane w sposób szczególny do nas. Niech Bóg nas uchroni od postawy podobnej do zachowania tych, którzy poszli "jeden na swoje pole, drugi do swego kupiectwa"

Rozwijaj z nami największy portal katolicki Opoka.org.pl

Sonda

Czy przyjmujesz odwiedziny duszpasterskie?

Tak Nie Zobacz wyniki

Partner
Fundacji:

Partnerzy
naukowi:

Newslettery:

Partner
technologiczny: